Wielkanocne spacery.

Nie ma świąt w te święta. Nawet nie to, że pracuję. Wypadłam ze zwyczajowego trybu, gdy cieszyła mnie wielkanoc, bo oznaczało to więcej wolnego od pracy. To nie znaczy, żem zła, że trzeba pracować – trzeba to trzeba, aktualnie tak wychodzi 🙂 Mieliśmy za to spacery świąteczne … bardzo fajna sprawa, szczególnie, że po nich nie zostaje sterta brudnych naczyń …

W piątek skończyłam dość wcześnie i po pracy miałam na tyle dużo energii, że poszliśmy z Kraciastym na spacer za miasto, nad Boyne:

Drogheda Greenway (1)

W tle widać most wiszący, który otwarto w 2003 roku. Siedem lat temu przemianowano go na most Mary McAleese (ex-prezydentka Irlandii). Nadrzeczna ścieżka wije się wzdłuż rzeki od miejskiego parku The Ramparts, gdzie zaparkowaliśmy nasz samochód, aż do pola bitwy nad Boyne. Tak daleko oczywiście nie doszliśmy, zresztą na jednej puszce pepsi, zawracając jakieś trzysta metrów przed mostem.

Widok na miasto z chaszczy:

Drogheda Greenway (2)

W czasie spaceru przypływ odpuścił i woda na rzece zaczęła opadać. To bardzo ładny kawałek szlaku do spacerowania – koło ratunkowe na dymiące czachy, gdy będziemy chcieli przewietrzyć neurony.

W sobotę miałam wolne. Kraciasty z dwie godziny (!) prasował swoje koszule i spodnie, a potem nareszcie (!) mogliśmy wyruszyć do sąsiedniego hrabstwa Meath, zagłębia różnych ciekawostek. Jakiś czas temu byliśmy na the Hill of Slane, i zapowiadałam wówczas, że z pewnością zobaczymy również the Hill of Tara. Oto ono, Teamhair na Rí:

the Hill of Tara (2)

(uroczy jest ten płotek z krzywych sztachet) … a w zasadzie wejście na wzgórze z XIX-wiecznym kościołem i cmentarzem na którym rządzi klan krukowatych:

Kościół stoi na miejscu poprzednich chrześcijańskich świątyń, z których pierwsza datuje się na XII-XIII wiek, zaś na cmentarzu najstarszy grób jest z XVII wieku. Według tradycji (czyt. legendy) wzgórze to było siedzibą Wielkiego Króla, the High King of Ireland, ośrodkiem politycznym i religijnym wyspy, miejscem z którego rządziło 142 prehistorycznych i historycznych władców (jedenastowieczna Księga Przejęcia Irlandii, Lebor Gabála Érenn, wspomina, że to miejsce władców od czasów legendarnych Fir Bolg). Czy tak właśnie było, trudno powiedzieć. Władcy Wzgórza mogli kontrolować całą Irlandię, lub też mogli być … cóż … władcami wzgórza.

the Hill of Tara (1)

Miejsce to było „żywe” przez wiele setek lat, co oznacza, że kolejne pokolenia zacierały ślady swoich poprzedników. Czasami następowało to w sposób naturalny. I tak, budowa kościoła i cmentarza z pewnością naruszyła pewne historycznie interesujące części wzniesienia. Z drugiej strony zdarzali się też i kretyni, w rodzaju Brytyjskich Izraelitów, pseudoarcheologów, którzy rozkopali to miejsce w poszukiwaniu dowodów na płody swoich pobożnych życzeń.

