Dwie książki Abramowicz.

Gdy w odległej przeszłości mijałam zakon boromeuszek, szczególnie gdy był akurat cichy wieczór nad małym miastem, zastanawiałam się jak siostry sobie tam radzą … bez telewizji. Takie dziecięce myśli, wcale nie antyklerykalne, ot ciekawiło mnie życie za grubymi murami, zastanawiałam się, czy te panie tęsknią do mamy, i czy można tam mieć kotka. Książka Marty Abramowicz „Zakonnice odchodzą po cichu” wydawnictwa Krytyka Polityczna trochę zaspokaja moją dzięcięcą ciekawość, choć od razu Ci mówię, że opisane są w niej problemy, które pojawiają się w zakonach na gruncie polskim i nie stanowi to diagnozy życia zakonnego na świecie. 

Abramowicz napisała o grupie kobiet, które z przekonania weszły za kraty i z takiego samego przekonania zdecydowały się habit zrzucić. Pierwsze przekonanie jest uważane za wystarczające, drugie się podważa i traktuje jako przejaw niedojrzałości, mówią tak o tym same zakonnice, oczywiście te, które zostały. Zakonnice, które odeszły, były niedojrzałe. Tyle, że zgoła co innego wynika z lektury reportażu. Atutem postulantki jest jej młody wiek, im bardziej niedojrzała, tym lepiej. Kobiet starszych już się do (niektórych) zakonów nie przyjmuje, nie nadają się do odpowiedniej obróbki. Jedna z byłych, Agnieszka:

skończyła 23 lata, ale czuje się, jakby miała 18. Jakby czas stanął w momencie przekroczenia klasztornej bramy. Tak samo było z innymi siostrami. Przychodziły jako szesnastolatki i już nie dojrzewały. Trudno dojrzeć w izolacji.

Patrzę teraz na książkę, którą przeczytałam i widzę w niej mnóstwo podkreśleń, prawie na każdej stronie. O obłudzie, pieniądzach, przekrętach, niezrozumiałych decyzjach przełożonych, kumoterstwie, rozgoryczeniu, podsłuchach (!), wydarzeniach, które krótko można zdefiniować jako mobbing. Takie rzeczy dzieją się w wielu grupach społecznych, naiwnością byłoby sądzić, że tę akurat omijają. Pewnie niejeden skomentuje to: widziały gały co brały, ale sprawa wcale nie jest taka prosta. Wiele z przyszłych sióstr to osoby nie tylko pragnące do czegoś należeć, oczekujące prowadzenia, ale także osoby ideowe, wierzące w dobroć, uczciwość, sprawiedliwość. Gdy kobiety już są w środku, widzą rzeczy takimi jakimi one są: nie ma łaski boskiej, szerokiego uśmiechu sióstr z gitarami, które wcześniej naganiały do zgromadzenia, nie ma telewizji, jest cisza, a w tej ciszy należy prosić o pozwolenie na wszystko. Nie każda awansuje, któraś skończy swoją karierę na kurniku i bez znaczenia jest, jakie miała wcześniej predyspozycje. Nie każdy poddaje się obróbce, a tylko mając odpowiednio urobioną konsystencję można piąć się w górę. Wszystko zależy od przełożonej, ta zaś zazwyczaj utożsamia swoje przekonania z wolą boską … mechanizm prymitywny, ale przebrany w świętość okazuje się być prawie idealnym uzasadnieniem, przynajmniej dla tych, które wygodnie się umościły.

Dlaczego odchodzą? Z pewnością po lekturze nie da się tego łatwo sprowadzić do „chłopa sobie znalazła”. Abramowicz i o takim przypadku pisze, ale są inne … Dorota i Justyna, których zakon sam się pozbywa, gdy zaczynają mieć kłopoty psychiczne i nie mogą już ciężko pracować. Iwona, niezwykle zaangażowana, która nie wytrzymuje złego traktowania. Agnieszka, która idealistycznie chciała pomagać ludziom, ale choć zakon prowadzi kuchnie dla ubogich, posiłki są odpłatne, a jej to nie mieściło się w głowie. Zostały te, którym się mieściło … Wyjście wcale nie oznacza utraty wiary, niektóre nadal praktykują, choć jest i przypadek Joanny & Magdaleny, mieszkających razem anarcho-ateo-wege-feministek 🙂 Wyjść nie jest lekko, przecież przy wejściu towarzyszyło im mocne przekonanie, że czynią właściwie. Czasami wychodzenie jest procesem wieloletnim, czasami poprzedza go długotrwały ostracyzm, który w zamkniętej, homogenicznej społeczności jest zabójczy dla psychiki. A po wyjściu jest nic, żadnego cv, biała plama. Bo choć zakonnice pracują ciężko w roli służących, oficjalnie nie nabywają żadnych umiejętności.

