Przychodzę do Ciebie z kinem …

bo praca skradła mi chwile, które moglibyśmy przeznaczyć na spacery. Jesienna aura też nie pomaga 🙂 to taki okres, gdy częściej śpię z poduszką na głowie niż pod głową. Podrzucam Ci kilka dobrych tytułów obejrzanych w ciągu moich jesiennych miesięcy. Pierwszy świetny, jeszcze listopadowy film to …

control sam riley.gif

biograficzny „Control“ zrobiony ponad 10 lat temu przez Antona Corbijna, który opowiada o krótkiej karierze nowofalowego Joy Division, zanim stało się popowym New Order.

Wizualnie przemyślany obraz skupia się na prywatnym życiu frontmana zespołu, Iana Curtisa. Muzyki Joy Division słuchałam krótko gdzieś w okolicach edukacji licealnej … obok ówczesnego zafascynowania The Doors był to jedynie epizod, ale film obejrzałam z ogromną przyjemnością. Nie jest dziełem głównie dla fanów (tak mogłabym powiedzieć raczej o „Bohemian Rhapsody“  na które poszliśmy do kina pod koniec października – muzyka zwycięża, Malek jako aktor nieźle dobrany), psychologicznie prawdziwy chwyta i ducha epoki i osobiste dramaty.

Główne role są naprawdę trafnie obsadzone … Sam Riley grający Curtisa pozwolił mi zapomnieć, że nie tak dawno widziałam go jako pana Darcy’ego w „Dumie i uprzedzeniu i zombie“, w roli jego żony Samantha Morton – dla mnie do tej pory aktorka na stałe przypisana do ról kostiumowych. Druga połowa lat 70-wcale nie jest jak kolorowe jarmarki, zresztą koloru innego niż czarno-biały w tym filmie brak, i nie chodzi tylko o to, co widzimy, także o świat wewnętrzy bohatera … Curtis był utalentowanym, charyzmatycznym liderem, który w zasadzie „robił“ zespół, ale z innej perspektywy był postacią zupełnie typową dla swojego pokolenia czy wieku, zerojedynkową, niedojrzałą, zagubioną. Nie dał też sobie czasu, żeby się odnaleźć. Robotnicze miasto w jego sercu ciągnie się za nim jak cień, gdy Ian wyrusza w wielki świat … gdzieś tam daleko pobrzmiewa David Bowie, migocze inna rzeczywistość. Gdy zespół Warsaw (sic!) staje się Joy Division*, a spełnienie artystycznych marzeń widać na wyciągnięcie ręki, nie ma fajerwerków. Sukces niczego nie zmienia, jeśli nadal jest się tym kim się jest. A mówią Bądź sobą …

Kolejny dobry film obejrzałam, gdy kilka tygodni temu byłam w Polsce. „Amator“, opowieść o tym, jak można odnaleźć coś, co pochłania, co spełnia życie i jakie są tego konsekwencje – mamy go w naszej domowej kolekcji filmowej, po prostu tym razem był to seans telewizyjny, czyli nic nowego, ale Kieślowskiego nadal się ogląda, nawet lepiej za drugim czy entym razem. Poboczna uwaga jest taka, że czas akcji filmu jest mniej więcej ten sam, co wspomnianej wyżej biografii Curtisa.

Jest to historia zaopatrzeniowca, któremu się wydaje, że ma wszystko czego chce, a chce tego, czego zazwyczaj ludzie pragną: rodziny, miłości bez szaleństw, świętego spokoju. Któregoś dnia Filip kupuje kamerę i świat mu się odmienia. Kino moralnego niepokoju – dziwna nazwa, wydaje mi się, że film Kieślowskiego wyrasta ponad jego założenia. Z uśmiechem przeczytałam, że kręcono go w Chrzanowie … ileż nasłuchałam się o tym Chrzanowie od pewnej osoby … Chrzanów spełnieniem marzeń. Miasto gra Wielice, miejsce „tak bliżej Krakowa trochę“, prowincjonalne blokowisko na którym rodzi się artysta. Z tych narodzin nie wszyscy się cieszą, w szczególności najbliżsi, którzy woleliby, żeby było jakoś tak normalnie. Z drugiej strony jest Wawrzyniec, bohater kręconego przez Filipa filmu, jest jego wzruszenie. I tu muszę zauważyć, że aktorom zawodowym nie ustępują amatorzy, jak pan Rzepka, prywatnie pracownik Biblioteki Narodowej w Krakowie, grający szeregowego, starego pracownika zakładu przemysłowego. Nie ma dziadostwa rodem z „Klanu“, nikt nie podaje tekstu jak robot starej generacji. I to też jest zasługą reżysera – sztuką jest pozwolić ludziom zagrać co mają do zagrania. „Amatora“ cyfrowo zrekonstruowano i tę wersję z pewnością warto u siebie mieć – uwielbiam świeżość kadru połączoną z patyną czasów i okoliczności. Aaaaa … i nie wiem czy wiesz, ale film miał pierwotnie mieć inne zakończenie. Potem dopiero dopisano i zagrano to, które oglądamy,

bo tamto zakończenie to była nieprawda, przestaniesz robić filmy?, a ja przestanę robić filmy?

