Sodoma.

Jeszcze nie rozprawiłam się z trzema opasłymi tomiskami, a bez ostrzeżenia zaczęłam czwarty na zupełnie inny temat, który na razie pochłania mnie zupełnie. Może pamiętasz, że jeszcze będąc w Zamościu kupiliśmy książkę Frédérica Martela wydaną przez Agorę „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”:

Nie przepadam za wydawnictwami, które żerują na spiskowej teorii dziejów, pamiętam, że ich prawdziwe zatrzęsienie wylało się po roku 1990, mam nawet kilka w rodzinnej biblioteczce w Polsce (w tym sławetnego w swoim czasie Dänikena). Uważam, że „Sodoma”, pomimo prowokującego tytułu, nie zalicza się do takich „dzieł”. Jest ona efektem kilkuletniej pracy dziennikarskiej i setek wywiadów z duchownymi na różnych szczeblach watykańskie hierarchii (w tym z 42 kardynałami), którzy mówią o sobie, chętnie też mówią o innych, analizują poczynania swoich kolegów, komentują mniej lub bardziej zawoalowanie decyzje kolejnych papieży. Martel nakreśla układ sił, starcia pomiędzy tradycjonalistami i postępowcami, przebija się przez archiwa, nagrywa, notuje, popija kawki. Uczciwie jest dodać, że nie robi tego sam, ma duże grono współpracowników w różnych częściach świata. Materiał jest w związku z tym gigantyczny, choć obszar zainteresowania został nakreślony na potrzeby tej publikacji dość wąsko i opiera się na następującej hipotezie: im wyżej w hierarchi kościelnej, tym więcej homoseksualistów.

O czym więc jest „Sodoma” konkretnie, skoro z podtytułu wiadomo już, że o hipokryzji i władzy? Tok myślenia autora jest taki: cóż mógł robić zniewieściały młodzian w macho kulturach przeszłości, które piętnowały homoseksualizm? Otóż, zostać księdzem 🙂 A skoro już nim został, pnąc się po szczeblach kariery łatwiej było o sukces łapiąc się ledwo dostrzegalnych nitek podrzucanych przez starszych „kolegów”, którzy bezbłędnie potrafili rozpoznać kogoś z „rodziny”. Łatwość dotyczyła nie tylko duchowieństwa, ale też świeckiej obsługi. W efekcie o ile na dole hierarchiii „zagęszczenie” osób homofilnych nie odbiega zasadniczo od normy, w Watykanie występuje ich nadreprezentacja, tak twierdzi Martel – dobór preferencyjny utrwalił, że heteroseksualizm jest tu wyjątkiem, nie regułą. Można zapytać, no i co z tego? We współczesnym świecie bycie gejem nie jest przestępstwem. Wg autora, przez lata obowiązywania podwójnej moralności wytwarzało to atmosferę skrajnie patologizującą zjawiska, które dzisiaj, w dobie błyskawicznego przepływu informacji, wybijają jak szambo, a konieczność ukrywania skłonności i idąca za homoseksualizmem zinstytucjonalizowana mizoginia są kluczem do zrozumienia wielu decyzji, takich jak utrzymanie zakazu sztucznej kontroli płodności przez Pawła VI, wojna z teologią wyzwolenia czy zakaz używania prezerwatyw jako środka do walki z AIDS za JP II. Na stronach książki pojawia się odpowiedź na pytanie skąd się brała opieszałość papieży w temacie pedofilii, pojawia się też, a jakże, teoria genderu 🙂 , wśród zasad Sodomy wyartykułowana została zaś i taka:

Im zapalczywiej jakiś duchowny występuje przeciw gejom, im silniejsza jest jego homofobiczna obsesja, tym większe prawdopodobieństwo, że jest nieszczery, i że za jego zapałem coś się kryje.