Dlaczego więc odchodzą? U źródła może leżeć ważny aspekt funkcjonowania zakonów żeńskich w Polsce, jasno sformułowany w książce. Reformy Soboru Watykańskiego II w praktyce niczego w nich nie zmieniły. Zreformowały się zakony męskie, zreformowały się zakony żeńskie na świecie, w Polsce zgromadzenia żeńskie nadal, niejako z własnego pomysłu, funkcjonują w świecie św. Faustyny, faworyzowanego przez Karola Wojtyłę ideału posłuszeństwa, który ukończył trzy klasy i tyle mu wystarczyło … kojarzy mi się to z sytuacją, gdy matka lub babka  z afrykańskiej wioski prowadzi do obrzezania małą dziewczynkę. Tak musi być, kolejnemu pokoleniu nie może być lżej, bo to stawia pod znakiem zapytania ich własne cierpienie, które miało mieć głębszy sens … członkowie zakonów męskich patrzą na to i kręcą głowami. Mówią o tych kobietach nawet i dobre słowo, ale podejrzewam, że gdzieś tam wewnątrz mają wątpliwości. Przeczuwają, że one muszą być jakoś intelektualnie uwstecznione, aby chcieć tak żyć, bo jak inaczej to zjawisko wyjaśnić?

… wątpię czy warto poświęcać czas na przeczytanie dzienniczka Faustyny, ale z pewnością warto uważnie przeczytać książkę Abramowicz, ona otwiera oczy, mówi „postępujecie podle, ale widzimy was”, a to ma ogromne znaczenie dla tych, których spotkała niesprawiedliwość, bo milczenie w takiej sytuacji jest złem. Wydanie specjalne „Zakonnic” opowiada, co się wydarzyło od czasu pierwszej publikacji w 2016 … warto je u siebie mieć. A działo się. Byłe zakonnice założyły stowarzyszenie, które  pomaga kobietom po wyjściu z zakonu. Na podstawie książki powstał spektakl teatralny. Ruszyły głową i niektóre przełożone, może będą z tego jakieś dalekosiężne skutki i powolutku coś zmieni się na lepsze dla osób, które w przyszłości wybiorą drogę zakonną. Jest to jeden z możliwych wyborów życiowych i ani mi w głowie do niego zniechęcać, choć mnie jest do tego najdalej jak można. Chodzi raczej o to, żebyśmy cokolwiek postanowimy, były z tym szczęśliwe. 

abramowicz

Po skończeniu „Zakonnic” miałam ambitne plany na coś grubszego (biografia Ciechowskiego się kłania, pewnie będę ją razem z „Księgami Jakubowymi” czytała rok cały), ale nie chciałam sobie odmówić rozpoczęcia innego tomu Abramowicz  „Dzieci księży. Nasza wspólna tajemnica”  (Kraciasty przytachał go z Polski w tym samym czasie). Książka jest z 2018 roku,  jak poprzednią wydała ją Krytyka Polityczna, formuła również jest podobna, od szczegółów do ogólności, świadectwa konkretnych osób i próba zdefiniowania pfe ukrytego w grupie. Jestem w trakcie czytania, po przejrzeniu rozdziałów wydaje mi się, że tym razem będzie więcej wycieczek w stronę historii powszechnej Kościoła 🙂 Polecam reportaże, poszerzają horyzonty, a autorka dwóch wspomnianych przeze mnie książek, dziennikarka i psycholożka, pisze przystępnym językiem o społecznie istotnych sprawach i wyręcza nas w poszukiwaniach historycznych i obyczajowych ciekawostek w niszowej tematyce. Oto słowo na poniedziałek.

Reklamy

15 komentarzy do “Dwie książki Abramowicz.

