Clogherhead.

Podziel się chociaż jednym zdjęciem, pisze mi Celt. Będzie więcej. Tyle jest miejsc, i w Éire, i na Dolnym Śląsku, i w innych jeszcze zakątkach, które chcę Tobie pokazać. Gdy się już gdzieś było, dzięki zdjęciom można tam wrócić, powiedzieć sobie, hej! istniejesz.

Zacznę od małego miejsca o irlandzkiej nazwie Ceann Chlochair (jeszcze nie wiem jak to się mówi), rybackiej wioski w hrabstwie Louth, które ma taką właśnie Głowę jak na zdjęciach:

Clogherhead1 (1)

A w zasadzie to jest zdjęcie z samej Głowy już. Mały półwysep z własnym szlakiem, którym można powędrować od portu Oriel do piaszczystej plaży przy wiosce. Zielono i fioletowo, za chaszcze robią paprotki i wrzos, tutaj obfocone w środku sierpnia. Po drodze tycie klifiki, wystarczająco wysokie jednak, żeby spaść.

Clogherhead1 (2)

W tle widać, o matko, muszę Kraciastego spytać, co widać … ale to są chyba Góry Mourne po drugiej stronie Morza Irlandzkiego, już w Irlandii Północnej.

Clogherhead1 (3)

Dużo jest też szarości i koloru musztardy. W kamienne zaułki niespokojne morze wtłacza niezbyt ładnie pachnącą zawiesinę złożoną z morskich alg i innych małych żyjątek.

A tutaj kormorany suszą sobie skrzydła. Nie zwracają uwagi na ludzi ponad nimi, którzy chodzą po szlaku jak ja, patrząc na paprotki i krowy.

Clogherhead1 (4)

Krowy to mój główny zachwyt pierwszego pobytu w Irlandii, nic nie ujmując kormoranom. Krowy w Newgrange, Sí an Bhrú, idące pod nami zielonym przejściem pod mostem, krowy na szlaku przy Grobli Olbrzyma, Clochán na bhFómharach, z godnością przeżuwające trawę. Ja wiem, że one są na steki, a ponieważ rok temu zrezygnowałam z diety wegetariańskiej, jestem współwinna tragicznego losu tych piękności. Ale tu nie o to chodzi. Jestem krową. Krowa to mój totem. Zresztą spytajcie Kraciastego, on widział jak piję z tego kubka z rogacizną, więc może wszystko potwierdzić.

No to macie, jak to mówią Anglicy, there. Taki zakątek.  To nie są jakieś dzikie ostępy, po prostu kawałek  ścieżki spacerowej za wsią. Tak będzie – nie wiem, czy będę pokazywała wielkie rzeczy, ale pokażę na pewno miejsca, gdzie było mi dobrze 🙂