Z peerelowskiej Polski przechodzę do zimowego Berlina. W październiku obejrzałam niemiecki „Upadek“, film o ostatnich dniach Hitlera – portretuje go u Hirschbiegela doskonały w tej roli Bruno Ganz. Tak kończy się wódz, jego wyznawcy, współpracownicy, miasto. Dobrze jest wrócić do seansu myślami po jakimś czasie i zastanowić się czy coś mi po nim w głowie zostało. Jest tam powtarzający się obraz młodych ludzi, którzy sami postanawiają obsługiwać posterunek z działem – taki młodzieńczy hurapatriotyzm, mówi ci to coś (że zacytuję pana Jasińskiego z serialu „Dom“)? …  Czytałam gdzieś o oburzeniu/kontrowersji, że przedstawiono Führera jako człowieka. Hitler był człowiekiem … zachowaj się jak człowiek, mówią … paradne, biorąc pod uwagę ile nasz gatunek ma niedoróbek – podobno świniom łatwiej jest rzucić alkohol niż nam …  🙂

Hitler był człowiekiem, a młodzi ludzi byli patriotami. Czy nastolatkowie walczą kiedykolwiek w jakiejś swojej wojnie, czy to jest jedna wielka ściema dorosłych? To nie jest nowa myśl, już mi zaświtała, kiedy letnim wieczorem obejrzeliśmy „Miasto 44“ (też całkiem niezły film, świetnie łapiący groteskę powstania, chociaż wcale nie jestem pewna, czy szkoły w swoim czasie waliły na ten film w celu oglądania groteski).

Oprócz prac historycznych podstawą scenariusza były wspomnienia Traudl** Junge, osobistej sekretarki wodza – dzięki temu jest w filmie element bardzo autentyczny, powtarzający się w wielu kulturach, w wielu czasach: z bliska zło nie wydaje się takie okropne, szczególnie, gdy widzimy je jak cieszy się wegetariańskim obiadkiem, rozmawia z dziećmi, gdy damy mu okazję do zadzierzgnięcia z nami prywatnej znajomości. Zło, inaczej niż w amerykańskich kreskówkach, jest bliskie, niepozorne i ponieważ jesteśmy skłonni je usprawiedliwiać, łatwiej zaraża. Wiedzą to nie tylko uczestnicy wielkich wydarzeń historycznych, wiedzą to przecież również bite żony. Czyż Hitler po prostu nie pomagał narodowi wstać z kolan? Bardzo cieszę się, że ten film zrobili akurat Niemcy,  język ogromnie pomógł nadać spójność mojemu odbiorowi tego, co dzieje się na ekranie. Jeśli tylko będzie ku temu okazja wyląduje w mojej kolekcji dvd, bo jest to jeden z filmów do których można wracać (takim do którego wracać nie warto okazał się kilka dni temu „Kod Da Vinci“ Rona Howarda, z odległości czasu cieniznę dialogów słychać straszliwie i tylko autentyczna scenografia podsłodziła mi seans).

A na koniec wrześniowy „Whiplash“, ponownie film muzyczny. Autorskie dzieło Damiena Chazelle z 2014 roku i współczesny Nowy Jork jako tło historii o złudzeniach młodości, technice gry na perkusji i psychicznych manipulacjach. Osią opowieści jest relacja pomiędzy ambitnym studentem jazzowego grania i jego toksycznym nauczycielem.

„Whiplash“ był początkowo filmem krókometrażowym, który dostał powiew funduszy po bardzo dobrym przyjęciu go przez krytykę w Sundance 2013. Wraz z pieniędzmi w roli ambitnego nastolatka pojawił się nowy odtwórca, Miles Teller. Utwór tytułowy napisany przez Hanka Levy’ego pierwszy raz zabrzmiał w 1973 roku na płycie „Soaring“ Dona Ellisa. Jakoś nie mogę zebrać słów, żeby napisać coś więcej o warstwie muzycznej tego filmu, co by się zresztą zgadzało, bo Zappa rzekł był, że

Pisanie na temat muzyki jest jak tańczenie na temat architektury.

