Jedno zdjęcie. Warszawskie wróble.

Jedno zdjęcie warszawskie wróble

Warszawa, ulica Freta, 1 sierpnia 2016.

Przez dwa lata (rok 16 i 17) w okresie obchodów powstania wyruszałyśmy z psiapsiółkami do stolycy. Wizyty wymiernie zmieniły mój stosunek do tego miasta – stało się mi trochę bliższe, mniej tekturowo-rekonstrukcyjne, mniej związane z moimi osiemnastymi urodzinami, gdy spałam na piętrowym łóżku, a za oknem w Warszawie lał deszcz. Odnalazłam w nim miejsca czarowne i wyprodukowałam własne opinie, np. przyswoiłam Polin i odrzuciłam Muzeum Powstania Warszawskiego, albo też raczej ono odrzuciło mnie. Zdjęcie, które dzisiaj pokazuję, zostało zrobione przed kawiarnią Pożegnanie z Afryką. Chyba pierwszy raz jadłam ciasto marchewkowe, lub przynajmniej smakowało ono na tyle dobrze, że zapamiętałam to wydarzenie. Zleciały się do niego wróble i co odważniejsze brały mi okruszki z ręki. W grupie zawsze znajdzie się ten pierwszy, nieustraszony, ze świdrującymi oczkami, które obserwowują każdy ruch. Po aromatycznej kawie, sycącym ciastku i spacerze wzięłyśmy udział w tworzeniu znaku Polski walczącej na Placu Zamkowym. Potem, na Nowym Świecie, zaszłyśmy do Klubokawiarni Pożyteczna.

Gdzieś pomiędzy tymi dwoma ostatnimi wydarzeniami na ulicy pochłonął mnie faszystowski marsz. Stałam na chodniku w milczeniu … ludzie obok szli tam dokąd mieli iść, jakby było to najnaturalniejsze wydarzenie pod słońcem. Świeżo uprasowane koszule, starannie przygładzone włosy, pewnie uchwycone proporce, dźwięki czyste wyrwane z przepony. Przez miasto maszerowało Hitlerjugend. To było zupełnie niespodziewane przeniesienie w czasie. W sercu wielkiego miasta marsz wygolonych chłopców przetkany gdzieniegdzie dziewczynami, aby odrzucić tak niemiłe wyższej rasie podejrzenie o homoseksualizm. Nie wiem czy to właśnie miało decydujący wpływ na mój odbiór, ale w kolejnym roku moje wrażenia z obchodów rocznicy powstania były bardziej płaskie i nieprzychylne. Nagle dotarła do mnie absurdalna symbolika czerwonych rac z których dym unosi się nad Warszawą. Miasto, które spłonęło nie umie świętować inaczej jak prezentując finezyjność na poziomie przeciętnego kibica Legii.

Przypomniała mi się dzisiaj moja wizyta i wróbelki, bo sporo w mediach o kolejnych obchodach, tym razem święta niepodległości. Są w Warszawie rzeczy drobne i piękne, są też inne, większe i wyższe, które coraz bardziej wdzierają się w miasto swoją betonową retoryką. Finezję znam, poziom przyzwolenia na faszystowskie poglądy również. Teoria rozmija się z praktyką – to, co medialnie jest negowane, gdzie indziej zostaje przyklepane. Za dwa dni Warszawa znowu zapłonie racami … już przyzwyczajono Polaków do tego widoku, więc ilu pomyśli, że to zupełnie idiotyczne i nie na miejscu – jak sądzisz?  I tak oto zeszło mi na politykę, którą się interesuję na tyle na ile interesuję się przyszłością. Czy wiesz, że pomnik Dzierżyńskiego stał w Warszawie 38 lat? Życzę Ci samej dobroci z okazji 100-lecia niepodległości. Nie daj się / nie dajmy się prywatnej frustracji, która jest pożywką dla publicznej nienawiści.

Reklamy

38 komentarzy do “Jedno zdjęcie. Warszawskie wróble.

