Jedno zdjęcie. Albo nie. Pałac Lenno.

Pod koniec nowego tygodnia wskakujemy w samolot i lecimy na wschód. Ja spędzę w Polsce tydzień, Kraciasty trochę dłużej … wrócę do naszego dwukolorowego dziecka, które z taką ufnością przygarnęło imigrantów 🙂 W domu będziemy obchodzili urodziny babci, raczej więc zostaniemy na północny-wschód od Wrocławia. Na południowym-zachodzie natomiast …

Trawniczek przed pałacem Lenno, 25 sierpnia 2017.

collage 2017 lenno

Znajdź Śnieżkę 😉 W powietrzu pachnie wiosną (w końcu w Irlandii wiosna zaczyna się 1 lutego!), a ja w archiwum odnalazłam stary wpis, który zaczęłam tworzyć po zeszłorocznych świętach Wielkiejnocy i który tu nigdy nie „poszedł”. A chcę napisać o miejscu do którego wówczas, rok temu, i przy wielu innych okazjach podeszliśmy. Podeszliśmy, ponieważ miejsce to jest na wzgórzu. Skoro już na początku nie trzymam się zasady jednego zdjęcia, nie będe się dalej powstrzymywała 😀

Myślę, że powyżej jest to moja druga wizyta we Wleniu. Potem trochę przestałam liczyć, więc rok temu wiosną … to nie wiem. Ale pamiętam styl podróży … środa, 4 kwietnia, z Trzebnicy do Wrocławia, z Wrocławia do Jeleniej Góry … bez szelek Kraciastego i jego bakłażanowych spodni ani rusz. Grzaliśmy się w wiosennym słońcu, już w Jeleniej obiad, odpoczynek, robienie zdjęć metalowemu jeleniowi i wróbelkowi pod jego brzuchem. Kolejny przesiadka i Wleń. Po długiej podróży podeszliśmy ulicą Górską do pierwszego cmentarza. Z drogi do niego widać miasto zawieszone w wieczornym smogu:

View this post on Instagram

#krajobrazwieczorny

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

A na cmentarzu, dawniej ewangelickim, dwie z czterech zabytkowych kaplic grobowych stoją zdemolowane. Przy takiej okazji myślę o akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia”. Kogo Ci pradziadowie wychowali i czy w związku z tym sami zasługują na pamięć?

collage 2017 wleń cmentarz

Ludzie łasili się na wyimaginowane skarby i grabili m.in. takie miejsca, choć tego, co otrzymali i co czasami wielokrotnie przekraczało wartość ich poprzedniego dobytku, nie potrafili utrzymać w godnym stanie. Smutne to i gorzkim jest komentarzem do obecnego wyglądu wielu przepięknych domów we Wleniu, podobnie opisanych w rejestrze zabytków: Dom, drewn. ob. ruina. poł. XIX. Był wieczór, nie starczyło czasu, żeby podejść wyżej. Pomachaliśmy tylko baszcie zamku, którą było widać z miasta przez ogołocone z liści drzewa.

W niedzielę zaś dość pochmurno i deszczowo.

View this post on Instagram

#szowerek #glanymroku #kwiatkimroku

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

Piesza droga z Wlenia, którą zazwyczaj wybieramy, jest bardzo urokliwa, wygodna, spokojna, z mnóstwem miejsca do obściskiwania się (poniżej w odsłonie jesiennej):

View this post on Instagram

w drodze do kominka i kawy. #mójwleń

A post shared by świechna 🌙 (@swiechna) on

Pałac w Łupkach, do którego zmierzaliśmy, zawdzięcza swoje ocalenie Lukowi Vanhauwaertowi. O jego przygodzie wleńskiej możesz poczytać w reportażu „Normalny gość z pałacu Lenno” Kamili Sammler. Obiekt wybudowany na podzamczu w XVII wieku mozolnie odzyskuje życie – kiedyś był szpitalem kolejnowym, następnie częścią PGR-u, obecnie w weekendy można się tam wybrać do  kawiarni na legendarny sernik. Pięknie się czyta o takich zmianach na lepsze, z pewnością życzyłabym takiego losu wielu innym dolnośląskim budynkom, które nieuchronnie obracają się w ruinę.

lenno 1

Idąc wyżej  dojdziesz do XII-wiecznego zamku. Tym razem z podwórka pałacowego nie było widać panoramy Karkonoszy, ale one zawsze tam są, te nasze piękne góry. Już wiesz, że w pogodne dni można wypić kawę na zewnątrz, na zielonej trawce, rozkoszując się tym widokiem.