Btw. wczoraj minęło 25 lat od jego śmierci. W każdym razie czuję się zwolniona z tego punktu programu i dobrze, bo jeszcze palnęłabym jakieś głupstwo. Długi muzyczny finał tego filmu jest wisienką na torcie, tym na co liczyłam, chociaż nikt tu nie wygrywa żadnego konkursu. Puenta taka mi się nasuwa, że życie jest czymś więcej niż walką o cudzą akceptację, rodziny lub mistrza i że może pojawić się jako skutek uboczny, gdy robimy to co robimy not giving a fuck.

Każdy z tych filmów był powodem naszych domowych dyskusji, nawet teraz gdy to piszę wracamy do fabuł i gadamy. Przez moment zastanawiałam się czy nie poświęcić im osobnych postów, bo tematyka jest tak różna i przemyślenia w związku z tym różnorakie. Ale z drugiej strony nie chcę zafilmowywać sobie bloga, bo nie tylko o tym jest moje życie, nie widzę też powodu, żeby pisać o wszystkim, co oglądam … o rzeczach słabszych pisać się nie chce, narzucanie sobie reżimu miesięcznych podsumowań filmowych uważam za bezużyteczne. Wracając pamięcią do naszych wieczornych seansów widzę, jak szybko mija ten czas, mija dobrze choć mógłby wolniej, mógłby się ciągnąć jak wtedy, gdy byliśmy dziećmi i dać nam się przesycić, aż do radosnego oczekiwania na choinkę … już grudzień, za chwilę nowy rok.

Jak przeżyć młodość, żeby nie zrobić sobie krzywdy … pasja ważniejsza niż rodzina … wojny nie dzielą się na sprawiedliwe i niesprawiedliwe … rób swoje i nie żebraj o poklask, uznanie przyjdzie samo. Jakieś Twoje myśli w związku z tymi zdaniami?

Dzień dobry 🙂

_______________________________
*Joy Division to tłumaczenie słowa Freudenabteilung, nazwy grupy więźniarek z obozu w Auschwitz wybranych do świadczenia usług seksualnych.
**tak w ogóle, to jakie to bajeranckie imię! Wersja Gertrudy (nigdy bym na to nie wpadła), pochodzi ze starogermańskiego i oznacza mocną włócznię.

Advertisements

46 Kommentare zu „Przychodzę do Ciebie z kinem …

    1. Naprawdę warto. Miałam ogromną ochotę obejrzeć polecany przez Ciebie film „Uwiecznione chwile“, ale niestety na razie nie mogę go nigdzie zdobyć …

      Gefällt mir

        1. Zalukaj nie używam, jeśli już jestem ciekawa jakich rzeczy to zostaje mi YT lub cda … poza tym przede wszystkim lubię kupować płyty dvd, a jeśli się uda, pójść na coś dobrego do kina.

          Gefällt mir

  1. Rzeczywiście wybrałaś z naszych jesiennych filmów te, o których rozmawialiśmy godzinami i po dziś dzień do nich wracamy, a to oznacza- i tu uwaga do czytelników- że naprawdę warto obejrzeć te filmy, jeżeli zwracacie uwagę na rys psychologiczny postaci, dylematy, zachowania wobec dysonansu, wymówki, decyzje, konsekwencje, odbiór społeczny, zachowania stadne…..

    Gefällt 1 Person

    1. Nie ma to jak film o czymś. Chciałabym, żeby „Kod Da Vinci“ też był o czymś, biorąc pod uwagę jaki wzbudził szum … ale szum nie przekłada się na jakość (dlatego cieszę się, że „Kler“ to nie jest kiszka). Książkę Browna przeczytałam jednym tchem (w sensie, że to była taka szybka książka, nie że aż taka fascynująca) i uznałam ją w swoim gatunku za bardzo dobrą, trzymającą w napięciu, lekko napisaną, bez dłużyzn. A kiedy zobaczyłam film ponownie, było to nawet większe rozczarowanie niż za pierwszym razem.

