Domownik. Demitologizacja życia.

the Homesman meryl streep

W kinie byłam, ale teraz to naprawdę. Stoi przed nim nawet mała maszyna do popcornu.

Byliśmy i w kinie i na filmie, ja z Kraciastym. Dokładnie było nas dwoje na widowni, my oraz nasze herbatki. I tutaj wtrącę smutek, że we wleńskim kinie, naprawdę uroczym, nastawionym na widza (seans jest grany nawet dla jednego) bywa tak mało publiczności. Z całą pewnością było nas tam wczoraj dwa razy mniej niż panów stojących o tej porze przed sklepem z piwem. A na film Tommy Lee Jonesa naprawdę warto było przyjść.

Instagram: @świechna

Mnie „Eskorta” ogromnie poruszyła i wśród różnych rozważań mam jedno wielkie pytanie. Jak odebrałaby go osoba, która ma głowę wypełnioną myślami w rodzaju „wszystko dzieje się po coś”. Jesteś fanem motywacyjnych tekstów Beaty Pawlikowskiej? Obejrzyj film i powiedz mi, co myślisz.

W sieci natknęłam się nawet na tekst What Does The Ending Of The Homesman Really Mean? i moją szczerą reakcją było „co za gówno”. No tak, wszystko musi means something. Musi mieć jaką wartość. Gdy ktoś kogoś uratował dostaje za to nagrodę, przemoc wykonana przez bohatera jest uzasadniona, a na końcu będzie morał. Główna bohaterka ma w głowie ułożone, jak życie powinno wyglądać. Na terytorium XIX-wiecznej Nebraski pije płyny z delikatnej porcelany i przebierając palcami po wyhaftowanych klawiszach udaje, że gra na fortepianie. I otóż nasza bohaterka podejmuje wyzwanie: przewozi trzy kobiety, które straciły rozum, do raju o nazwie Iowa. Na początku świta mi myśl: oj, film feministyczny, twarda laska wśród niesprzyjających okoliczności przyrody. Dowiadujemy się przy okazji, że trzy kobiety straciły rozum, bo społeczeństwo było niemiłe. Tu niejeden zechce przymknąć oko na konkrety, np. penisa wsadzonego w celu zapłodnienia, noworodka wrzuconego do dziury w wychodku, kolejne dziecko zabite przez błonicę lub matkę wywleczoną na śnieg, żeby „doszła”. Idźmy dalej, pojawia się jakiś brudas i nasza zacna i silna Bogiem kobieta ratuje go oraz dezynfekuje. Będzie miłość. Po wielkich trudach wszyscy dotrą na miejsce, wariatki dostrzegą swoje życie i to, co się im przydarzyło, w optymistycznych barwach,  bo w końcu wiemy od Beaty, że wszystko wydarza się po coś, brudas od tej pory będzie czysty, a główna bohaterka znajdzie męża. Robi to, co należy, oraz mówi rymowane modlitwy – jak nic, czeka ją nagroda, przynajmniej w postaci ludzkiej pamięci.

(pytanie pomocnicze: jak myślisz, kto ją będzie pamiętał dzień po zamknięciu fabuły?)

Jones to wyreżyserował godnie i dużo się uśmiechał w roli brudasa. W podanym wyżej linku interpretacja jego tańca jako tańca życia wskazuje, że człowiek z lęku przed bezsensem zinterpretuje ładnie wszystko, nawet pijackie podrygiwanie.

Postać grana przez Swank początkowo skojarzyła mi się z jej rolą u innego aktora-reżysera. „Za wszelką cenę” – to był film. Też warto obejrzeć. Ale ten dziwny western opowiada historię bardziej prawdziwą, mało kinową, mało książkową, w ogóle mało cokolwiek.

Polskie tłumaczenie tytułu sugeruje film akcji. Mnie bardziej podoba się oryginał. The Homesman. Bohaterami tego filmu są sami domowi ludzie, ceniący wartość rodziny, pracujący, dbający o swoje ważne cele, jak postawienie domu, spłodzenie potomka, zrobienie dobrego biznesu hotelowego lub bycie dobrą żoną pastora. Bo to ważne, tak? Migająca na chwilę Meryl jest piękna w roli kobiety pełnej dobrych intencji. Podobnie jak postać grana przez Swank, zna ładne modlitwy, których Bóg z pewnością wysłuchuje.  Ciepła, miękka kobieta. I tylko te trzy panie niepokoją. Jakieś takie mało domowe, nie wiadomo, o co im chodzi. A przecież, Bóg dopuszcza tyle cierpienia, ile człowiek jest w stanie unieść. Karma wraca. Proście, a będzie wam dane. Nie lękajcie się. Co cię nie zabije, to cię wzmocni. Ucz się i pracuj, a dojdziesz do celu.

