Tylko nie mów nikomu Sekielskiego.

Ledwo wczoraj coś wpisałam, a już znowu przyłażę z czymś do Ciebie … a niby taka zajęta 😉 No cóż, siedzę tu z umytymi włosami, po dziewięciu godzinach pracy, i czuję, że chcę to napisać jeszcze dzisiaj … nie będę się powstrzymywała, zagryzam to śledziem w occie i lecim z tematem.

Wczoraj miał swoją premierę film Sekielskiego „Tylko nie mówi nikomu”. Można obejrzeć go legalnie na YT, więc nie będę referowała od ofiary do ofiary o czym to idzie. Film trwa dwie godziny, obejrzyj, a ja napiszę moje przemyślenia pod spodem, tak, żebyś mógł sobie je pominąć, jeśli taka wola:

Film nie stawia więcej tez niż te, które poruszono w „Klerze”. Można nawet odnieść wrażenie, że obaj reżyserzy byli na gorącej linii. Niektóre wydarzenia przedstawione w dokumencie zostały zarejestrowane po premierze filmu Smarzowskiego. Czy więc ten film zmienił coś w postępowaniu hierarchów polskiego Kościoła? Raczej nic. Czy ten dokument coś zmieni? Raczej nie sądzę. Ta gleba jest mocno nasiąknięta dulszczyzną i choć dziś wielu głosi, że los ofiar ich obchodzi, jutro ręka biskupia będzie całowana.

Reakcje księży na dochodzenie reżysera są ilustracją mechanizmów jakimi rządzą się sekty – uwodzenie, wymaganie podporządkowania się, dezinformacja. Osoba skarżąca na przesłuchanie kościelne musi pójść sama, bez wsparcia bliskich, bez wsparcia psychologa, musi przysięgać, że nic z tego o czym rozmawia (w swojej własnej sprawie!) nie wyjdzie za zamknięte drzwi … Księża złapani w drodze może i chcą rozmawiać, ale za chwilę grupka rozbiega się jak stado kuropatw (metoda: trzeba iść szybko i wyglądać na zajętego) … Nikt nie może prowadzić rekolekcji bez listu biskupiego. Ksiądz pedofil nie został skierowany na rekolekcje przez biskupa, ale czy ksiądz może prowadzić rekolekcje bez wiedzy biskupa? No nie może. Kto więc wydał pozwolenie? … ? … Czy pan Dziwisz jest teraz wolny? Nie ma go. Jest msza. Jest obiad. Ktoś wyjechał na rehabilitację. Będzie później. Teraz i tu go nie ma. Ale on jest w środku. Nie ma go tam. Ale on jest w środku. To jest miejsce prywatne i on ma prawo tam być. Zakonnice i klerycy kłamią tak łatwo jakby łykali cukierki, i … wierzę im. Oni naprawdę zapominają swoje kłamstwo po minucie. Zagadnęły ich przecież jakieś namolne wszy, wrogowie Kościoła. Kogokolwiek szukasz, tutaj go nie ma.

Jak wygląda reakcja hardkorowych wiernych … „Kler” był zły, nie oglądali, bo jest to atak na Kościół. Teraz pojawił się jednak dysonans poznawczy: na temat dokumentu wypowiedział się prymas, na dodatek z troską. Może trzeba zareagować, udać, że to ich cokolwiek obchodzi, więc … po krótkim odnotowaniu faktu, strony, profile, blogi wyznawców zamilkły … nie mów nikomu. Najczęściej stało się to po zacytowaniu w całości „zatroskanego” oświadczenie prymasa, zresztą po to ono zostało opublikowane – żeby np. onet wkleił je na pierwszą stronę. Jeśli obejrzysz film do końca, wiesz, że nic z tego nie wynika. Dlaczego tak późno sprawy są zgłaszane? To częste pytanie, szczególnie wśród grupy „zatroskanych”, ale nikt nie umie powiedzieć, kiedy byłby ten dobry moment … wyobraź sobie, że przychodzisz do takiego hardkorowego rodzica, który stręczy księdzu swoje dziecko, bo jest okazja kilkudniowego wyjazdu za granicę, i opowiadasz mu o sytuacji intymnej dziecko-ksiądz. Sądzisz, że to byłby ten dobry moment?

tylko nie mów nikomu sekielski

kadr z filmu

Kwestia świadków i dobrego momentu … ofiary wybierają ten jeden, gdy są już na tyle silne, żeby udźwignąć świadomość tego, że nikt się za nimi nie ujmie. Wielu nigdy tego stanu nie osiąga. Gdy bohaterka wraca na miejsce swoich tortur uświadamiam sobie, że w tej miejscowości mieszka kilka innych kobiet, jej koleżanek, które były gwałcone przez tego samego księdza. Zapewne żadna z nich swojej historii nie opowie. Zastanawiam się czy one chodzą na msze i biorą Eucharystię do ust prosto z rąk księdza, jak nakazuje Tradycja … Moją ogromną sympatię wzbudziła inna postać – prawnik, który pomaga ofiarom molestowań, ale jednocześnie sam jest jedną z nich. Widzę, że uczynił ze swojej misji rodzaj sportu, straszenie rozbiegających się kuropatw sprawia mu chyba przyjemność, choć wydaje się to być akt pozbawiony złudzeń … każdy nie daje sobie rady na własny sposób … dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że na półce leży i czeka na przeczytanie jego mocna książka, którą Kraciasty przywiózł za którymś razem z dolnośląskich wojaży – „Kroniki opętanej” wydana  przez Krytykę Polityczną.

Sprawa mediów … chwilowo media są dokumentem zachwycone – ktoś (Sekielski) z grupką znajomych zajął się śliskim tematem za pieniądze, które sam zebrał, i wystawił się osobiście na ewentualne strzały. Dlaczego żadne z opiniotwórczych mediów nie podjęło dochodzenia lata temu? Gdzie są wywiady w których zostałyby postawione jasno sformułowane pytania a rozmówca nie mógłby skręcić w stronę wyuczonej formułki o miłosierdziu oraz tym, że z grubsza zawdzięczamy mu w s z y s t k o? Media chętnie tropią i dręczą pytaniami ofiary, choć z kolei adres kurii można znaleźć za pomocą kilku klików. Polskie dziennikarstwo jest jak nasza moda uliczna w małych miasteczkach – bez jaj.

