Late bloomer.

Zabrałam dzisiaj mamę na spacer po mojej wsi – gadałam do telefonu machając nim na lewo i prawo i pokazując jej to i owo. Tak wymyśliłam, bo ostatnio spacerować sama nie lubię, a mąż-mój-i-chłopak godzinę wcześniej pojechał był do pracy. Przed wyjazdem powiedział mi, żebym coś napisała, żeby go rozweselić. I szkopuł jest w tym, że pomimo dobrej pogody mam jakiś zamuł, a kawę powinni mi podawać przez port dożylny. Czym mogę Cię rozweselić, mój Kochany? Może Morze przed pełnym przypływem wyglądało tak:

A bardziej w ruchu tak:

Chciałam mamie pokazać jakąć meduzę lwią grzywę, ale akuratnie w meduzy nie obrodziło, za to w chusteczce do nosa przytargałam do domu jedną skorupkę. Trzymam je w słoiku, bo to typowe dla ludzi takich jak ja (w Polsce na parapecie kładłam kamienie):

I jeszcze zauważyłam, że ustawiono rusztowanie pod tym uroczym domem, którego strzecha zarosła już mchem:

Morze Może znów napełni się życiem. 65 lat temu kręcił się w jego pobliżu Rock Hudson:

W zasadzie miałam nie o tym, ale o czymś zupełnie innym. To jest tort, którym poczęstowali nas wczoraj nasi przyjaciele:

Zdmuchnęłam świeczkę, bo to ja byłam solenizantką. Dzień wcześniej pracowałam, ale też było bardzo miło – koledzy wręczyli mi róże w doniczce i voucher tk-maxxa, który natychmiast spożytkowałam na różowaty berecik Diefenthala i koszulę Hilfigera. Kraciasty sprezentował mi bukiecik podobny trochę do ślubnego. Nie piszę tego, aby ktoś składał mi życzenia, bo facebookowa aplikacja pokazująca nam kto ze znajomych i co dzisiaj obchodzi bardzo mi procedurę życzeniową obrzydziła – więcej z tym kłopotu, niż przyjemności 🙂

Mam 44 lata i 2 dni. Nigdy nie robiłam hucznych urodzin i nie chciałam takich mieć, nie dlatego, że przygnębiał mnie upływający czas, po prostu … nie uważałam tego za ważne. Zawsze było miło, gdy ktoś pamiętał, ale liczba osób, które chciałabym, żeby pamiętały, jest niewielka. Bieg czasu jest oczywisty, ostatnio bolą mnie części, które nie powinny, choć z drugiej strony nie bolą te, które powinny. Czym innym jest jednak starzenie się ciała, a czym innym poczucie tego kim się jest. W psychologii obowiązują podziały na etapy w życiu – widziałam te tabelki i pamiętam jakie uczucie towarzyszyło mi przy ich oglądaniu: niedopasowania, ale też buntu. Nie mieściłam się nigdy jak należy, wszystko zaczynałam za późno i ogólnie rzecz biorąc fatalnie pominęłam jazdę obowiązkową od razu przechodząc do miłości 😀 . Pamiętasz tę scenę z „Wszyscy jesteśmy Chrystusami”:

Przepraszam, że taka smutna, ale ona zawsze mi się przypominała, gdy ktoś, zanim jak Pambu przykazał wybrałam zamęście, wygłaszał mi moralizatorskim tonem, że wymiguję się od pełnienia jasnych ról społecznych, gdy tymczasem „on/a w moim wieku …” (inna sprawa, że pouczenia tego typu dostawałam głównie w internecie). Nigdy nie chciałam być trybikiem, Adasiem Miauczyńskim, który wprawdzie robi, co ma do zrobienia, ale poza tym ma pseudorelacje z ludźmi. Myślę zresztą, że nikt, zapytany, tego nie chce. Ludziom pseudorelacje zdarzają się po drodze, zazwyczaj gdy zawzięcie realizują cudzy plan na własne życie.

Kilka lat temu nie robiłam podsumowań i nadal nie widzę puenty na swoje eciepecie-lecie. Jestem late bloomer i bardzo mi z tym dobrze, komfortowo, bezpiecznie. Piszę to wszystko dla tych osób, które czują niepokój, bo im się zdaje, że coś już powinno się wydarzyć, a się nie wydarza. W życiu nie ma „powinno”. Jest to, co jest. Pomyśl sobie czego naprawdę pragniesz. Albo pomyśl sobie „ale ona to jest naprawdę stara”. Zawsze można wybrać 🙂

24 comments

    • Tylko dlaczego ktoś sądzi, że wie, jak być powinno 🙂 Życie to wielorakość szlaków. Ci, którzy uważają, że wiedzą jak być powinno i spędzają czas na pouczaniu innych, zazwyczaj na końcu własnej drogi wyglądają dość głupiutko. Tak, prezenty były mił 🙂

      Polubienie

  1. Ejże, miałaś rozweselić Kraciastego, a wyszło tak refleksyjnie!
    Zdaje się, że piszesz o zjawisku, którego dotknięcie odczuwam od dobrych paru lat: u mnie nigdy nie było „tak jak u innych”. I powiem Ci, że stosunek tych innych do różnych niż ich wybory, jest zdumiewająco nietolerancyjny. Zresztą, dlaczego „zdumiewająco”? Przecież to takie polskie, takie swojskie…