      Gefällt 1 Person

      1. Problem poruszony w „Klerze “ wraca i będzie wracać jak bumerang . Ciekawy wpis na blogu A. Szostkiewicza w Polityce cyfrowej .Blogi są free. pt. Szokująca historia księdza Jankowskiego.
        Ja zapamiętałam scenę z tego filmu , kiedy ksiądz odprawia mszę do tłumu z flagami i z napisami solidarność. A z drugiej strony samotny chłopiec , placzacy i służący do mszy. Bardzo to aktualne przy sprawie tego guru solidarności – ks.Jankowskiego. Co z jego już wystawionym pomnikiem w Gdańsku? (sic! )..
        Ps.
        Myślę ,że to ważne by film trafiał w nastroje i aktualne problemy w danej społeczności. Ciekawa jestem co po latach będzie nagłośnienie , jak obecne chroniące władze się zmienia w sprawie jednego z najbogatszych w Polsce biznesmena , co nie płaci podatków – “ ojca Rydzyka“.

        Gefällt 1 Person

        1. Dokładnie o tej scenie z filmu pomyślałam, gdy na innym blogu czytałam o rewelacjach na temat Jankowskiego. Nie sądzę, żeby o jego ekscesach nie wiedziało najbliższe otoczenie, czy parafianie … u Dulskich po prostu o pewnych rzeczach się głośno nie mówi. A teraz szambo wybija.

          Gefällt mir

          1. Myślę, że dobrze , że szambo wybija.
            Bo dlaczego jedni mają mieć profity na zysk , a drudzy same straty. Tj. dlaczego w tym przypadku dzieci , które są ofiarami mają cierpieć do śmierci i wiedzieć ,że ich “ kat“ nie dość ,ze bez kary , to jeszcze jest uważany za jakiegoś bohatera.
            Jakieś poczucie sprawiedliwości powinno być. Nikt nie powinien być , po wyrządzenia zła , bezkarnym.

            Gefällt 1 Person

  2. Nie znam żadnego z nich,ale opisami zachęciłaś mnie filmem o Hitlerze, bo nie od dziś kręci mnie wszystko co związane z Drugą Wojną Światową, tym bardziej jeśli jest przedstawione w kontrowersyjny sposób. Swoją drogą jednego nie mogę pojąć, Stalin był gorszym skur****m niż Hitler, też był odpowiedzialny za to co działo się podczas wojny, też przelał krew milionów a mimo to symbolem całego zła tej wojny zrobiono Hitlera…

    Gefällt mir

    1. Kontrowersja polega na tym, że przedstawiono go jako zwyczajną osobę … może z zaburzeniami poczucia rzeczywistości, ale jednak … Opierano się na dokumentach z epoki – fakty są takie, że Hitler był lekomanem, miał też początki Parkinsona. Sensacyjki z niektórych amerykańskich pseudodokumentów filmowych nie są tu powielane … np. jego związek z Evą Braun jest pokazany bardzo realistycznie – tak mógł faktycznie wyglądać. Ogólnie w filmie jest to postać, która ma jakiś tam tok myślenia, emocje, sympatie. Zazwyczaj zaś w filmach jest/był postacią symboliczną i jednowymiarową, stąd zaskoczenie i kontrowersje. Dla mnie zaskoczenie niezrozumiałe, bo opisywanie postaci w scenariuszu czy książce powinno mieć cechy prawdopodobieństwa.

      Nie wartościowałabym kto był gorszy, Hitler czy Stalin, ale warto pamiętać, że Stalin brał udział w pokonaniu Rzeszy a historię piszą zwycięzcy. W Rosji nadal jest kult jego osoby … tacy tam ichni Prawdziwi Patrioci, którzy uważają, że był to wspaniały okres w historii kraju. Inna sprawa jest taka, że to Hitler rozpoczął wojnę europejską, sam więc niejako uczynił się symbolem tego okresu … Stalin dokonywał już wcześniej, przed rokiem 1939, niewyobrażalnych czystek, ale na „własnym“ terenie, w efekcie nie jest to przedmiotem powszechnego zainteresowania.

      Gefällt mir

      1. Stalin brał udział w pokonaniu Rzeszy,to fakt,ale wystąpił przeciwko Hitlerowi tylko dlatego że ten zaatakował Związek Radziecki. Gdyby tego nie zrobił to kto wie jak historia by się potoczyła… Jedno jest pewne,warto oglądać takie filmy, bo są powiązane z naszą historią.

        Gefällt mir

        1. Konfrontacja tych narodów była nieunikniona … po prostu nastąpiła szybciej niż życzył sobie tego Stalin – Stalin był zaskoczony, że Niemcy go napadły, bo podobnie jak Hitler miał złudzenia co do swojej wielkości i uważał, że po podpisaniu paktu RM to on rozgrywa piłkę. Ci dwaj faceci byli megalomanami do kwadratu, jeden wart drugiego.

