Dawka kina.

Byliśmy w stolicy (spójrz: post fotograficzny), śnieg, kot, choroba, ciepłe (o dziwo) mieszkanie, nawiązywanie nowych znajomości (dla mnie, dla Kraciastego spotkania z dawno nie widzianymi przyjaciółmi). Raz weszliśmy do muzeum, innym razem do kina. Najpiękniejszy obraz jaki znalazłam to „Kuropatwy” Chełmońskiego … bardzo skandynawski. Poza tym zwrócił moją uwagę „Portret Sergiusza Korowina” Makowskiego – malarz AD 1892 mógłby zejść z obrazu tu i teraz, i wyjść na miasto. Nikt nie zwróciłby na niego uwagi w kawiarni w której byliśmy po narodowym … podobno nie był szczególnie utalentowanym realistą, ale Makowski machnął mu wspaniałą, hipsterską podobiznę. „Portret Anny Saryusz Zaleskiej” Boznańskiej – cudo! Zauroczyła mnie również „Sztuka w zaścianku” Malczewskiego (kopytka! kopytka!)  i „Żydówka z pomarańczami” Gierymskiego przez przypadek odnaleziona kilka lat temu w mieście bajek, Buxtehude. Dowiedziałam się poza tym, że Jan Wellens de Cock malował czasami jak Bosch 😀 W muzeach zawsze przytłacza mnie ilość i po raz kolejny plułam sobie w brodę, że zamiast pójść w określonym celu, chciałam zobaczyć wszystko, a przecież nigdy nie da się tak naprawdę zobaczyć wszystkiego. Do tematu Warszawy zawracając … śnieg, chłód, kra na rzece, wystarczyło kilka minut bez rękawiczek na lotnisku i kciuki chciały mi odpaść. Dzień na odpoczynek i powoli wracamy w tryb praca, Kraciasty właśnie jest w drodze do beze mnie, czego cholernie nie lubię, a ja opowiem Ci o filmach, które razem obejrzeliśmy w ostatnim czasie …

melancholia trier

… czyli w zasadzie jeszcze w grudniu: „Melancholia” von Triera (2011). O kurcze, powiadam Ci, pierwsze minuty to minuty grozy – muzyka i obraz ciągnęły się jak gluty, a ja zastanawiałam się, czy to już cały film będzie w tym stylu, w końcu to Trier, po nim można się spodziewać wszystkiego. Druga uwaga – ile gwiazd, i, czy to mu się zwróciło? Grali za darmo? Przecież w USA tego nikt nie obejrzy. Do Ziemi na kursie kolizyjnym zmierza planeta, oglądamy ostatnie dni kilku osób w pięknym miejscu, które wygląda jak centrum cywilizacji, jedyne zaludnione miejsce na Ziemi. Wbrew internetowym zapowiedziom, zamiast filmu s-f otrzymałam dramat psychologiczny w którym najsympatyczniejszą postacią, bo spójną i szczerą, był mały chłopczyk. Co zrobimy wiedząc, że nadchodzi koniec świata? Dunst, Gainsbourg, Skarsgårdowie, Rampling, Sutherland, Hurt, Kier. Film wart obejrzenia, chociaż nie za łatwy w odbiorze. Dużo w nim psychologicznej prawdy (jedna z bohaterek ewidentnie ma objawy ciężkiej depresji), a ta nieopakowana w optymizm słabo się sprzedaje. Za oknem wiał nam tego wieczoru południowo-wschodni wiatr. Jak dla mnie film ryje banię.

„Jasminum” Kolskiego (2006) obejrzeliśmy z Kraciastym w wieczór wigilijny, wyposażeni w swoje prezenty – on w jedwabny szalik, ja w czapkę z pomponem. Absolutnie uroczy film z rysą w postaci żony reżysera w ważnej roli. Kolska ma zawsze jedną minę – może są aktorzy, którzy mają jedną minę i mi to nie przeszkadza, ale jednej miny Kolskiej nie czytam. Za to brat Kleofas mówi głosem Ferencego, brat Zdrówko ma twarz Gajosa, a w tle jest melodia, którą prawie znam i bardzo się ucieszyłam, gdy z napisów dowiaduję się, że faktycznie … Konieczny. „Jasminum” pięknie opowiada o ideach, które od wieków zajmują ludzkość: miłość, świętość, codzienność.