  1. Jula :D

    Nikt nic nie napisał w tym temacie, które chyba jest „tabu” w Polsce. ☺
    No cóż , tym bardziej jestem pełna uznania dla Abramowicz i dla wydawnictwa. Temat śliski , każdy wie , każdy milczy.
    Czyżby nikt nie miał zdania w rum temacie. Ja , jak byłam dzieckiem miesiąc spędzałam w Garbadce u zakonnic. Prowadzily ” pensjonat” , rzecz jasna płatny. Nie wiem jakim cudem tam się znalazłam ale chyba z nacisku cioci dla towarzystwa jej córki , mojej rówieśnicy mocno wierzacej po dzień dzisiejszy. Choć ta jej wiarą to taka pogańska jak i u większości ludzi.
    W końcu kk, przejął poganstwo i umiejętnie dostosował albo inaczej , to raczej poganin cesarz rzymski dostosował coraz bardziej popularna nowa,
    peryferyjna wiarę w starożytnych czasach i taka pozmieniana , pozlepiana z roznych funkcjonuje do dziś. Czyżby zakonnice to dawne
    westalki ?… Choc tamte strzegly ognia j uprawialy seks za oieniadze. No coz podobno rozne funkcje i teraz zakonnice pelnia. 😉
    Wracając do tego pensjonatu a że to było zaraz po czasach wojennych.
    To hierarchia tych zakonnic była uzależniona od ich statusu jaki wyniosły z domu.Bo one wnosily do zakonu wiano. Z histori mkzna sie dowiedziec ,ze czesto niechciane , stare panny w bogatych domach byly oddawane do klasztoru z pokaż bym wianek , co gwarantował im tam pozycję z reguły były tymi przełożonymi. 😆
    Tam też były podzielone w zależności od ich wkładu ” wiana” , no i wykształcenia .
    Jedna wykształcona pochodzenia szlacheckiego , ta skończyła jakieś przedwojenne gimnazjum i nawet uczyła. Zarabiają ucząc J.francuskiego itd. Pozostałe to ogrodniczka, kucharska z pokoxnicami i resztą. Oczywiście poza tą szlachcianka reszta szła sprzątać kościół tj. również dekorowac itd.. Wtedy po znajomości na mszach głównie przesiedzialam na chórze , z góry pięknie widać ” wiernych”.
    Była jeszcze jakaś od muzyki , co grała na organach. No ale te zakonnice były otwarte na ludzi , to nie był zamknięty klasztor o ostrych regułach .
    To te co są przy dużych parafiach i obsługują księży. 😂
    Pozdrawiam ! 🙋
    Ps.
    Takie odizolowane środowisko jakiejkolwiek to jak wrzód na zdrowym organizmie , każdego państwa. To moje zdanie, rzecz jasna. 😊

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Dla mnie to temat feministyczny, bo to przecież kobiety, a sposób funkcjonowania tych kobiet w polskich zakonach pokazuje jak faktycznie u nas wygląda status kobiet w ogóle. Czy to temat tabu? Może, chociaż jeszcze bardziej to temat, który nikogo nie interesuje. Bo tak jak i w innych przypadkach, problemy mężczyzn są problemami wszystkich, problemy kobiet są ich problemami. Katolicyzm polski jest dla mnie wręcz subkulturą, odrębną odmianą chrześcijaństwa, która trochę przeniknęła do struktur Watykanu za czasów Karola Wojtyły. On się takimi zjawiskami jak Faustyna zachwycał i tak widział miejsce kobiety w społeczeństwie. Zakon połączony z fizycznym upodleniem lub Kinder, Küche, Kirche.

      Z kolei sama Faustyna była produktem pewnego zjawiska w Kościele, które miało wiele swoich odmian od czasów średniowiecza. Mam nadzieję, że nie jest wiedzą tajemną, że pozycja zakonnicy w zakonie zależała od jej pochodzenia i majętności jakie wniosła we wianie (dzisiaj jest to bardziej związane z kumoterstwem, ale nadal w zakonie jest obecne). Dawniej jak można było przełamać ten schemat? Doświadczając szczególnych „przypadków”. Tak przy okazji natrącę, że gdy obserwowałam terapię anorektyczek uświadomiono mi, że to zaburzenie pojawia się w rodzinie także dlatego, że coś dla osoby zaburzonej „załatwia”. Dziewczyna z anoreksją zaczyna zmieniać pozycję w rodzinie, kontroluje ją. Myślę, że na podobnej zasadzie w średniowieczu powstało zjawisko anorexia mirabilis. Zakon był dla tych kobiet ucieczką (często od niechcianych ciąż, domowej króliczarni), anoreksja pozwalała im awansować w grupie, szczególnie gdy pochodziły z nizin społecznych. Oczywiście to nie jest tak, że ktoś ma anoreksję czy (w przypadku Faustyny) wizje Chrystusa „specjalnie”. Uważam, że większość tych „wydarzeń” nie jest świadomie udawana, to raczej efekt walki o przetrwanie. Żeby zapunktować trzeba czymś przebić przeciwnika, czasami bycie tym słabszym elementem się społecznie opłaca.

