Spacer po Wrocławiu.

Nie za często zdarza się nam z mamą, że jedziemy bez celu, jemy, pijemy i idziemy przed siebie. To mój ulubiony sposób spędzania czasu w mieście i tak właśnie było wczoraj, po tym jak wyturlałyśmy się z dworca Wroclavia.  Otwarty w tamtym roku nowy dworzec PKS przykrył poprzedni, pokraczny obiekt na którym jeszcze kilka lat temu pewnego wieczoru pochłaniałam z koleżankami z pracy wystygłe frytki. Moja mama pamięta, że za jej czasów był tu Małpi Gaj po którym mili ludzie nie chodzili na przełaj. Jeszcze wcześniej, do roku 1945, stał na tym miejscu największy kościół ewangelicki we Wrocławiu, Salvator Kirche, zbudowany w stylu północnoniemieckiego gotyku tuż po zjednoczeniu Niemiec w XIX wieku.  Jego pozostałości rozebrano po wojnie – taki los spotkał wówczas wiele budowli ukaranych za to, że istnieją szabrownicy. Jak wyglądało wcześniej to miejsce można zobaczyć TUTAJ.

Przegląd miasta zaczęłyśmy od podejścia na ulicę Dawida, tam, gdzie rzędem stoją budynki z 1901-03 roku zaprojektowane przez Plüddemanna i Klimma. Dawna szkoła mojej mamy, spacer sentymentalny, budynek prawie zupełnie pusty, piętra z kilkoma wiadrami z brudną wodą i tylko pani w sekretariacie wdała się z mamą w rozmowę na temat przeszłości.

Wrocław lipiec 2018 1

Ten kompleks budynków ma w sobie coś naprawdę majestatycznego, cieszy mnie bardzo, że są użytkowane zgodnie z przeznaczeniem … miały być szkołami i są szkołami. Ciekawość zawiodła nas niepotrzebnie na tyły i mogłyśmy też niestety obejrzeć wykwity artystyczne lokalnej rasy panów. Trochę śmieszne to i straszne, mam nadzieję, że na zamalowanie pseudoceltyckich bzdur znajdzie się w końcu farba.

Po drodze z Dawida w kierunku Rynku minęłyśmy różne ciekawe miejsca. Na przykład gmach dyrekcji kolei na Joannitów, dawnej Malteserstraße. Także przed wojną było tu kolejowe centrum, siedziba Königliche Eisenbahndirektion Breslau. Budynek powstał w latach 1911-15; nad wejściem jest wizerunek orła pod słońcem z mottem Nec soli credit (Nie ustępuje nawet słońcu) używanym przez Fryderyka Wilhelma I.

Wrocław lipiec 2018 2

Szłyśmy dalej, a ja zamieniłam się na krótko w tropicielkę duchów i poszukiwaczkę starych napisów. Był i kolejny, na bocznym tunelu dworca ogłaszający Durchgang zur Flurstrasse:

Wrocław lipiec 2018 3

To dzieło EURO 2012 – czasami i futbol do czegoś się przydaje. Pamiętam, że wcześniej najwyraźniej widać było słowo „zur”, które nie dało się tak łatwo wytrzeć i unicestwić. Był czas w moim życiu, gdy przechodziłam tym tunelem w kierunku Dawida bardzo często. Okolica pachniała wówczas perfumą uryny a przez kolejne ulice z trudem dało się przejść, tak śmigali drogami zdobywcy honorowych punktów za wyprzedzenie autobusu na światłach. Obecnie kafelki pokrywające ściany tunelu mają ponownie oryginalny kolor, wyraźnie słychać z góry zapowiedzi odjeżdżających pociągów, tunel nie straszy już obcością i służy do tego do czego powinien. Z przyjemnością oglądając wczoraj któryś odcinek serialu „Poirot” odkryłam, że „nasz” dworzec jest podobny do tych angielskich, budowanych mniej więcej w tym samym czasie. Elegancja, funkcjonalność, szyk art nouveau.