Jakiś czas temu odnalazłam w sieci Polską Kronikę Filmową 31/49, w której można zobaczyć pałac Lenno w czasach stalinizmu. Filmik obejrzysz TUTAJ. Kraciasty od razu zauważył, że pan Łapicki czyta z kartki nie mając pojęcia, co czyta. Studenci oczywiście nie mogli przebywać na wczasach w piastowskim zamku z XI (?) wieku, ponieważ zamek nie nadaje się do zamieszkania. Pałac Lenno został ufundowany przez Adama von Külhausa i faktycznie do jego budowy wykorzystano części z zamku, który wysadzono w czasie wojny 30-letniej. Kolejnymi właścicielami pałacu od XVIII wieku była rodzina von Grunfeld und Guttenstädten, a następnie od XIX wieku von Haugwitz. Niezbyt piastowskie nazwiska, musisz przyznać 🙂 W „Zimnej wojnie” jest taka scena przed pałacem obszarnika w której pan Szyc mówi kilka słów do młodzieży … jest to, jak mi się zdaje, dokładnie ten sam rok, co w kronice. Rok 1949.

Reklamy

16 komentarzy do “Jedno zdjęcie. Albo nie. Pałac Lenno.

    1. świechna Autor wpisu

      Czy kiedyś podsycanie ducha zastąpimy realnymi osiągnięciami? Marzy mi się 🙂
      Sernik mocarny, od spróbowania nie jadłam nigdzie indziej lepszego.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      I piękne były zawsze. Można dawne zaniedbanie tego budynku tłumaczyć brakiem pieniędzy u rządzących, ale nie da się tym wytłumaczyć wandalizmu w tym i wielu innych obiektach na Dolnym Śląsku. Kiedyś miałam okazję dawać indywidualne lekcje w zabudowaniach pałacowych – gminne budynki, gdzie zakwaterowano ludzi. Do dzisiaj nie wiem jakim cudem i po co udało im się wyrwać z zawiasów dębowe drzwi, które niewątpliwie tam były, i wstawić na to miejsce drzwi z peerelowskiego kartonu, które na dodatek pomalowane na biało były tak brudne, że wcześniej musiały służyć jako drzwi do chlewu (to nie jest przenośnia – a nie jestem mieszczuchem, który nic nie kapuje, więc i rozumiem, że drzwi do chlewu, ze względu na aktywność ludzką i zwierzęcą rzeczywiście mogą mieć taką „patynę”).

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          To jest tylko przykład. Z wandalizmem mamy do czynienia w różnych przestrzeniach, ale ten przy okazji zabytków przygnębia. Tym bardziej, że w takich małych miejscowościach z góry wiadomo, że aktów wandalizmu na cmenatrzu czy w pałacu dokonują mieszkańcy, bo kto inny? Znam przypadek, gdy po zakupie pałacu nowy właściciel odkrył, że poprzedni mieszkańcy wypiłowali części belek nośnych. Tego typu zaimpregnowane starymi specyfikami drewno się nie pali. Więc w jaki celu, na bogów? Przecież groziło to katastrofą budowlaną …

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
          1. stopociechblog

            To zakrawa już więcej niż wandalizm, głupotę, prostactwo. Tyle perełek mamy, właśnie nawet w małych miejscowościach, o które warto zadbać, bo tylko one są tu wartością, mogą być rozpoznawalnością. W takim Gdańsku pełno takich miejsc, murów, baszt, jet się czym chwalić. Kamyczki urokliwe jedne z wielu, a w miasteczku jakimś tam, ostał np.tylko stary żydowski, niemiecki cmentarz. I o te kilka grobów, ścian kamieni, metalowych artystycznych bram warto dbać.

            Polubione przez 1 osoba

            Odpowiedz
            1. świechna Autor wpisu

              No tak, tylko, że z autopsji wiem, że czasami „teraz” to już za późno. Cmentarz ewaneglicki w mojej wsi zaorano w około roku 1989. Wleń pod tym względem też nie jest lepszy. Kaplice grobowe chylą się ku upadkowi, bo mają dziury w dachach, budynki w ryneczku nie wszystkie są remontowane, bo część mieszkańców czeka, aż im „ktoś zrobi” i nie chcą sami za to płacić. A potem ci sami ludzie mówią, że w Niemczech są ładne miasteczka.

              Polubione przez 1 osoba

              Odpowiedz
              1. stopociechblog

                I same dbają o siebie. Może Ci ludzie nie maja poczucia własności, ale to nie zwalnia ich o dbałość powierzonego mienia. teraz służy to im, a później może dzieciom, społeczeństwu, ale to już dalekosiężne i jakby nie ich problem uważają. Szkoda. Jest tyle piękna i w architekturze nieważnym jest, czy to pozostałości niemieckie, żydowskie, prawosławne.., to perełka bez paszportu.

