Connn-e-mar-aaaaa …

Jeden z sześciu parków w Irlandii i trzeci, który odwiedziłam. Pisałam Ci już o Killarney, do parku w Górach Wicklow blogowo wrócę pewnie, gdy wybiorę się tam kolejny raz. A dzisiaj świeżynka z tego tygodnia …

Przejazd z Galway do domu przez Connemarę jest po drodze tylko nam. W Galway spędziłam jedno popołudnie i mogę powiedzieć tyle, że znajomy, który wyjątkowo sarkał na to miejsce, ma nie po kolei w głowie. Pogoda była epicka, więc chcieliśmy na coś wejść … Connemara leży w zasięgu ręki, pojechaliśmy bardziej na północ słuchając płyty Big Cyca. Jedziemy, a tu zupełnie spokojnie na (prawie) prostej drodze otwierają się górki. I mamy takie powitanie:

View this post on Instagram

Cześć, witamy w Connemarze…

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

Connemara
Conn-e-mar-a..
Connn-e-mar-aaaaa …

Nasz pierwszy owczy znajomy  lokales szedł sobie tak właśnie pobekując, a my usłyszeliśmy „witamy w Connemarze”, po czym wyminął nas i dalej to swoje „Krystyna, Krystynaaaa, gdzie jesteś?”. Minęliśmy Stefana potem po lewej stronie drogi, gdy już znalazł Krystynę. Owce są tutaj naprawdę mądre, nie tylko znają się na zasadach ruchu drogowego, ale też wybierają asfalt kiedy trzeba. Kiedy trzeba, o tym jeszcze będzie …

Conamara nie jest hrabstwem ani prowincją, lecz regionem w dwóch hrabstwach, Galway i Mayo; jest gaeltacht – bardzo mocno związana z irlandzką kulturą i językiem, bo sporo ludzi mówi tu odłamem irlandzkiego (connacht irish) jako językiem pierwszym. Podobno Oliver Cromwell wysyłał ludzi „do diabła lub do Connemary”. Piękne miejsce w ładny dzień:

Connemara 1

A potem próbowaliśmy przejść do upatrzonego z góry szlaku na przełaj taką niby łączką. I szybciutko wróciliśmy. Buty mam nieprzemakalne, trochę zapadł mi się nosek, ale stąpanie po dziwnym podłożu i zastanawianie się, kiedy zacznie się takie trochę bardziej bagno i będziemy mieli okazję stać się jednym z bog bodiesnah, to nie dla mnie. Mówiąc krótko, pod wpływem delikatnej perswazji natury spuściliśmy z tonu i zamiast przecierać szlaki, na których i tak już owce z pewnością nas wyprzedziły, wycofaliśmy się na z góry upatrzone pozycje i podjechaliśmy pod park narodowy przy Letterfrack, Leitir Fraic. Po drodze zrobiłam zdjęcie orzechowego sadu z którego próbowaliśmy wystartować na przełaj:

Connemara 2

Tak, myślę, że sąsiednie wzniesienia patrzą na nas z lekkim politowaniem.

Na terenie parku są trzy ładne szlaki różniące się stopniem trudności. Są też zwierzęta, w tym owce, osiołki, pasikoniki i krówki. Pasikoniki są z rodzaju Connemary pony, Capaillín Chonamara, jedynych autochtonów rodzaju końskiego na wyspie. Jedni mówią, że konie te sprowadzili Wikingowie, inni, że to bezpośredni spadkobiercy nieistniejącej już rasy Irish hobby wyhodowanej w XIII wieku. Krówki jakie tu można zobaczyć to irish moiled, rzadko spotykane czerwone krowy z białym pasem na plecach, ich hodowla rozpoczęła się na wyspie w IV wieku a pod koniec lat 70-tych było ich zaledwie około 30 sztuk; black galloway, zadziorne, czarne krowy, które przyjechały na te tereny w XIX wieku ze Szkocji i czarne krowy z Kerry, podobno jedna ze starszych ras europejskich.