Myślę, że świat tak właśnie może wyglądać, kolskie uniwersum mi odpowiada i prawie zawsze je kupuję, szczególnie, gdy uśmiech miesza mi się ze smutkiem.

Dwa dni przed końcem roku obejrzeliśmy inny, wcześniejszy film z Gajosem – „Ucieczka z kina wolność” (1990) Marczewskiego i następnego dnia „Zaklęte rewiry” Majewskiego (1975) z młodym panem Mareczkiem i dojrzałym Wilhelmim. Już rozmawialiśmy na ten temat z Kraciastym na Związku zwracając uwagę przede wszystkim na tematykę wolności i odpowiedzialności. Ale też jakie tam są zdjęcia, jaka scenografia! W „Ucieczce” zresztą znowu brzmi Konieczny i … Mozart. Pomysł na postacie z filmu, które wchodzą w interakcje z widzami, jest allenowski, ale dostosowany do polskich realiów, aktorsko wysmakowany. W takiej sytuacji, dlaczego nie miałby się tam pojawić w którymś momencie Raskolnikow? I się pojawia. A wracając do Allena  i faktu, że Kraciasty wróci późną nocą – mam przed sobą „Allena na scenie” wydane przez Rebis, i to będzie moja lektura wieczorna na najbliższe dni. „Lata z Laurą Díaz” Fuentesa, doskonałe na taką okazję, zostawiłam w Polsce, więc rozgrzebane w połowie (a czytam tę książkę już kilka lat) muszą poczekać do mojej kolejnej wizyty w domu rodzinnym. Do tego mam zaczętą jeszcze „Sagę puszczy białowieskiej” wspaniałej Simony wydane przez Marginesy, pozycję bardzo aktualną w obecnych, rządowo fujowych, czasach. Fuj Fuj!

Był Allen i „Tajemnica morderstwa na Manhattanie” (1993) w pierwszy dzień świąt:

Tak jak akceptuję uniwersum Kolskiego i czuję, że jest mi ono bliskie, podobnie mam z Nowym Jorkiem Allena. Doceniam jego skoncentrowany na sobie, neurotyczny humor, inteligenckie drwienie z konwenansów kina (w tym przypadku z szablonu kryminałów), błyskotliwe dialogi mądralów skupionych wokół stołu, w kawiarniach, wracających z kina lub opery, cudowną Diane Keaton, która pojawia się w wielu jego filmach (jej indywidualny styl noszenia się po prostu uwielbiam, podglądam, zazdraszczam), dobór muzyki. Z Allenem można się lubić lub nie, jego filmy kręcą się naokoło nowojorskiej klasy średniej, z jej intelektualnymi ambicjami i fobiami, co nie każdemu widzowi odpowiada. Rozumiem głosy, że wszystkie jego filmy są o tym samym … tak to może wyglądać. Faktycznie Allen jest twórcą, który wykreował swój własny, łatwo rozpoznawalny format kina. Iluż reżeserów chciałoby mieć własny format 🙂 Poza tym rozczula mnie, że w „Tajemnicy” bohaterowie korzystają z budki telefonicznej 😀

Na koniec dodam niedawną premierę, bo … kocham polskie kino! I wracam do tematu Warszawy – ostatni czwartek, ja i Kraciasty przez śnieg brniemy do kultury: do pomidorowej, makaronu  i multikina na Ursynowie na nowy film Kingi Dębskiej „Zabawa Zabawa”. Film o piciu-życiu w Polsce. Babski film: Kolak, Kulesza i Dębska grają główne bohaterki, reprezentantki trzech pokoleń, które łączy zamiłowanie do mocnych trunków.

