My tylko po chleb.

Wczoraj przed południem mieliśmy wyjechać na chwilę, bo przecież bez chleba nie da się żyć 🙂 , zapchaliśmy się ciastkiem, kawą, nałożyliśmy czapki z pomponem i kapelusze i … wróciliśmy do domu po czterech godzinach. Chlebek był w Lidlu, a od Lidla już hyc hyc niedaleko do drogi na Oldbridge, która interesowała nas ze względu ostatnich wypadków.Gdy już znaleźliśmy się na drodze do Oldbridge, tak jak przewidziałam, okazało się, że nic tam nie ma. Nic wyklarowało się nam w pole bitwy nad Boyne, Cath na Bóinne, z roku 1690.

Battle of the boyne place (2)

Za tym kamieniem jest pole bitwy, na kamieniu jest spatynowana kupa.

Jakub II Stuart, katolik wspierany przez wojska francuskie walczył tutaj ze swoim protestanckim siostrzeńcem i zięciem, Wilhelmem III Orańskim (popieranym przez suprajz suprajz… papieża Innocentego XI), o tron Anglii i Szkocji po tym, jak dwa lata wcześniej w wyniku Chwalebnej Rewolucji, Glorious Revolution, parlament angielski pozbawił go korony na rzecz najstarszej córki i owego siostrzeńco-zięcia. Był to bardzo ważny okres w historii brytyjskiego parlamentaryzmu, pozwól więc, że przynudzę Ci krótkim i dość chaotycznym rysem sytuacji: przed rządami Jakuba, w połowie XVII, Anglia stała się republiką po tym jak Karol I, który chciał rządzić bez parlamentu, rozstał się ze swoją głową w dzień pochmurny i chłodny, 30 stycznia 1649 roku. Po cromwellowskich rządach najpierw parlamentarnych, a potem dyktaturze Lorda Protectora (1649-1659), restauracja Stuartów (1660-1685) zmierzała coraz bardziej w kierunku absolutyzmu na wzór francuski (w tym czasie rządził we Francji le Roi-Soleil, ale Francuzi jeszcze nie mieli dość tego pajacowania, do Rewolucji Francuskiej trzeba poczekać sto lat). Jakub II był kolejnym po swoim starszym bracie, Karolu II, monarchą restauracyjnym. Gdy przegiął bagietę promując katolicyzm i szarpiąc się z Izbą Lordów o to kto tu rządzi, dwie przeciwstawne frakcje parlamentu, torysów i wigów, na chwilę połączyły swoje siły i zdecydowały, że w takim razie oni sami wybiorą sobie kogoś lepszego do rządzenia. Właśnie ta dość szybka i niezbyt krwawa podmiana królów nazywana jest Chwalebną Rewolucją. Już po wygnaniu katolika i koronowaniu Wilhelma i Marii Parlament uchwalił Bill of Rights – Anglia stała się pierwszą na świecie monarchią parlamentarną. Było to zwieńczenie długiego procesu rozpoczętego w średniowieczu Wielką Kartą Swobód, Magna Carta, która ograniczała władzę monarszą (1215 rok, za królowania Jana Bez Ziemi – tego gościa, który w filmach o Robin Hoodzie jest przedstawiany jako mniej rozgarnięty i ogólnie mniej fajny brat Ryszarda Lwie Serce). Ustawa Bill of Rights określała kompetencje monarchy i parlamentu – z czasem przewodniczący parlamentu przekształcił się w premiera, który de facto rządzi krajem, a kolejne akty prawne sprowadziły rolę królów do tego czym jest ona dzisiaj, skamieliną pełniącą funkcję reprezentacyjną.

