Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.

Kiedy pojawił się w naszym domu Maciej poczuliśmy się wystarczająco dokoceni. Zapobiegliwie Maciej został wykastrowany i poczuliśmy, że jesteśmy zupełnie gotowi do mieszkania kolejne 20 lat z jednym kotem. A potem był rok 2010.

Rodzice wpadli w odwiedziny do cioci Basi, cioci mojego taty. Od słowa do słowa, że ciocia opiekuje się jakimiś bezdomnymi kotami, a raczej kotką z małymi. I że jeden maluch ma dziwne oczy. No miał dziwne, ubrudzone tym, co tam było w komórce. Kilka dni po tej wizycie słyszę mamę jak spod kołdry sama ze sobą rozmawia „A może weźmiemy tego kotka?”. Kolejna wizyta u cioci dość szybko, a w jej efekcie nieszczęście, które mieściło się w dłoniach mojej mamy. Takie były pierwsze dni koteczki, która zaczęła swoje życie w komórce, w miejscowości o przedwojennej nazwie Zerra.

Niunia 2010 grudzień

Z dłoni wystawała tylko wielka, kiwającą się główka ze strasznymi, wybałuszonymi oczami lub raczej kosmicznymi antenami wyrastającymi z oczodołów. Pręgusek wielkości szczura, ze szczurzym ogonem i antenami zamiast oczu. Rokowania były kiepskie, bo wirus z oka mógł się przenieść na mózg w ciągu jednego dnia. Niunia dostała imię adekwatne, bo nie spodziewaliśmy się, że kiedykolwiek przekroczy granice kociego dzieciństwa. Będzie Niunią na zawsze, rozpuszczoną, noszoną przez moją mamę na (koniecznie) lewym ramieniu.

Rozbawiony kociak, podskakujący zabawnie niczym mały tygrys, jest nieskończenie bardziej interesujący niż połowa ludzi, z którymi musisz przebywać na tym świecie.
– Lady Sydney Morgan

Na początku jej bycia z nami zakrapialiśmy jej z tatą oczodoły. Była to praca wymagająca podziału obowiązków: ja trzymałam, tata wpuszczał kropelki, Niunia obrucona na grzbiecik wymachiwała łapkami i wrzeszczała wniebogłosy. Przez jakiś czas trochę się łudziliśmy, że chociaż jednym okiem będzie widziała. Długo do nas docierało, że to w zasadzie bez znaczenia – ot, takie nasze własne uprzedzenia na temat wielkiego nieszczęścia związanego z niepełnosprawnością. Koty nie zajmują się tak drobnymi rzeczami. Wielka mądrość starożytna: odpoczywać, gdy boli, bawić się, gdy nie boli, nie mitrężyć ani chwili na rozdrabnianie się. Niunia nauczyła się wchodzić na meble i jako jedyny nasz kot odkryła, że wystarczy doskoczyć do klamki i pacnąć łapką, żeby otworzyć drzwi.  Z powodu niewidomej Niuni musimy więc w końcu zamontować w drzwiach gałki zamiast klamek. W swoim notatniku zapisałam na samym początku niuniowej adopcji:

Leczenie oczu – ok. 350 zł.
Puszorki (pogryzione po 20 min. noszenia) – 35 zł.
Karma, żwirek, kuweta do koloru – spuśćmy zasłonę milczenia.
Renowacja nóg francuskich krzeseł (że niby drapaczka) – jeszcze nie pytałam, bo po co się denerwować.
Wymiana klamek na gałki (żeby w nocy nie chodziła po całym domu) – jedna ok. 60 zł. Podliczmy x 5.

Niunia 2014 wrzesień

Kot jedyny w swoim rodzaju. W nocy rozmawia z mamą po kociemu „ciumkając”, leczy tatę ze złamania kości udowej wytrwale polegując mu na nodze. Latem spędza czas siedząc na fotelu pod wiśnią – lubi śpiew ptaków, czasem wchodzi na oparcie fotela, wyciąga łepek do góry i mówi „chodź tu ptaszku bliżej, chodź”. Nie lubi za to kolędy, ucieka wtedy na strych i chowa się w pudełkach po butach.