I ostatnie: oświadczenie prymasa. Metoda zdartej płyty. Poruszony, dziękuję, zrobię wszystko, dokument papieża, trzeba wyjaśnić, musimy chronić. Z dokumentu, który zawiera świeże wydarzenia, mające miejsce już po premierze „Kleru”, jasno wynika, że nic takiego jak naprawa tej sytuacji nie ma w Episkopacie miejsca. Schemat jest prosty: przeciągać sprawę tak długo, aż kat będzie za stary, by domagać się zadośćuczynienia. Można dojść do przekonania, że biskupi w Boga czy boską sprawiedliwość nie wierzą. W końcu tu na ziemi blokują działanie sprawiedliwości najwyraźniej w przekonaniu, że po śmierci nie zostaną za to pociągnięci do żadnej odpowiedzialności. Ma to mocne ugruntowanie w pontyfikacie Wojtyły: dopiero w 2001 roku przestało obowiązywać „Crimen sollicitationis”, wcześniej, czyli przez ponad 20 lat pontyfikatu JPII, sprawy pedofilii zgodnie z tym dokumentem były zamiatane pod dywan. Hierarchów polskiego kościoła oglądamy w filmie dzięki wstawkom z różnych programów – odmówili Sekielskiemu komentarza lub nie chciało im się nawet odmówiać. Odmówił także prymas Polak (bo mu się dokument nie podobał), ale za to wiesz, że udzielił komentarza poza dokumentem (gdyż obejrzał go z troską i już mu się podoba), aby sprzedać swoją narrację. Udzielni książęta, mówiąc swoim poddanym cokolwiek, nadal mają się dobrze w swoich pałacach.

W onetowskiej recenzji Węglarczyk dopatrzył się światełka nadziei. Nie powstrzymam się przed spoilerem: autorem listu czytanym pod koniec filmu przez Sekielskiego jest ksiądz, który jako dziecko sam był molestowany przez księdza. Że niby jest to zaskakujący i jakże fortunny zwrot akcji … a pamiętasz ten wątek w „Klerze”? Pamiętasz jakie to miało następstwa w fabule i jak ten wątek u Smarzowskiego się zakończył?  „Z pewnością także ten film przyczyni się do jeszcze surowszego potępienia przestępstwa pedofilii, na które nie może być miejsca w Kościele”, oświadczył Gądecki, który wcześniej odmówił udziału w filmie. I nie wiem zupełnie dlaczego, gdy przeczytałam to jego zdanie, pomyślałam sobie „chrum chrum?”.

Reklamy

57 komentarzy do “Tylko nie mów nikomu Sekielskiego.

  1. Alex.

    „Księdza się czepiacie bo siedział w więzieniu”?
    Miałam wczoraj napisać post po obejrzeniu, tak na gorąco ale nie dałam rady. Muszę to wszystko jeszcze przetrawić. Nadal nie wierzę, że takie rzeczy dzieją się za zasłoną z sutanny. A może inaczej.. wierzę, bo w końcu księża to mężczyźni, zdrowi i „normalni”, którzy mają swoje seksualne potrzeby. Jeśli nie są one zaspokojone pojawiają się dewiacje. To samo potwierdził ksiądz pedofil rozmawiając ze swoją ofiarą P. Anną. Przy okazji, wielki szacunek dla tej kobiety, z jakim spokojem i kulturą odnosiła się do tego człowieka. Widać, że ta rozmowa była efektem wieloletniego psychicznego przygotowania się do niej. A więc, wierzę że mężczyźni pozbawieni możliwości zaspokojenia swoich potrzeb, są zdolni do takich zboczeń. Nie wierzę jednak, że inni, którzy tego nie robią, z czystym sumieniem są w stanie tuszować te zbrodnie. Że mogą patrzeć w lustro mając krzywdę dzieci na własnych rękach. W to nie jestem w stanie uwierzyć, jakim trzeba być okrutnym człowiekiem.
    Ja już wiele lat temu świadomie odeszłam od kościoła. Czasem pojawiały się takie chwile, że żałowałam, chciałam pójść do komunii. Teraz jestem już pewna, że postąpiłam dobrze. Mam nadzieję, że nas wszystkich Bóg potraktuje sprawiedliwie..

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Doprowadza mnie do białej gorączki tłumaczenie, że osoba duchowna jest takim samym człowiekiem jak my – jakby to było jakieś odkrycie o którym dopiero co nasz rozmówca został poinformowany. Takie sprawy są dla mnie oczywiste, zresztą przez moment odczuwałam coś na kształ współczucia dla człowieka z którym rozmawiała pierwsza bohaterka dokumentu. To żaden „zły”, to zawód w który wszedł zaburzył mu rozwój emocjonalny, odrealnił go na tyle, że człowiek ten nigdy nie wszedł w fazę dojrzałości. Nagle ksiądz-emeryt staje oko w oko ze swoją ofiarą i nie umie odnieść się do rzeczywistości. Bo nigdy w niej nie żył, nigdy nie ponosił konsekwencji. Zawsze był ktoś, kto mu w życiu pomagał, jak ta zakonnica, która cichcem coś tam mu przynosi w czasie ich rozmowy. A przecież warunki dobrej spowiedzi to powinien być jego chleb powszedni …

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Alex.

        Z tym się zgadzam, że zawód duchowny może spaczyć osobowość, psychikę. Na pewno są dobrzy i uczciwi księża, w to chcę wierzyć, ale nie wierzę w celibat w kościele. Pod względem fizjologii, potrzeb są to tacy ludzie jak my. Jednak to kościół umacnia społeczeństwo w przekonaniu, że ksiądz ma władzę, jest ponad nami, szarymi ludźmi, jest niczym sam Jezus Chrystus. To dlatego dochodzi do takich sytuacji, bo księża czują nieograniczoną wladzę i moc.

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Są też I dobrzy i uczciwi, tyle, że w tym środowisku lekko nie mają. Nieograniczona władza i brak ponoszenia konsekwencji własnych działań deprawuje. Społeczeństwo też ma swój udział w tej patologii.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
  2. Jula :D

    Ja tylko mam nadzieję , że skoro ten temat już jest poruszany w strefie publicznej , rośnie kolejne pokolenie ludzi , którzy widzą cały świat , nie tylko przez pryzmat swojej zamkniętej wioski , gdzie nadal rządzi wójt , pan i pleban. To twarzystwo wzajemnej adoracji , ktorej bogiem jest mamona.
    Ludzie , kolejne pokolenia nagle odkrywają 😉 , że ksiądz nie jest ich bogiem ?..
    Dziwia sie , ze to taki sam człowiek, ba …. , że jest przestępcą , niestety pod ochroną naszego państwa.
    Nasuwa się pytanie ; jak długo, państwo , czyli my na to pozwolimy ?..