Z całą pewnością jest tu jak najbardziej autentyczny grób korytarzowy, w rodzaju takiego jak w Newgrange. The Mound of Hostages, po irlandzku Dumha na nGiall, najstarszy widoczny monument na Tarze: 

The Hill of Tara (3)

Wybudowano go gdzieś pomiędzy 3350 i 2800 p.n.e. a służył jako miejsce pochówku przez wiele setek lat. W większości były to prochy po kremacji, ale znaleziono także szkielet człowieka pochowanego w epoce brązu. Wejście do grobowca jest oświetlane światłem poranka w święta Samhain (31 październka) i Imbolc (1 lutego)

the Hill of Tara (4)

Tak właśnie wyglądał wczorajszy dzień, mglisty i niezwykle ciepły. Bardzo dużo turystów, wielu, tak jak tutaj, siedziało na trawie i grzało się w słońcu. Na obydwu zdjęciach widzisz pagórek na którym stoi (podobno autentyczny) Kamień Przeznaczenia – Lia Fáil, jeden z dwóch kamieni koronacyjnych na Wyspach Brytyjskich (drugi, tzw. Kamień ze Scone, przez 700 lat leżał symbolicznie pod tronem królewskim w Westminsterze). Ten widoczny na zdjęciu stał oryginalnie przed grobem korytarzowym, przesunięto go na pagórek, żeby upamiętnić Bitwę o Tarę z 1798 roku.

the Hill of Tara (5)

Podobno aż do króla Muirchertach mac Ercae, czyli do VI wieku n.e., na kamieniu koronowano kolejnych władców Irlandii. Legendy mówią również o tym, że kamień znalazł się w Irlandii dzięki Tuatha Dé Dannan, piątej grupie ludności, która zamieszkała na wyspie. Mieli oni przybyć z czterech miast-wysp z północy, przywożąc z nich cztery skarby – jednym był właśnie Kamień Przeznaczenia. Tuatha Dé byli przedstawiani jako bogowie, a w innych miejscach jako królowie, którzy a to przybyli na czarnych chmurach, a to na statkach, które natychmiast rozkazali spalić … czy to ten ich kamień?  Są i głosy rozsądku, że kiedyś naokoło grobu korytarzowego takich kamieni było cztery w czterech stronach świata i że przynajmniej dwa można zauważyć nieco zapomniane na pobliskim cmentarzu … Wokół wzgórza jest więcej pytań niż odpowiedzi.

Korzystając ze wzniesienia terenu oczywiście wypatrywaliśmy czegoś znajomego, w szczególności the Hill of Slane. Zamiast niego w skisłym powietrzu (mgła na horyzoncie utrzymuje się od wielu dni) wyłowiliśmy niedalekie the Hill of Skryne z XV-wieczną ruiną wieży kościelnej. Co mi przypomina, że ten rejon jest miejscem akcji niezliczonych podań, jak choćby tego o Bitwie o Gabhair, Cath Gabhra, z cyklu feniańskiego. Niektóre kroniki podają rok 284 i miejsce bitwy pomiędzy Tarą i Skryne, czyli tam, gdzie obecnie biegnie … autostrada M3 😉

Zmęczeni upałem zeszliśmy ze wzniesienia, żeby posilić się w Maguires Cafe i wzmocnieni wróciliśmy objąć wzrokiem wszystko jeszcze raz.

the Hill of Tara (6)

To co tutaj wygląda jak zaniedbane pole golfowe to pozostałość po tym jak Brytyjscy Izraelici szukali na przełomie XIX i XX wieku … arki przymierza. Badania i liczne protesty intelektualistów opisała w swojej książce Mairéad Carew – może kiedyś po nią sięgnę, zachęcona recenzją Eileen.

W drodze powrotnej zrobiłam jeszcze kilka zdjęć grobów z patyną porostów. Kraciasty ma do mnie zdrowie …

the Hill of Tara (9)

… a poranek był już podporządkowany myśli o tym, że trzeba na kilka godzin przemieścić się do miasta i swoje odpękać. Pogoda jeszcze lepsza niż wczoraj, ludzie radośni, z zakiszonej mgły po wielu dniach wyłoniły się góry, łatwo je jeszcze pomylić z chmurami, ale są, i ktoś już zrobił mi obiad, a moim jedynym zadaniem było go zjeść 😀

Taki mój weekend opowiedziany bardzo po łebkach. Chociaż nie było u nas obchodów i wysyłania życzeń, myślimy z Kraciastym o tych, których czytamy i którzy czytają nas. Szczególnie, że nie u każdego dobrze się dzieje, a to z powodu sytuacji obiektywnych, a to z powodu wyboru sposobu na życie. Czekam na Twoje dobre dni, zwycięstwa, radość …

the Hill of Tara (8)
Reklamy

22 komentarze do “Wielkanocne spacery.