Nadgorliwość ma oddalić podejrzenia, ale mówi się też o niej, że jest gorsza od faszyzmu, panie Jędraszewski 🙂 Z pewnością nie jest to lektura łatwa dla wyznawców kultu JPII lub stronników kardynała Dziwisza. Zresztą w linku poniżej znajdziesz krótką i jasną opinię autora: „Jan Paweł II był główną postacią, dzięki której proceder tuszowania pedofilii był możliwy”*. Nie jest to łatwa lektura także z powodu nadmiaru materiału. Stron 715, bo autor dorzuca fakty podkreślające jego zażyłość z rozmówcami, i wykazuje się drobiazgowością w rzeczach trzeciorzędnych, jak miejsca spotkań oraz rodzaje trunków. Czy założenia przedstawione w książce mają rację bytu? Czy aż tyle w życiu wspólnoty Kościoła zależy od guilty pleasures? Amerykański sznyt wg którego wszystko da się wytłumaczyć jednym czynnikiem momentami bardzo mnie razi, ale portrety papieży i ich otoczenia, które autor nakreśla przy okazji szukania potwierdzenia dla swojej hipotezy jest, moim zdaniem, główną wartością tej książki. W Polsce nadal żyjemy w kulturze hagiografii, brak jest zaś luźnych, szczerych rozważań o człowieku, szczególnie, gdy człowiek ten zrządzeniem losu i własnych ambicji osiągnął wysoką pozycję w instytucji stworzonej przez ludzi i dla ludzi.

________________________ 
* Wywiad z autorem w Kulturze Liberalnej „Homoseksualizm w Watykanie to norma”.

45 comments

  1. Sprawa homoseksualizmu wśród hierarchów jest o tyle ciekawa, że sami hierarchowie podburzają wiernych zarówno przeciw homoseksualistom, jak i przeciw ludziom z inną identyfikacją płciową. Po prawdzie, byłoby dla mnie obojętne, czy pan papież, bądź nazywany wdową po nim Dziwisz, lubili się pobawić w mały domek, czy też woleli panie, ewentualnie jechali na ręcznym, gdyby nie to, że podjudzali wiernych przeciw mniejszościom seksualnym, podsycając nienawiść seksistowską. Zresztą wzniecali ją też wobec ludzi według nich zbyt rozwiązłych, przy czym nigdy nie uznawali, by istniała jakaś granica rozwiązłości wobec duchownych oprócz tego, że nie wolno o niej mówić publicznie. Pamiętam, jak Wojtyła się wściekł, gdy jury festiwalu w Wenecji przyznało Złotego Lwa filmowi Magdalenki. Oczywiście wściekł się na jury, że w ogóle przyjęło film do oceny i na twórcę filmu, a nie na zbrodnicze siostrzyczki. Zresztą podobnie jest ze wspomnianym przez Ciebie Jędraszewskim, który wywodzi się przecież z Poznania, gdzie 18 czy 19 lat pracował jako biskup pomocniczy w Poznaniu i krył abpa Juliusza Paetza molestującego kleryków i młodych księży. I nagle obudził się w nim krzyżowiec zwalczający odmienności seksualne. Jakie kroki przedsięwziął w sprawie Paetza – tego nie wiemy, bo szczuje na zwykłych ludzi, a nie kumpli od zabaw w kruchcie.

    Polubione przez 1 osoba

    • Krytykę książki Martela można oprzeć właśnie na liberalnym światopoglądzie – autor odsyła do źródeł, które wyautowują „ciepłych” kardynałów, ale co z tego, każdy może być gejem! W każdym razie każdy w moim świecie i nic mi do tego 🙂

      Z drugiej strony jego analiza jest jednak o tyle kusząca, że porusza następujący wątek: przypatrzmy się przestępcom seksualnym, wieloletnim predatorom, którym się „udawało”, chociaż do Watykanu wysyłano obciążające ich informacje. Pytania: A co jeśli na szczycie hierarchii były osoby z „rodziny”, które chciały chronić „przyjaciół, lub też bały się, że ktoś ich zaszantażuje wiedzą o ich własnych upodobaniach? Przypuśćmy, że nie był to papież. Dlaczego wiernych nie interesuje kto to był? Kto przechwycał korespondencję? Jeśli Sekielscy zabiorą się za temat z sercem, to nie mogę się tego filmu doczekać …