          Gefällt mir

    2. Gwoli ścisłości: Nikt z Hitlera- oprócz niego samego nie zrobił symbolu zła, to jego uczynki o tym zadecydowały- zwłaszcza plan eksterminacji całych narodów. I jest tym symbolem wśród narodów, które najbardziej z jego rąk ucierpiały, czyli wśród Żydów i Europejczyków. Natomiast już w USA, większą niechęcią cieszyli się Japończycy, których przewinienia zbiorowa wyobraźnia bardzo szybko rozciągnęła na wszystkich dalekowschodnich Azjatów, nazywanych tam „Żółtkami“ (mocno do tego się przyczyniła wojna w Korei i Wietnamie). Wynika to z tego, że USA zostały zaatakowane przez Japonię- Hitler próbował uniknąć konfliktu z USA. Stalin jest za to symbolem zła w krajach skandynawskich, zwłaszcza w Finlandii (tam nawet bardziej niż Hitler), podobnie jest na Ukrainie, w Polsce, Czechosłowacji, na Węgrzech, w Rumunii, Bułgarii. Pamiętamy krzywdy sprawcom- oczywiście wtedy, jeśli zostaną ujawnieni, bo zdarza się, że uda się winą obciążyć kogo innego, niż rzeczywistego sprawcę- tak bywa w zbrodniach Kościoła, Islamu…, innych religii). Zauważmy, że gdy zastanawiamy się nad symbolem zła, władcy Korei Północnej, czy członkowie ludu Hutu z Rwandy, przychodzą na myśl dopiero po jakimś czasie. Dlaczego? Bo są daleko i nam nie uczynili zbyt wiele zła, choć skala ludobójstwa i okrucieństwa jakiego się dopuścili jest niewyobrażalna.

      Gefällt 1 Person

      1. Tak, symbole się zmieniają geograficznie. Dla nas większym symbolem zła jest Hitler, natomiast Stalin jest już symbolem niejasnym, w końcu doprowadził do Wielkiego Głodu w narodzie, którego jako kraj też nie lubimy …

        Natomiast porównywanie zbrodniarzy nie ma sensu, bo co ma decydować o skali zbrodniczości? Ilość w milinach tutaj plus tam minus?

        Jeszcze jedna rzecz przypomniała mi się dotycząca fabuły filmu … chyba dwa razy główne postacie (Hitler, Goebbels) mówią jasno: Niemcy zasłużyli sobie na swój los, w końcu sami ich (nazistów) wybrali …

        Gefällt 1 Person

        1. Wtrace ja swoje rzy grosze. Myślę,że byl też niesamowity głód po 1 wojnie światowej również i w Niemczech. Sytuacja była po przegranej wojnie 1 światowej tragiczna. Olbrzymie bezrobocie , sankcje , hiperinflacja itd…
          To doprowadziło do takiej polityki , że hasła nacjonalistyczne miały odzew , że nagonka na Żydów , zwłaszcza ,że większość to właściciele banków u których ludzie byli zadluzeni itd… Sytuacja ekonomiczna tragiczna, podobno ludzie w miastach jadali szczury . Tak ,że w tych warunkach Hitler mógł że swoją wizja czystych rasowo i niepokonanych Niemiec zaistnieć. Reszta byla za zgodą wszystkich .
          Bo nastąpił rozwój przemysłu zbrojeniowego , ludzie po latach głodu zaczęli mieć pracę , zresztą na ten boom Niemiec Faszystowskich pracowało i owczesne USA , wiadomo przeciwnik Rosji Sowieckiej . Aż do słynnego ataku Japończyków , wtedy USA musiało przystąpić do kolejnej wojny światowej i stanęło po stronie aliantów.
          Po drugiej wojnie Niemiec już nie zostawiono samych sobie przegranych z recesja i zadłużonych z obawy by znowu nie odrodzily sie jak – feniks zła z popiołów.
          Człowiek pojedynczy nie jest ani dobry ani zły , to okoliczności robią go takim lub takim.
          Nasz Polak- papież traktowany przez Polaków jako święty , czyli bez skazy zła a jednak tysiące chorych na HIV-a głównie w Afryce , bo zabranial prezerwatywy itd.. , bo tolerować wszelakie nadużycia finansowe i inne.
          Bo ukrywał pedofilie, bo ukrywał inne złe rzeczy o których wiadomo ale cicho , sza.. .