                Polubione przez 1 osoba

                Odpowiedz
                1. świechna Autor wpisu

                  Wandalizm bardzo często jest usprawiedliwiany tym właśnie, że to niemieckie czy żydowskie. Ale przyczyna jest inna – to używki, brak innych rozrywek, intelektualna miernota i absolutna niezdolność do wyjścia poza to, co teraz i tu ma się przed nosem. Ferdek Kiepski zabawny jest tylko w tv. Nie da się opowiedzieć takim ludziom o tym, że coś może kiedyś służyć ich dzieciom – oni własnego życia nie ogarniają, więc nie ma sensu mówić im o życiu innych.

                  Polubione przez 1 osoba

  1. Anna

    Nie wiem, dlaczego nie mogę wysłać komentarza. Widocznie coś znowuż zmieniłaś na swym blogu.
    Nie czepiajcie się pana Łapickiego, niech spoczywa w pokoju.
    Filmik obejrzałam, najprawdopodobniej takie były czasy i dlatego taka afirmacja pracy społecznej studentów.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      No możesz, możesz 🙂 W kwestii komentiowania nigdy niczego nie zmieniałam.

      Czy przypominanie jak było jest czepianiem się? Spójrz na obecne czasy, ile jest takich wazeliniarzy, którzy obniżają loty, żeby zapunktować w tv polskiej? Ja wiem, że ludzie swoje postępowanie usprawiedliwiają sytuacją, racjonalizacje to coś normalnego. Niektórzy codziennie tłumaczą się czemu żyją tak jak żyją, bo taka jest sytuacja a nie inna. Ja natomiast mogę tych tłumaczeń nie przyjmować 🙂 Czy pan Łapicki jeszcze żył czy już umarł to niczego nie zmienia w fakcie, że w czasach stalinizmu był dupowłazem. Później zagrał kilka świetnych ról, i jedno z drugim sobie nie przeszkadza 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  2. Woland

    Losy Luka Vanhauwaerta są jak ostrzeżenie dla cywilizowanych Europejczyków przed Polakami: „Jeśli nie masz tam dobrego interesu, to im nie pomagaj, bo będą Ci przeszkadzać na wszystkie możliwe sposoby, a jeśli mimo to pokonasz przeszkody, to cię obsrają pomówieniami”. Pałac Lenno, jak setki podobnych poniemieckich posiadłości został przejęty przez Polaków i stopniowo był doprowadzany do ruiny. Dopóki mieściło się tam hospicjum kolejowe (oficjalnie nazywało się „sanatorium”, ale mieszkali tam ludzie nieuleczalnie chorzy), upadek był spowolniony- po prostu nie remontowano obiektu, ale przynajmniej był ogrzewany i dokonywano doraźnych napraw (w praktyce wyglądało to tak: przeciek załatano, ale już nowego dachu nie położono i za pół roku był przeciek w innym miejscu). Po likwidacji sanatorium, jak za dotknięciem magicznej różdżki, obiekt zamienił się w ruinę, ale jeszcze żaden menel nie zdążył go spalić, ni ukraść krokwi na rozpałkę. I w takim stanie nabył go Luk i krok po kroku zaczął obiekt restaurować. I wyobraź sobie, że miał nawet problem z budową wodociągu (za własne pieniądze), z którego by korzystała miejscowa ludność, bo się w chciwych łbach miejscowych Polaczków pomieścić nie mogło, że Belg dla wspólnego dobra wykłada własne pieniądze, więc wietrzyli spisek. Niedawno słyszałem, jak dwie podstarzałe ropuchy rozprawiały o tym, jak to za darmo Belgowi taki pałac dali, a kiedyś było takie fajne sanatorium. Aż dziw bierze, że owe patriotki same nie wzięły tego fajnego pałacu za darmochę i go nie wyremontowały. I jeszcze jeden smaczek: Początkowo Belg zatrudniał miejscowych ludzi, ale był systematycznie okradany i wobec tego zaczął zatrudniać młodych ludzi aż spod Kamiennej Góry, oferując im pracę z zakwaterowaniem- bardziej mu się to opłaca. Jak się możemy domyślać, dzięki temu zyskał sobie dozgonną wdzięczność okolicznych zawistników, którzy tworzą plotki o rzekomych aferach z jego udziałem.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Odpowiedz na świechna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s