    1. świechna Autor wpisu

      Myślę, że dobrze jest tę sprawę oderwać od własnego Ja. Możemy zrobić tyle, ile możemy zrobić – edukować, dawać przykład. Czytam różne miejsca, zresztą i u mnie są komentarze na różnym poziomie IQ, choć plewy staram się odsiewać… ludzie, którzy uważają siebie za mądrych głoszą, że depresję ma się z nudów, alb że nie chodzą do kawiarń, bo nie wiadomo kto im tę kawę może podać. Co w takiej sytuacji można zrobić? Wskazać, że osoba wypluwająca z siebie takie opinie jest w błędzie. To dotyczy też opinii cięższych gatunkowo – o uzależnieniach, przemocy, seksizmie, rasizmie i in. Świata nie zmienię, ale mogę zmieniać siebie, poza tym mogę w wyborach udzielić poparcia tym, którzy reprezentują jako taki poziom obywatelski. Marsz faszystów w Warszawie czy gdziekolwiek indziej nie świadczy jednak ani o mnie, ani o Tobie. Ich marsz wynika z ich frustracji, nie z moich. Owszem, jest mi wstyd w tej chwili, że mamy taki rząd jaki mamy. To świadczy o obecnym poziomie Polaków jako grupy. Ale jestem kimś więcej niż tylko członkiem tej czy innej grupy i staram się o tym nie zapominać.

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Nie frustrację, a sprawę. To, co się dzieje tylko częściowo nas dotyczy. Jak napisałam każdy z nas jest czymś znacznie pełniejszym niż tylko elementem jakiejś tam grupy, w tym grupy narodowej. Może mi być głupio, że przedstawiciel mojej grupy robi to czy tamto i przykleja mi ryja, ale z drugiej strony to jest jego działanie, nie moje. Każdy z nas odpowiada tylko za swoje działania – jeśli jesteś w porządku, to z pewnością to wiesz. I o to właśnie chodzi: czy jesteś w porządku? Znam mnóstwo świetnych Polaków, którzy robią dobrą robotę w swoich dziedzinach. Czy powinni być dodatkowo sfrustrowani, że są na tym świecie też idioci? Zostawmy to zmartwienie ich matkom.

          Polubienie

          Odpowiedz
  1. sagula

    Zdjęcie wróbelków boskie, a jest ich coraz mniej. Zimą będę je karmiła, bo mam nowy karmnik na balkon.
    Nie będzie spokojnie podczas 100 lecia w Warszawie. Będzie zadyma, będzie nieprzyjemnie i może polać się krew. Wozy wojskowe, armatki wodne i narodowcy z racami. Już się boję i boleję!

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Na instagramie mam filmik jak karmię je z ręki 😀

      Od kilku lat tego dnia nie wpatrywałam się w ekran tv, bo bylo mi mdło. Nie bardzo jestem w stanie zrozumieć dlaczego w dzień niepodległości mam oglądać kibolski spektakl dla wszystkich Polaków, także dla tych, którzy na piłkę nie chodzą i iść nie zamierzają. To nie jest tak, że tylko obecny rząd za to odpowiada … bo wprawdzie oni używają kiboli jako nierozgarniętej bojówki, łudząc się, że łatwo nimi sterować, ale i poprzednia władza nie postawiła jasnej granicy dla przemocy i rasistowskich haseł. Tak im było wówczas wygodnie. Żeby być politykiem, trzeba być przede wszystkim odważnym.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. sagula

    Aby być politykiem, to trzeba też być pazernym na kasę. Masz rację, że poprzednia ekipa nie umiała pozbyć się tych ruchów, ale ta daje wyraźne przyzwolenie i poparcie na faszyzm w Polsce. Obchody kombinowane na ostatnią chwilę mogą być wielkim spektaklem nienawiści Polaka do Polaka., Jak byle jak zorganizowali przelot do Smoleńska, tak byle jak przygotowali obchody i może coś się wymknć spod kontroli!

