Patrzę w niebo, więc nie czytam książek o wyciszeniu.

Kilkakrotnie zabierałam się do pisania o naszym pobycie w Polsce, ale za każdym razem zarzucałam temat.

Czas bardzo udany, spokojny, wypełniony spacerami, przejazdem do i z Wlenia, ale tekst o tym zwyczajnie nie chce się przelać na monitor (i tylko na zdjęciu pokażę Ci nasze nogi z Bobrem pod butami). W międzyczasie dopadła mnie niedorobiona infekcja, która wieczorami daje się we znaki. Jeszcze tu jesteśmy, a ja mam ochotę napisać Ci o chmurach. Kroi się kolejny wpis dla bezsennych.

20180406_182615

Chmury …

Chmury soczewkowate, altocumulus lenticularis, szczególnie pamiętam z czerwcowej wycieczki w kierunku Karpacza trzy lata temu. Wypiętrzały się nad wzniesieniami w czasie marszu z leśnej huty do Wodospadu Szklarki. Podobno towarzyszą im wiatry pionowe cenione przez pilotów szybowców. Chmury soczewkowate kojarzą mi się ze spokojnym spacerem, dobrą pogodą, górami, chodzeniem. Łatwiej jest być szczęśliwym w ich obecności.

Arcus, wał szkwałowy, chociaż ja wolę tłumaczenie z języka angielskiego: chmura szelfowa; niesamowite zjawisko. Sama raz tylko miałam okazję szybciej przebierać nogami, gdy mroczna półka zaczęła gonić za mną po niebie z jakąś szaleńczą prędkością – po lampce wina i na wysokich obcasach wcale nie było to łatwe. Wszystko się zadziwiło, miałam wrażenie, że koty przyległy nosami do szyb i zamilkły kury sąsiada, gdy wał przetoczył się nad lasem w kierunku północnym, przynosząc szarość, poryw wiatru i gwałtowny deszcz. Ale piękny był, fascynująco groźny.

Poza tym podobają mi się różne odmiany cirrusów, chmur górnej troposfery, bardzo wysoko wędrujących po niebie, koronkowych, złożonych z kryształków lodu. Wśród nich ucinusy przypominają zwiewne końskie ogony, a fibratusy sieci pajęcze. To rodzaj chmur, które najchętniej obserwuję siedząc na ławce pod rodzinnym domem. Podobno powodują w atmosferze opady, które nigdy nie dotykają ziemi. Z wycieczki w kierunku Karpacza, tym razem cztery lata temu, pamiętam mądrość wypowiedzianą przez pana Lecha, naszego przewodnika:

Gdy cirrus na niebie, pogoda się zjebie.

Nie wiem czy można mu wierzyć. Facet zgubił szlak i szliśmy na szagę, taki ekspert. Jeszcze zastanawiam się co za jedna była ta chmurka, która zbliżała się do nas, gdy staliśmy w kolejce przed grobem korytarzowym Newgrange, Sí an Bhrú, w hrabstwie Meath. Nisko sunąca, z deszczem widocznym z daleka. Ściana kropli przesuwała się po zielonej trawce cicho szeleszcząc. Mówimy na to szałerek. W Irlandii mamy mnóstwo szałerków. Kiedy wyszliśmy z grobowca było już po wszystkim, krajobraz przetarty, trawa odświeżona. Był sierpień.

To tyle, jeśli chodzi o moje ulubione, te, które mam teraz w pamięci.

* * *

A wczoraj kwiecień, dziesiątego. Podobno tego dnia w roku 837 Kometa Halleya minęła Ziemię w najbliższej do tej pory odległości. Co myślę o schodach bez barierki? Brakuje mi w naszej polityce osoby takiej jak Jaruga-Nowacka i nie mam ochoty obchodzić rocznicy jej śmierci. Oficjalny „ból” dawno stał się własną karykaturą. Ale wierzę, że każdy naród ma takich polityków i takie „bóle” na jakie zasługuje. Udawana zaduma na 1 listopada, szwy popękane z dumy na 11 listopada, wiedza historyczna jak ser szwajcarski w każdy dzień zwykły, w międzyczasie kult pana Wojtyły malejący w cieniu tablic pana Lecha.
Tymczasem w Norwegii:

Exploring the Svalbard Global Seed Vault

Svalbard globale frøhvelv, bank nasion na Spitzbergenie, przechowuje dla przyszłych pokoleń nasiona jadalnych roślin z całego świata. Myślą o przyszłości po globalnej katastrofie, o tym, żeby ci, którzy przeżyją, mieli jakąś szansę.
Tymczasem w Szkocji:

Homophobia In 2018 | Time For Love

Czym jest normalność?

