Dolina w Górach Wicklow.

Trudno mi uwierzyć, że do tej pory nie rozpisałam się o Glendalough, choć byłam tam dwa razy, a za drugim razem ten blog już istniał 🙂 Kraciasty rano wyjechał z przyjacielem powspinać się w Górach Wicklow (jest optymalna pogoda, więc zamierzają wejść na Lugnaquillę), a ja po śniadaniowym makaronie z bazylią i truskawkową herbatą, we własnej kuchni wyruszam w trasę wspominkową.

Malownicza Gleann Dá Loch, polodowcowa dolina dwóch jezior, znajduje się w górach Wicklow, Sléibhte Chill Mhantáin, zbudowanych z granitu, łupku mikowego i kwarcytu. Miejsce jest przepiękne i posiada pewne elementa historyczne. Ludzie osiedlali się w tych górach od neolitu, a w dolinie są zachowane zabytki osadnictwa począwszy od VI wieku n.e. …

Dolina Dwóch Jezior … są i jeziora, Dolne i Górne, naokoło większego prowadzi dość łatwy szlak, który oferuje wspaniałą trasę widokową. Właśnie tym szlakiem przeszliśmy się z Kraciastym w sierpniu dwa lata temu, gdy po raz pierwszy moje stopy postanęły na Irlandii. Latem to miejsce tonie w zieleni paproci i zapachu kwitnących wrzosów …

Zakątek jest związany z osobą św. Kevina, który po wyświęceniu na księdza w VI wieku przeprowadził się do doliny i wiódł tu pustelnicze życie. Mieszkał tuż nad jeziorem, w jaskini-grobowcu z epoki brązu, który dziś jest nazywany Łóżem św. Kewina. Z tej strony go nie widać, za to na zdjęciu poniżej jest w oddali szpilka wieży na zabytkowym cmentarzu, który znajduje się za mniejszym z jezior – to z tamtej strony, z parkingu pomiędzy jeziorami, wyrusza się na szlak, widzisz więc, że w tym momencie marszu byliśmy już całkiem daleko o startu 🙂

Ponieważ gdzieniegdzie grunt zaczyna być grząski, część drogi jest utwardzona drewnianymi schodami pokrytymi siatką. To chroni ścieżki przed rozdeptywaniem przez turystów i ułatwia dalszy marsz.

Widoki są urozmaicone, szlak bywa zacieniony przez drzewa, ale jest również bardziej trawiasta część, gdzie można spotkać pasące się jelenie, owce i demoniczne kozy. Zwierzątka ładnie ignorują turystów i strzelające migawki aparatów …

Szlak schodzi ponownie w dół i zawraca po drugiej stronie jeziora, więc te same widoki można obejrzeć jeszcze raz z innej perspektywy. Za pierwszym razem, dwa lata temu, przeszliśmy całą tę drogę „naokoło” (czyli White Route*) i wróciliśmy do miejsca wyjścia, gdy ruch turystyczny przy parkingach zmalał, a budki z jedzeniem były zamykane. Mieliśmy siły i ochotę, żeby zobaczyć zabytkowy cmentarz, więc weszliśmy na Green Route, prosty, płaski szlak prowadzący przez dębowy, podmokły las do okrągłej wieży i innych zabytków na starym cmentarzu …

Spójrz powyżej na tę górkę z drzewami stojącymi jak wieczorne panny w blasku zachodzącego słońca. Jak one się tam uchowują, w tej płytkiej glebie, wystawione na wiatr i deszcz, nie mam pojęcia. Jest to najbardziej charakterystyczny widok, gdy wjeżdża się w dolinę …

Na niewielkiej przestrzeni jest tu ruin od groma w tym ten kościółek, jeden z młodszych, bo z XII wieku, kościół św. Zbawiciela:

Najstarsze zabytki sięgają wczesnego średniowiecza, a wielkością przywodzą na myśl domki dla hobbitów. Gdzieś w tych okolicach (prawdodpodobnie bliżej jeziora Górnego) św. Kevin utworzył pierwszy klasztor, dopiero później zasiedlono znacznie łatwiej dostępne okolice jeziora Dolnego. Podobno w VIII wieku mieszkało tu około tysiąc osób i był to ważny ośrodek religijny. Widoczne przy cmentarzu ruiny różnych zabudowań są właśnie z okresu największego rozkwitu, pomiędzy VIII i XII wiekiem. Ponieważ był to ważny ośrodek irlandzkiego chrześcijaństwa, wielokrotnie stawał się celem najazdów i podpaleń, i wielokrotnie go odbudowywano. Jego upadek nastąpił pod koniec XIV wieku wskutek angielskich grabieży, do dzisiaj jednak, szczególnie w okolicach 3 czerwca, gdy Kościól wspomina św. Kevina, Glendalough jest miejscem pielgrzymkowym.