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Niewątpliwie populizm obecnych władz odgrywa swoją rolę w narastaniu nacjonalizmu. A jeśli chodzi o obchody 100-lecia niepodległości, momentami czuję jakby to było w gestii prowincjonalej instytucji, która dzierga wszystko na ostatnią chwilę. Kto, co i z kim powinno być ustalone pół roku temu, tego wymaga ranga obchodów do których władza przywiązuję ogromną wagę – tak w każdym razie gardłuje przy każdej nadażającej się okazji …

      Polubienie

      Odpowiedz
  3. jotka

    Wszędobylskie wróble zagościły także pod dachami wielkich marketów…
    W Poznaniu napotkałam kiedyś krucjatę różańcowa, poczułam sie jak w średniowieczu i nie wiem co gorsze, marsz faszystów czy ta krucjata…

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Krucjata różańcowa mi nie przeszkadza, dopóki nie zagraża fizycznie osobom, które idą tam gdzie chcą iść. Myślę, że wolności mamy akurat na tyle, żeby każdy mógł się publicznie pomodlić … gorzej, moim zdaniem jest, gdy rządzący biorą udział w tych modłach w swoim czasie pracy, wskazując podwładnym jaki bóg jest teraz trendy i modlitwa do kogo będzie nagrodzona ciepłym uśmiechem władzy.

      Poznań to świetne miasto, daje odpór. Jakoś tam sobie wyobrażam, że po mamie jestem wielkopolanką i to jest dla mnie powód do dumy.

      Bardzo doceniam obecnośc ptaków na tym świecie, więc i mój stosunek do wróbelka jest przyjacielski, gdziekolwiek by się nie pojawił 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  4. Anna

    Wśród lub w pobliżu narodowców mogłaś poczuć się jak Piszczyk z „Zezowatego szczęścia”.
    Wystarczy mi oglądanie tej zadymy w telewizorze.
    Żarłoczne wróbelki są słodkie i przyzwyczajone do karmiących ich ludzi. Jednak one powinny dziobać ziarno a nie okruszki ciastek czy chleba, bo te przetworzone produkty im szkodzą..

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Zdaję sobie sprawę, że nie było to zachowanie prozdrowotne z mojej strony 😀 ale tak mnie zajęło patrzenie na społeczne zachowanie tych stworzeń, że ekologię sobie trochę odpuściłam.

      Doświadczenie patrzenia na ten marsz było przerażające. Zdaję sobie sprawę, że za pomocą zwykłego, demokratycznego wsparcia dla pewnych polityków, faszyzm może się w Polsce powtórzyć w rodzimym wykonaniu. I bardzo jest to smutne, że osoby, które taką politykę populistyczno-narodową wspierają w ogóle tego nie dostrzegają, widząc w zamknięciu się i dzieleniu wyciszenie swoich własnych lęków. Czy uwierzyłabyś, że ktoś argumentuje, że nie chodzi do kawiarń, bo tam nie wiadomo kto kawę podaje? A są ludzie, którzy uważają, że jest to argument na poziomie i warto się nim podzielić.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Bardzo wiele zależy od tego, jak kreujemy własne otoczenie. W Polsce, w moim domu rodzinnym, nadal mamy ich wiele, ale to dzięki temu m.in. że nie zastępujemy chroniących ich krzewów modnymi, niemiłosiernie poprzycinanymi iglakami i nie robimy z ogrodu betonowo-trawnikowej pustyni.

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          To im pewnie nie ułatwia życia, gawrony radzą sobie w takim środowisku znacznie lepiej. Ale z drugiej strony znam parę wrocławskich podwórek czy niewielkich parków w środku miasta, gdzie te małe skarby mają swój dom.