Są rzeczy, które robią różnicę i takie, które nie robią. Schody bez barierki w środku miasta. Kupowanie kolejnych książek o wyciszeniu, gdy nie ma się zamiaru przestać być histerykiem. Kolejny post kolejnego blogera na ten sam modny ostatnio temat problemów z FB, następnie promowanie go na FB.

W związku z tym upiekłam wigilijne krokiety, przeszłam się też po wsi z moim chłopakiem za rękę, więc pani Romana pomachała nam przez okno. A teraz oglądam jak Deckard prawie ześlizguje się z gzymsu czy czegoś tam. Czasem też martwi mnie, że być może dla Kosmitów z innych galaktyk jesteśmy po prostu za głupi.

Czytasz mnie jeszcze?
Dobrej nocy.

20 comments

  1. Powinnaś Mickiewiczowi pomagać pisanie tekstu: „U nas dość głowę podnieść, ileż to widoków…”.
    Czy zdarzało Ci się kiedyś wjeżdżać ze słoneczka w ścianę deszczu? Mnie się kiedyś zdarzyło i to we własnym mieście.
    Te schody to rzekomo trap do samolotu, tylko że pasażerowie obładowani reklamówkami powinni się za coś trzymać i uważać, czy za trapem stoi samolot.
    U nas piękna wiosenna pogoda, kwiatki na działce kwitną, a jednak wcale nie jest mi wesoło. Chyba też zrobię krokiety, które uwielbiam.
    Życzę zdrowia.

    Polubione przez 1 osoba

    • ” … ileż scen i obrazów z samej gry obłoków!”
      Zdarzyło mi się odwrotnie, z deszczu w środku drogi do domu, jak nożem uciął w suchy asfalt. Podobno u nas jakiś mikroklimat, czy coś.

      Ten pomnik nawet wcale nie taki prostacki, jak większość propisowskich dzieł – twardogłowi, z rodzaju tych, którzy gardzą sztuką dla sztuki, gdyby nie mieli wykładni wodza, nie wiedzieliby, co o nim powiedzieć. I podoba mi się, że podobno ofiary wypisane wg alfabetu.

      Ale to plagiat i tworzy problemy, w rodzaju co robić z ludźmi, którzy będą chcieli przejść się po schodach. Poza tym intencja jest fałszywa, a wafel na ustach w każda niedzielę (jeśli kręci to tv to obowiązkowo nawet dwa razy). Obłudą gardzę.

      Polubienie

  2. Mądrość pana Lecha- przewodnika nasuwa mi na myśl refren „Ballady o siatce foliowej” grupy Gówno:
    (…)Wszystko się jebie, gdy jestem w potrzebie,
    czemu milion worków lata, a ja nie mam ciebie…”
    Co do normalności, to rzeczywiście najłatwiej jako punkt „równowagi” przyjąć siebie samego. I tak na przykład bandyta bijący dziecko mówi „mnie też ojciec bił i wyrosłem na normalnego”, a inny „normalny” (patrz dokument „Czekając na sobotę”) raczy nas mądrością „jest tak, że dziecku nawet można dać się napić piwa, tylko niedużo.