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Właśnie czytam, że któryś negatywny bohater filmu zrezygnował z kapłaństwa. Może być to satysfakcja dla ofiar, natomiast nie o to chodzi, żeby ktoś odważny wskazywał nieprawidłowości, a przywódcy systemu, po naciskach z zewnątrz łaskawie wykonali jeden telefon i człowieka nie ma na liście. Jak widać pozbycie się kogoś ze stanu kapłańskiego jest proste … więc dlaczego to nie działa w normalnych warunkach, gdy zgłasza się ofiara i słusznie żąda zadośćuczynienia?

      Polubienie

      Odpowiedz
  3. Jula :D

    Łatwo się pozbyć , ale to kk , jako instytucja powinna wypłacić ofiarom odszkodowania. Sądy świeckie panstwowe powinny brać w tym udział. Bo to dzialo sie w Polsce.
    KK – w Polsce , jak zwykle , będzie miał ręce czyste.
    Jest głośno , sprawa została nareszcie wymieciona spod dywanów.
    Myślę , że teraz z kazdym rokiem ludzie będą odważniej domagać się swoich praw .
    W Polsce od zawsze kk był pod ochroną państwa ,cały czas jedzie na innych prawach.
    Winni są konkretni ludzie i instytucja, krora reprezentowali powinna wypłacać odszkodowania .
    Tak jest w państwie prawa i tak powinno być ale na razie nie jest.
    Jak usłyszę ,że kk jako bogatą światową firma wypłaciło odszkodowania , wtedy stwierdze ,ze zyje w normalnym panstwie.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      W innych krajach odszkodowania wypłacają. Jeśli nie robią tego u nas odzwierciedla to ogólny stan państwa. Ale kiedyś instytucja Kościoła będzie musiała stawić czoła rzeczywistości.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Dzięki za link. I to jest właśnie normalna reakcja na tę sprawę – w tym przypadku księdza, który pozostał człowiekiem i umie reagować dojrzale, adekwatnie do problemu. Gdyby cały Episkopat mówił takim językiem, polskiemu Kościołowi nie groziłoby rosnące rozgoryczenie społeczeństwa, które w dalszej konsekwencji doprowadzi do laicyzacji społeczeństwa. Nie żeby mnie laicyzacja Polski martwiła, bo jest temu krajowi potrzebna jak woda rybie. Ale gdyby w biskupich szatkach pokazywali się w tv jacyś normalnie emocjonalnie rozwinięci ludzie, o ile spójniejszy byłby medialny przekaz! Bo chce mi się powiedzieć tak: „chłopie, nie interesuje mnie, że bolejesz! Jak już występujesz w tv, to przynajmniej mów normalnie!”

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  4. jotka

    No niestety, ale nie żywię wielkich nadziei co do zmiany stanowiska polskiego kościoła…ile lat to trwa , zamiatane pod dywan, a przeprosiny? Mała pociecha i nie dają gwarancji na poprawę sytuacji.

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
  5. Anna

    O tym, że bracia Sekielscy kręcą tego typu dokument, wiedziałam od pewnego czasu, ale gdy wreszcie dokument znalazł się na You Tube, nie byłam w stanie go obejrzeć, muszę trochę odczekać. Natychmiast wysłałam synowi linka do Turcji, bo tam opala sobie to i owo. Syn obejrzał od razu, myślę, że jego znajomi również.
    Na razie tylko słucham i czytam wypowiedzi hierarchów i osób cywilnych, którym pedofilia księży nie mieści się w głowie, choć temat znany jest od dawna..
    Wałęsa miał pecha, bo obaj jego spowiednicy mieli upodobanie do dzieci. Sławoj Leszek Głódź nie oglądał „byle czego”, ale czy ta wypowiedź go dyskryminuje, podejrzewam, że nie.
    Najbardziej podobała mi się wypowiedź profesora Krzymińskiego, że księża powinni mieć żony, skoro tak bardzo wzywa ich zew natury. Na razie mają tylko gospodynie.
    Film obejrzę, ale muszę trochę przeczekać, aż się uspokoję.

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Powinni mieć żony, a mają tylko gospodynie – zobacz jaką normą jest to zjawisko. Kobicina, która obrabia księdza. Takie drobne sprawy powodują, że ciężko jest w zawodzie księdza złapać kontakt z rzeczywistością. A gdy jeszcze zacznie się proboszcz piąć po szczeblach kariery i trzeba się z nim kontaktować poprzez audiencję, następuje ostateczny odlot.
      Film obejrzeć warto, chociaż dla wielu pewnie nie jest łatwy w odbiorze.

      Polubienie

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      No tak właśnie też można na to spojrzeć … ale to nie jest powód do nadziei, niestety, i tę myśl zawarłam w zakończeniu.

      Poza tym w filmie Sekalskiego jest element, którego nie ma u Smarzowskiego. Jasno jest powiedziane, że nie każdy kto współżyje z dzieckiem czy nastolatkiem jest pedofilem. Czasami są to czyny pedofilskie mające charakter zastępczy, czyli takie zjawisko jak więzienny „homoseksualizm”. Mówiąc krótko – bierze się to, co dostępne. W zawodzie księdza dostępne są zachwycone kobiety (w ławach kościelnych jest ich nadreprezentacja w porównaniu z populacją) oraz dzieci. A to już pokłosie celibatu.

      Polubienie

      Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Jest coś takiego 🙂 W zjawisku pedofilii chodzi o to, że dana osoba nie jest w stanie osiągnąć podniecenia seksualnego w inny sposób. Nie każdy kto dokonuje czynu pedofilskiego spełnia takie kryterium. Niektóre osoby dokonujące czynów pedofilskich pedofilami nie są, czasami do molestowań i gwałtów na nieletnich dochodzi przecież także w rodzinach, gdzie dorosła osoba ma stałego, dorosłego partnera seksualnego.