Ja oczywiście skupiłam się na oglądaniu nagrobków, zresztą aura była bardzo sprzyjająca – zachodzące słońce pięknie „grało” na niedalekich wzgórzach, a celtyckie krzyże powoli zapadały się w mrok. Większość widocznych pochówków jest z wieku XIX, chociaż są oczywiście i starsze. Poza tym cmentarz nadal służy lokalnym rodzinom, więc wśród kamiennych zabytków można wypatrzeć groby z ostatnich lat …

Dwa ostatnie zdjęcia są z naszego spaceru po Glendalough w kwietniu zeszłego roku. Pokazywaliśmy wówczas to miejsce naszym polskim gościom i mieliśmy na szlaku wyjątkowego pecha – okazało się, że od stycznia leśna część szlaku jest zamknięta z powodu cięcia lasu, więc musieliśmy nadrobić spory kawałek, żeby wejść na jakiś znany nam punk widokowy. Gdy już na niego weszliśmy okazało się, że dosłownie kilka dni wcześniej zaczęto naprawiać drewnianą, najwyższą część ścieżki. Kombinowaliśmy jak obejść kolejny zamknięty fragment, nad głowami latał nam helikopter transportujący ciężkie dechy, w lesie słychać było piły, które robiły wiosenne porządki drzewostanu. To miejsce na zdjęciu to chyba moment, gdy zrozumieliśmy, że dalej nie nada

… i zostaliśmy zmuszeni do powrotu na dół po własnych śladach. Góry na zdjęciach mają niemrawą szatę, paprocie i wrzosy dopiero budziły się z ciężkiego snu po niespodziewanie srogiej zimie. Słońce było jeszcze wysoko, gdy zeszliśmy na stary cmentarz …

… a drzewa-panny nadal spacerowały po wzgórzu, gdy nikt nie patrzył. Zupa warzywna z chlebem sodowym smakuje po takim spacerze jak danie królewskie (można ten cymes spożyć przy jednej z przyparkingowych budek). Tamtego kwietnia jadłam, omomomom, aż mi się uszy trzęsły. Pogodowo mam szczęście do tego miejsca – byłam dwa razy i dwa razy poparzyłam sobie nos. Trzeciego razu nie będzie … w sensie nosowym, bo wiem, że wybierzemy się tam nie raz – góry Wicklow są jakąś godzinę jazdy od Dublina.

* * *

Obrączki kupiłam w sieci – zamówiłam złote krążki w niedzielę, rodzice odebrali je we wtorek – ekspres, bo najprostsze jakie się dało, takie uważam za najładniejsze. Czy będą pasowały, to się okaże na dwa dni przed ślubem, inaczej się nie da. Zostały nam chyba tylko sprawy kosmetyczne, kto co je, pojawić się, czymś owinąć, zakwaterować gości, narobić sobie zdjęć. Cieszę się, że nie ma mnie w Polsce teraz, że nie mamy polskiej tv … od ostatniego posta wydarzyło się, i nadal się wydarza, tyle rzeczy związanych z nienawiścią polsko-polską, a przede wszystkim z dogorywaniem zabobonu, że dobrze jest być Gdzie Indziej. Konwulsje przedśmiertne są silne, ale wierzę, że do zgonu dojdzie. Kraj rządzony przez katolickich talibów i ich kibolskie bojówki byłby miejscem nie do życia. A o Białymstoku mam nadzieję napisać w zupełnie innym klimacie za jakiś czas 🙂 Na razie przy komputerze zastaje mnie popołudnie i trzeba coś ogarnąć w kwestii singlowego obiadu. Ryszard w głębokim śnie na naszym łóżku, zadowolony, że matka w domu. Ojciec za to zdobywa szczyty i robi dla matki dokumentację fotograficzną …

Zieloności i kochajmy się. Chłopak z dziewczyną, albo jak Ci tam pasuje 😉

________________________ 
* Mapa ze szlakami w Glendalough jest na stronie Wicklow Mountains National Park.


25 comments

    • A prosz bardzo, obiad właśnie wcinam, jak sobie we wpisie obiecywałam, a potem hoho … mogę robić, co tylko dusza zapragnie … 😀

      Polubienie

  1. Jaka ta nasza Ziemia jest pięknista, że aż oczy bolą. Co to za chleb sodowy Świechno?
    Wspaniałego ślubu Wam życzę i dobrze, że nie w Polsce, bo tu się cuda dzieją, że aż serce boli.