Ale wracając do Bitwy nad Boyne, miała ona miejsce 1 lipca wg kalendarza juliańskiego, o godzinie 10:15. William przed bitwą stacjonował w miejscu o którym już kiedyś pisałam – Mellifont Abbey. Wprawdzie Wojna Dwóch Królów, Cogadh an Dá Rí, trwała jeszcze ponad rok, ale to właśnie po tej przegranej bitwie Jakub, ostatni katolicki i ostatni absolutny władca Anglii, zwiał do Francji i jego noga więcej na wyspach nie postała. Gdy William i Maria zmarli bezpotomnie, tron objęła młodsza siostra Marii, Anna Stuart, za życia której powstała unia o nazwie Wielka Brytania …

Interesującą kwestią jest, co o tej wojnie czy o pochodach oranżystów myślą Irlandczycy, bo to na ich terenach rozgrywały się rzeczone hucpy, ale to temat na inny tekst 🙂  … Więcej o bitwie i miejscu można dowiedzieć się na stronie battleofboyne.ie. Ja natomiast chcę Ci pokazać naszą irlandzką zimę. Na zdjęciu poniżej pole walki jest po lewo, a w głębi widać Oldbridge House, dom z kamiennego wapienia, wzniesiony w połowie XVIII wieku, kilkadziesiąt lat po wojnie. W tych rejonach, za domem, w miejscu nazywanym Curly Hole, kończy się władanie morskich pływów na rzece Boyne:

Battle of the boyne place (3)

Stary dąb, który być może za sadzonki, albo gdy jeszcze był żołędziem,  był świadkiem zmagań obydwu wojsk. Może mógłby zaświadczyć, że koń Wilhelma wcale nie był biały, jak go z uporem malują:

Battle of the boyne place (4)

Poszliśmy w kierunku Oldbridge House – przy posiadłości oczywiście walled garden, więc i tutaj znalazł się taki, niewielki, uśpiony spłachetek z przyciętymi w tutki krzewami i mniejszymi, zaschniętymi krzewinkami, które pewnie latem przyciągają pszczoły:

Battle of the boyne place (8)

W tle wspólczesny budynek herbaciarni. W ogrodzie zaś … pomnik drzewa, zrobiony z drzewa, którego jest pomnikiem 🙂 – dębowy obelisk autorstwa Michael Warrena stoi na miejsu, gdzie dawniej rósł dąb. Irlandzki rzeźbiarz jest znany z takich charakterystycznych instalacji na świeżym powietrzu:

Battle of the boyne place (7)

Pod murem zauważyłam stare, porośnięte mchem, drzewa owocowe posadzone w espalierze:

Battle of the boyne place (6)

Niezbyt duży jak na posiadłość, symetryczny dom jest obecnie własnością państwa i zamieniono go w centrum turystyczne. Mamy do niego tak niedaleko, że zdecydowaliśmy się przenieść wizytację wnętrz na dzień, gdy będziemy po śniadaniu:

Battle of the boyne place (5)

Kot, zapewne bardzo ważny, który spacerował po ogrodzie i dawał się głaskać turystom jedzącym lunch w herbaciarni:

Battle of the boyne place (1)

Grubiutki kawał kota z białymi skarpetkami. Wyobrażam sobie, że jest tutaj zatrudniony i z godnością nadzoruje obejście. Kot generał. Zauważyłam go po raz pierwszy, gdy wskoczył na stół pewnej miłej pani, która dzieliła się z nim pianką z latte. My oczywiście do tej herbaciarni się wprosiliśmy, ja dodatkowo na zupę, bo byłam trochę zziębnięta i cały czas na głodniaka. Nawet w tak szary i podmokły dzień to piękny teren – za polem bitwy jest widok na Droghedę, rzeka rozwidla się na wolno płynące kanały – wiele osób wpada tutaj pospacerować ze swoimi dwunogami i czteronogami, część zasiada przy herbacie lub kawie 🙂 Z pewnością wrócimy w to miejsce historycznego zamętu, które dzisiaj tchnie spokojem.

Od kilku godzin usiłujemy wyjść nad morze i widzę przez okno, że zaczyna się już chmurzyć, kończę więc swoją relację z wczorajszego spaceru ostatnim łykiem herbaty. Nie wiem, czy coś jeszcze napiszę przed końcem roku … przecież to tuż tuż. Jest mi dobrze, to był interesujący rok. Napisz mi jak Ty go czujesz, czy Ci się podobało i co będziesz zmieniał razem ze zmianą daty na 19.