          Akurat celibat jest mało ludzką cechą. Mam na myśli to, że jest nienaturalny dla naszego gatunku 🙂

          Polubienie

          Odpowiedz
            1. świechna Autor wpisu

              Spontaniczny celibat nie jest dla mnie niczym dziwnym, w końcu brak pociągu seksualnego występuje w populacji, tak jak w populacji występuje homoseksualizm.

              Ja mówię jednak o prawie kościelnym. Czyli … raczej od tysiąca 🙂 , bo od reformy gregoriańskiej. I w zasadzie od samego początku był kłopot z jego przestrzeganiem, bo celibat jako zachowanie wymagane powszechnie w danej grupie jest czymś nienaturalnym. Jeszcze lepiej nawet – do prawa kanonicznego wprowadzono celibat dopiero w 1917 roku! I w którymkolwiek czasie władze kościelne nie wzięłyby się za liczenie jak jest z jego przestrzeganiem, odpowiedź była zawsze ta sama: kiepsko.

              Polubione przez 1 osoba

              Odpowiedz
              1. 365dniwobiektywielg

                Czyli co z tego wynika? A dlaczego w ludziach jest nienawiść. Wychodzi więc na to ze w kazdej dziedzinie jest jakis procent odlamu od normy. To tylko kwestia o czym zrobi sie głośno. To tak jak z ekologią. Samochody i nie tylko one trują ok wprowadzamy na prąd gdzie i tak aby ładować trzeba produkować. Ciekawe jak by świat miał tylk przyjemne problemy.

                Polubienie

                Odpowiedz
                1. świechna Autor wpisu

                  1) Napisałam o celibacie, że jako narzucona powszechnie norma w jakiejś duże grupie jest nienaturalny.

                  2) W każdej dziedzinie jest procent odłamu od normy, stąd celibat naturalnie występuje podobnie jak homoseksualizm (nie wiem czy ma podobny procent udziału w populacji, ale z pewnością jest dla małego procenta ludzkości naturalnym zachowaniem. Nie jest natomiast naturalnym zachowaniem dla dużych grup, bo jest to sprzeczne ze statystyką występowania zaburzeń pociągu seksualnego).

                  3) Napisałam, że księżą mają dwie grupy docelowe (w przypadku celibatu narzuconego w ich zawodzie): rozmodlone kobiety i dzieci obecne w kościele. Celibat więc może niejako generować problem.

                  4) A wątek z nienawiścią i inne Twoje przemyślenia jaki mają związek z tym, co napisałam? Nie znam też pojęcia „przyjemne problemy”.

                  Polubione przez 1 osoba

                2. świechna Autor wpisu

                  To prawda, że osoba decydując się na bycie księdzem wie o celibacie, myślę jednak, że celibat wewnątrz tej grupy jest traktowany inaczej niż my to sądzimy na zewnątrz. Część księży chyba z góry zakłada, że od czasu do czasu będzie „upadała”.

                  No i jest jeszcze powód dla którego osoby wstępują do stanu duchownego … chodzi mi o dojrzałość emocjonalną w momencie podejmowania decyzji. Niewielu znam księży, ale za to przeważająca większość tych, których znam to osoby z nieobecnym ojcem i rozmodloną matką, która sprawuje stałą kontrolę nad synem (to statystycznie dziwne, ale widocznie ja mam akurat takie szczęście). Więc wyobraź sobie, że nie masz czasu rozpoznać czego chcesz, bo władzę sprawuje nad Tobą matka, potem idziesz do seminarium, tam władzę sprawują przełożeniu. Dopiero po wyświęceniu uzyskujesz wolność, więc i możliwość dalszego rozwoju emocjonalnego. I czasami dopiero po 25 roku życie wiesz, czego chcesz. Osobiście znam przypadek, gdy młody ksiądz powrócił po roku czy dwóch od wyświęcenia z żoną. Wymagało to od niego ogromnego samozaparcia a matka jeszcze przez rok udawała przed sąsiadami, że on jest gdzieś na dalekiej parafii. To akurat historia z happy endem, ale są też takie jak w filmie Sekielskich.

                  Polubienie

                3. świechna Autor wpisu

                  Życie, a częścią życia jest także seks. Jeśli ktoś neguje swoje potrzeby seksualne na wczesnym etapie życia (gdy nie są one jeszcze tak wyraziste), potrzeby te mogą go zaskoczyć, a nawet zdominować w późniejszym wieku (jak już powiedziałam ich brak jest naturalny tylko dla niewielkiego odsetka populacji).

                  Niestety bycie księdzem, czy też po prostu osobą religijną, w tym przypadku nie pomaga. Jeśli oglądałeś film, to wiesz jak się ten starszy ksiądz tłumaczył – że to były jakieś podszepty złego. A to tylko przyroda, której Kościół nie akceptuje. Niestety brak akceptacji może mieć drastyczne efekty.

                  Polubienie

                4. świechna Autor wpisu

                  Dziękuję za komplement pamiętając, że nie obliguje mnie to do niczego 🙂 Wiem, że masz trochę inne poglądy na różne sprawym, ale tutaj rozmawiamy akurat o filmie, a moje zdanie na ten temat jest takie właśnie jakie jest. Przy okazji … Woland również coś na ten temat opublikował chwilę temu, więc podaję Ci linka.

                  Polubienie

  6. Jula :D

    Każdy przestępca , zwłaszcza ten na tle seksualnym , był najpierw ofiara.
    Różnica jest taka ,że ci inni z reguły podlegają prawu w danym państwie , konkretnie W Polsce i są sadzeni i osadzani w więzieniu.
    W którymś momencie należy to koło przerwać.
    W ogóle w wieku XIX , należałoby zreformować tą średniowieczną instytucję kościoła katolickiego. To mówię katolikom w Polsce.
    Poprzez naciski z zewnątrz , bo ona w życiu się samą nie zreformuje.
    Ja natomiast życzę sobie , bym z powrotem mogła żyć w państwie laickim.
    Nie przeszkadzają mi wierzący w cokolwiek. Jednak chciałabym i ja mieć prawo , bo krzyż jest w każdym miejscu publicznym , do wyrażania swoich uczuć artystycznych i żeby mi to moje polskie państwo gwarantował, bo na ten dzień jest ustawa, która pod groźbą kary zamyka mi usta. 😕

    Polubienie

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Myslę, że nie każdy przestępca był wcześniej ofiarą – uwarunkowania są bardzo skomplikowane. Ale faktycznie konsekwentne ściganie przestępstw ma też walor prewencyjny. Bo z kolei niektórzy przestępcy mogli być wcześniej ofiarami przestępstwa.