      Polubione przez 1 osoba

      • I pytanie do prokuratury: czy czekają z przesłuchaniami, aż biskupi współcześni Karolowi Wojtyle powymierają – zwłaszcza Dziwisz. Tyle że wtedy prokuratura przyłącza się do zorganizowanej grupy przestępczej chroniącej sprawców pedofilii. W świecie prawa byłoby to nie do pomyślenia, ale nie wśród katolików, którzy raczej się zgodzą, by księża nadal gwałcili ich dzieci, niż żeby ujawnić winnych ukrywania pedofilii i wystawiania im kolejnych ofiar. Rozwala mnie to udawanie, że nic się nie dzieje – oczywiście film „Nie mów nikomu” ich wzburzył, ale zupełnie ich nie interesuje dlaczego biskupi nie są wzywani na przesłuchania. Nie znam na tyle prawa, by stwierdzić, czy mogą odmówić, ale nawet jeśli mogą – niech będzie jasne, że nie chcą współpracować z organami ścigania.
        W latach dziewięćdziesiątych, prokuratura bała się ścigać gangsterów. Umarzane sprawy, niskie wyroki…. Ale krok po kroku to ogarnęli. Za wyjątkiem jednej mafii – kościoła Wojtyły. Czy ta mafia jest jeszcze okrutniejsza od Pruszkowa i Wołomina, że się jej tak boją? Czy sami są jej członkami?

        Polubione przez 1 osoba

        • Mój Wolandzie, ciężkie działa wytaczasz, ale jest w tym racja następująca: niewinni z łatwością oczyszczają się z towarzystwa winnych, inaczej sprawa się ma, gdy winni są u władzy i z tego szczytu próbują udawać, że gniewa ich postępowanie winnych na dole. Maciel założył Legion Chrystusa w 1941 roku, nie znam dokładnie jego biografii, nikt nie zna wszystkich jego tajemnic, ale przyjmijmy, że przez pierwsze 10 lat nie molestował swoich podopiecznych. Dopiero B16 zareagował. Na bogów, to ponad 50 lat! Niemożliwe, żeby w tym czasie nikt niczgo nie słyszał, nikt nic nie wiedział, a wśród bogatej korespondencji watykańskiej nie było ani jednej sugestii na ten temat.

          Polubione przez 1 osoba

          • Mówisz o ciężkich działach, a spójrz na to w ten sposób: Popełniono przestępstwo. Co się wtedy robi? Zabezpiecza ślady, przesłuchuje świadków. Patrz, sama mi o tym dziś opowiadałaś przy okazji zmiany podejścia do robienia serialów kryminalnych począwszy od CSI. Jak zatem nazwać tego, kto celowo niszczy ślady, zaciera je, czeka aż umrą świadkowie….

            Polubione przez 1 osoba

            • Ten element jest totalnie niezrozumiały w zestawieniu z oficjalnymi zapewnieniami o dobre woli: opieszałość. Bo można uznać, że to coś więcej: pozorowanie działania. A skoro pozorowanie, to idźmy dalej: pomocnictwo.

              Zaś wracając do Maciela, gość nie tylko molestował. Już w latach 50-tych był uzależniony od morfiny, a jak coś napisał, to od razu był to plagiat (El salterio de mis días). Rozmawialiśmy dzisiaj o otaczaniu się osobami podobnymi sobie – ja tam wyczuwam mendy i unikam ich, boję się ich, wchodzę z nimi w koflikt. Maciel to była regularna medna, a Wojtyła był rzekomo wielkim humanistą znającym się na ludziach … i nic? … nie poczuł nic ani przez moment?