    Polubione przez 1 osoba

    • Ślub będzie właśnie w Polsce 😀 Zjedziemy na uroczystość, bo bez głównych bohaterów dość głupio by było …

      To tradycyjny chleb irlandzki, na sodzie i maślance. Kraciasty za nim nie przepada, mnie podchodzi do zupy, gdy uczciwie potraktuję go niesolonym masłem 🙂

      Polubienie

    • U nas pogoda jednaka, codziennie około 20 stopni i rześki wiatr, mocniejszy lub słabszy. Wieczorami bywa wyjątkowo pięknie i wspaniała jest taka drzemka przy otwartym oknie, obok kota (wiem, bo właśnie jestem po) 🙂

      Polubienie

    • Nie wiem dlaczego ich wcześniej nie pokazałam. Kraciasty za kilka dni napisze gościnnie o swojej wyprawie w tych górach 😊

      Mam nadzieję, że u nas obejdzie się bez sensacji i że szybko wyruszymy w podróż.

      Polubienie

    • Ja również zachęcam Czytelników do kliknięcia. Twój post rozwija temat osadnictwa okolicy, trudno uwierzyć chodząc po tym dzikim terenie, że ośrodek kiedyś konkurował z Dublinem 😊 Historia jest fascynująca …

      Polubienie

  2. Piękne zdjęcia. Relacja spełnia moje oczekiwania, bo masz dobre pióro i świetnie opowiadasz, jedyny nieprzyjemny zgrzyt to nazwanie rządzących „talibami” . Nie odważyłabym się kupować obrączek w sieci, chociaż prawie wszystko kupuję online. Razem z narzeczonym poszliśmy do jubilera, wybieraliśmy, mierzyliśmy i on płacił, według obowiązującego wtedy zwyczaju. Nie krytykuję, każdy ma prawo do własnych wyborów. Życzę udanych przygotowań weselnych i spełnienia Waszych oczekiwań. Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

    • Dziękuję😊
      U jubilera w Irlandii wzięliśmy miarę, ale biorę pod uwagę, że obrączki będą za małe. Są proste, więc łatwo je będzie dopasować. Poza tym zapłaciłam za nie własną kartą, chociaż myślę o tym w taki sposób, że funduje nam je moja babcia. Firma jubilerska jest bardzo solidna, a kurier był błyskawiczny.
      Napisałam „byłby”, bo na razie to tylko populiści wydający nasze pieniądze. Nie umniejszam zagrożenia, ale jest to inny rodzaj patologii. Katoliccy talibowie dążący do połączenia struktur państwa i Kościoła są pochowani głęboko. Zobaczymy jak długo potrwa obecny stan, być może następną kadencję, może załamie się gdzieś w trakcie. Miejmy nadzieję, że przewaga obecnej władzy będzie sukcesywnie podkopywana. Pozdrawiam 😊

      Polubienie

  3. OPRÓCZ BIAŁEGOSTOKU I TEGO WSZYSTKIEGO jest jeszcze inna, piękna Polska, świat w którym żyję, zwykła codzienność … trudno znieść nienawiść ale jest jeszcze miłość a ta większa więc … żyję tu , protestuję, czasem krzyczę czasem się wściekam ale nigdy nie przestałam mieć nadziei

    Polubione przez 1 osoba

    • Jestem podobnego zdania. Zresztą, jest też inny, normalny Białystok. Wszystko zależy od człowieka, od tego czy chce coś w swoim życiu udoskonalać, czy też udaje, że urodził się doskonały i wszystko już wie od samego początku. Nawet ci kibole mają szansę na poprawę i droga do miłości nie jest przed nimi zamknięta. Kto wie, może czynili to wszystko z wielkiej goryczy, że muszą udawać hetero. Więc mówię im, że niczego nie muszą 🙌

      Polubienie

Odpowiedz na świechna Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s