      Sensowna reforma Kościoła jest możliwa tylko poprzez naciski zewnętrzne. W historii żadna władza absolutna nie zreformowała się sama z siebie.

      Masz rację, że przepis o obrazie uczuć jest przeżytkiem. Ostatnio zrozumiano to w katolickiej Irlandii i zapis taki po konsultacjach społecznych (referendum) wykreślono z Konstytucji.

      Polubienie

      Odpowiedz
  7. Bagatelka

    Prymas nagle zabrał głos, jaki to jest przejęty i gotowy do działania, ale dopiero po tym jak zobaczył jaką burzę wywołał ten dokument. Ciekawe, nie? Wcześniej był taki zajęty?

    Kaczyński wymyślił, że za pedofilię będzie 30 lat za kratkami, gdzie za zabójstwo można dostać 25. Hmm, przestępca będzie mieć spory dylemat…

    Co za kraj…

    Ja mam nadzieję, że to coś zmieni… Wielką nadzieję…

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Takie są właśnie fakty, prymas ich nie zauważa, ponieważ osoby mocno religijne mają tendencję do życia we własnej bańce i nie czytują źródeł, które są wobec nich krytyczne. Stąd może nawet mieć przekonanie, że jego reakcja spotyka się z samym tylko zrozumieniem i aprobatą, bo tak to wygląda w mediach okołokościelnych. Jeśli nie zauważa oczywistości, to nie jest to moment, kiedy nauczy się czegoś nowego … może miałby szansę, gdyby był proboszczem i obserwował pewne procesy „z dołu”.

      A dlaczego za pedofilię miałoby być 30 lat? Śmieszą mnie te deklaracje antypedofilskie i to ze wszystkich stron politycznych na raz, nie tylko PiSu (dla mnie Kaczyński jest osobą żyjąca na skraju rzeczywistości i innego uniwersum, jego pomysły więc ignoruję). Nie ma powodu, aby za czyny pedofilskie wyrok był wyższy niż za zabójstwo – niech no oni popracują nad wykrywalnością. A wykrywalność w przypadku tego rodzaju przestępstw ma bezpośrednią relację z otwartością na pozytywne mówienie o seksie w przestrzeni publicznej. W szkołach, w podręcznikach do WDŻ są jakieś straszne głupoty o tym jakie znaczenie ma dziewictwo, że kobietom po defloracji to normalnie chyba mózg zaczyna inaczej działać … a potem dziwimy się, że dziewczyny/kobiety nie zgłaszają gwałtów. Uważam, że ofiary, które się ujawniły w filmie Sekielskich, już po fakcie zostały wielokrotnie mentalnie zgwałcone – przez opiekunów, przez partnerów, którym o tym opowiedziały, przez władze kościelne do których się zgłosiły, przez sąsiadów czy media.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
      1. Bagatelka

        Oczywiście, u ofiar wykorzystywanie seksualne to tylko wierzchołek góry lodowej…

        Niestety, mimo XXI wieku, w Polsce seks i wszystkie sprawy z nim związane to wciąż temat tabu. O odchyleniach się nie mówi, homoseksualizm porównywany jest do trądu albo niepełnosprawność umysłowej. Nie wiem co musiałoby się stać, żeby te schematy runęły…

        A co do prymasa, to, że teraz powie ‚przepraszam, zaczniemy działać’ nic nie da. Trzeba było być mądrym wcześniej w myśl powiedzenia ‚lepiej zapobiegać niż leczyć’ 😕

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Tego typu komunikaty jeszcze bardziej od instytucji odstręczają, bo ogólnie odrzucają mnie od ludzi ich niespójne zachowania i wypowiedzi. Jeśli ktoś robi coś innego, a mówi coś innego to trzeba od niego uciekać i tyle.

          W filmie cholernie mnie dotknął wątek, gdy mężczyzna, ofiara księdza, został odrzucony przez własną żonę po tym, jak jej wszystko opowiedział. Co ludzie mają w głowach? Prawda jest taka, że ta żona była od początku złym wyborem, czy by jej powiedział, czy nie! To nie jest tak, że osoby molestowane w dzieciństwie są potem „nienormalne”. To raczej społeczeństwo je marginalizuje, a marginalizacja odbywa się na wiele sposobów. Kluczem jest edukacja seksualna, której w naszym kraju w tej chwili w zasadzie nie ma. A kto ma na to m.in. wpływ? Oczywiście Kościół.

          Polubienie

          Odpowiedz
  8. Pingback: Co Polska może zobaczyć, a niekoniecznie chce- tylko nie mów nikomu! – Bal u Wolanda

  9. Caffe

    Też obejrzałam. Dopiero wczoraj, jak już wróciłam z wojaży, ale z uwagą i niestety ze smutkiem. Ten film tylko potwierdził to, co uważałam wcześniej i uważam nadal. W momencie popełnienia przestępstwa ksiądz powinien być karany jak każdy człowiek. Z taką samą, a nawet większą surowością. Jeśli ośmiela się krzywdzić drugiego człowieka i dodatkowo kalać swoją profesję (że tak pojadę zwyczajną nomenklaturą), podważać ludzkie zaufanie do tej profesji, to powinien za to odpokutować nie tylko po śmierci (jak wypowiadał się jeden z wątpliwych bohaterów tego filmu), ale też tu, na ziemi, za życia. To dopiero byłoby sprawiedliwie i może ukróciłoby pedofilię.
    Przymykanie oczu nigdy nie robiło dobrej roboty, żadnemu z zawodów tzw. zaufania publicznego, dlatego przedstawicieli każdego z tych zawodów karałabym dotkliwiej. Nie robi też dobrze klerowi, wśród którego coraz mnie tych z powołania, a coraz więcej z wyrachowania. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Widzisz, ja z kolei nie stoję na stanowisku, aby karać dotkliwiej, ale żeby po prostu wykrywać i karać dość szybko. Sprawiedliwość społeczna wymaga tego, aby złe czyny spotykały się z oceną natychmiastową i adekwatną. Ma to walor i edukacyjny i prewencyjny, stanowi też zadośćuczynienie moralne dla ofiar. Społeczeństwo obywatelskie właśnie takimi wartościami powinno się kierować – aby ludziom żyło się dobrze, a wyrządzone zło było nazwane i zadośćuczynione.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Caffe

