Dwa filmy o silnych kobietach. Ebbing. Pokot.

giphy

Byłam w kinie domowym i obejrzałam w niewielkim odstępie czasu (wtorek/sobota) dwa świetne filmy, które pod pewnymi względami okazały się podobne.

Po pierwsze głównymi bohaterkami są kobiety w wieku mocno średnim i wyglądające na wiek mocno średni. Nie są jedynie matkami głównego bohatera i nie starają się wyglądać młodziej. Zadają widzowi muchomora pokazując się w momencie, gdy, według prawideł trendy opowieści dla ludu, osiągnęły pewien stopień bezużyteczności. A one nie. Jedna z bohaterek zalicza, tak zupełnie zwyczajnie. Naprawdę 🙂

Po drugie akcje filmów są umiejscowione na prowincji, która traktuje główne bohaterki zupełnie niepoważnie. Po trzecie działaniem obydwu pań kieruje autentyczny wkurw na sytuację.

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” walczy o Oscara. Obejrzałam wiele filmów z tym wyróżnieniem, które po kilku latach od premiery nie były warte splunięcia, jest to więc kwestia poboczna i małoznacząca. Film jest antyamerykański w formie. Ni to dramat, ni komedia, główni bohaterowie, którzy powinni siedzieć na dupie do końca, jak to gwarantuje hollywoodzka fabuła, wykonują dziwne ruchy i zaburzają obywatelowi odbiór. Akcent jest cudownie południowy, aktorzy starają się, żebyś nic nie zrozumiał, jeśli studiowałeś anglistykę w Europie. Są momenty bezsensownej przemocy. Frances McDormand, szukająca sprawiedliwości dla zgwałconej córki, wspaniała w roli Johna Wayne’a, Woody Harrelson bardzo ciepły jako policjant.

„Pokot”, wszedł na ekrany kin kilka miesięcy wcześniej i podobno był naszym kandydatem do Oscara (spójrz wyżej). Pewne środowiska uznają go za antypolski, dlaczego, doprawdy nie mogę tego wyrozumieć. Bo sugestii, że wszyscy Polacy identyfikują się z chorym układem w dwóch patogennych środowiskach (myśliwskim i kościelnym) i że wyczerpują one definicję Polaka, nie mogę brać serio. Są w filmie przepiękne okolice Kłodzka, przez przypadek dziejowy zasiedlone po wojnie frustratami*. A zamiast się wymową antyklerykalną przejmować niech da nam do myślenia, dlaczego sarny, które nie boją się człowieka (czyli lokalesa), muszą być z mitycznych Czech. Są momenty bezsensownej przemocy. Agnieszka Mandat, szukająca zaginionych Dziewczynek, w życiowej roli. Ciepły Wiktor Zborowski.

Panie chodzą w zbrojach: Mildred w granatowym kombinezonie i z bandaną, Duszejka w pstrokatej kurtce z kaczego puchu i wełnianej czapce. Dwie wściekłe kobiety na wojennej ścieżce.

Oczywiście to nie są opowieści o tym samym. Są dość różne, zbieżności same mi się narzuciły, gdy wczoraj przeżuwałam w głowie drugi seans. Uważam, że filmy warto obejrzeć i mogę dorzucić, że moim zdaniem „Pokot” słabszy jest od książki Olgi Tokarczuk „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, ale z drugiej strony w książce nie usłyszy się chóry chłopięcego, którego wykonanie „Pojedziemy na łów” przechodzi w „Moją krew” Republiki. Aaaa, jeszcze jedna rzecz. Puentą obydwu filmów może być to, że w życiu dobrze jest znaleźć kogoś, kto mówi językiem podobnym do naszego. A potem się trzymać.

________________________
* myśl Kraciastego. czyli cytat.

Reklamy

11 komentarzy do “Dwa filmy o silnych kobietach. Ebbing. Pokot.