Tak sobie teraz myślę, że panowie spod sklepu faktycznie nie muszą oglądać tego filmu. Im się już spełniło. Oni chyba wiedzą.

Zanim kliknęłam „opublikuj”, wygrzałam plecy w słońcu. Pięknie dzisiaj jest, a ja wcale nie mam ochoty snuć egzystencjalnych rozważań. Naprawdę, wspaniale zaczął się ten dzień i zastanawiam się teraz, co tu miłego napisać, tak w stylu Beaty, ale tylko trochę, bo nie mam jej zaburzeń. Czyń dobrze i nie czekaj na rezultaty? A więc, czyń dobrze. I nie czekaj.

Reklamy

35 komentarzy do “Domownik. Demitologizacja życia.

  1. Aisab

    To faktycznie tłok był w tym kinie. Może dlatego, że szkoda tak pięknej pogody na oglądanie filmów? [nie napisałaś – kiedy byliście w tym kinie; rano, w południe, wieczorem…]. Szczerze, rzadko ostatnio chodzę do kina. Wyrosłam z tego. W życiu naoglądałam się tyle filmów o różnej tematyce, że to już mi bokiem wyszło.
    Powiadasz, że wygrzałaś plecy na słońcu? u nas chłodny wiaterek i bez ciepłęgo okrycia pleców bym nie wystawiła.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      To optymizm uważać, że ludzie nie chodzą do kina, bo chodzą na spacery. Możliwe, że tak jest – nie wiem tego, bo nie bywam w obydwu miejscach jednocześnie. Powiem Ci jednak, że wtedy, gdy my chodzimy na spacery, jakoś niewielu ludzi przecina nam szlaki – a jeśli już, to przemykają gdzieś szybko, teraz tyle programów w tv.

      Uważam, że nadal kręci się wiele dobrych filmów. Inna sprawa, że szybko znikają z ekranów na korzyść strzelanek lub innych mocno rozreklamowanych hobbitów.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Anna

    Chyba już pisałam, że od dawna nie chodzę do kina, chociaż jeśli nie byłoby tłumów, to wybrałabym się, ale niekoniecznie na ten film.
    W kinie odrzuca mnie smród popcornu i turlające się pod nogami butelki po napojach oraz szeleszczące opakowania po chipsach..
    Domyślasz się, że prowadzaliśmy klasy do kina, więc stąd to moje obrzydzenie kinem.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Ja staram się rozgraniczać pracę od przyjemności, i chociaż raz czy dwa młodzież zepsuła mi nastrój wizyty w teatrze lub kinie, nadal lubię chodzić z przyjaciółmi. A sprawa tłumów załatwia się sama – chodzę na takie filmy, których po kilku dniach niewielu ogląda. Taki lans hipsterski.

      Polubienie

      Odpowiedz
  3. Woland

    W filmie najbardziej podobało mi się bezlitosne sprowadzanie na ziemię wszelkiego myślenia życzeniowego. To było wręcz obnażenie zerowych możliwości wszelkich uciekających przed faktami idealistów w zetknięciu z twardą rzeczywistością. Jest to jeden z tych filmów, których wiele osób nie będzie chciało obejrzeć do końca, tłumacząc to wrażliwością. A szkoda…, szkoda dla nich, bo to właśnie im uważne obejrzenie tego filmu przydałoby się najbardziej- pod warunkiem, że wyciągnęliby z niego szczere wnioski.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Myślenie życzeniowe – współcześnie filar wielu porad motywacyjnych 🙂 NLP – wisienka na torcie, głoszenie, że od naszej komunikacji i pracy z wyobrażeniami świat się robi taki, jaki chcemy. Przekonanie, że inni mają gorzej niż my, bo są głupi i leniwi, a nie dlatego, że wychodzili z warunków ekstremalnych. Brak refleksji nad tym, że trauma nie uszlachetnia, że cierpienie do niczego nie prowadzi. Któryś raz jestem zaskoczona, że tego typu film jest zrobiony w USA. Bo naprawdę zmusza do myślenia, nie podsuwa odpowiedzi.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  4. stanislawgorny