        Dotkliwość czy nie to rzeczywiście mniejszy problem. Znacznie większym problemem jest fakt, że się tych dzieciaków często nie słucha, nie dowierza im, gdy krzywdę sprawia osoba bardzo zaufana. Oglądałaś film o Michaelu Jacksonie? On też najpierw się zaprzyjaźniał z dzieckiem, z matką dziecka. Wszystko po to, by nikt się nie obawiał zostawić tego dziecka w jego towarzystwie. Tu też mamiło bogactwo, a czasem zwykła głupota.
        Przestępstwa seksualne stanowiły kiedyś temat tabu, bardzo długo trwało przełamywanie tego muru społecznego. Łatwo tworzy się prawo, trudniej egzekwować i to jest obecnie drugi problem.
        Zadośćuczynienie w przypadku żyjących jest możliwe, w przypadku nieżyjących, już nie.

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Masz rację, że przestępstwa seksualne stanowiły kiedyś tabu, w sensie: mówienie o nich. Krew mnie zalewa, gdy przedstawiciele Kościoła interpretują to w taki sposób, że tych przestępstw wcześniej nie było i że problem dla Kościoła zaczął się wraz z rewolucją seksualną lat 60-tych. Że niby wtedy księża zaczęli mieć takie problemy z własną seksualnością. Myślę, że to bezczelne odwracanie kota ogonem.

          Świetnie, że przywołujesz sprawę Michaela Jacksona, bo ona ilustruje bardzo ciekawe zjawisko. Otóż z tej sprawy (a raczej z argumentacji zwolenników Jacksona) wynika, że jak ktoś gra dobra muzykę to nie może być pedofilem. Z grubsza więc: jeśli kogoś lubię (np. papieża) to on musi być bez skazy. Niestety taki sposób myślenia doprowadza do tego, że ignoruje się oczywistości. Czy uznalibyśmy za normalne, że nasz dorosły znajomy nagle zaprasza do naszego domu obcego, 13-letniego chłopca, a potem jedzie z nim, powiedzmy, na wakacje? Zapewne nie. To dlaczego rodzina i fani Jacksona uważali, że w jego wykonaniu jest to zachowanie zupełnie normalne? Dlaczego jeżdżenie nastolatków z księdzem na wycieczkę zagraniczną jest uważana za normalne?

          Nie tylko nie słucha się, co dzieci mówią. Ignoruje się także fakty postawione nam przed nos.

          Polubione przez 1 osoba

          Odpowiedz
          1. Caffe

            Ja dzisiaj już nie słyszałam o takim zjawisku utożsamiania, że jak ktoś gra dobrą muzykę to jest dobrym człowiekiem, ale rzeczywiście kiedyś tak przecież się postrzegało piękno. Piękny człowiek traktowany był z założenia jako człowiek dobry. To samo było z zawodami, również tymi, znowu do nich wrócę, zaufania publicznego. Człowiek woli wierzyć w dobro piękna. Ja niestety widzę zbyt wiele zła w ludziach, by wierzyć, że piękne jest idealne. Nie jest. Kościół nie jest idealny, artyści nie są idealni i zwykli ludzie nie są idealni. Bywają. Uważam też, że Kościół jako instytucja zyskałby znacznie więcej, gdyby przyjął odpowiedzialność niż, gdy tej odpowiedzialności unika.

            Polubione przez 1 osoba

            Odpowiedz
            1. świechna Autor wpisu

              Ale to zjawisko niestety dalej jest obecne w przestrzeni publicznej – gdy dokument o Jacksonie miał swoją premierę i zrobił podobną burzę jak film Sekielskich, stacje radiowe zaczęły oświadczać, że przestają grać jego muzykę. Czy to nie jest śmieszne? Te same media, które jeszcze kilka lat temu, za życia gwiazdora ani pary z ust nie puściły „gościu, nie przychodzi się na premierę z szympansem, przestać dokuczać zwierzęciu, dupku!” i nadużywały tytułu Króla Popu (dobre sobie), teraz nie chcą puszczać muzyki, którą kilka tygodni wcześniej uważały za dzieła doskonałe. Chciałoby się zakrzyknąć „ludzie pozbierajcie swoje klepki, bo nie wiem o co Wam chodzi!”.

              Polubienie

              Odpowiedz
              1. Caffe

                Jest, ale mamy już jednak coraz większą świadomość. I będzie coraz większy!
                Natomiast co do grania lub nie, muzyki Jacksona w mediach, to jest to też jakiś protest, jakiś przekaz dla innych ludzi, mnie to nie razi. Mało tego, ja należę do dawnych ogromnych fanów muzyki Jacksona, długo nie wierzyłam, że co się słyszało „tu i ówdzie” na temat jego przyjaźni z dziećmi to najzwyklejsza pedofilia. Wiesz, przecież doszło kiedyś do jakiejś ugody, sądziłam, że chodziło o kasę, że ktoś go próbował naciągnąć, że się tak wybronił przed zepsuciem mu dobrej opinii. Jednak, kiedy ponownie wypłynęła sprawa i kiedy dorośli już dzisiaj mężczyźni, po jego śmierci (a więc bez oczekiwań finansowych) otwarcie mówią o tym, jak ten emocjonalny i całkiem fizyczny związek z Jacksonem wpłynął na ich życie, jak ich skrzywdził, zmieniłam zdanie. I wiesz co, ja nie mogę już słuchać jego piosenek. Kiedyś takie piękne, a dzisiaj słysząc je, widzę w tle te dzieciaki. Może ze stacjami radiowymi jest tak samo? Może ktoś, kto decyduje o doborze muzycznych treści, też ma tak samo jak ja i widzi w tych piosenkach ludzką krzywdę.

                Polubione przez 1 osoba

                Odpowiedz
                1. świechna Autor wpisu

                  Ale powiedz szczerze: widziałaś jego zdjęcia z chłopcem, którego trzymał za rękę, szedł z nim na jakąś premierę (z obcym dzieckiem), robiono im fotki na ściance, i co sobie myślałaś?

                  Polubione przez 1 osoba

                2. Caffe

                  Oczywiście, że widziałam, ale to mogła być akcja promocyjna koncertu, płyty. Raczej sądziłam, że sam Michael, bity w dzieciństwie przez ojca, po prostu nie dojrzał do dorosłości. A tu się okazało, że jak najbardziej dojrzał, tylko nie do takiej jak trzeba. Ja mu nawet z powodu ego dzieciństwa współczułam!