Przeczytałam na filmwebie opinię, że to zły film, a reżyserka najwyraźniej nie ma pojęcia o uzależnieniach i leci banałami. Zgodzę się tylko z banałami. Mamuśki „jedz jedz”, które nie rozmawiają tylko wpychają ludziom kotleta i zadają ciągle te same, egzystencjalnie puste pytania (i tu zaraz przypomina się i kłania Koterski). Wrażliwi tatusiowie, którzy pić nie chcą, ale czasem się nie da. Ludzie różnie pojmowanego sukcesu, którzy wszystko kontrolują, bo jeszcze nie mają tak, jak … (i tu można sobie wybrać dowolną grupę porównawczą). Przecież nie zawalają, a jak zawalają, to nigdy nie jest ich wina. Mechanizmy obronne, żeby tylko przypadkiem nie zacząć leczenia. Wszystko to w realu nudne do porzygu, unikam nawet na blogowisku, nie chwalę, nie współczuję. Co innego w filmie, tu mogę bezpiecznie obejrzeć bagienko, które mnie nie dotyczy. Bo słuchać „piję, ponieważ …” lub powtarzać „nie pij, nie pij” nudzi, śmieszy, znieczula. Naprawdę dla ludzi trzeźwych niewiele jest głupszych rzeczy, niż słuchać pijackiego bełkotu lub jego ekwilibrystycznych uzasadnień. Reżyserka świetnie wyłapuje standardy zachowań alkoholików przed terapią, film jest bez tezy, nie traktuje o typowym wyobrażeniu alkoholika jako ofiary biednego, patologicznego środowiska (i to ukłuje tych, którzy mówią sobie „nie, ze mną nie jest jeszcze tak źle”), nie ma też wyraźnego wątku sensacyjnego, a puentę trzeba sobie dorysować samemu. Kolejny film na myślenie – aktywnie uzależnionych może odrzucić. W każdym razie nasze brnięcie przez śnieg do kultury nie było brnięciem daremnym 🙂 Fajne jest polskie kino, w najbliższym czasie planuję obejrzeć parę starszych rzeczy, czarno-białych i tak dalej. Taka jestem 😉 Do tego przed chwilą zrobiłam sobie zupę z papierka … o matko, no!

A Ty co obejrzałeś ostatnio dobrego?
Lubisz kino autorskie? … kino polskie?
Jakie w ogóle rzeczy oglądasz i dlaczego?

18 comments

  1. „Melancholię” widziałam już dawno, na pewno zapada w pamięć ostatnią sceną. Bo co możemy zrobić, gdy kończy się świat? Z polskich filmów też w grudniu udało się nam nadrobić „Zimną wojnę” – odczucia mieszane zmierzające jednak w stronę pozytywnej oceny. Z kina, które wzbudza trochę niepokoju i zostaje w pamięci – na pewno polecić mogę filmy „Restless” i „Druga Ziemia”.
    Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    • A ja do tej pory Triera w ogóle unikałam. Seans był nieco przypadkowy – szukaliśmy z miłym czegoś skandynawskiego i znaleźliśmy takie coś, mocne, nietuzinkowe, obsypane doskonała obsadą. „Zimną wojnę” chcemy obejrzeć od wielu miesięcy i jakoś nie wychodzi … pewnie, podobnie jak „Ida” wyląduje w naszej domowej filmotece. Zapisuję sobie w poczekalni filmy, które polecasz … dzięki wielkie 😀

      Polubione przez 1 osoba

  2. Bardzo ciekawy zestaw kulturalny, z muzeami mam podobnie, zawsze za dużo eksponatów, za mało czasu i sił…
    Na Zabawę walą u mnie tłumy(mieszkam obok kina). Wczoraj obejrzeliśmy na jakiejś stacji Tajemny dziennik, ciekawa historia kobiety, wsadzonej przez pruderyjna społeczność i księdza do psychiatryka na 50 lat! Nie mogłam spać po tym filmie, jak ludzie ludziom mogą robić takie rzeczy?

    Polubione przez 1 osoba

    • A to ciekawe, że tłumy, bo to niełatwy film, a nie towarzyszą mu takie kontrowersje jak „Klerowi”. No i nie komedia.

      „Tajny dziennik” wciągam na listę – reżyseruje Sheridan, gra Vanessa Redgrave, w tle historia Irlandii – zapowiada się nieźle. Mogą, @jotko – jeśli tylko czują, że nie poniosą kary, robią to bezinteresownie. W kraju w którym mieszkam niejeden mógłby opowiedzieć mocną historię.

      Polubienie

  3. Pytasz, co lubię oglądać 🙂

    Głównie szeroko i wąsko pojętą fantastykę oraz fantasy, z Władcą Pierścieni na czele 🙂 Filmy Marvela, Gwiezdne Wojny, „Powrót do przyszłości”, „Kosmiczny mecz” z Jordanem, „Władca Ksiąg”, „Willow”, „Niekończąca się opowieść”. „Park Jurajski”.