    Podejrzewam że panowie spod sklepu ogólnie niewiele oglądają 🙂 Nie kojarzę tego filmu, przyznam bez bicia, choć mnie zaciekawiłaś 🙂 U nas od dwóch dni wiosna pełną gębą, i o zgrozo, nawet ludzi w krótkich spodenkach widziałem, ale pewnie mieli wyjątkowo owłosione nogi… 🙂 Miłej niedzieli życzę i pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Ja myślę, że w każdym powiedzeniu jest jakieś ziarno prawdy. Ziarno. Jeśli ktoś urodził się pijany, jako dziecko narkomanki i alkoholika, do któregoś tam roku życia był gwałcony, mieszkał w jednej izbie, w której zimą była taka sama temperatura jak na zewnątrz, uważam, że troszkę warto się zastanowić, podrzucając mu tą wielką myśl o „kowalstwie”.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Postać grana przez Meryl Streep ilustruje taką postawę. I jest to z pewnością dobra osoba, żyjąca we własnej bańce. Ja natomiast mam ciągle problem z odpowiedzią na pytanie, po co „dziecku” Chazana musiał wypłynąć mózg.

      Polubienie

      Odpowiedz
  5. Jula :D

    Te , ” kazdy kowalem swojego losu ” , jakos tak preferowane jest przez tych uprzywilejowowanych losowo.
    Mysle ,ze po to , by nie mieć kaca moralnego. Zwłaszcza ,że ten byt uprzywilejowanych, jest kosztem tych drugich. Ot takie realia życia.
    Być może po to wymyślono kiedyś „niebo” ?.. A niech sobie wierzą .. a póki co , tu niech płacą i płaczą. 😉
    Ps.
    Z tą pogodą to ostrożnie, jest ciepło ale wieje i może zawiac.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Ba, taki Trump, który dostał od ojca pierwszy milion, z pewnością jest wielkim fanem tego powiedzenia. Oczywiście uważam, że dokonujemy wyborów. Ja np. ostatnio sama dokonałam wyboru i mam takie życie, jakie chcę mieć. Ale są w życiu czynniki, które wybór ograniczają: bieda, śmierć, przemoc, uzależnienie. I nawet dziecko z zespołem Downa jest w stanie w końcu dojść do refleksji, że powtarzana maksyma „możesz być kim tylko zechcesz” jest ładnie brzmiącym kłamstwem.

      Polubienie

      Odpowiedz
  6. iwwnowejodslonie

    Dotarłam wreszcie do komentarzy. Tym razem mi się skomentuje z wersji przeniesionej z mojego pierwszego bloga, niech tak będzie. Więc się może najpierw przedstawię: iwnowa vel iw.nowa.2.0 z iw-motywacja.
    Nie widziałam filmu, chociaż cenię i lubię oglądać Tommy Lee Jonesa. Westerny kiedyś jeszcze we wczesnej młodości oglądałam pasjami, od wielu lat jednak mi przeszło. Jeśli jednak są to historie nakręcone w tej konwencji w dzisiejszych czasach, czyli pozbawione tej wczesnej sztuczności, bywają niezłą scenerią do opowiedzenia ciekawych historii. Zaciekawiłaś mnie na pewno, a skoro gra w nim Swank (Za wszelką cenę to był film!), chętnie bym obejrzała. A można też samej?
    pozdrowienia, aż mi głupio, że na początku nie znalazłam miejsca na komentarze 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  7. Agnieszka Mycoffeetime.pl

    Taka herbatka w kinie – to dopiero luksus. A paka popcornu? A kubol coca-coli koniecznie z rurką, żeby siorbnąć w najważniejszych momentach? 😉
    Osobiście duże kina omijam szerokim łukiem. Za dużo reklam i za głośno.
    pozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Popcorn był na zewnątrz, ale nie przyszło nam do głowy, żeby poprosić, a herbatkę zrobiliśmy sobie sami, bo mieszkaliśmy nad kinem. To dobre miejsce 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  8. gabunia76

    Należę do osób, które wierzą, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a nauczyło mnie tego życie.
    Nie oglądałam raczej westernów, bo jakoś zawsze kojarzyły mi się tylko z bójką i strzelaniną, ale ten przedstawiony przez Ciebie mnie zainteresował, więc może skuszę się na oglądnięcie.
    U nas wiosna już zakwita, oby słonka było jak najwięcej, bo też bym sobie plecki wygrzała 😉

