Moher.

Nie, nie będzie to wpis o paniach w beretach.

Klify Aillte an Mhothair  przypominają warstwy biszkoptu. Wczoraj kręciłam się tam bezpiecznie w sąsiedztwie centrum dla zwiedzaczy, zrobiłam kilka zdjęć i wiem, że za jakiś czas wrócę, aby przejść cały szlak najlepszą techniką górsko-klifową czyli za-rączkę.

IMG_7927

Poszłam trochę na prawo, potem na lewo. Pośrodku wzmocniłam się kawą i patrzyłam na deszcz za szybą, który pojawił się, jak to w Irlandii, w międzyczasie.

Trochę na prawo jest wieża O’Briena, wybudowana dla turystów w pierwszej połowie XIX. Wieża zawdzięcza swoją nazwę irlandzkiemu politykowi o którym mówi się, że w okolicy zbudował wszystko oprócz samych klifów.

IMG_7932

Pomimo tego, że to dopiero wiosna, ilość turystów wczesnym popołudniem spora, mogę sobie wyobrazić te wielonarodowe pielgrzymki w szczycie turystycznym. Dopiero przelotny deszczyk trochę rozpędził towarzystwo, więc gdy po kawie i irlandzkim gulaszu poszłam na lewo, szlaki były mniej zatłoczone, choć na szczytach klifów nadal majaczyły jakieś ludzkie postacie.

Na zdjęciu poniżej, na samym końcu widać Głowę Wiedźmy, Hag’s Head, a nad nią Wieżę Moher, Túr an Mhothair, wybudowaną w czasach napoleońskich. Tę historię zostawię na inny post, gdy będę miała własne zdjęcia spod wieży.

IMG_7941

Z innego punktu widokowego wyraźnie widać jeden ze stateczków, który podpływa do klifów, żeby turyści mogli obejrzeć je z poziomu morza. W tle powinno być widać wyspy Aran, i widziałam je, dopóki nie nadeszła widoczna z lewej chmurka, która postanowiła napadać do oceanu więcej wody.

IMG_7959

Na klifach zachwyciła mnie bezustanna gra światła, która zmieniała nastrój krajobrazu. Na obydwu zdjęciach jest Wieża O’Briena, a pod nią igła o wysokości 60 m nazywana An Branán Mor, „wielki książę” albo „wielki kruk”. Na tej formacji skalnej siedzi tysiące ptaków, zresztą podobnie jak i w innych częściach wielkiego biszkopta.

IMG_7961

Wybrzeże eroduje, biszkopt klifów cały czas się kruszy i zmienia. Z powodu ogromnego ruchu turystycznego na pewnej części szlaku powstały murki zabezpieczające, które turyści regularnie przekraczają. Jeszcze do niedawna to wypłaszczenie widoczne na historycznym zdjęciu z końca XIX wieku było dostępne dla zwiedzających:

Cliffs_of_Moher_postcard_circa_1890–1900
pocztówka kolorowana techniką fotochromu, żródło.

Stolik, dwie butelki, taka fantazja.

Bardzo podobała mi się podróż, przejechaliśmy spory kawałek ze wschodniego na zachodnie wybrzeże. Ładna ta nasza Irlandia, choć nie zdążyła się jeszcze przybrać w najlepszy odcień zieleni. Wiem, że piękno in the eye of the beholder, ale to znaczy też, że nie trzeba pisać o egzotycznych miejscach; żeby pisać ładnie, wystarczy dobrze patrzeć. Następnym razem będzie pewnie coś o jakimś miejscu na Dolnym Śląsku, bilety już kupione.

Za chwilę pukają święta i przypomniało mi się właśnie, że Marek Dyjak w Wielkanoc przymocował do drzewa linkę holowniczą. To już 10 lat. Czy to było jakieś drzewo owocowe? Dobrego kolejnego roku, Panie Marku. Dobrego nam wszystkim.

10 comments

  1. Żal serce ściska, że mnie tam z Tobą nie było; ale na pocieszenie dla siebie przypuszczam, że było zimno, deszczowo, plucha i zawierucha – a takiej pogody nie cierpię, więc wolę jeździć na południe; pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s