          Gefällt 1 Person

          1. Oczywiście masz rację. Ten mechanizm nie jest nowy, ale ludzie jako masa nadal dają się na niego złapać. Spójrzmy na to, kto dzisiaj przyklaskuje populistycznemu lepowi, który łatwo wskazuje winnych i Obcych, rozdaje nowe „szlachectwa“, buduje duże pomniki? To raczej nie są ludzie sukcesu. Podobnie było przez WWII w Niemczech – Hitler podnosił naród z kolan pisząc nową historię, tworzył elitę odstawiając na boczny tor poprzednią, z „von“ przed nazwiskiem …

            Człowiek jest zdolny do wielu rzeczy i nie tyle zgodzę się, że okoliczności go robią złym, co raczej powiem, że okoliczności z niego zło wydobywają. W różnym stopniu … czasem nie jest to nawet zło, a tchórzostwo, zaniechanie … jeśli ktoś jest świnią (przepraszam świnie, to taka figura retoryczna), to ta świnia przy sprzyjających okolicznościach z człowieka wyjdzie. W końcu nie wszyscy byli szmalcownikami, po prostu było ich wielu. To byli ludzie, którzy już wcześniej moralnie śmierdzieli a nadarzyła się okazja, żeby pośmierdzieć na bogato.

            Wojtyła został zepsuty przez własną nieomylność. Kiedy nagle dużo się może, można dużo zepsuć i czasami trudno oprzeć się pokusie. Skromność, która pozwala innym stawiać sobie pomniki? To w takim razie nie jest skromność. Mam nadzieję, że pod koniec życia zdał sobie sprawę z konsekwencji swojego działania i że mu to uprzykrzyło odpoczynek.

            Gefällt 1 Person

      2. Fakt,ale Hitler nie był w tym wszystkim sam. Otaczali go jeszcze więksi skur*iele niż on sam, na czele z Himmlerem. A poza tym mam wrażenie że historia umniejsza rolę Stalina, jego zbrodni, a przecież też ma na rękach krew milionów, w tym wielu swoich rodaków… Już nie wspomnę o roli Muzułmanów którzy pomagali Niemcom tępić żydów, do Hitlera z wizytą jeździli Muzułmańscy przywódcy, ale o tym już całkiem się milczy, bo każdy boi się Muzułmanom na odcisk nadepnąć…

        Gefällt mir

        1. Nie wiem z jakiej przyczyny w Polsce tak uparcie powtarza się kłamstwo, że każdy się boi muzułmanom na odcisk nadepnąć. A kto walczył z nimi w Iraku, czy Afganistanie? Krasnoludki? Wypowiedzi na temat muzułmanów w mediach i sieci, to niemal wyłącznie hejt, ewentualnie (w najlepszym wypadku) stereotypy. Wyjątek stanowi sytuacja, gdy chodzi o konflikt izraelsko- palestyński, wtedy nagle Polacy zaczynają kochać muzułmanów, bo jeszcze bardziej od nich, nienawidzą wyznawców judaizmu.
          Na nic by się zdała sprawiedliwość, gdyby nie stała za nią siła. Dlatego też alianci milczeli na temat zbrodni sowieckich, nawet słynne dzieło angielskiego pisarza, Orwella, Folwark Zwierzęcy, zostało wydane po zakończeniu wojny, choć powstało w 1943 roku. Wszystko po to, by nie walczyć na kilku frontach. Póki co, to Hitler okupował prawie całą Europę. Tym się alianci różnili od Hitlera, że używali mózgów do myślenia, a nie onanizowania się własną wielkością.
          Co do roli muzułmanów podczas II wojny światowej, to ich punkt widzenia zależał od punktu siedzenia. Na przykład Irak i Iran były w koalicji antyhitlerowskiej, a Iran dodatkowo przyjął armię Andersa, gdy ta opuszczała ZSRR. Kolonie brytyjskie walczyły po stronie aliantów, więc tu nie było reguły.

          Gefällt 1 Person

          1. Fakt,ale Muzułmanie reagują agresywnie na niemal każdą negatywną wypowiedź np. odnośnie swojej religii. Katolika można obrażać do woli i spuści łeb, po żydach jedzie wielu, bo nikt się ich nie boi, ale ataków na muzułmanów jest niewiele, bo przypomina to pchanie patyka w gniazdo szerszeni. W dawnych czasach wypowiadałem się na ich temat na FB, ot zwykłe rozmowy na temat ich religii, kultury, żaden hejt… Potem tyle razy grożono mi śmiercią że musiałem odejść z kilku grup na fb… Prawda jest taka, że w czasie wojny nie ma świętych… Niektórzy żydzi też sprzedawali Niemcom swoich braci, ale wiadomo, że każdy pisze historię tak jak mu pasuje…

            Gefällt mir

            1. Wiedzę na temat „ich“ kultuty i religii czerpiesz skąd? Bo ja paru muzułmanów znałam osobiście i nie zauważyłam tych cech o których piszesz. Z pewnością religia nie wpływa na to, że na niemal każdą wypowiedź reaguje się agresywnie. Wpływają na to cechy charakteru, poziom inteligencji, testosteron, wychowanie – wiele czynników. Pewnie prawda jest taka, że ludzie są różni … ale to jest tak oczywiste stwierdzenie, że trudno go używać jako argumentu w dyskusji.

