Książki dla dzieci?

Uwielbiam … niekoniecznie dlatego, że przywołują czas dzieciństwa. Te, które pokażę Ci dzisiaj, znam od miesięcy/paru dni.

Pierwsza książka dość nietypowa. „Jak zostałam wiedźmą. Opowieść autobiograficzna dla dorosłych i dzieci” Masłowskiej z ilustracjami Marianny Sztymy wydana przez Wydawnictwo Literackie – dostałam ją jakiś czas temu w prezencie, bo jak łatwo się domyślić, tytuł pasuje do mnie jak ulał. Masłowskiej oczywiście straszliwie zazdroszczę, jest młodsza ode mnie, a robi coś artystycznego za każdym razem, gdy nadepnę na spoinę między płytami chodnikowymi. Fotka w półmroku:

DSC01839

Książka opowiada o tym jak głodna wiedźma szuka niegrzecznych dzieci na zupę. Ponieważ napotkana dziewczynka za bardzo niegrzeczna nie jest, co grozi kulinarną katastrofą, zła wiedźma spryskuje dziewczynkę Podmianą Myśli i popycha ją do wędrówki w poszukiwaniu nadającego się do konsumpcji Bogusia, który żywi się czipsami. Dziewczynce w podróży towarzyszy tymczasowo-niedrewniany konik o imieniu Korneliusz. Postacie poboczne są rewelacyjne, np. mama głównej bohaterki trenowała teakwondo i potrafi strzelić z półobrotu we właściwym momencie. Takie coś. Zilustrowane cudnie, przeczytane w jedno popołudnie.

Druga rzecz to w zasadzie seria książek. Otóż kilka dni temu wynalazłam na FB zaproszenie do nauki jidysz w systemie on-line. Zafascynowana możliwością jeszcze jednej godziny przy komputerze tygodniowo, od kliknięcia do kliknięcia, taka cuda się mi napatoczyła:

Bez tytułu

Majzele-Majzl, Mysia Mysz / zobaczyła domek dziś /  wejść do środka miała chrapkę / no i wpadła w myszołapkę. 

Projekt Majse Stowarzyszenia Czulent to seria wydawnicza dwujęzycznych książek dla dzieci, które umożliwiają zapoznanie się z żydowską kultura i językiem. Jidysz nie znam, ale podoba mi się bardzo melodia tego języka, sami posłuchajcie:

Za mało czasu mam w nocach i dniach, ale obiecuję sobie, że kiedyś trochę się pouczę. Książka z tej serii, „Majn Alef Bejs” (o żydowskim alfabecie) Jehoszuy Kaminskiego z ilustracjami Urszuli Palusińskiej, otrzymała 4 lata temu Bologna Ragazzi Award. Wywiad z tą ostatnią panią tutaj podlinkuję.

Najsuperowsze w tym wszystkim jest to, że książki można za darmo ściągnąć z sieci w wersji elektrofonicznej. Kolejne z serii to „Jontew lider” o świętach żydowskich i „Jidiszer zoo”, już wyraźnie z inną ilustratorką, Ewą Gordon, i tekstem w trzech językach. Nie wiem jak wygląda w środku pierwsza, „A majse”. Może ją jeszcze znajdę (edit po roku: znalazłam). W każdym razie ładna seria dla zaciekawionych kulturą żydowską.

Trzecia książka jest znana, tłumaczona na kilka języków i nawet przerobiona na kreskówkę. „Room on the Broom”– w zasadzie taki dłuższy wierszyk Julii Donaldson z ilustracjami Alexa Schafflera. Wypatrzył ją dla mnie Kraciasty w irlandzkim tesco, wiedząc, że jej szukam. Piękny świat w którym czarownica nie ma problemu ze swoją twarzą, kot, pies, ptaszek i żaba nie mają problemu rasowego, a napęd miotlany jest w puencie przystosowany, aby każdemu podróż miłą była. Świetny wiersz do ćwiczenia języka angielskiego, bonusowo z mądrym przekazem i fajną kreską. Kolejna fotka w półmroku:

DSC01840

Biorąc pod uwagę, że ostatnio z lutego próbuje się nam zrobić marzec, mądry przekaz zawsze w cenie. Książki dla dzieci nie tylko dla dzieci – dla każdego z nas jest jeszcze nadzieja. Życzę sobie i Tobie na ten tydzień, żeby było miło i mądrze.

Ty, który wiesz, że do Ciebie mówię, kocham Cię 🙂

Reklamy

9 komentarzy do “Książki dla dzieci?

