Jedno zdjęcie. Rosynant.

Podjęłam wyzwanie obejrzenia wszystkich poprzednich wersji „Narodzin gwiazdy”. Challenge zakończony sukcesem, ani razu nie zasnęłam, ale nie chce mi się pisać nic na ten temat. Mam ochotę pokazać Ci za to coś zupełnie innego.

Przy starym molu w Carlingford, hrabstwo Louth, 14 marca 2019.

Rosynant

Zawitaliśmy do Carlingford ponownie w czwartek, kilka dni po oświadczynach, i dopiero wóczas w czasie spaceru zauważyłam jak nazywa się drugi statek, który stoi zacumowany przy molo. Rosynant. Rozumiesz. R O S Y N A N T. Przypomniało mi, że chciałam zrobić dwie rzeczy, których zrobić nie muszę: przeczytać „Don Kichota” i Biblię Ekumeniczną.

A dzisiaj jest dzień świętopatrykowy i w pracy Elaine Wsiowych Mądrości Pełna kazała mi trzy raz do serca obkręcić jej zaręczynowy pierścionek zakurzony mieloną kawą i pomyśleć sobie życzenie. Świętego Patryka jest, spełni się 😉 Lá fhéile Pádraig sona dhuit!

Reklamy

19 komentarzy do “Jedno zdjęcie. Rosynant.

    1. świechna Autor wpisu

      Wygląd cervantesowego Rosynanta też mocno zależał od percepcji. Wyobraziłam sobie w nim włąściciela i myślę, że ktokolwiek to jest, czuje się u siebie 😉

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      I ze starą łajbą 🙂
      Piękny jest ten zakątek Irlandii, a widok z tego mola jest jednym z moich ulubionych, zawsze mnie przyciąga.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Zmordowana, zardzewiała łajba walcząca z falami jak umie najlepiej. I wyobrażam sobie, że jej właściciel ma o niej o wiele wyższe mniemanie niż cała reszta, która tylko przygląda się brzegu 😉

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
      1. Woland

        Podejrzewam, że łajba również dba o samego właściciela: Gdy tylko kapitanowi przyjdzie do głowy odpłynąć za daleko od brzegu, odłącza generator, luzuje ster, robi coś zachęcającego do powrotu do portu.

        Polubione przez 2 ludzi

        Odpowiedz
  1. roksanna

    Nie wiem dlaczego, ale takie „łajby” bardziej do mnie przemawiają niż te wymuskane, nowoczesne, nowe. Mówią o przygodach, chwilach zmagań z wiatrem i falami…a tamte tylko o… luksusie. Pewnie to uproszczenie z mojej strony, ale..
    I niech się spełni!

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Poza oczywistościami takimi jak wszechobecna rdza (słona woda wżera się wszędzie) kuter był niesamowicie zabałaganiony w środku, albo też inaczej na to patrząc, dostosowany do potrzeb kapitana. Wyobrażam sobie więc, że ta dwójka trzyma ze sobą sztamę, na dobre i złe 😉

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Caffe

    A ja nawet nie wiedziałam, że to czwarty remake!! Właśnie wygooglałam i wiesz co, ciekawa jestem, czy poprzednie utwory z tych filmów też stały się przebojami?
    Te dwa najstarsze też obejrzałaś? I jak Ci się podobały?? A ten z Bollywood??:-)
    No strasznie szkoda, że nie chce Ci się pisać o tym!!:)))

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Bollywoodzkiego filmu nie oglądałam, natomiast obecna wersja to jest w zasadzie piąty remake. Pierwsza wersja rzekomo się nie liczy (1932 rok) jako pierwsza wersja, ale fakty są takie, że scenariusz jest z niej zerżnięty, tylko wygładzono postacie, żeby były bardziej święte. Może za kilka dni opublikuję post na ten temat, bo mam go gdzieś w szkicu.

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. Jula :D

          Ja uwielbiam klimaty tych miast nadmorskich , gdzie są porty.
          Widać i czuć zmagania tych ludzi z żywiołem na codzień.
          Ludzi pracujący na morzu są inni.
          Nawet i współczesna technika bywa bezradna w zmierzeniu z zywiolami takimi jak woda , wiatr itd…
          Ludzie w dużych miastach jakby zatracili się i oderwali od rzeczywistości , przyrody – żyją w swoim sztucznym środowisku , jak marionetki.
          To smutne , bo to ich sie lansuje w mediach jako wzor.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
          1. świechna Autor wpisu

            Mamy takiego pana sąsiada, który już nie pływa na swoim kutrze. Pisałam kiedyś tutaj (albo Kraciasty o tym wspomniał), że widzieliśmy go jak podczas sztormowej pogody wychodzi w kusym ubranku pozamiatać przed domem. Nadal też przegląda gazety z najnowszymi modelami statków rybackich. Widać, że morze to jego miłość 🙂

            Polubienie

            Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s