              Polubione przez 1 osoba

  2. Też jestem ciekawa tego kolejnego filmu Siekekskuch. Myślę , że w XXI wieku, społeczeństwo chyba doroslo do spojrzenia prawdzie w oczy.
    Król jest nagi , niestety. 😉😂
    Gdzieś przeczytałam , że chyba w Islandii , stwierdzono i uchwalono , że wszystkie religie stanowią , czy podcciafniwto je pod ” broń masowego rażenia.”. Takie samo niebezpieczne dla ludzkości. 😱😨

    Polubione przez 1 osoba

    • To był fejk njus, który miał swoje źródło w jakiejś stronie satyrycznej. Ale że religia (każda) ma swoje wstrętne oblicze, to wiemy z historii. Władza zepsuje każdą szczytną ideę.

      Polubienie

      • Bardzo ciekawa rozmowa w ” Onet rano”, Węglarczyk przeprowadził z dziennikarka Korwin – Piotrkowska. Bardzo odważna i krytyczna , zwlaszca na temat polskich biskupów w ogóle kościoła jako instytucji , ba korporacji w której pracownicy muszą być podporzadkowani. ..
        Też mówiła na temat tej książki tj. Sodomy. Uważa , że to sprawnie przeprowadzona rzecz dziennikarska. Mówił na temat J.P.2. O tym wszystkim , tj. pedofilii , zabronieniu używania przez polskiego papieża prezerwatywy w krajach , gdzie umierali na HIV. , głównie krajach afrykańskich , na temat malwersacji finansowanych ,itd… , itd. No i na temat bezkarności biskupów polskich .

        Polubione przez 1 osoba

    • Myślę, że to niezłe źródło o watykańskiej obyczajowości bez lukru. Jakoś do tej pory nikt nie strzelił focha i nie pozwał autora. Faktycznie tematyka jest zawstydzająca … tylko pod Watykanem męskie prostytutki nadal mają się dobrze, wbrew ogólnym trendom.

      Polubienie

  3. Zaintrygowałaś mnie do tego stopnia, że chyba skuszę się na lekturę. Czekam też z niecierpliwością na nowy dokument braci Sekielskich o JPII i sprawie pedofilii w kościele za jego panowania na czele kościoła. Nam Polakom już od malenkości na siłę wmawia się kult kościoła, a papieża Polaka nie można traktować inaczej niż jako osobistość świętą. Mi również trudno czasem się przebić przez takie myślenie o JPII bo jako mała dziewczynka byłam edukowana, że to nasz polski Zbawiciel, a podczas transmisji pogrzebu w TV rzewnie płakałam raem z rodziną. Jednak dziś wiem, że to tylko czlowiek, jak my wszyscy.

    Polubione przez 1 osoba

    • To człowiek, i dotyczy go to, co ludzkie. Bezkrytyczny kult wystawia go na śmieszność, gdy tymczasem każdy ma swoje mocne i słabe punkty i warto o nich sobie porozmawiać, szczególnie, gdy mowa o osobach sprawujących realną władzę nad innymi.

      Polubienie

      • Tacy święci są nam Polakom potrzebni, to oni na przestrzeni wieków kreowali ludzkie sumienia, byli natchnieniem i motywacją, żeby przestrzegać prawa Bożego bo i naczej spotka nas kara. Dziś jednak mamy internet i telewizję, więc ciężko zachować jakikolwiek kult biorąc pod uwagę ilość informacji, które przygniatają nas z każdej strony.

        Polubienie

        • Sacrum jest człowiekowi potrzebne jako element, który pozwala się nam zdystansować, stąd święte gaje, kościoły jako sfera sacrum (uwielbiam tę ciszę), natomiast świętość osoby przeobrażała się w patologię w każdej religii – zawsze docierano no momentu w którym trzeba było skłamać.