A tu pokrywa studzienki przy dworcu, takie dość zaskakujące coś pod nogami:

Wrocław lipiec 2018 4

Przy okazji zauważyłam, że w zasadzie już nie istnieje Hotel Grand, czyli przedwojenny Hotel du Nord. Właśnie w tej chwili trwa jego rozbiórka mętnie nazywana renowacją, ze starego budynku projektu Paula Rothera zostaną może ściany zewnętrzne. Za to nadal niestety istnieje obrzydliwy Solpol, rzekomo postmodernistyczny, a tak naprawdę chyba postbiegunkowy projekt z lat 90-tych. Nie mam ich zdjęć. Robić zdjęcia ruinie hotelu rozbieranej w świetle prawa jest mi przykro, Solpol fotografować się brzydzę. Na pocieszenie w trakcie spaceru ulicą Kościuszki natknęłyśmy się na napis, który w całości brzmiał  podobno Baruch & Loew Sonnen und Regen Schirm Fabrik:

Wrocław lipiec 2018 5

I jeszcze budynek z mozaiką, na Kościuszki 37, z fasadą wg projektu Paula Rothera:

Wrocław lipiec 2018 6

W artykule z początku tego roku są nowiny, że ten budynek ma być odrestaurowany. Nie wiem czy to oznacza rozebrany i postawiony na nowo, jak w przypadku Hotelu Grand. Mam nadzieję, że nie i że odnowienie nie przyjdzie dla tego budynku za późno.

W fosie miejskiej pływały ryby. Minęłyśmy błyskający złotem, pięknie odnowiony dom handlowy Renoma, czyli dawny modernistyczny Warenhaus Wertheim. Musiały być krzesła i picie płynów w kawiarni Bohema przy Świdnickiej, bo dzień był naprawdę gorący. Wnętrze wybrane przypadkowo, całkiem przyjemne, wypełnione gwarem. Innym miejscem „do wejścia” był antykwariat na Kuźniczej. Akurat tam gdzie stanęłam moim oczom ukazały się judaica, ale musiałam poskromić chęć kupienia jakiejś książki Singera, chociaż łatwo nie było. Antykwariat ma swoją stronę w internecie, książki można przeglądać i zamawiać TUTAJ, co pewnie jeszcze wykorzystam. Kiedy już szłyśmy Nadodrzem w witrynie sklepowej moją uwagę zwróciły figury zwierzątek, szczególnie jedna wydała mi się realistyczna: kotek drzemiący pod okiem czujnego lisa. Przy bliższej inspekcji okazało się, że brzuszek kotka się porusza a jego właściciel jest jak najbardziej realny. Młody pochrapywał sobie wtulony w imitację mchu, w końcu był to już czas najwyższy na popołudniową drzemkę.

Na Nadodrze weszłyśmy z myślą odwiedzenia nowo otwartej Cafe Równik na Jedności Narodowej 47, miejsca zwykłego i nietypowego jednocześnie. Zwykłego, bo tak powinno być, że idziemy sobie i gdy mamy ochotę gdzieś przystanąć to przystajemy, bo nie do końca jest to prawda, że najlepsza kawa jest w domu. Nietypowego, bo w roli kelnerów są zatrudnione osoby z niepełnosprawnością intelektualną.

Wrocław lipiec 2018 7

Kawiarnia została otworzona pod koniec czerwca tego roku przez wrocławskie Stowarzyszenie Twórców i Zwolenników Psychostymulacji, i pracują tu jej podopieczni. Czytam, że to pierwsza tego typu placówka na Dolnym Śląsku. Miejsce wydaje się być trochę na uboczu turystycznego szlaku, ale tak naprawdę jest dość blisko Rynku, wystarczy za uniwersytetem przekroczyć Odrę, dojść do muralu bramy do Nadodrza i przespacerować się w prawo, aż pojawi się rozkopane obecnie wejście na ulicę Jedności. Warto, bo dokładasz się do konkretnego, dobrego projektu, a poza tym gulaszową dają tu pyszną 🙂 Zjadłam gorące i od razu poczułam przypływ siły i przyjemny chłód, gdy włączyła mi się wewnętrzna klimatyzacja. Po odpoczynku zebrałyśmy się do wyjścia …

I tyle, opowieść kończę tutaj, kilka metrów od dworca Nadodrze, dalej idziesz już sam. Kocham to miasto po którym chodzą krasnale i jednorożce, a w sklepowych witrynach śpią zmęczone wypełnianiem swoich obowiązków koty.