    Polubione przez 1 osoba

    • Jemu zapewne dawano piwo, tylko niedużo. Dlatego pojawił się dopiero w drugiej części filmu. W pierwszej była mama-nauczycielka i prawie już obstawiałam niepokalane poczęcie. W ogóle zauważ, że każdy bohater tego filmu najwyraźniej oceniał siebie jako normalnego i reprezentatywnego, to z innymi coś było nie tak, bo dbali o swój samochód, nie wysiadywali na przystanku, nie chcieli mieć kariery tancerki w klubie disco …

      Polubienie

    • Może nawet nie magiczne myślenie, tylko brak logicznego. Ktoś pisze o wyciszeniu a widać, że się nakręca, ktoś inny kupuje cztery książki o minimalizmie, chociaż z idei minimalizmu jasno wynika, że nawet jedna to już ciut za dużo.

      Życie bywa prostsze, gdy jest się psem. Jak się cieszy, to się cieszy, jak się umiera, to się umiera. My, ludzie wszystko zaś robimy na pół gwizdka.

      Polubienie

  3. Ja tez bardzo lubię patrzeć na chmury. I takie cumulusy, które są jeden przy drugim, że jak się przyjrzyj tworzą szlaki to dopiero gratka dla szybowników – można lecieć przed siebie dokąd się da. I „cirrus na niebie, pogoda się jebie” to również lotniskowe mądrości 😂

    Polubione przez 1 osoba

    • Zamykam oczy, kiedy samolot zakręca, ale radość szybowników potrafię sobie wyobrazić 🙂
      Właśnie wróciłam z podniebnej podróży i grzeję ręce o kubek z herbatą w środku nocy. Czyli w zasadzie dzień dobry 😛

      Polubione przez 1 osoba

  4. Nigdy nie leciałam samolotem, więc daleko mi do chmur. Nie rozróżniam ich; Cirrus czy Cumulus – wsjo rawno. Pierzaste, ogoniaste; pierzasto-kłębiaste; etc…nie mam do tego głowy.
    Jak to dobrze, że szczęśliwie dotarłaś do celu. A zabrałaś ze sobą troche ciepła z Polski?

    Polubione przez 1 osoba

    • Niestety, właśnie rozgrzewamy dom po dwutygodniowej przerwie. Ale wiosna przyjdzie i do nas, tyle, że pewnie w maju. Mimo to uważam, że to wspaniały kraj i mili ludzie. Mało lasów, ale za to spektakularne wybrzeże i widoczki z owcami na pastwiskach.

      Polubione przez 1 osoba

  5. Nie będę polemizować -czy Irlandia to wspaniały kraj, gdyż nie mam rozeznania. Rzekłabym, że każdy kraj ma swój urok. Zaś wszędzie są ludzie i ludziska. To tylko kwestia dobrania się charakterami czyli co kto/kogo lubi, albo z kim sympatyzuje. Jednym schody przypadły do gustu a innym brakuje przy nich barierki. Jedni budują, a inni chcą je już burzyć [rujnować]. Podobno można poskromić nawet złośnicę, tylko jakoś u nas nie udaje się poskromić… opozycji 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Każdy kraj ma swój urok.

      A jeśli chodzi o budowanie i burzenie, wybudowano i zburzono wiele pomników za tej kadencji. Tak i za następnej pewnie wiele się zburzy i wiele zbuduje, tylko wytyczne będą inne, co burzyć, więc staram się do schodów bez barierki zbytnio nie przywiązywać. Jeśli będę mogła zagłosować, pewnie opozycję wesprę. Życzyłabym sobie, aby więcej było pomników ryb, krów i niedźwiedzi, bo te stoją dłużej. Zresztą mój ulubiony pomnik w Polsce to pomnik ku czci zwierząt rzeźnych na wrocławskich jatkach 🙂

      Polubienie

  6. Czytam… czytam…
    Przeczytałam u siebie (odpowiem później), u Aisab i tu…
    Poinformowałaś , że jesteś w Irandii. To tajemniczy i nostalgiczny kraj… Pełno w nim znaków zapytania…
    Ostatnio mam powtórkę czytelniczą z Dickensa, tak jakoś ni stąd, ni zowąd sięgnęłam po „Małą Dorrit”.
    Czeka na mnie cały stos zakupionych ostatnio książek. Czy doba nie mogłaby trwać 48 godzin…? Pewnie i wtedy nie mieściłabym się w czasie… Miłego niedzielnego spaceru w nowym miejscu życzę – Krystyna.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s