Książka Tuska, książka Ani.

dwie książki (2)

Ewidentnie można nazwać to zdjęcie: Rysiu przedstawia …

A sytuacja jest taka, że za każdym razem, gdy latamy, w walizkach przewozimy różne rzeczy. Nigdy nie są to butelki wódki. Tak mi się teraz przypomniało, że gdy siedziałam na lotnisku we Wro, nieznana kobieta uraczyła mnie półgodzinnym rozważaniem na temat tego jak to nie wiedziała, że w podręcznym nie można przewozić flaszek, więc musiała dokupić dodatkowy bagaż, gdyż się jej irlandzcy znajomi nie mogli wprost doczekać smaku polskiej wódki (wiadomo, że ta w polskich sklepach jest nieprawdziwa … może wiadomo, może nie, ja tam nie wiedziałam) … anyway … nigdy nie są to butelki wódki, książki natomiast i owszem. Pokażę Ci dwie spore książki z kilku, które Kraciasty przytaszczył w zeszły piątek. Coś starego i coś nowego. Jedną, którą kupiłam przez allegro, napisał … Tusk Donald.

dwie książki (3)

Album „Pojezierze Kaszubskie” zilustrował Jerzy Baranowski, tekstem opatrzył Doland Tusk, były premier RP i obecny przewodniczący Rady Europejskiej. Książkę opublikowało wydawnictwo „Sport i Turystyka” w roku … 1985. Wydawnictwo to istniało od 1953 roku, po ogłoszeniu upadłości w latach 90-tych jego majątek przejęło wydawnictwo „Muza”.

dwie książki (4)

Nigdy świadomie nie byłam na Pojezierzu Kaszubskim, tzn. nigdy nie pojechałam nad polskie morze, żeby akurat kaszubskiej kultury tam poszukiwać. Album w jakiś sposób rekompensuje mi moje niedouczenie w temacie. Jest to rekompensata nieco spóźniona, bo zdjęcia przedstawiają stan pojezierza sprzed ponad trzydziestu lat. Gdzieś w tamtych latach miała miejsce moja pierwsza wyprawa z rodzicami nad morze. Przypominam sobie, że mam z niej czarno-białe zdjęcia, ze mną w sztruksowych spodniach, z krótkimi włosami, stojącą na falochronie.

Jestem zaskoczona stanem albumu – prawdopodobnie brakuje mu obwoluty, natomiast sama książka jest niemalże nietknięta zębem czasu, zażółcenia są minimalne, w zasadzie niewidoczne na pierwszy rzut oka.

dwie książki (5)

Ponieważ to głos z przeszłości, zapewne będę sprawdzała wiele informacji z drżącym sercem … czy te miejsca jeszcze trwają, czy nie zostały zaorane, nie rozsypały się w pył …

dwie książki (6)

Rysiu przedstawia:
książka Ani Komsty „Opowieści Stołu. Ze Wschodu na Zachód” wydana przez jeleniogórskie AD REM.

A to już inny kraniec Polski, na dodatek historia „rozjechana” od Wschodu na Zachód. Rok temu pisałam na blogu, że Ania zbiera fundusze na wydanie książki kucharskiej. Zostało zebrane i jest. W takich sprawach kompletnie nie mam wyobraźni i nie wiedziałam czego oczekiwać, uważałam po prostu, że będzie to coś ładnego …

dwie książki (7)

„Opowieści stołu” nie są zwykłą książką kucharską. Pisana w okolicach wleńskich (Pilchowice), opowiada o smakach przywiezionych z Kresów, ale jest także spisem wspomnień kilkunastu kresowych rodzin, albumem rodzinnych zdjęć … książka kilka dni temu wyszła z drukarni, dziko i ostro pachnie nowością … Kraciasty dostał ją wczesnym porankiem, dzień przed oficjalną premierą, która miała miejsce w tę sobotę.

dwie książki (1)

Płynie z niej nauka za którą autorce dziękuję. Nauka ta brzmi: jeśli masz coś do opowiedzenia, pisz; jeśli chcesz, żeby przeczytali to ludzie, wydawaj. Ania Komsta zebrała wokół siebie osoby, które potrafią pięknie opowiadać słowem i obrazem, zebrała również fundusze i pokazała światu historie, które leżały jej na sercu. Nie jest to świat przedrukowany (zjawisko tak powszechne wśród albumów kulinarnych), który w kawałkach możesz znaleźć gdzie indziej. Ja z kolei nie mając wiele wspólnego z terenami kresowymi, lub też nic o tym nie wiedząc, a umiejscawiając swoje geny z dziada pradziada gdzieś pomiędzy Kaliszem, Sieradzem i Wieluniem, ciekawa jestem świata i ludzi, ich historii i smaków. Cieszę się więc na tę podróż jak dziecko 🙂

Takie moje dwie książki na wiosnę. Jest jeszcze opasła biografia Ciechowskiego i zaczęte tomiszcze Simony o puszczy, nietknięte Księgi Jakubowe, a przedwielkanocnie zostały mi dwa rozdziały z rozważań Eilstein o micie ukrzyżowania. Fju, fju, powiedziałby Ćwirek.