          Polubienie

          Odpowiedz
  5. Krystyna J-R

    Oj, Świechno! Jeszcze mnie nie wyrzuciłaś chociażby za tę kawiarnię…? Najlepiej smakuje mi kawa w domu. . . Nie przeszkadza mi, że ktoś lubi kawiarnie, to jego sprawa.
    A z tym poziomem inteligencji to jak wypadam? Testy na inteligencje są różne, z którego korzystasz?
    Jakie to dziwne, wstydziłam się poprzedniego rządu, pod wieloma względami był kulawy…
    Oby obecny przetrwał jak najdłużej!
    A race? To wynik tak upragnionej demokracji, wszystkim wszystko wolno…
    Wróbelki bardzo lubię, nawet o nich kiedyś pisałam… To miłe ptaszki, takie kundelki w ptasiej arystokracji…
    Miłych snów… Może przyśnią się wymarzone rządy…? Dobranoc.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Krystyno, ja o takich rzeczach jak polityka nie śnię. I nie jestem od wywieszania na drzwiach kawiarni kto może wejść a kto nie może … oraz kto może tam pracować a kto nie może – choć w naszym społeczeństwie, tak jak w każdym, znalazłyby się takie osoby.

      Testy na IQ nie oddają stanu rzeczy, ponieważ inteligencja, jak wszystko w świecie, faluje i zmienia się, natomiast badani nadmiernie przywiązują się do ich wyników. Tak i osoby, które ukończyły jakiś kierunek studiów mogą żyć złudzeniem, że po 30 latach cokolwiek jeszcze utrzymują z minionego stanu wiedzy tylko dlatego, że dyplom uzyskany na uczelni nie stracił na swojej ważności 🙂 Dla mnie ważne jest natomiast jak dana osoba w rozmowie argumentuje, a czasami nawet tak zwyczajna rzecz jak to, czy potrafi korzystać z narzędzi, którymi posługuje się od lat. Gdy następuje regres umiejętności, znak to nie jest dobrze świadczący o pracy mózgu.

      Race, jak wzmożona popularność disco polo, świadczą o tym, jaki gust jest publicznie nagradzany. Że ludzie nie potrafią wyglądu miasta w czasie takich pochodów odnieść do katastrofalnego pożaru w czasie powstania, tego pojąć nie mogę. Świadczy to moim zdaniem o nieuctwie i braku wrażliwości. I jest mi przykro, że przez kilkanaście ostatnich lat to nieuctwo się toleruje, a nawet propaguje, zamiast karać.

      Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  6. Krystyna J-R

    Inteligencję postrzegam podobnie, a testy są najczyściej niewiarygodne.
    Też nie wywieszam kartek… Nie przyśnił mi się żaden polityk i nie potrzebuję takich snów, to była przenośnia. Większość ulega złym gustom i nieodpowiednim wzorcom stąd realia niezbyt kuszące…
    Jak można stwierdzać, wygłaszać poglądy, oceniać, z góry zakładając jakieś założenie bez konkretnego dowodu? Niektórym się wydaje, że coś jest, a czego w rzeczywistości nie ma.
    Zakładka to tylko zakładka.
    Pozdrawiam.

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Testy są ok, gdy trzeba zdiagnozować oczywiste na pierwszy rzut oka deficyty. Jako grube narzędzie diagnostyczne czy ktoś jest w normie czy poza nią zazwycza dają radę, chociaż czytałam o przypadkach, gdy osoby były na krawędzi i trudno je było zaszufladkować. Życie już takie jest, że w naturalnych warunkach szufladki często nie działają, bo jest to podział sztuczny. Nie chodzi więc o to, że testy są niewiarygodne, bo one są tak wiarygodne jak moga być – to przedmiot ich badania jest trudny, podlegjący zmianom.

      Nie wiem co to są „nieodpowiednie wzorce” w Twoim słowniku, więc trudno mi tutaj polemizować.

      „Jak można stwierdzać, wygłaszać poglądy, oceniać, z góry zakładając jakieś założenie bez konkretnego dowodu? Niektórym się wydaje, że coś jest, a czego w rzeczywistości nie ma.”

      – też mnie to zdumiewa. A jednak – na świecie istnieje tysiące religii i kultów, do tego mnóstwo opowiadań tworzy mitologię współczesną, którą wielu ludzi traktuje na poważnie i to nie przeszkadza im uważać się za mądrych (urban legends, mity otaczające kobiety w ciązy przekazywane z pokolenia na pokolenie, mit szczepionek powodujących autyzm).