              „Prawda jest taka, że w czasie wojny nie ma świętych… “ … czy mowa o alkoholu, czy o paleniu, czy o żydach, ciągle pojawiają się w Twoich wypowiedziach święci. Woland jasno podał Ci przykład pewnych państw i ich polityki, więc może lepiej nawiązać kontrargumentem do tego niż znowu wspominać, że „nikt nie jest święty“?

              Gefällt mir

            2. Dawniej sporo się tym interesowałem, wertowałem internet w poszukiwaniu info. Nie twierdzę że wszyscy są tacy, ale wiem, że jeśli chodzi o aspekt religijny to oni są szczególnie na tym punkcie przewrażliwieni… Odnośnie wojny, to faktem jest że państw które wtedy miały coś za uszami było sporo a o nich zwykle się milczy. Włochy? Słowacja? Ukraińcy sprzyjający Hitlerowcom? Hiszpania na terenie której Hitler m.in testował samoloty? Polityka sporej części państw, na czele z Anglią i Francją które miały z nami traktat i go olały, nie jest jednoznaczna. Francuzi w razie wkroczenia Niemców do Polski miały nas chronić a tak wyszło że już w trakcie Francja tworzyła oddziały Wermachtu, by potem znowu zmienić stronę… Włochy? Mussolini i Hitler działali razem a po obaleniu Mussoliniego Włosi zmienili front… Im bardziej człowiek się w to zagłębia tym bardziej widzi, że polityka sporej części tych krajów nie była jednoznaczna…A święci są potrzebni 🙂 🙂

              Gefällt mir

            3. Jeśli święci są komuś potrzebni jako mit to jego sprawa, nie jest to jednak jakaś kategoria historyczna i nie warto się do niej odnosić w poważnych dyskusjach, ponieważ nie ma ona zastosowania do nikogo – dokładnie to samo można powiedzieć o Polakach. Polityka żadnego kraju nie jest jednoznaczna. Bo to polityka, na tym ona właśnie polega. Nasze przedwojenne mrzonki o koloniach? A burzenie cerkwi i pogarszanie tym stosunków z Ukraińcami? Jedna z takich cerkwi, w Szczebrzeszynie, była z XVI wieku, mały, święty ludek zburzył jej dzwonnicę, zburzył dach. Na Wołyniu w tym czasie konflikty sąsiedzkie pojawiły się właśnie dzięki szantażom i przymusowym konwersjom na katolicyzm. Mały mściwy ludek to robił, który pisze w książkach jakim to był biednym, prześladowanym i świętym ludkiem. Świętych nie ma. Wiesz, że zaplanowano „czyszczenie“ lubelszczyzny z prawosławia do 1941 roku? Ale przyjechał pan Hitler i wyczyścił po swojemu, ironia, nieprawdaż?

              Gefällt mir

            4. Święci jako mit? Ci ludzie żyli naprawdę i wiedli na tyle dobre życie by zasłużyć na miano świętych, więc jakiż to mit? Katolicy i Prawosławni mieli o tyle dobrze, że Hitler całą swą nienawiść skierował w stronę Żydów, mimo że innych też traktował jako podludzi. Choć gdyby wojna potoczyła się inaczej, gdyby Hitler miał jeszcze kilka lat więcej czasu to podejrzewam że wyczyścił by wszystko…Ale to tylko gdybanie…

              Gefällt mir

            5. Wracając do tematu, który pominąłeś, skoro interesujesz się historią, to słyszałeś o tych kulturowo zbrodniczych działaniach polskiego rządu wobec prawosławnych m.in. na terenach na których mieszkasz (mam na myśli burzenie prawosławnych świątyń i mrzonki o nawracaniu obywateli na katolicyzm)? Jakiś komentarz do tego?

              Gefällt mir

            6. Ba, słyszałem nawet o tym że są ludzie którzy w sposób legalny noszą na transparentach imiona zbrodniarzy za to odpowiedzialnych… Jakiego komentarza oczekujesz? Zło jest zawsze złem i należy je potępiać.

