Eileen.

– Is there a place like … Pomerania?
– Yes, it’s called Pomorze.
– Poomoosze … whoa … fantastic!

Ostatnio znowu sporo o niej myślałam. Zdarza się czasami, że spotyka się takie osoby jak Eileen, zupełnie nietuzinkowe, inspirujące, zapadające w pamięć wizualnie i w ogóle. Nie zdarza się to często, ale jeśli już, osoba taka przemyka w głowie przy okazji różnych czynności domowych. Tak było jeszcze w ten weekend. Eileen z sianem we włosach (nie mam na myśli przysłowiowego siana, mam na myśli s i a n o, takie, które jedzą konie).  Eileen w gumiakach, przelotem przez nas widziana, jak na stacji benzynowej pakuje się do swojej półciężarówki z kubkiem kawy na wynos. Eileen w kolejce w hipermarkecie, łapiąca na mnie ostrość z pytaniem „skąd ja znam tę twarz”, oderwana tym może od jakiejś innej, zapewne bardziej interesującej myśli. Eileen intensywnie wpatrzona w ekran komputera, zagubiona w czasie, nigdy nie wiedząca, kiedy zamykamy. Ale cicho się zrobiło, cudnie. Ludzie produkują tyle niepotrzebnych dźwięków. To już? Wyszukałam jej the besty na rok 2015na rok 2016,  Zastanawiałam się czy już obejrzała „Pokot” Agnieszki Holland. Wiem, że czekała na tłumaczenie „Ksiąg Jakubowych” Tokarczuk, które ma się objawić po angielsku za chwilę. Kilka dni temu mówiłam Kraciastemu, jak świat angielskojęzyczny jest zapóźniony w swoich reakcjach na zjawiska literackie z różnych stron świata, jak jest uzależniony od tłumaczy języków, których tutaj nikomu nie chce się uczyć. Eileen uświadomiła mi to dobitnie. Spotkała Tokarczuk – zaskoczyło ją, że jest taka drobna. Jej nazwisko powtórzyła za mną jakieś cztery, pięć razy, z coraz szerszym uśmiechem.

When her daughter, Nadia, was a child, the unmarried mother, Eileen Battersby, had no family in Ireland and she dragged the little child along. The management of the hotel had us sit in the stairwell of the Shelbourne. Battersby seemed wonderfully intense, extremely affectionate and intelligent, slightly mad.

– pisze Edmund White o Eileen w zeszłorocznej recenzji jej własnej książki. Cudownie intensywna, niezwykle uczuciowa i lekko stuknięta? Wszystko to prawda. Uścisnęłyśmy się na piętrze kawiarni po pierwszej, dłuższej rozmowie, w ramach paktu o wzajemnej wspaniałości. Lubiłam jej chaotyczne wizyty, których kawa była równie dobrym powodem jak głód ciągłej wymiany informacji. Krytyczka, pasjonatka szeroko pojętej kultury, kobieta z sianem na głowie. Ostatnio wypytywała mnie o możliwość lotu do Polski, z Dublina do Szczecina. Podobno pisała coś o podróżach … głodna nowości, głodna literatury, która chowa się przed nią za zasłoną obcych języków (współczesna literatura angielskojęzyczna wydawała jej się coraz bardziej powierzchowna i mierna). Miała cudowny uśmiech, w głowie tysiąc nazwisk dostępnych od zaraz, wszystko jej się z czymś kojarzyło …

Sztetin …
– Szczecin.
– once again?
– Szczecin …
– Szczetcin …

eileen battersby
to w zasadzie nie jest autograf – chciałam wiedzieć jak brzmi jej nazwisko …

Crazy horsewoman … that crazy horsewoman is dead … w poniedziałek rano dopiero po kilku minutach załapałam sens wypowiedzi moich kolegów. Szczęka mi opadła, co za absurd! Żeby się zabijać samochodem w przedświąteczny weekend. Na drodze pomiędzy Oldbridge a Donore, przecież tam nic nie ma! Sobota, ok. godziny drugiej po południu – to był lajtowy dzień, byłam akurat w środku czterogodzinnej szychty, nudy na pudy … w niedzielę, gdy czekałam na Kraciastego na basenie (w korytarzu zimno, czytałam książkę w rekawiczkach, opatulona szalem) ona walczyła o życie w szpitalu jakieś 5 minut jazdy samochodem na północ, po drugiej stronie rzeki Boyne.  Nazwa szpitala „Matki Bożej z Lourdes” pomaga tak samo jak torba na głowie. Od czasu do czasu są śmierci obcych ludzi, które wyprowadzają z równowagi. Doprawdy, nic mnie tak ostatnio nie zdenerwowało, nie poruszyło jak ta wiadomość w poniedziałek rano. Nadal jestem w fazie bieganiny myśli i szukania informacji. Przecież ona była moją inspiracją, przelotnym, ale istotnym spotkaniem po pracy, rozmową na innym poziomie intelektualnym. A konie, co teraz będzie z końmi?

* * *

Eileen wspominana w artykule Marie O’Halloran w Irish Times TUTAJ.
Hashtag #eileenbattersby na twiterze TUTAJ.

Reklamy

13 komentarzy do “Eileen.

  1. jotka

    Ileż to podobnych wiadomości spotka nas jeszcze przed końcem roku? Aż trudno uwierzyć, a wręcz czasem przychodzi reakcja bez sensu – to niemożliwe, mówimy, mając z tyłu głowy: a jednak, ale jak ?

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Zapewne sporo. Z pewnością jednak sympatie rozdzielamy między znajomych nierówno – niektóre śmierci są po prostu zaskoczeniem, inne gorzką pigułką, ogromnym rozczarowaniem, złością. Cieszę się, że poznałam Eileen, jestem ogromnie rozczarowana, że nasza znajomość trwała tak krótko i że pech zabrał osobę o takim potencjale, która miała tyle jeszcze książek do przeczytania.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Eileen była niebanalną osobą i bardzo w tej niebanalności irlandzką (chociaż urodziła się w Stanach 🙂 ). Mam na myśli to, że nie wyglądała na nikogo ważnego, była otwarta, bliska, niezwykle życzliwa, a kondolencje po jej śmierci złożył chociażby prezydent republiki, Michael D. Higgins.

      Nowy artykuł ze wspomnieniami o Eileen ukazał się właśnie w The Irish Times „Inquisitive and brilliant, lonely and kind”.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Pingback: My tylko po chleb. – mysz galaktyczna

  3. Pingback: Spacer po Droghedzie w czasie Fleadh Cheoil na hÉireann. | mysz galaktyczna

  4. Celt Peadar

    Musiała być niesamowitą osobą tak „na żywo”… Przykro mi bardzo.

    Też kiedyś znałem pewną Eileen. Eileen Masterharm. Wiecznie uśmiechnięta, niepełnosprawna nauczycielka. Irish-American w czwartym pokoleniu. Prowadziła kursy, na które przez jakiś czas uczęszczałem w Stanach. Takiej prawdziwej nauki miałem z nią niewiele – przez większość czasu gadaliśmy o Irlandii, jej irlandzkich korzeniach oraz jej tamtejszej rodzinie. Jej dziadkowie pochodzili z hrabstw Mayo i Roscommon, do dzisiaj pamiętam.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Była, promieniała uśmiechem, wiedza i ciekawością świata. Jeśli to było jakieś zaburzenie, to cieszę się, że tacy ludzie istnieją. Cieszę się, że i Ty kogoś tak ciekawego spotkałeś na swojej drodze 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz

Odpowiedz na Anna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s