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Z pewnością nic nie dzieje się bez przyczyny, ale większość ludzi, gdy to mówi, ma na myśli odwrotny kierunek: że to, co się wydarza, wydarza się po coś. „Po coś” oznaczałoby jakiś plan świata. Trzy kobiety nie zwariowały sobie ot tak. Była przyczyna. Tyle, że twierdzenie, że zwariowały, bo taki był plan, jest nieporozumieniem.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Z pewnością. Ale to zagadka fascynująca i na szczęście są ludzie, którzy próbując ratować osoby cierpiące psychicznie, nie pozostają na poziomie zabobonów.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
    1. gabunia76

      Załamania nerwowe i samobójstwa są efektem słabej psychiki i charakteru u człowieka, takie osoby targają się na swoje życie z byle powodów, natomiast silni psychicznie i pozytywnie zakręceni potrafią znieść bardzo dużo, sami czasem się dziwiąc, że aż tyle wytrzymali, a każde dodatkowe cierpienie daje dużo siły i uczy pokory wobec siebie i innych.
      Pogoń za pieniądzem, za rzeczami materialnymi, za dobrobytem, do tego egoizm i zazdrość są drogą do złego, a to nakręca ludzi do targnięcia się na swoje życie bądź do depresji i wszelkich zaburzeń psychicznych.
      Pozdrawiam

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. świechna Autor wpisu

        Gabuniu76, lubię Cię, ale przyznam, że mieszanie tych wszystkich frazesów trudno znieść. Wiele osób popełnia samobójstwo i nie świadczy to o ich słabości – uwierz mi, można w jeden wieczór załatwić każdemu taką jazdę, że bzdury o słabej psychice ulecą Ci w kosmos.

        CIERPIENIE NIE JEST ŻADNĄ WARTOŚCIĄ. Jeszcze raz: ŻADNĄ.

        Nie sprowadzajmy targnięć się na swoje życie czy depresji do pogoni za pieniądzem itp itd. DO CIĘŻKIEJ CHOLERY! Takie poglądy są przejawem zwykłego braku wiedzy oraz czytania zbyt dużej liczby pisemek kobiecych, gdzie laska jedną z drugą oświadcza, że ma depresję, bo mąż już jej nie kocha, albo buty o których marzy są za drogie (o jak żyć!). Depresja nie ma nic wspólnego z siłą, zamożnością, niewiele z obecną sytuacją życiową. Możesz mieć wszystko i umierać z powodu depresji. I to nie posiadanie wszystkiego Cię zabija, podobnie jak bieda przed depresją nie chroni. Bardzo Cię proszę nie zaciemniaj faktów o depresji populistycznym myśleniem.

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
  9. gabunia76

    Tak się składa Świechno, że nie czytam żadnych pisemek kobiecych, zwłaszcza tabloidów, bo zapewne takie masz na myśli. Plotki zupełnie mnie nie interesują zwłaszcza te wyssane z palca, oczernianie innych, by tylko się lepiej sprzedawało, żałosne. Widzisz to co napisałam wiem z życia, z obserwacji zwłaszcza ludzi, którzy mnie otaczają. Na pozór można mieć wszystko, ale w środku jest się żebrakiem i życia absolutnie nie można mierzyć miarą materializmu i dobrobytu.
    Piszesz, że mnie lubisz, a atakujesz mnie tylko dlatego, że mam odmienne zdanie od Twojego, nie akceptujesz tego, że jestem osobą głęboko wierzącą. Moje myślenie wcale nie jest populistyczne, może kiedyś myślałam podobnie jak Ty, ale to co przeszłam, to całe cierpienie jakie przeżyłam i fakt, że żyję dało mi wiele ważnych i cennych wartości, które dużo mnie nauczyły i otwarły oczy na wiele spraw i dziękuję Panu Bogu za to. Nie będę Ci tego tłumaczyć, bo i tak nie zrozumiesz. Z tego co zdążyłam zauważyć jesteś osobą niewierzącą i dlatego starasz się mnie wyśmiać i potępić za to co myślę, za to co czuję. Jest mi bardzo przykro i żal Ciebie.
    Przepraszam Cię, ale za bardzo się różnimy od siebie, Ty nie potrafisz mnie zaakceptować taką jaka jestem, a ja nie zamierzam się zmieniać, więc raczej nie będę się już wypowiadać na Twoim blogu. Nie chcę Cię denerwować.