      Nie rozumiem dlaczego księża potrzebują „gosposi” i ta potrzeba jest uważana oficjalnie za normalną. Nie pojmuję i już nie pojmę.

      Są osoby, którym odizolowane środowisko jest potrzebne. Sama znam taką osobę, wiem, że może i nadawałaby się do zakonnej ciszy, inna sprawa, że zakonnice by jej nie chciały, jest zbyt delikatna, rozchoruje się przy ciężkiej pracy.

      Polubione przez 2 ludzi

      Odpowiedz
      1. Jula :D

        Temat , który nikogo nie interesuje poza samymi bohaterkami .
        Żyjemy w świecie patriachalnym , taki był świat starożytny i taki jest nadal obecny wzorowany na tamtych.
        Patriachalizm jest w każdej współczesnej religii.
        Gdzieś tam na obrzeżach zachowały się szczątki matriachalizmu.
        To małe społeczności w Indiach i Chinach. 😆
        Kobiety właściwie wywalczyły swoje prawa wyborcze dopiero w XIX w.
        To krótka historia w stosunku do roli podleglej.
        Ciekawe jest ,że te które awansują społecznie wzoruja się na mężczyznach , są albo ich marionetkami albo zupełnie przyjmują ich styl bycia.
        Zobacz przykład naglosniony w kolorowych gazetach postać publiczna więc podam nazwisko. Aktorka Rosatiimwdala się w romans z żonaty mężczyzna znanym lekarzem specjalistą ortopeda , który jest dosyć znany w środowisku aktorów , sportowców itd.. nawet postać znana medialnie , bo wypowiadał się w różnych polskich programach telewizyjnych . Lekarz który ma kilkoro dzieci z paroma kobietami , będąc zonatym.
        Podobno w stosunku do tej ostatniej swojej kochanki tj. Rosatii zachowywał się agresywnie , nawet dochodziło do rekoczynow.
        Sprawa została nagłośnienia medialnie , sprawa w sądzie itd..
        I co , odzew tylko wśród kobiet i to podzielonych na dwa obozy.
        Jeden współczuję kobiecie i stoją za nią murem , to te młodsze , tak jakoś wyszło , że to zauważyłam. I te drugie które są za lekarzem i medialnie krytykują tę młodą aktorkę , to te starsze kobiety. ..
        Natomiast nikt , ale to nikt się nie wypowiada z mężczyzn.
        Tę młodsze twierdzą ,że takich bokserów damskich wśród znanych nazwisk jest bardzo dużo. Kobiety siedzą cicho , nie zgłaszają na policję , bo są uzależnione ekonomicznie i obyczajowo a mamy przecież XXI wiek !!!…😨😐

        Polubione przez 1 osoba

        Odpowiedz
        1. świechna Autor wpisu

          Trochę rozumiem kobiety, które gardłują na inne kobiety z punktu widzenia patriarchalizmu, ale to w tym sensie, że rozumiem ten mechanizm obronny: jak jestem słaby to albo uciekam przed wrogiem, albo się przyłączam. Mężczyźni nie są wrogiem kobiet, patriarchalizm już tak. I dlatego trochę rozumiem, a jednak mam ochotę walnąć jedną z drugą po głowie, gdy komentują sprawę Rosati twierdząc czegoś, czego wiedzieć nie mogą. Bo jak pani, która tylko czyta coś w Pudelku może wiedzieć, czy on bił czy nie bił?

          To, że kobiety przyjmują męski styl bycia … nie wiem co to jest męski styl bycia. Myślę, że te oceny są związane ze stereotypami. Wiele badań pokazuje, że takie samo zachowanie inaczej interpretujemy w zależności od tego, czy opisujemy kobiety czy mężczyzn. To samo zachowanie to stanowczość u mężczyzny i upór u kobiety. W jakimś sensie podziwiam więc Merkel, której prawica zarzuca, że jest mało atrakcyjna. Jakby głównym celem życia człowieka było podobanie się innym osobnikom.