                  Polubione przez 1 osoba

                3. świechna Autor wpisu

                  No i właśnie to jest ciekawe. Czy pomyślałabyś to samo o swoim wujku, gdyby zaprosił na obiad obcego chłopca, bo sam był w dzieciństwie bity przez ojca?

                  Dlaczego ludzie tak szybko porzucają pierwsze wrażenie na korzyść przyjemnej interpretacji?

                  Michael chodzi za rękę z chłopcem (nie z malutkim dzieckiem, na dodatek nie jest to jego dziecko). Nie, to nie jest nienormalne, on ma taki styl, ojciec go bił.

                  Jankowski obwiesza się biżuterią. Nie, to nie jest pycha i megalomania wyłażąca z niego wszystkimi otworami, on ma taki trochę inny gust.

                  Wojtyła aż kraśnieje, gdy może przemawiać do tłumów. Ależ tak się właśnie objawia skromność …

                  A chłopak, który mówi mi „wiesz, może lepiej zostańmy przyjaciółmi” to pewnie sekretnie mnie strasznie tam w środku kocha.

                  Interpretacje. Żeby nie było, jestem bardzo pozytywną osobą, która raczej widzieć chce wszędzie dobro i piękno. Ale czasami ludzie mówią nam w bardzo bezpośredni sposób jacy są. Dlaczego wówczas im nie wierzymy?

                  Polubienie

                4. Caffe

                  Nie wiem, czy ja bym pomyślała. Moje dzieci zostawały czasem z wujkiem, czasem z dziadkiem, nigdy nie nocowały u nikogo obcego.
                  Myślę, że pierwsze wrażenia Michela było złudne. Bardzo! Nawet matki dawały się nabierać, bo Michael najpierw nad nimi pracował. Zaprzyjaźniał się z całą rodziną, może mniej z ojcem każdego z chłopców, chyba wiedział, że ojcowie są mniej łatwowierni. Manipulował tymi domami. I akurat w jego przypadku na pewno decydował fakt, że „ojejku, on chce się z nami spotykać, nas wybrał”. Przecież nie sądzę, by te matki wiedziały co się święci i nie reagowały. Oglądałaś tamten film? Jedna z nich rzeczywiście wg mnie nie wzbudza zaufania, ale ta druga obwinia się za wszystko.
                  Co do księży, to jest inna kwestia. O kobietach księży, tych „gospodyniach” na plebanii, o pedofilii ja słyszę od lat, ale nigdy nie widziałam osobiście żadnych niewłaściwych zachowań. A żeby nie było, że piszę to z kosmosu, to po pierwsze pracowałam w środowisku kleru przez 8 lat, moim szefem był ksiądz. Miałam okazję bywać wśród zakonnic z racji prowadzonej kampanii. Zmierzam do tego, że wobec mnie nikt nigdy nie przekroczył granicy (ani szef, ani inni księża), a do brzydkich nie należałam. Natomiast rzeczywiście często raził mnie czasem brak skromności wśród niektórych, oraz pycha, zwłaszcza tych, którzy piastowali wysokie stanowiska naukowe.
                  Z dawnych czasów pamiętam, że gdy byliśmy jeszcze młodym małżeństwem i przyszedł do nas ksiądz po kolędzie, nie chciał przyjąć od nas pieniędzy, bo „jesteście młodzi i sami potrzebujecie”. To samo było jak zamawialiśmy ślub. A przecież tyle razy słyszałam, że gdzieś tam ktoś bez kasy nie chciał odprawić mszy, udzielić chrztu itp.
                  Do czego zmierzam? Do tego, że ja również wierzę, że ludzie bywają dobrzy, ale wiem też, że niestety bywają źli. W przypadku księży jest to tym bardziej oburzające, bo oni powinni żyć w zgodzie z powołaniem. Dlatego teraz tak bardzo boli, gdy ktoś dowiaduje się, że ich ukochany ksiądz nie był taki ukochany. I wypierają prawdę. Kłania się psychologia. Klapki na oczach i wypieranie prawdy. Albo przez ofiary, albo przez bliskich tychże ofiar. Ale oczywiście wiadomo, że nawet to czasem nie pomaga, gdy się tuszuje pedofilię. To jest karygodne i to właśnie trzeba naprawić. I karać.
                  Niestety nie mogę oceniać matek, nie będąc w ich skórze nie wiemy tak naprawdę czy widziały czy nie. To jak ze zdradzanymi żonami. Jedne potem sobie uświadamiają symptomy inne są autentycznie zaskoczone. Nie byłabym taka okrutna wobec nich w osądach, że wszystkie widziały i nie reagowały. Czasem dziecko nie mówiło, bo się wstydziło, czasem było zastraszone, czasem obawiało się ostracyzmu myśląc, że wina jest po ich stronie.. Matki nie są nieomylne Świechno. Dlatego tym głośniej trzeba o takich sprawach mówić, żeby następne i dzieci, i rodzice, już się nie bały mówić.
                  Bo że pozbędziemy się ze społeczeństwa pedofilów, nie wierzę.

                  Polubione przez 1 osoba

                5. świechna Autor wpisu

                  Nikt nie jest nieomylny, ważne jednak jest to, co napisałaś (nie wiem, czy jest to zgodnie z prawdą, statystyką, psychologią) na temat ojców. Dlaczego oni są mniej łatwowierni? Myślę, że ludzie muszą pracować nad relacjami rodzinnymi, nad więziami, nad poczuciem własnej wartości. Chodzi o to, żeby nie ułatwiać sytuacji osobom z zaburzeniami, takimi jak Jackson, takimi jak Jankowski. Myślę, że jeśli mamy silne poczucie tego, ile jesteśmy warci, jeden krzywy komplement nas nie omami. Jedno „kocham Was, ratujmy lasy równikowe” nie będzie podstawą do całościowego miłosnego oceniania jakiejś gwiazdy publiczności.

