A u nas na wsi …

– Ale to chyba taka większa miejscowość jest …
– Nie no, na wsi mieszkam.

Jaki masz nastrój u progu nowego tygodnia? U nas trochę wolnego i trochę pracy (dzisiaj). Wczoraj pomiędzy kawą i obiadem nabrałam ochoty na spacer, bo bez pracy mam ciśnienie trupa. Zostawiliśmy Rysia słodko drzemiącego na naszym łóżku i zabraliśmy się z Kraciastym na (planowanie) krótką przechadzkę do plaży i z powrotem … na plaży akurat zaczął się odpływ a z wody wyciągano Michaela, łódź ratunkową klasy Shannon, która pierwszy raz przybyła do naszej wsi ponad miesiąc temu* …

Przy odpływie, idąc dalej na południe, można dojść plażą aż do ujścia rzeki Boyne, ale Kraciasty zaproponował, żebyśmy, zamiast przecinać Michaelowi drogę, poszli w drugą stronę i zrobili rundkę wokół półwyspu. Akurat zaczęło być ślicznie, więc w palącym słońcu ruszyliśmy wzdłuż klifów na dłuższą, niespodziewaną włóczęgę …

Zapachy morza i kwitnących łąk wykańczały swoją intensywnością i sprawę ledwo ratowała rześka bryza od morza. Za każdym razem, gdy tędy idziemy (a nie pierwszy raz podążasz za mną tą drogą), zachwycają mnie te popękane skały, które wyglądają jak pozostałości po kamieniołomie …

Tym razem nie wypatrzyliśmy na klifach kormoranów … gdzieś tam były dwa jachty płynące na północ, kajakarze, jakiś pan z dwoma biszkoptowymi psami, z których jeden chciał nam towarzyszyć w wycieczce …

Poza przepięknymi skałami, niesamowicie dużo zieleni, z jednej strony powszechnie tu występujący kolcolist, goarse, na bardziej zacienionej stronie półwyspu rozkrzaczające się dopiero paprocie. Horyzont zaniesiony morską mgłą. I takie pułapki na otyłych, które zapobiegają niekontrolowanemu przemieszczaniu się rogacizny :

Mieliśmy zrobić obiad po powrocie do domu, ale gdy zeszliśmy z krowiego szlaku do portu i okazało się, że w rybnej budce możemy płacić kartą, plany uległy zmianie. „Na wsi” zjedliśmy rybę z frytkami i popiliśmy ją colą. Obiad na świeżym powietrzu, z widokiem na morze, w otoczeniu całkiem dużej grupy ludzi, którzy mieli tego dnia ten sam pomysł:

I jeszcze rzut oka na port w drodze powrotnej. W ścianach muru portowego gniazduje nurnik zwyczajny, cepphus grylle, black guillemot, którego odgłosy towarzyszyły nam w czasie obiadu.

Najedzeni, trzymając się za rączki krętą drogą wróciliśmy do domu, do Rysia, który obudził się na nasze przywitanie. Weszliśmy do środka tylko na chwilę, żebym mogła sobie obciąć zadzierający się paznokieć i podeszliśmy kilka kroków do nasłonecznionej ławki na trawniku, gdzie ostatnio stał ołtarz na boże ciało. A Rysiu, kot wolny, z nami tup tup tup. W związku z tym mogłam zrobić zdjęcia faz zagnieżdżającego się kota:

Dzisiaj kolejny dzień irlandzkich upałów … nie było już tak cudnie, bo musiałam spędzić ponad siedem godzin w pracy, ale skończyłam akurat na tyle wcześnie, aby chwycić jeszcze przez okno kilka promieni. W piekarniku dochodzi mi lidlowska lazania, w pralce pierze się mundurek (dwa dni wolnego hip hip hurra, czyli nastrój wcale nie „ble-bo-poniedziałek”), Kraciasty szaleje z łopatą przed domem, bo kupił chabazie (konkretnie astilbe) i chce je zasadzić, żeby było ładnie. Wyszłam zapytać, czy z jego głową jest wszystko w porządku. No co, niedługo się żenię. 😀

A mnie gra od dwóch dni piosenka mojego ulubionego Billy’ego, więc i dla Ciebie:

Billy Joel – The Longest Time

Opowiedz mi o swoim weekendzie 🙂

________________________ 
* Możesz to przybycie obejrzeć na YT, my z jakichś powodów nie byliśmy wówczas na imprezie.

Reklamy

31 komentarzy do “A u nas na wsi …

        1. świechna Autor wpisu

          To jedyne skaliste wybrzeże pomiędzy Howth (Dublin) i górami Mourne. Geologicznie niezwykle ciekawe miejsce 🙂 A wcale nie jest wymagające, jeśli chodzi o spacery … fajna jest nasza wioska …

          Polubienie

          Odpowiedz
  1. Woland

    Z tego co pamiętam, ryba spadła nam jak manna z nieba, przynajmniej mnie, bo spacer wygłodził mnie solidnie, a tu było jeszcze dobre pół godziny drogi powrotnej, a przygotowanie obiadu urwałoby nam kolejne pół godziny, może nawet godzinę. Jednak teraz, gdy siedzę sobie w domku syty i zadowolony, ryba nie budzi już takich emocji, za to Rysio niezmiennie jest najprzystojniejszym kotem w okolicy, co potwierdzają zdjęcia 😉
    Byłbym zapomniał…, panierkę wywaliłem, ryba pozbawiona tej skorupy była znacznie smaczniejsza.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Jak sam powiedziałeś, odkryliśmy Rysia dla naszych sąsiadów. Wcześniej niby był, ale niewielu zdawało sobie sprawe z jego ślicznoty 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      Odpowiedz
    1. świechna Autor wpisu

      Na plaży wygląda to tak jakby byli tylko sami lokalesi (żadnych parawaniarzy), ale w porcie można było zauważyć, że wiele osób przybyło z daleka. Więc i pani prowadząca budkę z fish & chips nie chce się pozbawiać dochodu 🙂

      Polubienie

      Odpowiedz
  2. Krystyna Rozkrut

    wpisuję ponownie, dawno nie byłam w internecie, pomieszały mi się hasła, nie wiem czy uda się opublikować. Piękny kotek. Plaża też budzi podziw, a ryba z frytkami apetyt wywołuje… Mam tyle różnych zdarzeń, że nie nadążam… Pozdrawiam serdecznie.

    Polubione przez 1 osoba

    Odpowiedz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s