Majowo.

Pomykający czas zaskoczył nas w maju. Na razie nie spacerujemy. Bo praca, bo Kraciasty jest od kilku dni na antybiotyku. Z polskiego domu dobiegły nas przed majówką niepokojące wiadomości przekazane w sposób maksymalnie w tej sytuacji  humorystyczny, że babcia przewróciła się w kuchni i rozcięła sobie nos (w czasie telekonferencji babcia z opatrunkiem na nosie potwierdziła, że tak właśnie było). W telewizji polskiej podobno były obchody i pokaz siły charakterystyczny dla zjawisk bez siły. U nas trochę chorobowo, trochę pracowniczo, w każdym razie grill nie został skonsumowany, piwo nie wypite, disco polo nie wysłuchane. Dopiero dzisiaj za to dosłuchuję wykład Tuska, poza tym jem śniadanie i fotografuję kota.

I kto się nam tu wyłania z mroku?

Richard (1)

Rysio uwielbia wylegiwać się przed południem na naszym łóżku, łowiąc promyczek wstającego słońca i przysłuchując się rejwahowi robionemu przez ptaszki, które słychać za uchylonym oknem.

Richard (2)

[kiedy fotografuje się kota, to nie wiadomo, które zdjęcie wybrać, ponieważ w zasadzie na każdym kot wychodzi bardzo dobrze, zupełnie inaczej, niż to bywa z ludźmi]

Richard (3)

Richard jest u nas od drugiej połowy stycznia, a żyje się nam razem, jakby był tu zawsze. Zdążyłam już nawet zapomnieć, że w pierwszych dniach chcieliśmy go nazwać Leoś.

Richard (4)

Wiemy, że sąsiedzi nazywali go Stanley – tak jakiś czas temu przekazała nam nasza sąsiadka z naprzeciwka. Chciała zaopiekować się Rysiem, ale ma już w domu dwa piękne, białe koty, które zaopiniowały podanie negatywnie.

– Michael, musimy przestać na Stanleya wołać Stanley, on ma na imię Richard!

Richard (5)

W związku z tym Rysio postanowił zapukać do nas i zapytać, czy nie chcielibyśmy kotka, bo on jest bardzo grzeczny, niezłośliwy i szuka domu.

Była to bardzo trafna decyzja – tak się złożyło, że kocia saszetka czekała na niego od poprzedniego roku (Rysio już raz zawitał do nas latem, ale był to falstart towarzyski, obecna mama rysiowa uznała nawet, że Rysio jest dziewczynką).

Richard (6)

I od tej chwili tak sobie razem mieszkamy.

Richard (7)

Odkąd Rysio jest mieszkańcem pod trzydziestym ósmym, wszyscy sąsiedzi, nawet ci, którzy do niedawna nie lubili kotów, czują się w obowiązku zakomunikować rodzicom, jaki to jest czysty, inteligentny i dobrze wychowany kotek. Nie ma w tym ani krzty przesady i komplementy są przyjmowane bez zaskoczenia.

Richard (8)

Taka krótka historia rysiowa. Dzieńdybry.

27 komentarzy do “Majowo.

  1. roksanna

    Rychu jest boooski :))) jak każdy rudzielec i kot ;p
    U nas też nietypowo mija majówka, bez grilla, piwa i muzy, której czasem i przy tym grillu słuchać się nie da 😉 Ani w korkach na drodze nad morze, które naocznie widziałam i tylko ciut, ciut pozazdrościłam, ale bardziej współczułam ;p
    Słuchałam Tuska, jak OM wziął pilota i zaczął przełączać-naiwniak sprawdzał, czy infopis nadaje na żywo… Rozbawiła mnie ta naiwność, aż parsknęłam sałatką jarzynową ;D
    Miłego!

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Podobno po dziesiątym browarze każda muza wchodzi (cytat z Kraciastego), ale ja nigdy nie praktykowałam, a w moim wieku nie zacznę 😉

      Rysiu jest kotkiem przeuroczym, to nie podlega dyskusji. Oboje jesteśmy kontenci, że nam się dziecko samo na takiego pięknego Rysia wychowało.

      A jeśli chodzi o obchody trzeciomajowe … czasami chciałabym mieć polską tv, a czasami uważam za błogosławieństwo, że jej nie mamy. W Polsce oglądamy programy inne niż tvpis, bo uważam, że ich wartość informacyjna jest zbyt niska.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. roksanna

        Też nie mam szans się przekonać; w lepszych czasach jedno lub dwa byłoby już maks. 😉
        U nas też się nie ogląda, bo tego się nie da oglądać ani słuchać. Nawet dla porównania przekazu, szkoda czasu i nerwów.