    Życzę Ci dużo szczęścia i pozdrawiam Cię serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      To, co mnie denerwuje to oparte na ignorancji zdanie na temat depresji. Jest to ciężka choroba. Nie ma nic wspólnego ze stanem konta bankowego. Jeśli wydaje się nam, że cierpią na nią tylko bogaci lenie to wynika z tego, że bogatymi leniami się interesujemy. Ludzie biedni cierpiący na depresję leczą ją alkoholem i gdy umierają nikt o nich nie pamięta. Jest to choroba ciężka, obciążona dużym ryzykiem zejścia (szczególnie w CHAD) i leczona farmakologicznie.

      Rozumiem, że masz swoje wartości, że przeszłaś chorobę itd., ale nie traktuj tego jako źródła wiedzy na każdy temat. Bliska mi osoba przeszła raka z nawrotami, nie miała depresji, uważam ją nie tylko za osobą silną, ale też bardzo mądrą – ponieważ wie, że może uważać się za eksperta od raka, ale nie czuje się ekspertem od tego, kto jest silny a kto jest słaby. Nie mam nic przeciwko Twojemu odmiennemu zdaniu. Ale zawsze, gdy mój komentator rozmija się z wiedzą naukową i ja to wiem, muszę to napisać wyraźnie. Nie umniejszaj powagi depresji, bo to bardzo szkodzi ludziom w Twoim otoczeniu, którzy mogą mieć takie zaburzenie.

      Przykro mi, że odniosłaś wrażenie, że krytykuję Ciebie, a nie Twoje opinie. Do tego pierwszego nie mam ani prawa, ani wiedzy. Jeśli zdecydujesz się komentować, będzie mi miło. Z drugiej strony, jeśli jako ostateczny argument będziesz przywoływała swoją chorobę, nie dogadamy się. Nie chcę prowadzić tego bloga po to, żeby utrwalać krzywdzące stereotypy i nikt nie ma prawa tego tu robić, bez względu na to, co mu dolega. Oczywiście mogłoby być milej, gdybyśmy się tutaj pławili w stereotypach i mówili jacy to my jesteśmy mądrzy, bo się nie zabijamy, a inni to tacy słabi, głupi i pewnie za bogaci. Ale tak nie chcę i to się raczej nie zmieni. Pozdrawiam 🙂

      PS. Skoro ludzi nie należy mierzyć tym, co posiadają, nie wypominajmy bogatym ich bogactwa.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. gabunia76

        Wiesz Świechno mam takie wrażenie, że kompletnie nie rozumiesz moich komentarzy, albo ja się źle wyrażam. Wcale nie czuję się ekspertem w żadnej dziedzinie, wręcz przeciwnie, uważam, że każdy organizm jest inny i zupełnie inaczej reaguje na chorobę, czy leczenie. Jeśli wystawiam komentarze, to są one oparte na podstawie moich i innych osób doświadczeń życiowych, wcale nie opieram wszystkiego na podstawie swojej choroby, choć czasem mogę się do niej odnosić, bo ma kluczowe znaczenie w moim życiu i w zachowaniu. Natomiast wiem, że każdy przeżywa życie po swojemu.
        Nie napisałam też, że na depresje chorują bogate lenie, nie wiem skąd u ciebie takie skojarzenie, bo ja wcale tak nie uważam. Choroba nie wybiera i zgodzę się z tym, co napisała poniżej Krystyna, że na depresję składa się wiele czynników i kumulujących się problemów.

        Dajesz mi do zrozumienia, że jestem głupia i nic nie wiem o życiu, bo Ty jesteś nie wiadomo jak mądrą osobą, która na wszystko szuka naukowego wytłumaczenia. Otóż żadna nauka i suche teorie nie zastąpią prawdziwego życia, a to ono jest tak naprawdę najlepszym eksperymentem i doświadczeniem w nauce.
        I jeszcze w jednym się nie zgodzę, wcale nie musi być tak, że osoby wrażliwe chorują na depresję, bo ja sama jestem bardzo wrażliwa na wszystko i mam w sobie wiele pokory i empatii, a pomimo to nie zachorowałam na żadne załamania nerwowe, żeby nie było, że znów piszę o sobie, to znam też bardzo wrażliwe osoby, które są nad podziw silne i nie dość, że się borykają ze swoimi problemami, to jeszcze potrafią pocieszać i pomagać innym..

        Myślę, że mierzysz ludzi i ich życie swoją miarą, dlatego życzę Ci więcej empatii i bardziej przyjaznego nastawienia do ludzi.

        Polubienie

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Dziękuję za wypowiedź.