Zastanawiam się czy ona wie, że jest kotem. Może nie, a może wie i to jest jej dom, a my jesteśmy trochę rozbrykaną służbą, która czasem kłóci się ze swoją panią.

Jeżeli drzwi są zamknięte drapcie wycieraczkę aż wióra z niej lecą. Drzwi muszą być zawsze na pół otwarte, zwłaszcza te prowadzące na ogród w czasie zamieci śnieżnej. Ludzie muszą nam służyć, jako przyciski do otwierania drzwi.
– Celia Haddon

Siostrzyczką Niuni została w roku jej przybycia do domu pod lasem jedna z Dziewczynek. Albowiem, powiadam Ci, najfajniejsza jest rodzina, którą sobie wybierasz, w każdym razie uważam, że tak właśnie powinno być. Ludzie z jakichś powodów pielęgnują traumatyczne związki z rodziną zastaną, a gdy mają szansę wybrać, wybierają takich samych idiotów i postanawiają się z nimi męczyć. Koty mają inaczej. Rodziną jest ten kogo się lubi, jest to jedyny zasada przy interview na kandydata do rodziny. Oprócz tego podejrzewam, że Niunia najbardziej kocha moją mamę.

Niunia 2016 wrzesień 1

Słabe jest to zdjęcie zrobione telefonem, ale to cała Niunia, z noskiem wyciągniętym w kierunku zachodzącego słońca i pięknych zapachów tego świata, w centrum którego jest nasz ogród, najbezpieczniejsze miejsce do życia.

Po tym jak kota numer dwa nam nie umarła myśleliśmy sobie „Ok, jesteśmy zupełnie gotowi do mieszkania kolejne 20 lat z dwoma kotami”. Jak się domyślasz była to prawda, przynajmniej przez czas jakiś.

»»»»»»»»»»»»»»»»

Nie lubię, kiedy jesteś gdzieś indziej, mój przyjacielu. Piszę wtedy teksty o kotach i jem za dużo czekoladek. Przylatuj szybko.

 

Reklamy

29 myśli w temacie “Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.”

    1. Oraz bardziej w kociej sierści.
      Właśnie mamy u nas oberwanie chmury, koty siedzą w oknach i mówią „popacz se Grażynka, oberwanie chmury”.

      Polubienie

    1. Mamy taką sąsiadkę, która też zbiera nierasowe sieroty. Więc jak któraś jej choruje, to może przyjść i opowiedzieć, bo my zrozumiemy. Przynosi nam za to jesienią wiadra pełne kań. Nie wiemy za bardzo co z nimi zrobić, ale wiemy, że to z dobrego serca 🙂
      Niunia już chrapie, wytarmoszę jutro 😀

      Polubienie

      1. Tylko nie zapomnij :-/
        Kanie smaży się jak kotlety, w panierce. Podobne są pyszne. Nie próbowałam, bo są zbyt podobne do muchomorów 🙂

        Nasza Kota była dziś na starym mieszkaniu (na tym samym pietrze), gdzie często była sama albo z synową i nie wiadomo, co gorsze. Gdy wróciła do domu była nerwowa, nieswoja, niespokojna. Taka bieda 😦 Wcześniej zaliczyła schronisko, mieszkanie teściowej, a gdy ta zmarła dostał ją w spadku syn – jej jedyna miłość)

        Polubienie

        1. O panierce wiem, kanie pachną w charakterystyczny sposób, taki … kaniowy. A sromotniki są czyściutkie i po prostu zbyt piękne, żeby je zbierać. Tyle, że tych kań to my dostajemy w ilościach przemysłowych. A kotu się czegoś takiego nie sprzeda, koty są na to za bystre.