          Polubione przez 2 ludzi

          Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Powody mogą być różne, tak jak wyżej napisałam, czasami są to predyspozycje fizyczne. Sa osoby, które źle znoszą dzisiejszy świat, pełen wielu bodźców. Jeśli są wierzące to się wydaje, że zakon jest miłą perspektywą. Tyle, że albo trzeba mieć już punkty u przełożonej, albo ręce będą się wyginać od ciężkiej pracy. Sama pamiętam postulantki u znanych mi boromeuszek, które wpadały do liceum w którym się uczyłam. Dziewczyny z biedoty, szare, niewidzialne. Nie sądzę, aby którakolwiek zrobiła jakąś tam karierę. Kiedyś w tym zakonie na tyłach była świniarnia. I ktoś w tej świniarni musiał pracować. A do czytania zachęcam, dlatego podrzucam tytuły lektur 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Woland

    Jak widzę po nieszczególnie wysokiej liczbie komentarzy, Polacy nadal wolą o pewnych rzeczach mówić, że to ich nie dotyczy, a najchętniej, że w ogóle o tym nie wiedzieli. WIEDZĄ, WSZYSCY WIEDZĄ, TYLKO NIE CHCĄ O TYM MYŚLEĆ! A ja do nich właśnie miałbym kilka pytań, powiedzmy że ograniczę się do trzech podstawowych. Wszystkie zaczynają się od słów: „Czy nie sądzisz, że…. Odpowiedź uzasadnij”.
    1. Do zakonów w szczególe- i do stanu duchownego w ogóle wstępują osoby niedojrzałe, a trwanie w zakonie, czy kapłaństwie, niedojrzałość pogłębia. Człowiek dojrzały dysponuje wolną wolą dlatego, że ponosi konsekwencje swojego postępowania. Wybierając ścieżkę duchową, odpowiedzialność jest scedowana na bliżej nieokreśloną siłę wyższą, zwaną tu „Bogiem”, który według wierzeń ma duchownych prowadzić (za chuja nie rozumiem, dlaczego zatem będzie ich sądzić, skoro ich sam prowadzi), a hierarchia stanu duchownego z jednej strony pozbawia osobę duchowną prawa do decydowania o swoim życiu, a z drugiej- chroni przed odpowiedzialnością za drobne czyny, których KOMBINAT nie zdążył skontrolować, więc jeśli zakonnica/ zakonnik przepije swoje pieniądze, to i tak będzie miał gdzie spać i co jeść, a jeśli zgwałci dziecko, to cała społeczność będzie taką osobę kryć.
    2. Niejawność, niepubliczność życia zakonnego jest jedną z głównych przyczyn patologii stanu duchownego. Brak możliwości ujawnienia pełnego katalogu zboczeń i zbrodni mających tam miejsce, nie mówiąc już o braku możliwości poddania ich świeckiemu śledztwu i osądzeniu sprawiają, że zakony i plebanie stają się idealnym miejscem dla przestępców (w tym psychopatów). W dodatku system niewolniczy panujący w zakonach, to sprawa do wielkiego międzynarodowego procesu karnego, a nie do oceny odpowiedniego księdza biskupa.
    3. Ze względu na dwa pierwsze punkty, prawnie zakazane winno być powierzania osobom duchownym zajęć związanych z wychowywaniem- tak dzieci, jak i ciężko chorych, bądź osób w podeszłym wieku. Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy ktoś nie mający pojęcia o odpowiedzialności, o konsekwencjach każdego życiowego wyboru, o tym jak funkcjonuje Świat, może mieć wpływ na wychowanie kogokolwiek. TO ZBRODNIA na podopiecznych zakonnic i zakonników.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Nie zakładałam, że będzie to nośny temat, ale chciałam książkę choć trochę zarekomendować.

      Wiesz jak jest, Wolandzie. Ludzie wolą pisać bezpieczne komentarze, bo jak napiszą swoją opinię na ważki temat, to muszą go poprzeć argumentami. Może się z tego wywiązać interesująca dyskusja, ale równie dobrze może się okazać, że nie wiemy co mówimy, a nasze przekonania to wydmuszki, które chronimy starannie przed światem. Możemy oczywiście twierdzić, że nie wypowiadamy się, żeby nie obrazić czy nie zniechęcić autora, ale prawda jest taka, że opinia poparta faktami nie obraża. Czasami po prostu faktów brak, a i przemyśleń po stronie komentującego jest niewiele, raczej dogmaty myślowe o jakości podobnej do napisu „Hollywood” w LA: stara dykta obłażąca z farby i podpierające ją kije.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
  3. Jula :D