Reklamy

23 komentarze do “Książka Tuska, książka Ani.

    1. świechna Autor wpisu

      Wydał 2-3 zanim jeszcze został premierem, poza tym w latach 80-tych pisał do kaszubskiego miesięcznika „Pomerania” 🙂 Tusk akurat chyba nie miał przed maturą dwójki z polskiego 😉

      Jeśli chodzi o książkę Anny Komsty, wiem, że były egzemplarze promocyjne dla czytelników „Nowin Jeleniogórskich”, nie widzę jej jeszcze do kupienia w sieci, ale mam nadzieję, że niedługo się pojawi.

      Polubione przez 2 ludzi

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Myślałam, że to tylko podpisy pod zdjęciami, ale tekstu jest sporo i wydaje mi się, że książka będzie dla mnie źródłem nowej wiedzy. Z pewnością tak będzie z książką Ani Komsty, bo gotować nie umiem, a do tego życie pisze najciekawsze historie.

      Polubienie

      Odpowiedz
  1. Woland

    Do wszystkich zainteresowanych: „Opowieści stołu”, to pięknie wydany i bogato ilustrowany zbiór opowiadań rodzinnych. Samych przepisów naliczyłem 31, a książka posiada 208 stron, oznacza to olbrzymią przewagę opowieści. I teraz: Zarówno pisane drobnym drukiem obszerne opowieści Kresowiaków, jak i przepisy kulinarne mają wielką wartość dla kultury. Mowa bowiem o rodzinach, które przeżyły tyle, że o każdej można by zrobić arcyciekawy film biograficzny (wojna lub dwie, okupacje, rzeź wołyńska, zsyłka syberyjska, przesiedlenie….), Amerykanie mając takie przeżycia zasypaliby Hollywood scenariuszami, a my musimy się zadowolić pasjonatami takimi jak Ania, by ocalić ten kawał historii od zapomnienia. Potrawy zaś opisane w tej książce również są zabytkiem sztuki kulinarnej- w większości dokumentacją biedy i pomysłowości w napełnianiu żołądków tym, co jest dostępne. To zanikające smaki. Gdy pomyśle sobie, jak szybko (i wydaje się, że bezpowrotnie) zgubiliśmy smak ręcznie robionego chleba. Ja dobrze pamiętam, jak za nieliczne drobne kupowałem ćwiartkę chleba z ulubionej piekarni, by ją natychmiast zjeść- bez żadnych dodatków i ze smakiem. Nie wiem, czy to jeszcze jest możliwe, by tamten chleb powrócił wraz ze swoim smakiem, ale być może dzięki zebranym przez Anię przepisom ocaleje kilka innych rarytasów. Tyle jest w sferze publicznej pieprzenia o tożsamości, tradycji, a jak przyjdzie co do czego, to okazuje się, że nikt nie zadbał o coś tak oczywistego i towarzyszącego nam na co dzień, jak potrawy narodowe.
    Za to bez niczyjej pomocy przetrwała narodowa zawiść. Dziś mnie zatrzęsło, gdy przeczytałem w sieci, że już znaleźli się zawistnicy głoszący, że Ania nie jest właściwą autorką książki, tylko sobie przypisała cudzą pracę. Do jasnej cholery, śledziłem przygotowania do jej wydania od roku. Wszyscy autorzy, zarówno spisujący jak i opowiadający, są na kartach tej książki jasno i wyraźnie wymienieni, podobnie jak osoby redagujące, czy dokonujące korekty. Coś się ze mną dzieje niedobrego, gdy pomyślę jak mała, ale prężna i zaangażowana grupka osób pomagała Ani, a jak duża grupa wolała spędzać czas inaczej- w typowy dla Kiepskich sposób, by teraz, po premierze, próbować umniejszyć wartość włożonej w wydawnictwo pracy Ani i Jej zespołu.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Mnie rozśmieszyło, że komentarz tej osoby był napisany językiem podobnym do tego, którym posługują się obecnie miłościwie nam panujący: ktoś powiedział, niewiadomo kto, a ja to tylko pytam jakby co. Przecież można zapytać. Jak się pyta tzn. że jest się mądrym.

      Dziękuję za Twoje obszerne dopowiedzenie na temat. Czekaj …
      … zaraz podziękuję Ci osobiście ;D

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
      1. Woland

        Jeżeli się pyta osoby posiadającej wiedzę źródłową, to tak, ma to sens. I gdyby ta osoba spytała Ani, na przykład podczas uroczystej premiery, to Ania by z chęcią udzieliła odpowiedzi na temat wkładu pracy i kwestii autorstwa. Natomiast jeżeli pyta kogoś, kto nie ma pojęcia, zwłaszcza rzucając pytanie w przestrzeń publiczną, gdzie co druga osoba nie tylko nie wie nic w tej konkretnej sprawie, ale napisanie zdania złożonego stanowi dla niej problem, podobnie jak przeczytanie czegoś ponad tytuł, to wtedy zdecydowanie nie chodzi o poszerzenie wiedzy.
        Lubię Twoje osobiste podziękowania 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Ale wiesz, że to nie było tego typu pytanie, którego celem jest dowiedzenie się czegoś ciekawego. To był raczej sposób na przyklejenie kupy do człowieka lub tematu.
          A bardzo Cię proszę 😛

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Tusk czuje się Kaszubem, poza tym z wykształcenia jest historykiem, więc temat „leżał mu” z dwóch powodów. Zamówiłam ją w sieci zachęcona rozsądną ceną, opisanym stanem, no i wartością historyczną (z tych samych powodów mam w domu pierwszy ever tomik wierszy Piotra Bukartyka).