              Gefällt mir

            7. Dziękuję, właśnie takiego. Zupełnie nie pamiętam, aby uczono mnie o tym na historii … dzięki temu kreuje się w głowach Polaków wizerunek mesjasza narodów prześladowanego przez inne narody … obraz jakże daleki od rzeczywistości.

              Gefällt mir

            8. To prawda, że wielu rzeczy nie uczono nas na historii, akurat tak się jednak składa, że te rzeczy „zapomniane“ są to często rzeczy ilustrujące głupotę polskich rządzących w różnych okresach, albo przekłamania dotyczące wpływu kościoła. Wynosimy więc z historii obraz, że z wszystkich narodów tylko my byliśmy inteligentni … a to jest cudna pożywka dla ignorancji i … pychy.

              Gefällt mir

            9. Truizm. Czyta się opracowania, wyciąga wnioski, jeśli naprawdę trudno jest ocenić, jest się ostrożnym w ich wyciąganiu i tyle … jak to jest, że myślisz, że znasz muzułmanów, a nie wiesz, co działo się w Twoim regionie przed wojną? I przede wszystkim dlaczego tak jest? I szkoła i media najwyraźniej zawodzą, kreują wizerunek zamiast uczyć i czynić mądrzejszym. A więc w celach edukacyjnych choćby linki:

              https://www.cerkiew1938.pl/index.html

              http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4321

              Pozdrawiam 🙂

              Gefällt mir

          2. Nie powiedziałabym, żeby alianci zawsze używali mózgów, bo były też w taktyce przykłady megalomanii i niezrozumiałych zupełnie działań, chociażby zbombardowanie Monte Cassino, które przed nalotem wcale nie było obsadzone Niemcami.

            Zwrot w argumentacji, gdy „wybitni“ dyskutanci rozprawiają o konflikcie palestyńsko-izraelskim, rzeczywiście jest, ale też zauważ, że wtedy zmienia się język … o Palestyńczykach w zasadzie nidgy nie mówi się, że są muzułmanami … przy czym nie sądzę, żeby dyskutanci ukrywali ten fakt przed oponentami. Oni to raczej ukrywają sami przed sobą, żeby wszystko w ich głowach było spójne, bo jako się już rzekło ustami Stacha „muzułmanie reagują agresywnie“ i amen.

            Gefällt 1 Person

            1. Piszesz o błędach wojennych. Oczywiście, że alianci je popełniali, popełniali też zbrodnie wojenne. Po pierwsze jednak: inne były proporcje, a po drugie, nie zrobili z tkwienia w oślim uporze ideologii.
              Faktycznie, teraz dopiero na to zwróciłem uwagę: O Palestyńczykach rzadko kiedy mówi się, że są muzułmanami, zwłaszcza w kontekście konfliktu z Izraelem. Przynajmniej w Polsce. Zresztą Polacy nie tylko z tym mają problem, bo na przykład w temacie ludobójstwa w Rwandzie rzadko kiedy przejdzie komuś przez gardło, że dokonali go chrześcijanie na chrześcijanach, podobnie jak w wypadku chrześcijańskich zbrodni (serbskich i chorwackich) w konflikcie w byłej Jugosławii, czy zbrodni chrześcijańskich zbrodni w konflikcie między republikańskimi separatystami z royalistami w Irlandii.

              Gefällt 1 Person

  3. Co dp Hitlera, właśnie czytam książkę Michaela Hesemanna „Kłamstwa Hitlera“. Gdyby nie był doskonałym mówcą, czym zjednywał sobie zwolenników, nie doszłoby do wybuchu II wony św., bo był tchórzem.

    „Miasto44“ mnie nie porwało. Sztuczność wielu sytuacji sprawiała, że przez cały czas miałam w tyle głowy myśl, że to tylko film, A ja lubię kiedy film wciąga mnie na tyle, że skupia całą moją uwagę tak, jakbym była bezpośrednim świadkiem wydarzeń.

    Gefällt mir

Kommentar verfassen

Trage deine Daten unten ein oder klicke ein Icon um dich einzuloggen:

WordPress.com-Logo

Du kommentierst mit Deinem WordPress.com-Konto. Abmelden /  Ändern )

Google+ Foto

Du kommentierst mit Deinem Google+-Konto. Abmelden /  Ändern )

Twitter-Bild

Du kommentierst mit Deinem Twitter-Konto. Abmelden /  Ändern )

Facebook-Foto

Du kommentierst mit Deinem Facebook-Konto. Abmelden /  Ändern )

Verbinde mit %s