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Od wielu lat marsz jest pretekstem do głoszenia haseł ksenofobicznych. Więc nie tam jest miejsce porządnego człowieka. Bardzo mnie wkurza, że ta moda marszowa przeniosła się ze stolicy do Wrocławia. Różnica jesttaka, że u nas władza coś z tym robi.

      Polubienie

      Odpowiedz
  7. roksanna

    U mnie są wraz z innymi ptakami…

    Mnie zastanawia krótkowzroczność, akceptacja i uczestnictwo w takim marszu… I kompletnie do mnie nie przemawia, że jest to największy marsz i idą w nim różni ludzie. Mając świadomość kto go organizuje, wstydziłabym się w nim uczestniczyć, nie mówiąc już o lęku…

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Właśnie o to mi idzie. Ramię w ramię z osobami, które są potencjalnymi oprawcami, gdy tylko nadarzy się do tego okazja, i głoszą to także na marszu? Nie. Byłoby mi wstyd.

      Polubienie

      Odpowiedz
  8. Asia

    Nie potrafię nadał uwierzyć w fakt iż mając tak bogatą historię nie potrafimy Polak z Polakiem rozmawiać
    Ładujemy się nienawiścią i złości
    Zamiast cieszyć się wolnością

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Historię mamy bogatą, natomiast lata PRL-owskiej edukacji nie pomogły. Kilka pokoleń wyrosło w kłamliwym przekazie o Polsce jako monolicie – my nawet ucząc o początkach naszego kraju upraszczamy i mitologizujemy, nie mówiąc już o tym, że zaniedbujemy własną mitologię promując mitologię chrześcijańską i starożytną. Żeby się cieszyć, trzeba najpierw wyjść z roli bycia ofiarą. Szkoła tego nie uczy. To, co nazywa się „pedagogiką dumy” to inna nazwa socjalistycznego modelu, gdzie uczyło się, że jesteśmy lepsi, bo inni są gorsi, a powodem do dumy jest to, czego sami nie zrobiliśmy. Taki model żywcem wyjęty z rodziny patologicznej.

      Polubienie

      Odpowiedz
  9. stopociechblog

    Demoniczny marsz. Chyba zastygłbym ze strachu widząc to. Cóż ci młodzi wojny nie przeżyli, ale skąd wzorce, fascynacja złem? Dokąd zmierzamy? Co z młodymi pokoleniami, jaki świat ich czeka. A wróble dobre proste, pragnące przeżyć i pomachać ogonkiem.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      W wielu krajach Europy, niedouczeni, młodzi ludzie z zaburzonych rodzin marzą o byciu kimś, byciu nadczłowiekiem. Moim zdaniem skrywają w ten sposób swoje frustracje … czy nie inaczej było przed wojną? Wystarczy się przyjrzeć przedwojennym zdjęciom, reportażom – ludzie, którzy w końcu poczuli, że świat się z nimi liczy. A potem pojechali pod Stalingrad i zapukała do ich głów rzeczywistość. Dla wielu zbyt późno.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Ludzie się z pewnością uczą … niechęć do Żydów jest wyuczona, jak każda niechęć, i nie sądze, aby to była nauka powzięta od przodków, którzy byli sprawiedliwymi wśród narodów, raczej szmalcownikami. Interesujące jest to, że golone łby nie mają takiej refleksji chwaląc się swoimi uprzedzeniami.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
  10. leziox

    Koszmarna ironia losu, kiedy w mieście tak straszliwie poszkodowanym przez faszystowskie Niemcy odbywają się tego rodzaju marsze. Trudno nawet komentować. Pochodzę z rodziny dosyć poszkodowanej tak przez faszyzm jak i stalinizm, wiem jeszcze z przekazów z pierwszej ręki, jak ludzie ginęli za ojczyznę z nadzieją pokonania hitlerowskiej gadziny a potem komunistów. Teraz chichot historii dudni w bramach i zaułkach. Chyba jednak lepiej jest porozmawiać o wróbelkach, bo te akurat demokratycznie walczą o marchewkowe ciasto, nie zawracając sobie głowy dziwnymi ludzkimi sprawami. Więc kochajmy wróbelki.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Odpowiedz na Krystyna J-R Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s