          Koty mają swoje zdanie, swoje uczucia. Maciej np. nie lubi, gdy ludzie się z niego śmieją.

          Polubienie

  1. To ja tylko dodam, że jednym z najwyższych wyrazów uznania, jakie Niunia może złożyć człowiekowi, jest to, że pozwala mu się z nią podzielić kanapkami. W sensie takim, że Niunia zajmie się mięskiem, a dwunogowi pozostawi całą resztę. Poniekąd rozumiem jej tok myślenia- nie ma co napełniać żołądka zapychaczami. Już się szykuję 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. No tak, a z byle kim nie jada. Taka Grażynka to dostępuje tego zaszczytu dość często. A Niunia łapką jej daje sygnały, że już można podawać kąsek „daj, daj Grażynko, a chlebek to Ci zostawię”. Obiektywnie patrząc, dom wariatów.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Pamiętaj, że tylko wariaci i dzieci mają instynkt niezaburzony oczekiwaniami społecznymi stojącymi na drodze do szczęścia, więc ja chętnie staję w szeregu wariatów. A jak ktoś ma wątpliwości, polecam wrócić do lektury „Przygód dobrego wojaka Szwejka” oraz „Paragrafu 22”.

        Polubione przez 1 osoba

        1. Dla niektórych ludzi ważniejsze jest to, czy kot wszedł czy nie wszedł na stół, a fakt, że w domu jest porządek oznacza z automatu, że jest to dom szczęśliwy. Nie jest istotne, że dzieci wychowane w tym domu nie spełniły swoich marzeń; skoro zajmują znaczące stanowiska wychowanie zakończyło się sukcesem, nieprawdaż? 🙂

          Polubienie

          1. Ba, mój rodzony brat jest tego przykładem- sukcesami zawodowymi mógłby obdzielić ambitną rodzinę wielodzietną, porządek w domu też ma nienaganny. A jakoś za skarby świata nie zamieniłbym się z nim na miejsca, co zresztądobrze wiesz i chyba Cię to nie dziwi.

            Polubione przez 1 osoba

    1. Ten specyficzny kot czy wie, że jest kotem. To kot, który przebywa z ludźmi znacznie częściej niż którykolwiek z naszych kotów. Inna sprawa jest taka, że Niunia bardzo późno nauczyła się miauczeć i bardzo rzadko to robi – najczęściej, gdy jest zdenerwowana. Poza tym ciumka, syczy i pluje – taki ma zestaw porozumiewania się.

      Polubienie

    1. No chyba, że chodzi o rybkę na śniadanie, albo rodzaj mleczka. Czasem, gdy wołam kota, to widzę minę „słyszę, podejdę jak skończę robić to co robię” 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    1. Wygrała w totka. Z jej rodzeństwa chyba już żaden kot nie żyje, choć miał oczy. Widocznie czasem w życiu trzeba coś stracić, żeby coś zyskać …
      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

    1. Znaczy chyba gadają ze sobą. „Słuchaj jest taka sprawa, mamy jeszcze wolny fotel i jest karton za łóżkiem, więc wpadnij, to Cię może adoptujemy”. … 😀 😀

      Polubienie

  2. Bardzo piękny tekst, czytało mi się naprawdę przyjemnie. Niunia jest przecudna. Wspaniale zdjęcia. Rozbawiło mnie, że nie lubi kolęd. hahaha

    Pozdrawiam Was wszystkich bardzo serdecznie. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Dom bez zwierząt jest domem pustym i mówię to z pełnym przekonaniem. U mnie od zawsze były zwierzęta, czy to koty, czy to psy i nie wyobrażam sobie żeby było inaczej. Wygłaskaj ten słodki pyszczek ode mnie. Przepraszam że rzadziej zaglądam, ale przez pracę jest mnie mniej w blogowym świecie 😦 Miłego weekendu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s