  1. Anna

    Od dzieciństwa byłam nauczona, że baśnie dla dzieci mają mieć piękną treść i piękne ilustracje, bo na takich byłam wychowana.
    Gdy w drugiej klasie podstawówki dostałam w nagrodę za bardzo dobre wyniki w nauce baśń „Różowy młyn”, aż się popłakałam, bo książka nie spełniała moich warunków. Mam ją do tej pory ze względu na dedykację wychowawczyni.
    Warto się uczyć obcych języków, a jeśli się zna język niemiecki, to chyba nietrudno nauczyć się . jidysz.
    Wiem, jak ugotować czulent, bo już dwa razy widziałam w „Kuchennych rewolucjach”, jak gotowała tę żydowską potrawę Magda Gessler.
    Sama uczę się niektórych słów z języka tureckiego, który jest niesamowicie trudny. Zdania nie zbuduję, ale potrafię skomponować rzeczownik z przymiotnikiem czy czasownik z przysłówkiem.
    Serdecznie pozdrawiam moją krajankę.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. swiechna Autor wpisu

      Piękno to kwestia gustu, ja coraz bardziej lubię w książkach dla dzieci piękno alternatywne ;-P.

      Jidysz z kolei brzmi dla mnie jak pijany niemiecki. Niektórzy nawet mylą te dwa języki. Czulent jeszcze potrenuję, na razie wspaniale miękko brzmi mi sama nazw. To już jesteś którąś znaną mi osobą uczącą się tego języka – czyżby potęga Sujemana? 🙂
      Pozdrawiam również.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Anna

        Czulent, z tego, co pamiętam, trzeba gotować całą noc i to w wielkim garze, bo mało nie opłaca się gotować.
        Uwielbiam historyczne seriale tureckie, które oglądam w internecie. Współczesne mnie nie zachwycają, wręcz przeciwnie. Poza tym mój syn dwa razy w roku wypoczywa na Tureckiej Riwierze, więc podrzucam mu przez internet, gdy tam jest, jakieś słowa i zwroty grzecznościowe, choć podejrzewam, że syn ich nie używa.
        Wyszukuję też, co można kupić ciekawego w Turcji i wtedy syn mi przywozi w prezencie, o ile to znajdzie. Jeśli już niczego nie znajdzie, to zawsze przywozi mi słynne tureckie słodycze, których nie powinnam jeść, ale przynajmniej znam ten smak.
        Życzę kolorowych snów.

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
  2. Celt Peadar

    Witaj 🙂

    Mówił Ci już ktoś, że masz dar zachęcania do lektury? 🙂 Mama karateka (bo KARA-TECZKA to jakoś tak nietego brzmi…), „tymczasowo niedrewniany” konik i zupa z dziećmi. Nauka języków fajna i coraz bardziej na czasie dzisiaj…

    Bardzo przyjemnie u Ciebie, a podpatruję Cię już od paru dni. Z tego, co zauważyłem, Ty mnie też, za co przeogromnie dziękuję i zachęcam do zostania na dłużej 🙂

    Pozwolisz, że Cię oficjalnie przedstawię 17 lutego, przy okazji rocznicy Bloga.

    Pozdrawiam serdecznie! 🙂

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. swiechna Autor wpisu

      Dziękuję 🙂 O książkach dla dzieci będę pisała często, są krótsze od książek dla dorosłych, a ja jestem książkowym leniuchem 😉

      Zaglądam do Ciebie, bo tam jest ładnie i piszesz o Celtach do których niedługo się wybieram. Nie wiem, co to znaczy, że oficjalnie mnie przedstawisz, ale bardzo proszę. Pozdrawiam 🙂 Dobrego dnia.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  3. JoAnna

    Dawno nie czytałam nic dla dzieci.
    Nie, że dziecko Jowita ma 22 lata…
    Po prostu – nie czytałam.

    Moje dzieciaki szkolne lubią Grzegorza Kasdepke.

    Ja zaś lubię wszystko, co jest poetyckie, dlatego tak bardzo
    uwielbiam Jeanette Winterson, która w swej prozie jest niesamowitą
    wręcz poetką.

    No i padam leciutko po poniedziałkowym powrocie do reala,
    więc chyba cienki ten mój wpis u Ciebie. :)))

    Dobrego!

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. swiechna Autor wpisu

      Przyznam, że nie wiem, co to znaczy poetyckie. Niektóre teksty podobają mi się bardziej niż inne, ale nie przepadam za zbytnią czułostkowością, rozmemłaniem. Programowo męczą mnie też lektury z niezrozumiałej dla mnie półki „literatury kobiecej”. Alice Munro jest świetna, dobrze, że dostała Nobla i mogłam ją odkryć, bo okładki jej książek są zazwyczaj tak obrzydliwe, że mnie nie zachęcają do intelektualnych poszukiwań.

      Dobrego dnia 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz

Odpowiedz na Malina M Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s