Wrocław lipiec 2018 8

Reklamy

18 myśli w temacie “Spacer po Wrocławiu.”

  1. Wrocław to piękne miasto, pełne tajemnic i duchów jak to nazwałaś.
    Też wczoraj z moją mamą jechałyśmy bez celu samochodem, tak by spędzić razem czas, porozmawiać i podziwiać widoki krajobrazu Niemiec. Czasem jest to po prostu potrzebne.
    Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    1. W afrykarium nadal nie byłam. Trochę wstyd, kłopot polega na tym, że gdy jest ładna pogoda jest oczywiste, że wszyscy idą do zoo, a ja nie przepadam za tłokiem. Marzę o spacerze po zoo przy deszczowej pogodzie i o mokrych żyrafach 🙂

      Polubienie

    1. Nadal pachnie wielokulturowością, która towarzyszyła mu przez większość jego historii i homogeniczność Polski po 45 roku nie zdołała jej do końca zniszczyć 🙂

      Polubienie

  2. Dwa lata mieszkałam we Wrocławiu przy ulicy Przybyszewskiego, ale chyba chodziłam innymi ulicami niż Ty lub na co innego zwracałam uwagę. Po prostu miałam wtedy 18-20 lat i nie w głowie była mi przedwojenna historia Wrocławia.
    Pamiętam bar w pobliżu uniwersytetu, bo tam często zachodziłam, aby coś zjeść, ale nie pamiętam, aby była zupa gulaszowa. A może była, ale dla biednej studentki za droga 😉
    P.S. Ciągle coś zmieniasz na swym blogu, że nie mogę się w nim połapać. Eksperymentatorka z Ciebie.

    Polubienie

    1. Tak, eksperymentatorka 😀
      Przybyszewskiego przez rok chodziłam z buta na Koszarową, taki miałam kaprys. Jeśli bar na Kuźniczej to sławetny Miś? Łazanki tam są, i ryż z truskawkami.

      Dopiero, gdy zaczęłam wgryzać się w historię lokalną, zainteresowałam się takimi rzeczami jak napisy na murach 🙂

      Polubienie

      1. Często chodziłam z buta do przystanku tramwajowego nr 105, aby za 50 groszy dojechać do miasta. Gdy dostawałam stypendium, to wydawałam 2 złote na przejazd autobusem linii A..
        Nazwy baru nie pamiętam, bo to wszystko było wieki temu, nawet nie pamiętam, co tam jadłam, ale na pewno coś taniego i sycącego..
        Takie przepiękne pokrywy studzienek są rozkradane przez kolekcjonerów, bo zbieracze złomu kradną wszystkie, jak leci.

        Polubione przez 1 osoba

    1. Każde miejsce można zobaczyć z kilku perspektyw. Dla mnie to miasto teraźniejszości, wolności, ale jednocześnie z odpryskami świata, którego już nie ma.

      Polubienie

  3. Jako dziecko bywałam tylko przejazdem i pamiętam granatowe tramwaje (a może zielone?), kiedy w moim DM były czerwone 😉 Jak już dorosła, spędziłam 3 tygodnie…w szpitalu, gdzie zaprzyjaźniłam się z wrocławianką, która…dość szybko wyemigrowała do Stanów, ale zdążyła mnie do się zaprosić i trochę przybliżyć mi mi miasto. Bo choć był rok, że byłam w nim raz każdego miesiąca, to tylko przez kilka godzin i w konkretnym celu.

    Świetne zdjęcie to ze schodami!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Tramwaje we Wrocławiu były niebieskie, przynajmniej do czasu, gdy nie zaczęto ich paskudzić reklamami. Miasto odbieramy inaczej, gdy przyjeżdżamy do niego w konkretnym celu. To jak oglądać Warszawę z perspektywy lotniska 🙂

    Oprócz schodów są tam nogi mojej mamy. To był dobry dzień 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s