    1. świechna Autor wpisu

      To prawda, miejsce ciekawe i nie tak daleko. Staramy się miło zagospodarować czas, gdy go mamy, bo ostatnio nie za często mamy cały dzień wolny razem. Poza tym na chodzenie po górach jeszcze za wcześnie 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      One się same wyszukują, to miejsce było o tyle ciekawe, że na uboczu i Kraciasty też tu nigdy nie był 🙂
      A chusta należy do Kraciastego, mówi, że ją tak nosi, żeby ludzie się zastanawiali o co chodzi 😉

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Może troszeczkę jesteśmy głupiutcy z tym cieszeniem się (z pewnością w polskich kategoriach), ale wychodzimy z założenia, że lepiej jest cieszyć się niż płakać 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  1. Alex.

    Zazdroszczę widoków, jest pięknie 🙂 Ale emigracji nie zazdroszczę, trzeba taki tryb życia lubić, z daleka od bliskich, a ja się kompletnie do tego nie nadaję. Ważne jednak jest to co Wam daje szczęście, wspólne spacery i możliwość oglądania takich właśnie cudnych obrazków 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Kraciasty jest moim bliskim, nie zostawiliśmy w Polsce (jak to bardzo często i nie wiadomo wg jakiej logiki czynią polscy emigranci) dzieci , natomiast do rodziców i babci tęsknię, ale staramy się też bywać w moim rodzinnym domu w ciągu roku. Nie jest to nieobecność bardzo różniąca się od tej, gdy z Gdańska przeprowadzasz się do Warszawy. Powiedziałabym nawet, że widuję rodzinę częściej niż tacy gdańscy emigranci 😉

      Cudne obrazki są w różnych miejscach. Kiedy przyjeżdżamy do Polski, czeka na nas spora ilość owych 🙂
      Pozdrawiam.

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Wiesz, to zapominanie dotyczyć może równie dobrze ludzi, którzy mieszkają oddaleni od siebie o 20 km. Natomiast jeśli chodzi o życie w Polsce … lubię polskie zabytki, przyrodę, to że miasta pięknieją, polski teatr, literaturę. Jest też wiele rzeczy, które mnie irytują. Z takich podstawowych … nasze narzekactwo, wytykanie innym pieniędzy a w starszym pokoleniu nadal żywy homo sovieticus.

          Polubienie

          Odpowiedz
          1. Alex.

            Oj tak mentalność Polaków czasem i mnie przeraża, wiele z nas to pseudokatolicy, pełni miłosierdzia, którzy sąsiada sprzedadzą za dziesięć srebrników, ale to dłuższy temat… Niestety to prawda, że nie trzeba być od siebie tysiące kilometrów żeby nie dbać o siebie wzajemnie.

            Polubione przez 1 osoba

            Odpowiedz
  2. jotka

    Nie ma obowiązku biesiadowania w święta:-)
    Osobiście wole tak, więc namówimy biesiadników na wyprawę do lasu, a w drugi dzień objazd po rodzinie i ulubionych miejscach .
    Lubię te staroangielskie i irlandzkie klimaty:-)

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Nie ma obowiązku, a jednak większość znajomych z Polski uważa za normę wydawanie na to mnóstwa kasy (przed świętami „nie dotykaj, to na święta”, w czasie świąt „jedz, jedz, bo się zepsuje”) i narzekanie na przejedzenie, przepicie i nudę.

      Tymczasem w moim domu rodzinnym też jest gdzie pochodzić … i zazwyczaj korzystaliśmy z moim tatą z tej okazji …
      Cieszę się, że Ci się podobają 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Jestem królową dziwnych conversów. Moje ulubione to te z wełny w żołto-czarną kratę, ale te też są super i co ciekawe, ze skóry. Ubiegłoroczny prezent od Kraciastego 😛

          Polubienie

          Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s