    1. świechna Autor wpisu

      Każdy ma swoją odporność, dla mnie film nie był mocno drastyczny i myślę, że lepiej się go ogląda znając książkę 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  1. gabunia76

    Oglądaliśmy z mężem ten pierwszy film i nie jest to zdecydowanie nasz klimat. Byliśmy zawiedzeni zakończeniem, które tak w zasadzie nic nie wnosi. Zdecydowanie wolimy, gdy pomimo wszystko film się kończy odkrywając karty, które zostały na początku rozdane. Oglądaliśmy kilka filmów z reguły były to psychologiczne, gdzie czasem trzeba było sobie dośpiewać zakończenie, ale nasuwało ono się samo po obejrzeniu całości i ułożeniu jej w sensowną całość.
    Ja tego filmu nie polecę, ordynarny, chamski i bez zakończenia, tak jakby się nagle urwał pozostawiając widza zniesmaczonego i nienasyconego.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Właśnie dlatego napisałam, że nieamerykański w formie. Zazwyczaj takie filmy są nisko oceniane przez amerykańskiego widza, ponieważ, kiedy coś zaczyna się od chęci uchwycenia sprawcy, to musi się zakończyć w określony sposób. Tymczasem ten film jest z jednej strony groteską, z drugiej jest jak życie – na nic obietnice. Mnie przez moment przeszkadzała nieuzasadniona przemoc (dopiero potem się okazuje, że po tym zaczyna się zupełna przemiana charakterologiczna jednej z postaci). No i niewątpliwie pokazana jest rodzina mocno patologiczna oraz wszelkie patologie prowincji. Zresztą podobnie typowe patologie polskiej prowincji widać w „Pokocie”. Ebbing jest przede wszystkim samograjem aktorskim dla dwóch głównych postaci, to świetne role.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
      1. gabunia76

        No cóż tak to najczęściej bywa, że zabierając się za oglądanie filmu nigdy nie wiemy czego mamy się tak do końca spodziewać.
        Piszesz Świechno, że ten drugi film jest w zasadzie podobny fabułą do tego pierwszego, więc z pewnością się na niego nie skuszę. Jest to specyficzne kino pod specyficznego widza, a ja się do takiego zdecydowanie nie zaliczam 😉

        Pozdrawiam

        Polubienie

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Drugi film jest ekranizacją książki Tokarczuk. Nie, filmy nie mają podobnej fabuły, po prostu zauważyłam zbieżności, a zaczęło się moje myślenie od tego, że głównym bohaterem jest kobieta w pewnym wieku i nie jest to pani, której największym problemem jest to, czy komuś jej rosół będzie smakował. „Pokot” to w zasadzie historia kryminalna, zaczyna się od zniknięcia ukochanych piesków, które Duszejka nazywa Dziewczynkami; zakończenie zupełnie inne, choć równie niespodziewane.

          Obydwa filmy podobają mi się głównie z powodu innego traktowania kobiety 50+. Nie jest to osoba służąca innym a jeśli tkwi w przeszłości to z powodu traumy, a nie dlatego, że „te panie tak mają”.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
          1. gabunia76

            Ojej, przepraszam Cię Świechno, że ja taka nieogarnięta jestem, wcześniej to jakoś do mnie nie dotarło 😉 Lubię niespodziewane zakończenia, ale pod warunkiem, że takowe są 😉
            Fajnie, ze w obydwu tych filmach wyłapałaś dość ciekawą puentę, bo faktycznie kobiety 50+ są na ogół specyficznie traktowane i postrzegane, że to im już wiele rzeczy nie wypada i nie powinny być szczęśliwe, nie powinny zakochiwać się, a moim zdaniem wiek nie ma znaczenia w tym by żyć po swojemu.
            W takim bądź razie może się skusze na ten drugi film 🙂

            Polubienie

            Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Tak, szkoda, ale uważałam, że jego przekonanie o końcu zimy z końcem lutego jest na serio, więc nie jestem zdziwiona. Mam poważne wątpliwości, czy cała polska wyprawa w ogóle się powiedzie.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Myślę, że warto, to niezły film, a ja cenię go dodatkowo dlatego, że pokazuje ten kawałek Polski, który bardzo lubię (geograficznie).

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s