          Co do pierwszego zdania, to jak cytat z elementarza – może podaj przykład osobisty: który święty wykreował Twoje sumienie, bo rodzice nie mogli być dla Ciebie przykładem. Bo ja, przyznam, kompletnie tego zdania nie rozumiem.

          Polubienie

          • Nie myślę i nie pisze tu o sobie, chodzi mi o samą potrzebę posiadania autorytetu, która jest w każdym człowieku. Dla niektórych takim autorytetem może być osoba święta, która swoim życiorysem dawała przykład. Pomijam tu relacje rodzinne i to czy tego przykładu i autorytetu dana osoba nie znalazła w najbliższym otoczeniu.

            Polubienie

            • W każdym człowieku jest chęć posiadania autorytetu? No nie wiem. Oczywiście są momenty w rozwoju, chociażby gdy uczymy się przez imitację, ale po za tym … ja np. miałabym problem z odpowiedzią na pytanie kto jest moim autorytetem. Chyba nie mam. A w zasadzie nie wiem co to znaczy. I stąd moje pytanie. Bo zupełnie nie rozumiem jak sumienie może zostać ukształtowane przez historię człowieka zupełnie oderwana od realiów tego człowieka …

              Polubienie

              • Zapraszam do zapoznania się z psychologią rozwojową albo do zagłębienia wiedzy na temat piramidy potrzeb wg. Maslowa. Przykro mi, że nie masz własnego autorytetu w życiu, to jest bardzo ważne by dążyć do jakiegoś celu, doskonalić siebie i nie mówię tu tylko o przykładzie świętych, takim autorytetem może być każdy. Pozdrawiam.

                Polubienie

                • Studiowałam psychologię, dziękuję 🙂 I nadal nie wiem co piramida potrzeb ma do postrzegania innych w nierealistycznym świetle. Oczywiste jest dla mnie, że są mistrzowie w jakiejś umiejętności, natomiast autorytet życiowy to bardzo śliska sprawa. I nie jest prawdą, że każdy ma potrzebę posiadania autorytetu. Podaję przykład – siebie. Nie ma potrzeby, żeby było Ci przykro, jestem zadowolona ze swojego życia i otaczam się dość zadowolonymi ludźmi. Autorytet jako mistrz umiejętności – tak, autorytet mityczny – nie. Ponieważ tacy ludzie nie istnieją. Nikogo nie warto naśladować dokładnie we wszystkim 🙂 Pozdrawiam.

                  Polubienie

  4. Podobno złodziej w innych widzi złodzieja. Winę za taki stan ponoszą także sami wierni, którzy duchownym, zwłaszcza hierarchom wybaczają o wiele więcej, niż zwykłym obywatelom. Mało tego, gdy mówisz cokolwiek negatywnego o biskupach czy papieżu, występujesz przeciw religii czy samym wiernym…paranoja.

    Polubione przez 1 osoba

    • Nie umiem w tej chwili przetworzyć Twojego pierwszego zdania na jakiś przykład z książki. Natomiast dlaczego jest taka a nie inna dynamika między duchownymi a wiernymi w Polsce … nie wiem. Być może to jakieś zaszłości z czasów pańszczyzny, gdy syn-ksiądz to było największe wyobrażalne szczęście. Woland podpowiada mi, że część biskupów polskich pochodzi(ło) z jakichś zadupiów – z całym szacunkiem dla małych miejscowości (sama jestem ze wsi), mogę sobie wyobrazić ten mentalny kociokwik w głowie, gdy sukces trafi na słabszy rozum. Jak drugi człowiek może być mu równy? Wesołowski był z Mizernej (581 mieszkańców).