                  Polubienie

  10. okularnicawkapciach

    Obejrzałam w sobotę i jestem mocno poruszona..
    Od dawna uważam,że celibat się nie sprawdza. W końcu wprowadzono go nie po to by księżą byli czyści moralnie, czy z jakichś wzniosłych względów religijnych, acz chodziło o zwykłe sprawy dziedziczenia. Myślę,że jakby było u nas jak w prawosławiu byłoby dużo lepiej. Jeżeli ktoś chce zachować celibat, jego wybór. Ktoś nie jest tak silny? Ok, jego wybór. Co najwyżej arcybiskupem nie będzie.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
  11. Antares

    Jeszcze nie oglądałam i w sumie zastanawiam się czy to na moje nerwy. Dawno temu dałam sobie spokój z kościołem, sprawami wiary itp. Kiedyś byłam bardzo wierząca, nawet udzielałam się w „oazie”. Potem, z różnych względów, mi przeszło. Trochę się napatrzyłam, trochę przeżyłam i po dogłębnym przetworzeniu informacji w dorosłym już umyśle wyszło jak wyszło. Co do księży – wprowadzenie celibatu to stosunkowo świeży temat, wiadomo, że chodziło o kościelne majątki, nie o bycie jeszcze bardziej uświęconym. Stety lub niestety, jestem jednak idealistką i zawsze się zastanawiam dlaczego taki ksiądz z potrzebami (a niejednokrotnie już z kobietą na boku oraz dziećmi) po prostu nie wystąpi ze stanu duchownego. To taki jakby trochę inny rozwód. W temacie pedofilii czy jakichkolwiek innych przestępstw uważam, że wszyscy powinny być traktowani przez prawo na równi – a nie jakieś uniki w kościele czy inne immunitety w rządzie. Bestia to bestia, przestępca to przestępca i nie ma co kolorować ani komplikować. Chore jest to, że w czasach gdy kłamstwo ma jeszcze krótsze nogi, jeszcze ktoś coś takiego zamiata pod dywan, a zastanawiające (i przerażające) to, że wciąż jest taka rzesza jednostek, które retorykę kościelną (i nie tylko kościelną) łykają bezrefleksyjnie jak małe pelikany. Pozdrawiam serdecznie, Antares.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Nie mam złych doświadczeń osobistych z duchownymi, głównie dlatego, że jeszcze gdy religia była w salkach katechetycznych, wolałam posiedzieć sobie za nią, na cmentarzu 😉 Kwestia celibatu oczywiście jest inaczej przedstawiana przez samych zainteresowanych (starają się zagnieździć tę ideę w Biblii, co nie jest wielkim problemem, bo niewielu Biblię czyta, a jeszcze mniej się zastanawia, czy to wszystko w ogóle ma jakiś sens i czy jest spójne), natomiast tak jak napisałaś rachunek ekonomiczny miał ogromny wpływ na rozwinięcie tego pomysłu w instytucji.

      Retoryka kościelna przy okazji filmu niestety łeb podniosła i nawet o. Knabit w mediach społecznościowych pisał o rozliczaniu innych grup zawodowych. Chyba teraz się z tego wycofał, ale słowa już poleciały, młodzież „lednicka” w odruchu paniki zaczęła je publikować na instastory. A zresztą nie wiem dlaczego napisałam „nawet o. Knabit”, jakbym jakoś specjalnie wyróżniła akurat tę postać rozumnym podejściem do świata.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. Antares

        Rzeczywistość jest taka, że wierzący nie mają bladego pojęcia w co tak naprawdę wierzą. Ci co czytali biblię ze zrozumieniem, raczej wierzącymi już nie są 😉 A kto przyglądał się trzeźwo któremukolwiek biznesowi religijnemu, raczej nie ma wątpliwości, że chodzi o kasę i władzę, a nie o niebo dla tych wszystkich łatwo manipulowalnych duszyczek. Koszmarne jest jednak wpychanie w to wszystko dzieci, nieświadomych jeszcze czegokolwiek i robienie im z mózgu żelatyny, wpędzanie ich w poczucie winy. Już najbardziej mnie rozkłada na łopatki gdy robią to rodzice niewierzący „No bo jak to? Dziecko trzeba posłać do komunii! Bo teściowie, bo inne dzieci w szkole, bo tak!”. No cyrk, powiadam, cyrk na kółkach… Co do zainteresowanych, o których wspomniałaś, to wystarczy zadać proste pytanie o jakiś niewygodny szczegół z biblii i momentalnie uwalnia się potok wieloznacznych, a jednocześnie nic nie znaczących słów w przypadku księży, w przypadku owieczek zdarzały się reakcje „Nie mów mi takich rzeczy, bo ja nie chcę się zastanawiać, wiara jest dla mnie ważna”. Kurtyna. Buk z nimi 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Jeszcze śmieszniej rozmawia się, gdy wiesz, że ten wierzący człowiek, który coś tam czytał, opiera swoje przekonania na jakimś jednak założeniu, którego dokonał ktoś inny, żeby Biblia wyglądała na książkę spójną (chociaż nią nie jest). Każdy ma prawo wierzyć w co chce, kiedy jednak komentuje aktualne wydarzenia w oparciu o dogmaty, które są wg mnie wyssane z palca, musi się liczyć, że się odezwę 😉

          Polubienie

          Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Nie ma dobra bez zła? Nie rozumiem tego zdania.

      … myślę, że występowanie czynów pedofilskich można w jakimś stopniu ograniczyć edukując, kontrolując czy likwidując tradycję celibatu. Nie da się w ten sposób ograniczyć pedofilii, bo to jest już zaburzenie.

      Polubienie

      Odpowiedz
      1. czymi.KB

        Jeśli byłoby tylko zło nie wiedzielibyśmy, że istnieje dobro i odwrotnie. Musi być zło i dobro, aby wiedzieć co jest złem lub dobrem.
        Po obejrzeniu 5 minut filmu zadałam pytanie….gdzie byli rodzice…..Do filmu wróciłam po kilku dniach. Obejrzałam do połowy. Już nie pojawiło się pytanie….gdzie byli rodzice…. drugą połowę obejrzałam po następnych kilku dniach.
        Byłam wzburzona, przejeta.
        Jeśli pedofilia jest zaburzeniem, zniesienie celibatu nie będzie miało wpływu na to zaburzenie. Ale … założenie rodziny przez księdzy popieram. Księża zrozumieli by czym jest rodzina. Posiadanie dzieci to jest wyzwanie, z podręcznika tego się nie sposób nauczyć.

        Polubienie

        Odpowiedz

Odpowiedz na okularnicawkapciach Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s