Byliśmy i my, na samym szczycie górki o nazwie Diamond Hill, po irlandzku Binn Ghuaire, lub w zanglicyzowanej wersji Bengooria. Raptem 442 m n.p.m., więc znów  niby tak śmiesznie, bo na co tu wchodzić? Zawsze jest na co, taki to kraj. Dwa razy nie wiedziałam, którą nóżką dać do przodu, bo zrobiło się stromo, nawet trochę bardzo. Wspaniałe w tej górze były widoki na wyższe siostry Twelve Bens, Na Beanna Beola, piękne szczyty o wysokości pomiędzy 526 m do 729 m, z których jeden śmieje się z nas, że chcieliśmy go podejść od strony torfowisk. A to już widok z Diamon Hill na koronkowe wybrzeże zachodniej Irlandii:

Diamond Hill 1

I koleżanki po drugiej stronie, trochę zadzierające nosa, otoczone torfowiskami, wymuskane przez wiatr:

View this post on Instagram

#krajobrazwieczorny

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

Torfowiska … pierwszy raz w życiu widziałam ich tyle na raz, także pierwszy raz widziałam tak dużo miejsc, gdzie wydobywa się torf i go suszy. Nawet na terenie parku przechodziliśmy obok zagłębień po odkrywkach. Czytałam, że w regionach, gdzie mało jest drzew torfu używano nawet do budowania domów, ale nie wiem, czy tak było w Connemarze. Dzikość Connemary jest inną dzikością niż ta pomiędzy górami Kerry. Kerry mówi od razu: jestem strome i nieprzyjazne, uważaj, bo coś Ci może spaść na głowę. Connemara jest miła. Dopóki trzymasz się szlaku. Bagna nie od razu wyglądają na bagna, siedliska ludzkie są jednak mocno rozproszone, co jest pierwszą wskazówką, że nie wszędzie gdzie chce się pójść na skróty, faktycznie pójść warto. I tu powracam do mądrości Stefana i jego kolegów, którzy lubią asfalt. Po pierwsze, po co się męczyć, po drugie, po co się topić, życie jest piękne. Z całą pewnością nie byliśmy w regionie najbardziej zabagnionym, bo te są w Irlandii bardziej na północ, ale Alcock i Brown, autorzy pierwszego nieprzerwanego przelotu nad Atlantykiem, skaptowali niedaleko Clifden, An Clochán, właśnie w trzęsawisku.

Schodziliśmy z Diamond Hill około siódmej wieczorem, niewiele było już ludzi, chociaż na płaskiej części szlaku minęło nas parę osób idących w przeciwnym kierunku. Nasza opieszałość została nagrodzona bliskim spotkaniem z kozami mroku. Były trochę zaskoczone nasza obecnością, ale nie odeszły daleko, jadły spokojnie kolację z małymi, widząc, że najwyraźniej też jesteśmy kozami mroku, tylko z innego regionu:

Diuamond Hill 2

Owieczki także towarzyszyły nam w tej wędrówce, mądre, ostrożne, nie łase na bliskie spotkania z turystami. Zeszliśmy ze szlaku przez bog trail i mogliśmy zobaczyć naszą górkę złocącą się w promieniach zachodzącego słońca:

View this post on Instagram

#krajobrazwieczorny

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

Po powrocie na parking w Letterfrack (ciągle śmieję się z nazwy wsi. Let her fuck, o jak ładnie, dziękuję! … Leitir Fraic naprawdę znaczy po irlandzku Nakrapiany Pagórek, ale wymowa rozśmiesza mnie) obraliśmy jeszcze jeden kierunek … miejsce, gdzie wylądowali w 1919 roku Alcock i Brown. To poniżej Clifden, jeszcze bliżej Atlantyku. W pobliżu był taki oto pasikonik:

somewhere near Clifden

Widoki na plażę i migocącą wodę wspaniałe … i meszki, które chciały nas zeżreć bez znieczulenia. Są na pięknych zdjęciach po prostu rzeczy, których nie widać. Mieliśmy świetny timing, byliśmy w okolicy dokładnie o tyle wcześnie, żeby złapać pomnik upamiętniający pierwszy przelot w promieniach znikającego słońca. Ale piękniejszy od pomnika, który przedstawia fragment ogona samolotu, są góry widziane z tego miejsca. Taka ta Irlandia:

Alcock and Brown place

Cieszę się, że dopisała nam pogoda i mogliśmy się tego dnia wybrać na naprawdę dłuuugi spacer. Przygotowuję się do bitew sesyjnych i w przerwach ciepło mi na sercu, że takie mam życie. Przerwy na kawę, muzyka w samochodzie, tak zawsze chciałam i samo się zrobiło. W drodze powrotnej grała nam płyta Janis Joplin … to już lato, tutaj w Irlandii …

