Małżeństwo – po co to komu?

Zastanawiałeś się kiedyś? Żeby było lepiej, czy żeby było gorzej?

W życiu czasami pada deszcz i lepiej jest wtedy iść z kimś za rękę. Ale wlec go, poganiać, biec za nim – to nie jest dobra sytuacja w której sam się ustawiasz.

Instagram: @świechna

Myślę sobie, że związek dwojga ludzi jest dla radości, dlatego, że dobrze mi z tą osobą i czuję, że do siebie pasujemy. Ktoś jest zawsze po mojej stronie, ktoś mnie inspiruje do stawania się lepszym, ciekawszym człowiekiem. Nie wyobrażam sobie, że jest z definicji pracą domową, którą sama sobie zadaję, znojem i trudem, zmianą do której zakasuję rękawy i zaciskam zęby z myślą, że jak sobie wypracuję, to kiedyś będę miała miód i orzeszki.

No dobrze, powiesz – mieszasz trochę, związek to jeszcze nie małżeństwo. Dlaczego małżeństwo? Ma status prawny, który ułatwia kontakt ze światem biurokracji. Niesie ze sobą udogodnienia związane z podatkami, kwestią dziedziczenia i prawem własności, podejmowaniem decyzji w zastępstwie i przywilejami w sądzie. Przez małżeństwo nabywamy nowych uprawnień i choć faktycznie niektóre przywileje z niego wynikające możemy załatwić sobie w inny sposób, tak jest prościej. Znam osoby, które mówią, że ich związkowi nie jest potrzebny papierek. Znam też osoby, które tak mówiły w starym związku, dopóki nie stworzyły nowego, który natychmiast chciały przypieczętować małżeństwem 🙂 Każdy może poczuć niespodzianie taką potrzebę 😀 I dlatego zawsze będę wspierała ideę małżeństw jednopłciowych – nie widzę najmniejszego powodu, aby ktoś był pozbawiony możliwości zalegalizowania związku tylko i wyłącznie ze względu na swoje preferencje seksualne.

Czytam też, że gdy małżeństwo przetrwało 40-50 lat, to jest to wartość sama w sobie. Sądzę tymczasem, że jeśli przez te lata bilans dobrych chwil jest na oczywisty minus, to nie było warto. Jeśli ktoś w tej parze musiał porzucić swoje marzenia, miłości, rozwój, jeśli czasem myśli teraz o tym z rezygnacją, bo powiedzieć nie ma komu – nie było warto. Niektórzy patrzą na rozwód jak na porażkę. Umęczeni czują się moralnie lepsi od wolnych. Niesłusznie. Liczy się tylko ilość życia w naszym życiu. W końcu, pobieramy się, aby było nam lepiej.

Takie moje szkolne wypracowanie przedmałżeńskie, zachęcam Cię do napisania w którym punkcie się mylę, do dodania własnego spojrzenia na sprawę. A tymczasem u nas …

wymachując miotłą odegnaliśmy siły, które nęcąc nas orzeszkami próbowały przejąć nasz własny ślub. Chcemy zapłacić za obiad, rozważcie zaproszenie również X i Y. Przepraszamy, ale decyzje zostały podjęte i jesteśmy z nich oboje zadowoleni, podanie zostaje odrzucone. Przyjeżdżajcie, czekamy …