Bukartyk.

To było południe. Poniedziałek. Pan Bukartyk napisał do mnie „pani C., książka wraz z autografem została właśnie przy mnie zapakowana i zaadresowana do Cz”. Bardzo się ucieszyłam, bo w cholerę trochę to trwało, aż do mnie doszła biografia, którą wygrałam, bodajże*, w październiku.

Na zdjęciu rzeczona książka, po lewej debiutancki tomik wierszy wspomnianego Bukartyka, po prawej kawa-nie-po-turecku-bo-po-turecku-robi-się-inaczej:

DSC01844

Kim jest pan Bukartyk? To zaraz Ci opowiem, i nie myśl sobie, że jestem taka mądra od zawsze, bo rok temu o tej porze też trochę słabo kojarzyłam.

Pan Bukartyk jest autorem bardzo super płyt „Kup sobie psa” i „O zgubnym wpływie wyższych uczuć”. Na koncercie promującej tę ostatnią byłam osobą mą własną we wrześniu – koncert odbył się w Sali Gotyckiej Starego Klasztoru we Wrocławiu. Byłam tam zupełnie samodzielnie, i po tym, jak ogłuszyły mnie z przodu sceny maniacko ustawione głośniki, z niemałym wzruszeniem wysłuchałam koncertu siedząc na schodach do antresoli (na schodach do antresoli siedzą osoby, które naprawdę chcą tam być). Pan Piotr od kilku płyt występuje z takim panem Krzysztofem, któremu włosy wchodzą do oczu; fenomenalna gitara. Pan Piotr pisze piosenki. I to jak pisze! Nie tylko dla siebie, ale inni też chcą to śpiewać. Gdy słuchamy Dyjaka (moje słuchanie Bukartyka zaczęło się właśnie od pana Marka – „Nie wszystko jest na sprzedaż” „U fryzjera” „Durna miłość” „Śniadanie na tapczanie”), Łobaszewską, Zamachowskiego w kabarecie, możliwe, że słuchamy Bukartyka**. Pan Piotr bywa na Woodstocku, żeby jeszcze bardziej zdeprawować młodzież. W piątek rano przechodzi też obok Radiowej Trójki, zupełnie przypadkowo z gitarą i jako gość budzi ze snu stolycę w programie Wojciecha Manna. Tzn. nie wiem czy dalej budzi, bo Trójki nie słucham. Podobno władze radia czekają, aż przestanie przechodzić.

Debiut poetycki pana Bukartyka zatytułowany „Gwoździe” kupiłam na allegro zupełnie nie szukając. Jest rok 1985. Pan Piotr ma jeszcze włosy.  Wydaje mu to Gorzowskie Towarzystwo Kultury. Jest to osiem kartek kredowego papieru, za czterdzieści zł, wydanych w ośmiuset egzemplarzach. Pan Piotr jeszcze z włosami zaczął od razu od erotyku. Natomiast wydanego niedawno „Fatalnego przykładu dla młodzieży” wydawnictwa Bukowy Las (wydawnictwa mają teraz mocne nazwy) jeszcze nie przeczytałam. Dopiero dzisiaj książka wpadła mi do skrzynki. Wącham i po zajrzeniu widzę, że opisał trochę Wojtka Bellona. Pięknie. Na razie dzielę się z Tobą moim zadowoleniem i zapachem kawy. Jeśli coś jest bukartykowe, albo natrafisz na koncert tego pana w swoim mieście, z nieczystym mym sercem, polecam, bo warto.

________________________
* etymologia: Bog daj (= daj boże)
** jeśli słuchasz raczej Ich Troje – ostatnia piosenka na najnowszej płycie. Poważnie 😀