      Polubienie

      • „Im zapalczywiej jakiś duchowny występuje przeciw gejom, im silniejsza jest jego homofobiczna obsesja, tym większe prawdopodobieństwo, że jest nieszczery, i że za jego zapałem coś się kryje.” – tak mi się skojarzyło…
        Coś w tym jest, ale od czasów pańszczyzny chyba dokonał sie jakiś rozwój, także w myśleniu?
        A może chodzi o to, że wierni nie dopuszczają do siebie myśli, że mogą byc oszukiwani przez tych, którzy mają im wskazywać drogę? Wolą udawać,że to nic takiego, każdy może zbłądzić, niż być ofiarami własnej naiwności…

        Polubione przez 1 osoba

        • Nadgorliwość często w zamyśle ma niwelować winy lub odciągać podejrzenia. Sporo zdeklarowanych homoseksualistów wspomina, że przed wyjściem „z ukrycia”, szczególnie w młodym wieku, byli mocno homofobiczni, jeśli nie w działaniu, to w gębie,

          Mówisz „rozwój w myśleniu”. Po czym w Polsce go poznać? Poziom czytelnictwa? Równy podział obowiązków w rodzinie? …

          Polubienie

          • Myśle raczej o świadomości, inaczej patrzymy już na homoseksualistów, upośledzonych umysłowo, na rolę kobiety, inny jest model rodziny itd.
            Nie ma jeszcze ideału w tym względzie, ale ciągle się to zmienia, o ile nikt nie przeszkadza za bardzo, np. z powodów religijnych czy światopoglądowych.

            Polubione przez 1 osoba

        • Rozwój rozwojem, a zaległości zaległościami. Jeszcze w latach w latach dziewięćdziesiątych zdecydowana większość kandydatów w wyborach do rad gminnych w miejscowościach poniżej 10 tysięcy mieszkańców nie miała matury, a duży odsetek kończył tylko podstawówkę. Dziś dorosło pokolenie ich dzieci, ale to nadal ludzie z kompleksami, którzy szeroko otwierają oczy ze zdumienia, gdy słyszą jak nie mam żadnych problemów, by mówić „MIESZKAM NA WSI” lub „U MNIE NA WSI”, bo oni są z tych, którzy chyba do końca życia podczas przedstawiania się nie wypowiedzą nazwy wsi z których pochodzą. W życiu nie ubiorą się tak jak ja, czy Świechna – i powodem nie będzie „styl” lub „brak pieniędzy”, ale strach przed wyróżnianiem się. Do końca życia będą przyjmować księdza po kolędzie i robić chrzciny, komunie, nawet zwykłe imieniny większe, niż my mieliśmy ślub, choć na to nie mają ochoty, ani kasy….
          A co do pochodzenia biskupów z zadupiów, to fakt. Wojtyła dziwnie gustował w zakompleksionych nadgorliwcach, dla których kariera duchowna zdawała się być jedyną drogą na poprawę stanu społecznego. Oczywiście znajdziemy wyjątki, jak Jędraszewski z Poznania, czy Ryś z Krakowa, ale jakże odwrócone są proporcje w stosunku do n.p. naukowców (porównuję te grupy dlatego, że w obu przypadkach – biskupa i naukowca – wymagana była systematyczna nauka).

          Polubione przez 1 osoba

  5. Kościół na świecie przestał być święta krową. Ludzie, widzą, mówią i piszą. Franciszek w przeciwieństwie do poprzedników nie chowa głowy w piasek. Niestety polski kościół żyje w jakimś innym świecie oderwanym od rzeczywistości. To też się powoli będzie zmieniać. Mam nadzieje.

    Polubione przez 1 osoba

    • Z lektury wnioskuję, że autor też tak widzi rolę Franciszka – że jest on otoczony osobami, które mogły sobie na więcej pozwolić podczas poprzednich pontyfikatów i chciałyby kontynuować imprezę. Faktem jest natomiast, że Franciszek daje sprzeczne sygnały, próbuje zadowolić i dogmat i opinię tłumów. To nie jest łatwa rozgrywka. Natomiast polski kościół żyje we własnym matrixie i myślę, że zbliżenie do tronu powoli go zadławi.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s