    „Merlin” z Samem Neillem i wszelkie nowsze i starsze pochodne, dotyczące legend arturiańskich…

    Filmy z Harrisonem Fordem: Indiana Jones, Ścigany, wspomniane GW, „Czas patriotów”, „Odnaleźć siebie”. „Wejście Smoka” z Brucem Lee. Uwielbiam też serie „Rocky” oraz „Szklana Pułapka” 🙂

    Oprócz tego filmy historyczne: „Braveheart” <3, "Rob Roy", "Krzyżacy", "Quo Vadis". Komedie zwykłe i romantyczne. "Killer", "Chłopaki nie płaczą", trylogię z Kargulem i Pawlakiem, "E=mc2", "Miś". "Pretty Woman", "Bodyguard"…

    Kuzynka próbuje mnie przekonać do horrorów, póki co bronię się dzielnie 😀

    Z tych co wymieniłaś znam Allena i słyszałem o Jasminum.

    Pozdrawiam! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • „Gwiezdne Wojny” zawsze bardziej wydawały mi się taką serią dla chłopców 😀 – ja nie mogłam się wciągnąć. Ale widzę, że wymieniasz też klasykę, jak „Willow” albo „Niekończącą się opowieść”. Oglądało się kiedyś 🙂

      „Merlina” oglądałam wieki temu, zapamiętała mi się końcówka. I lubię Forda, chociaż nowych filmów z nim już nie znam. „Braveheart” nawet wydał mi się spoko, dopóki ktoś mi nie uświadomił, że mało jest historyczny. Ktoś polecał zamiast tego „Króla wyjętego spod prawa” (Outlaw King) .

      A co myślisz o polskim kinie? Oglądasz?

      Polubione przez 2 ludzi

      • Co do polskiego kina to średnio… Tylko tych parę tytułów, które Ci wymieniłem, a poza tym jeszcze ekranizacje „Potopu”, „Ogniem i mieczem”, „Zemsty” czy „Pana Tadeusza”.

        „Braveheart” faktycznie mało historyczny, ale i tak go uwielbiam 🙂 Z polskich rzeczy lubię jeszcze dwa filmy o Papieżu z Adamczykiem, a kiedyś w Teatrze Telewizji wpadła mi w oko sztuka o Piłsudskim, z Mariuszem Bonaszewskim w roli głównej, nie pamiętam tytułu. Jak byłem młodszy był taki serial „Sfora”, który z Rodzicami lubiliśmy oglądać. Poza tym jeszcze „Demony wojny wg Goi” (film lubię, a piosenkę tytułową wręcz uwielbiam) 🙂

        Jeśli mi się jeszcze coś przypomni, napiszę.

        Polubione przez 2 ludzi

  4. Wstyd się przyznać,ale już z naście lat nie byłem w żadnym muzeum… Inna sprawa że za wielu ich w okolicy nie mam… Fajnie że nawet choroba nie zepsuła wam pobytu w kraju, no i oczywiście bez kawiarni się obyć nie mogło 🙂 🙂 Pytasz co ostatnio obejrzałem dobrego? Ostatnio miałem czas na oglądanie w święta,ale postawiłem na odgrzewane seriale,ściągnąłem sobie trochę odcinków M.A.S.H-w telewizji lata tego nie było,a coś mnie naszło by do tego wrócić 🙂 Z filmami trochę gorzej… Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Jedno muzeum drugiemu nierówne. W Wawie byłam już w Polinie (ogromne, trzeba przyjść przygotowanym mentalnie) i w muzeum powstania (dla mnie porażka po tylu dobrych słowach jakie o tym miejscu słyszałam). Więc i na sztukę przyszedł czas … ale podobnie jak w muzeum wrocławskim, jest więcej obrazów niż mojej umiejętności skupienia się …

      M.AS.H. oglądałam z przyjemnością. I od razu przypomniało mi się, że Alan Alda, czyli Sokole Oko, gra właśnie u Allena w „Tajemnicach morderstwa na Manhattanie”. Ten gościu kończy za chwilę 83 lata! Jak ten czas leci. mam ochotę go jeszcze w czymś innym niż M.A.S.H. obejrzeć. Dla mnie jest super. A kino polskie?

      Polubione przez 1 osoba

Odpowiedz na świechna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s