Reklamy

18 myśli w temacie “Connn-e-mar-aaaaa …”

  1. Jak to mówią, nie każdy skrót jest dobry, o czym też miałam okazję się przekonać.
    Uwielbiam takie widoki i takie szlaki, a spotykane zwierzęta to bonus w gratisie:-)
    Dla tych widoków właśnie nie straszny żaden wysiłek ani koszt 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Kosztów nie było żadnych, poza benzyną i kawą. Natomiast racja, że wysiłek się po prostu opłaca, uczucie na szczycie i przy schodzeniu jest niepowtarzalne 🙂

      Polubienie

  2. Pięknie tam, jak ja Ci zazdroszczę!!! Nic tylko rozwalić się na trawie i cieszyć oczy… A i takiego skwaru jaki nas od tygodnia nęka też nie macie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Było dość gorąco i słonecznie jak na wchodzenie na górę, zdecydowanie potrzebowaliśmy więcej wody, ale faktycznie nie było takiego upału jak w Polsce.

      Polubienie

      1. U nas od ponad tygodnia temperatury wahają się między 28-31 stopni W CIENIU i już zaczynamy się od deszcz modlić… Przyznasz jednak że było warto wejść prawda? Super fotki zrobiłaś.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Powód zawsze jest taki sam: tam była góra, a z niej wspaniałe widoki. Oczywiście, że było warto 😀
          Dziękuję 😀 niektóre fotki zrobił Kraciasty … z pewnością ten biały pasikonik jest jego.

          Polubione przez 1 osoba

  3. Powinnaś po polsku mówić Białoszewskim: „sza-ra-na-ga-ja-ma” i udawać, że to po japońsku;)
    Wolałabym na naszej działce spotkać tę kozę niż dziki, które zryły nam cały warzywnik.
    Nareszcie prezentujesz zdjęcia nie za mgłą, lecz w słońcu.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Miron rządzi 😀

      Mgła tu bywa często, ale ten dzień był wyjątkowo gorący i małochmurny. Chmurki wzięły się za siebie dopiero wieczorem i powoli zasnuwały się nad Diamond Hill.

      Kozy mroku bardzo lubię, widzieliśmy je już w Dolinie Glendalough w górach Wicklow, ale wtedy wyszły niewyraźnie, zdecydowanie brykały tam, gdzie człowiek nie powinien już wchodzić. A tutaj odbryknęły tylko kilka metrów od szlaku i rozłożyły się w chaszczach. Dziki z kolei ryją piękne desenie pod domem moich rodziców.

      Polubienie

      1. To chyba Kłapouchego Tygrysek wbryknął do jakiejś dziury. Przepraszam, ale często niektóre wyrazy mi się kojarzą z literaturą..
        „Nasze” działkowe dziki tak zapalczywie ryły w ziemniakach, szukając pędraków, że wyryły mężowi wszystkie ziemniaki, których łęciny były już wysokie..
        Kiedyś oglądałam górskie kozy, które wspinały się tam, gdzie żadne normalne zwierzę by nie weszło.
        Twoja koza bardzo mi się spodobała i zapomniałam o wszystkim, co wcześniej napisałaś.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Słusznie kojarzy Ci się z literaturą … Kubuś Puchatek to książka mojego dzieciństwa, zresztą wielu dziwnych słów wcale nie zmyślam, tylko używam, bo znam z innego kontekstu. Lubię słowo „wbryknąć” i zwrot „pękłem go” 😀

          Te kozy są piękne, mają maskujące rysunki na głowach i przedziwne oczy. Gdy w Wicklow Kraciasty robił im zdjęcia na zoomie, wychodziły mu jak zjawy.

          A kozy mroku, bo … są rzeczy, które mnie śmieszą. Nazywanie różnych rzeczy rzeczami mroku chyba ma swój początek tutaj: Zając mroku

          😀 😀 😀

          Polubione przez 1 osoba

    1. To piękny kawałek świata. W Polsce z kolei jedyne w swoim rodzaju są góry Dolnego Śląska … mam nadzieję, że niedługo się po nich przejdę. I marzę o Bieszczadach. Wstyd trochę, że tam jeszcze nie byłam.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s