    Polubione przez 1 osoba

    • Zycie to jak mgnienie, mnie nauczyło ,że nie warto odsuwac rzeczy , marzeń na potem, bo może tego ” potem ” po prostu nie być.
      Życie zaskakuje w każdym wieku. Cieszmy się każda dobra chwilą , celebrujmy ją.
      Ty, Wy obydwoje świetnie potraficie cieszyć każdą chwilą , dlatego tak lubię tu zaglądać. ☺ Oby tych szczęśliwych chwil było jak najwięcej w Twoim , Waszym życiu. 🌞

      Polubione przez 1 osoba

      • Jakby ktoś otwarł i zamknął drzwi. Warto to zrozumieć jak najszybciej w swoim życiu. Ludzie nieuprawnienie noszą ze sobą przekonanie, że na wszystko mają mnóstwo czasu 🙂

        Polubienie

    • No wiem. Ale np. na naszym spotkaniu torcikowyn rozmawialiśmy też z przyjaciółmi m.in. o śmierci 🙂
      Mam rodzinę bardzo wąsko pojętą i w jej środku pouczenia były dość łagodne, natomiast w temacie dalszej rodziny sposób miałam prosty: nie chcę wiedzieć, co myślą, więc nie pytam. Inna sprawa, że można dostać nagłe obwieszczenie, co kto o Tobie myśli, w trakcie zwykłej rozmowy o niczym. I to mi się zdarzało w pracy. No cóż. Nie zamieniłabym się z Tymi osobami na ich życie, tak to zazwyczaj działa.

      Polubienie

  2. Życie może być piękne w każdym wieku. U mnie po pięćdziesiątce stało się piękniejsze. Wiele zrozumiałam, nauczyłam cieszyć się drobiazgami. Doceniam to, co daje mi Los. Miłego dnia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Bardzo mądre jest to co napisałaś. Dzisiaj mam wrażenie, że wymagania społeczne są bardzo wysokie. I to nawet nie kwestia tego, że przy stole świątecznym słyszysz od ciotek, byś wreszcie wzięła się za siebie i znalazła męża, bo starą panną zostaniesz. Widzę jak działa na nas społeczeństwo, media, internet, które pokazują idealny obraz życia, schemat w którym każdy powinien funkcjonować. Bardzo ważne jest potrafić się z tego schematu wybić, znaleźć własną ścieżkę i się w niej realizować. Oczywiście, wszystkiego najlepszego 🙂Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Najważniejsze jest to, żeby czuć się dobrze z tym, co robimy ze swoim życiem. Znam sporo osób, które i owszem, dają sobie radę, nawet osiagają coś, co na zewnątrz wygląda jak sukces, ale nie są szczęśliwe i … myślą, że tak ma być. Że szczęście i spokój kiedyś tam przyjdą, na emeryturze albo w jakiejś innej, nieokreślonej przyszłości. Tymczasem pewna w przyszłości to jest śmierć. Natomiast szczęściu trzeba pomóc swoimi decyzjami. SWOIMI. Dobroci na resztę tygodnia 🙂

      Polubienie

        • No chwile, chwile, ale chodzi też o to, żebyśmy się nie oszukiwali, że to dużo, gdy było nam ostatnio dobrze w czwartek wieczorem, szesnastego, we wrześniu. To samo zresztą dotyczy związków … kobiety czasami chcą się skupiać na tym, że było z Nim miło na wakacjach, albo że w zeszły piątek powiedział raz coś dobrego. Podczas, gdy realia dnia codziennego są takie, że nie ma z Nim emocjonalnego kontaktu. Na szczęście jestem już w takim wieku, że nie doszukuję się w ludziach dobra. Jeśli ono gdzieś tam jest ukryte to super, good for them. Ale nie doszukuję się, mam słaby wzrok, nie mam czasu, lubię mieć wszystko podane na tacy. I wychodzę.

          Polubienie

  4. Torcik urodzinowy to okazja do wypicia dobrej kawki w miłym towarzystwie, bez spinki i fajerwerków:-)
    Niektórzy te fajerwerki nawet lubią, tak jak Sylwestra, odmierzają tak sobie czas…
    W każdym razie życzę, byś mogła długo cieszyć sie bezawaryjnym ciałem i zachowała ciekawość świata do późnej starości 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Bezawaryjność! Życzmy tego sobie wszyscy wzajemnie, bo części zamienne są drogie 😀 Jak komuś odpowiadają fajerwerki, to super. Pod warunkiem, że to naprawdę jego potrzeba i jego oczekiwania zostają tak spełnione. Tort był pyszny, rozmowy ciekawe 🙂

      Polubienie

  5. 44. urodziny to takie piękne urodziny. Osiągnęłaś dziadowski wiek. Wiem, kto inny by powiedział mickiewiczowski, rzecz w tym, że wiek chrystusowy to kiedy się ma tyle lat, ile miał Jezus, gdy go ukrzyżowano, tymczasem Mickiewicz żył nieco dłużej niż 44 lata. Stąd dla mnie 44 lata to wiek dziadowski, bo w Dziadach się ta liczba pojawia. W każdym razie, skoro już chrystusowy i dziadowski osiągnęłaś, to nie pozostaje życzyć nic innego, jak tylko matuzalemowego dożyć. Oczywiście w pełnym zdrowiu ciała i umysłu. I w gronie najbliższych.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s