        Bardzo lubię jak moja syna przyjeżdża ze swoim kotem do nas. Albo dwoma. Z trzema jeszcze nie był 😉

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Kiedy to czytałam kot postanowił mi się ułożyć na stopie i teraz nie wiem czy warto wstawać od komputera 😀 Chyba Ryszard ma dla mnie jakiś przekaz 😀

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
          1. roksanna

            Jak widać wie co lubisz😀 A może to wyraz uznania za post i komentarze o nim😉, a przy okazji wymuszenie deklaracji pisemnej, że w domu pojawi się towarzysz bądź towarzyszka do zabawy 😉Kto to wie, co kot ma na myśli 😀

            Polubione przez 1 osoba

            Odpowiedz
            1. świechna Autor wpisu

              Raczej chodzi o to, że rano Kraciasty wrzucił do miseczki karmę, która już Rysiowi nie smakuje (jeszcze wczoraj była ok). W związku z tym przez pół godziny był szantaż emocjonalny (popacz jaki ze mnie głodny kotek), potem foch i wyjście na głodniaka na osiedle, a po godzinie powrót z umorusaną nogą. Musiałam wyrzucić karmę i dać mu inną – zjadł połowę (pewnie coś wyżebrał u sąsiada) i teraz brudny śpi na łóżku.

              Polubione przez 1 osoba

              Odpowiedz
                1. świechna Autor wpisu

                  Ależ jedzenie to jest absolutny bejzik. To jest podstawa egzystencyi! Jedzenie, spanie, mycie dupki (czystość) 😀 Priorytety, moja roksanno, priorytety 😀 Dopiero w następnej kolejności można się zająć kantyzmem lub też innym, na ten przykład, malarstwem współczesnym.

                  Polubione przez 1 osoba

    1. świechna Autor wpisu

      Oj tak, Rysio wpisał się już w rytm naszych dni. Już wie, że gdy Kraciasty wyjeżdża to potem wraca, więc wyczekuje na nas przed domem, a gdy pada deszcz śpi zwinięty w kłębek w psiej budce, którą dostał w prezencie. Ma swoje godziny szamy, gdy już można rodziców budzić pacając ich po głowach. Ale jednocześnie obydwie strony zachowały swoją niepodległość: my wyjeżdżając i zostawiając go pod opieką sąsiadki, on wychodząc na długie spacery po całej wsi.

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Woland

    Z wszystkich zadziwiających cech Rysia, jedna uderza mnie szczególnie: On się zachowuje tak, jakby miał poprzednie życie, w którym był człowiekiem. Doskonale rozumie, co robić w domu wypada, a czego nie wypada- i jest to niewymuszone przez nas. Obce mu jest buszowanie po stołach i półkach, właściwie na taki ruch skusił się raz, gdy nie schowaliśmy kawałka pieczonego kurczaka, który był zresztą przeznaczony dla naszego Ryszarda, więc nie było to żadne faux pas, lecz instynkt łowcy- w dodatku na własnym terytorium. Przez długi okres zastanawialiśmy się, czy wie, do czego służy kuweta, bo z niej nie korzystał nie brudząc też w domu, co momentami budziło obawy, czy nie ma jakiegoś schorzenia utrudniającego mu załatwianie potrzeb, aż w pewien wyjątkowo paskudny, wietrzny i deszczowy dzień użył kuwetki, jakby korzystał z niej codziennie. Gdy pogoda się poprawiła, znów załatwiał się na świeżym powietrzu- w sobie znanych miejscach. No i te jego zdolności komunikacyjne- z miejsca znał kod trafiający do nas, skromnych emigrantów z Polski 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Rysiu jest najwyraźniej poliglotą. Od razu kuma o co chodzi i nam też jasno potrafi przekazać w czym problem … i chyba lubi polską muzykę niezależną … 😀

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Kocie historie lepsze niż oglądanie serialu 😀
      Tak to jest, gdy zwierzęta stają się członkami rodziny – uważam, że nie tylko kotów to dotyczy.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Dobrze, że zdjęcie zrobiłam mu wczoraj, bo dzisiaj przyszedł do domu ufafluniony jakiś szarym pyłem.

      Gdy już szkoda zrobiona, chyba lepiej trzymać głowę do góry, niż płakać. Chociaż to też zależy od charakteru i potrzeby … 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  3. Anna

    Na naszej działce już od dłuższego czasu nie było żadnego rudzielca, ale niedawno się pojawił. Bardzo nieufnie podchodził do miseczki z mięsem, ale teraz już przestał się bać i wszystko wymiata, choć jeszcze nieufnie zerka na mojego męża.
    Nie ma jeszcze imienia, ale może poczekam, aż oznajmią w Wlk. Brytanii, jak nowy książę będzie miał na pierwsze imię i może też rudzielca tak nazwę. Chyba że nazwę go Harry.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Harry 😀 To byłoby piękne imię dla kota. O royal baby czytałam, ale nikt nie powiedział, że jest rude … zresztą afrykańskie geny bywają silne. Super, że dokarmiacie koty na działce.

      Polubienie

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s