Środa na wsi.

Bardzo nie lubię podróżować sama. Pocieszam się tym, że w drugiej walizce mam zapakowane buty Kraciastego. Buty oznaczają, że gdzieś w Karkonoszach pójdziemy przed siebie, na razie nie wiemy kiedy i gdzie, ale jest to bardzo miła perspektywa. Oddziela ją ode mnie myśl o stawieniu się na uczelni i machnięciu paru egzaminów. Marudzę i przypomina mi się doc. Radziwolski, który będąc już na emeryturze, obserwował nas przed egzaminami i każdorazowo oświadczał stanowczo „o jakże wam zazdroszczę!”. Zerkam na jego zdjęcie w sieci, to już będzie 10 lat jak umarł. No i proszę, zamiast pakowania walizek zalała mnie fala nostalgii, a grzebanie w necie zaowocowało wynalezieniem pracy G. Malca „Kiedy Darwin stracił wiarę w Boga?”. Nic, trzeba link zapisać, będzie do czytania na później. Jestem biegła w prokrastynacji, ale właśnie wyznaczyłam sobie moment … opublikuję tę notkę o wpół do dziesiątej a potem do roboty.

Chcę Ci tylko pokazać, gdzie poszliśmy wczoraj z Kraciastym. Na taką ścieżkę nad Morzem Irlandzkim:

Clogherhead 20 czerwca (1)

Tam gdzieś na horyzoncie jest Dublin. I jak zwykle spojrzenie w drugą stronę, na Góry Mourne:

Clogherhead 20 czerwca (2)

Pewnie znowu im padało.

Kwiatuszki najwyraźniej lubią rosnąć na szczytach kamieni, bo nie te jedyne przyłapałam na wystawianiu bladych główek na słońce i wiatr. I właśnie, wiatr był, musieliśmy ubrać goretexy. Ale wystarczyło obejść kawałek cypla w kierunku południowym i wzniesienie chroniło nad przed uporczywymi podmuchami z zachodu.

Clogherhead 20 czerwca (3)

Mały port jest z kilka mil na północ od ujścia rzeki Boyne. Na tym zdjęciu wygląda to nieomal jak Skandynawia. Molo przytula statki i nieźle chroni je przed złą pogodą. Groźny jest tylko zawijający północno-wschodni wiatr, poza nim można tu przeczekać najgorszy sztorm, więc flota rybacka jest w porcie obecna przez cały rok. Pamiętam jak pewnego lutowego wieczora, kiedy zmierzaliśmy w kierunku domu, mały kuter wypływał dzielnie w mrok. Niezmiernie ciężka praca z wewnętrznym „brrrrr”.

Clogherhead 20 czerwca (4)

Mówiłam o wpół do?
Już czas. Mięśnie spięte z nerwów trochę mi puściły, gdy przemierzałam jeszcze raz w myślach tę drogę. Wracam w połowie lipca. Naprawdę, nie lubię podróżować sama.

Reklamy

23 myśli w temacie “Środa na wsi.”

    1. Na tutejszym cmentarzu też są takie historie zatrzymane w kamieniu. To trudny zawód, wystarczy zobaczyć z bliska jak kutry przeżarte są solą. Wyobraź sobie jak muszą od niej wyglądać ręce rybaka.

      A takie surowe obrazki mają szczególne miejsce w moim sercu, chociaż zatoki mi po takich spacerach stroją fochy.

      Polubienie

  1. Mnie taka surowość zachwyca, a morze i góry to połączenie idealne jak dla mnie, więc każde wzniesienie, skała i woda po horyzont, powoduje u mnie zatrzymanie się- człowiek taki mały wobec natury.
    Spokojnej podróży.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Podróż była rzeczywiście bardzo spokojna, lepsza niż to zapowiadało się z rana. Mamy tutaj i niewielkie morze i niewielkie góry, jak to w Irlandii. Współgrają ze sobą i dają czasami popalić … od kilku dni mieliśmy pogorszenie pogody i uporczywy zachodni wiatr … chyba przywiozłam tę pogodę ze sobą do Polski 😀

      Polubienie

        1. No widzisz, podobno ominęliśmy jakieś burze. Lądowaliśmy około północy i przyziemienie było całkiem ok. Słyszałam od mamy jakie w Polsce są upały, a teraz wychodzę na dwór i nie widzę różnicy w pogodzie pomiędzy domem nad morzem i domem pod lasem 🙂

          Polubienie

    1. Na spacerze było dość chłodno, na zdjęciach nie widać ani wiatru ani temperatury. To nie jest żaden problem, kiedy ma się odpowiednie ubranie. Oczywiście odpowiednie nastawienie też się liczy. Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  2. Pierwszy raz widzę na Twoim blogu takie wyraziste zdjęcia i chyba po raz pierwszy podoba mi też ten krajobraz..
    Nad moim miastem płyną ciemne chmury, z których nie spada ani kropla deszczu. Dziwne to jakieś. Czyżby matka natura chciała nam coś powiedzieć/

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie wiem, co to znaczy wyraziste, ale np. przejrzystość powietrza niekoniecznie idzie w parze z ciepłem. Czasem też bywa, że jest słonecznie i cieplutko, a nie widać na horyzoncie gór i tylko my wiemy, że one są i czekają na nas.

      A tak w ogóle to zdjęcia z telefonu, zaczynam się do nich przekonywać.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s