          PS. Uważam, że nie da się uznać przekonań o tym, że ludzie z depresją to lenie za przekonanie empatyczne.

          Polubienie

          Odpowiedz
  10. Krystyna Rozkrut (@chrystelkar1)

    DAWNO NIE BYŁAM W KINIE, BO NIE ZNALAZŁAM NA TO CZASU (CAPS lOCK), ZAMIERZAM TO WKRÓTCE ZMIENIĆ , BO DOBRE FILMY LEPIEJ WYPADAJĄ NA DUŻYM EKRANIE. W TV można nocą aż do rana obejrzeć interesujące filmy , wcześniej wyświetlają same gnioty , kucharzy, wróżbitów itp.
    Dziękuję za podpowiedź.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Również nie za bardzo oglądam tv, w nowym domu dlatego, że nie mam odbiornika. Do tego dobre programy puszczane są o dziwnych porach.

      Polubienie

      Odpowiedz
  11. Krystyna Rozkrut (@chrystelkar1)

    Świechno, przeczytałam dialog… stwierdzasz – „… Depresja nie ma nic wspólnego z siłą, zamożnością, niewiele
    z obecną sytuacją życiową. ” Otóż ma, bo przyczyną depresji są różne czynniki wywołujące tę chorobę . Bez powodu, ot, tak sobie, człowiek nie wpada w depresję , nawarstwiają się różne negatywne przeżycia, emocje, Depresja nie ma nic wspólnego z siłą czy z zamożnością. To jakaś traumatyczna sytuacja życiowa, doświadczenia i negatywne odczucia wywołują stan depresyjny, oczywiście bez względu na WYKSZTAŁCENIE CZY POSIADANIE.
    Nie tylko jednostki słabe psychicznie się załamują , te silne też ( rzadziej) popadają w depresję , często z powodu nieradzenia sobie z daną sytuacją . U chorych na depresję występuje znaczne stężenie magnezu, dlaczego tak jest naukowcy nie wiedzą . Nie wszystko w teoriach i dowodzeniach naukowych jest zgodne z rzeczywistością , naukowcy też się mylą i bywa , że mają odmienne poglądy na to samo zjawisko. Skończę na tym bo późno…
    Dobranoc – Krystyna

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Zdanie, które zacytowałaś nadal uważam za prawdziwe. Niewiele wspólnego ma sytuacja życiowa, chociaż to od niej może zacząć się problem. Sytuacja jest katalizatorem smutku, natomiast to, dlaczego smutek przechodzi w depresję to bardzo skomplikowana kwestia i nie nazwałabym tego czyjąś słabością, bo z naukowego pkt. widzenia nie wiadomo jak to zdefiniować. Ja za osoby słabe uważam tzw. osoby wysoko wrażliwe (są to osoby szybko irytujące się, wsobne, mielące w głowie problemy, których dla mnie nie ma) – ale założę się, że one tak o sobie nie myślą, no i te osoby wcale nie muszą wpadać w depresję.

      Napisałaś, że traumatyczne przeżycie „wywołuje” … no czasami właśnie nie. Bliska mi osoba chorowała ciężko na raka z nawrotami choroby. Mimo to nie zachorowała na depresję. I odpowiedź dlaczego ona nie, a ktoś inny nie miał żadnej traumy a zachorował, to jest jedno z pytań, które zadają sobie medycy z tej dziedziny. Bo odpowiedź, że ktoś ma słaby charakter nie jest odpowiedzią.

      Powód depresji zawsze jest. W CHAD choroba na tym polega, że człowiek „faluje” od ekstazy do głębokiego doła i czy tam akurat mu w życiu dobrze czy źle, nie ma takiego znaczenia.

      Podałaś, że osoby z depresją mają wyższe stężenie magnezu … no właśnie, mają stężenia różnych chemicznych związków inne od osób, które nie są chore na depresję. Bo depresja jest realną chorobą, nie widzimisię wynikającym ze słabości. I to chciałam wyrazić, sprzeciwiając się wywodzie Gabuni.

      Naukowcy nie wiedzą wielu rzeczy. Na szczęście w większości odmienne zdania wynikają z prawdziwej chęci dążenia do odkrycia prawdy, po drugie odmienne zdania bywają pozorne – zdarza się, że naukowcy mówią o tym samym patrząc z innego punktu widzenia i obydwie strony mają w jakiś sposób racje.

      Cieszy mnie, że nadal blogujesz.

      Polubienie

      Odpowiedz

Odpowiedz na iwwnowejodslonie Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s