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Kraciasty nie dla braw. On lubi kupować książki, a teraz kupujemy je razem 🙂
      Jeśli chodzi o zwyczaje podróżnicze naszych krajan, to już opowieści na jakiś dłuższy artykuł by nam starczyło. W podróży do „obcych” jakże łatwo wychodzą na powierzchnię nasze przywary, niedowartościowania i rodzinne patologie.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Anna

    O albumie Donalda Tuska wiedziałam od dawna, ale go nie oglądałam ani nie czytałam. Od razu dodam, że bardzo lubię pana Tuska.
    Książek kulinarnych mam mnóstwo, gdy jeszcze chciało mi się gotować różne cudeńka. Teraz wystarczy mi internet.
    Czasami w markecie kupuję kiełbasę kresową, która jest bardzo smaczna, ale nie wiem, czy faktycznie ma coś wspólnego z Kresami poza nazwą.
    Moi rodzice pochodzą z tzw. centralnej Polski i gdy byłam dzieckiem, mama raczyła nas biednymi potrawami z tamtych terenów, szczególnie zalewajką czy mieszaniną grochu z kiszoną kapustą, a przede wszystkim pierogami, które do tej pory uwielbiam.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Kupiłam, gdy tylko dowiedziałam się, że ją napisał i można książkę dostać w sieci bez wielkich mecyi. Ja również lubię Tuska, chociaż z drugiej strony uważam, że z lubieniem polityków należy ostrożnie. Może raczej uważam go za zdolnego dyplomatę światowego formatu.

      Moi dziadkowei są z centralnej Polski, a moim ulubionym daniem jest postna woda ze śledzia 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Anna

        Według mnie, Donald Tusk ma klasę, której brakuje wielu politykom.
        Już czytałam o Twojej wodzie ze śledzia i nawet znalazłam przepis na nią w internecie. Wtedy przypomniało mi się, że moja mama też taką potrawę robiła. Ale nie ma się co dziwić, widocznie ludzie z centrali gotują podobnie.

        Polubienie

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          „Ludzie z centrali” 😀 podoba mi się.
          Myślę, że Tusk cały czas się uczy, ale nie jak ten inny pan, który twierdzi, że cały czas się uczy. Mówić a robić to dwa różne porządki 🙂

          Polubienie

          Odpowiedz
  3. IWnowa

    Piękne te ilustracje do książki kucharskiej, a i opowieść o książce kaszubskiej mnie wciągnęła. Ciekawostka z Tuskiem oczywiście nie pozostawiła mnie obojętnej. I Twoje wspomnienie – ciebie małej na tym falochronie…
    Bardzo dziękuję za ten wpis. Dotarłam do momentu, że może wreszcie też zacznę pisać o książkach, które przeczytałam. Od dawna jakoś miałam na to blokadę, bo typowa recenzja nigdy mnie nie pociągała. Ale w jakiś sposób chciałabym odnotowywać fakt przeczytania i moje wrażenia.
    pozdrowienia

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Z tego, co wiem, ilustracje to dzieło Karoliny Komsty, córki Ani.
      Kiedyś tam wydawało mi się, że fajnie jest mieć blog recenzencki, ale mam wrażenie, że to narzuca pewną formułę, a ja nie lubię formuł, poza tym nie czytam tak wiele, aby moich obserwatorów tym faktem obezwładnić. Lubię wspomnieć, co aktualnie mam na chacie, co mi przyszło, co gdzieś zalazłam, jaki film obejrzałam i obgadałam z Kraciastym. Bywa, że nagadam się na jakiś temat tyle, że potem w tekście niewiele mam już do dodania 😉
      Zaczęłam obserwować Twoje nowe miejsce, bo fajnie piszesz o sobie. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  4. Alex.

    No nie wiedziałam, że nasz były premier jest tak wszechstronny, śpiewa, wydaje książki, myślę że jeszcze czymś nas zaskoczy.. 🙂 A pomysł na książkę kulinarną opatrzoną w ramy historii jest świetny. Losy ludzkie niezerwalnie łączą się z kulturą, sztuką, a także kuchnią, więc to na pewno bardzo ciekawe połączenie historii i gotowania.

    Polubienie

    Odpowiedz
  5. Pingback: Gryl narodowy – alkoholizm jako choroba społeczna. – Związek niesakramentalny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s