    Tak , z takich sierocincow prowadzonych przez zakonnice , wychodzą ludzie pokaleczeni psychicznie i z traumą do końca życia.
    Kora , czyli Olga Jackowska – Sipowicz była przez jakiś czas w takim sierocincu , miała tam używając słów biblijnych – piekło na ziemi.
    Długo nie mogła się odnaleźć , ludzie nauki psychologowie itd… pomogli ale też nie do końca.
    Może kiedyś coś spowoduje jakieś zmiany na razie tyko tyle , że mówi się na głos publicznie . Tj. medialnie , że pewni hierarchowie kościelni zmuszeni byli przyznać się i zmuszeni zostali do wypowiedzi i czekają cierpliwie ,że by się wyruszyło i żeby było jak dawniej. Tj. Każdy wie ale wd. 1 zasadza p.Dulskiej , jak się nie mówi na głos , to tego nie ma. 😞

    Polubione przez 2 ludzi

    Odpowiedz
    1. Woland

      No tak, Kora miała te doświadczenia, podobnie jak Irlandka, Sinead O’Connor, której rozchwiana psychika jest aż nazbyt widoczna. I chciałbym tu wyraźnie podkreślić, że problemem nie są pojedyncze zachowania, a system, na którym jest zbudowana społeczność osób duchownych (przynajmniej katolików). To co wymieniłem, czyli brak dojrzałości, odpowiedzialności oraz pranie brudów w czterech kątach, czyli jak zauważyłaś- DULSZCZYZNA.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    2. świechna Autor wpisu

      Oglądałam niedawno krótki dokument o Korze … ona do końca życia w swoim związku miała osobną sypialnię, nie znosiła jeść w restauracjach … można się z tego śmiać, gdy nie zna się źródła takiego zachowania.

      W książce, którą czytam obecnie („Dzieci księży”) jest taki fragment:

      „Po co bulwersować? Po co niszczyć obraz Kościoła? Moja rodzina nie może się dowiedzieć, że mam syna! Ludzie odejdą od wiary, jak się rozniesie, że ksiądz ma dzieci!” … mówi to przedstawiciel instytucji, która twierdzi, że rodzina jest najważniejsza. Ksiądz, który lubi spektakle, otacza się dziewczynami, a one są najszczęśliwsze na świecie. Jak się o tym jego dziecku (lub raczej dzieciach) nie mówi, to jest po prostu dobrze. Dulszczyzna w czystej postaci.

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Takie sytuacje w ogóle mogą być trudne (mówię o relacjach dorosłych ludzi w miejscu pracy), ale w zakonach jest to podwójnie skomplikowane z powodu przysięgi posłuszeństwa. Niestety, gdy raz dostanie się na piedestał Tępa Dzida i będzie ona promowała tylko inne Tępe Dzidy, wyobraź sobie jak trudne jest w tym momencie położenie dziewczyny, która wypada poza układ wzajemniej adoracji, a w zasadzie całe jej życie, praca, czas wolny w zupełności od tej TD zależy.

      Polubienie

      Odpowiedz
  4. optymista13

    Nie ukrywam, że przeczytałem z zainteresowaniem. Dziwi mnie fakt, że w XXI wieku w dobie internetu są jeszcze jakieś powołania zakonne. Rozumiem fakt, kiedy w innych czasach, dziewczyna nie za bardzo miała co ze sobą zrobić, więc wybierała kraty. Dzisiaj przy nieograniczonych wprost możliwościach wyboru drogi życiowej zakon wydaje się być archaizmem!

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Ale niby logiczne jest, że to samo można by powiedzieć o wierze. Lub, żeby być bardziej pluralistycznym, o wszelkich zabobonach i przekonaniach nie opierających się na faktach, zdobyczach nauki, tym co rozpościera nam się przed oczami. A jednak są ludzie, którzy mają np. poglądy antyszczepionkowe, mimo tego, że przeczące tym przekonaniom dane można łatwo znaleźć w sieci. Są kobiety, które pakują się w związki z mężczyznami, którzy ich nie kochają, i jest to ewidentne dla obserwatorów, a nie dla nich samych 🙂

      Ale odrywając się od wątku „co jest logiczne”. Ludzie mają różne potrzeby, na tej samej zasadzie są też mężczyźni, którzy pragną zażywać fejmu zakonnika 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s