Dziękczynienie.

Zaliczam właśnie pierwszy dzień niepokoju, pierwszy dzień, gdy szukam nowej pracy. Tak się akurat ułożyło, że było bardzo ładnie, mogłam iść przed siebie bez czapki i w płaszczu elegancko niepozapinanym. Przywiozłam do domu papierologię, ale dzisiaj nie będę sobie psuła nastroju wypełnianiem rubryczek. Zjedliśmy obiad na mieście i po powrocie Kraciasty wskoczył do łóżka na drzemeczkę jako mu kot doradził. Po drodze podałam swoje cv w miejscu, gdzie bardzo miło byłoby pracować – przytulnie i chwilę spaceru od domu.

Kilka ostatnich dni to bardzo wysokie przypływy na Boyne, i akurat był jeden taki, gdy szliśmy przez Haymarket Bridge – woda zakryła wszystkie brzydkie kamienie pod pilarami na których stoi Brú, w leniwym nurcie odbijała się wieża kościoła St. Mary’s oraz Martello Tower na Millmount, wzniesieniu w środku miasta, które być może było kiedyś takim samym grobem korytarzowym jak Newgrange. Legenda powiada, że w Millmount spoczywa Amhairgin mac Míled, autor pierwszego irlandzkiego wiersza (tutaj w wykonaniu Lisy Gerrard):

🙂 Dla mnie bardzo klimatyczne.

Z okazji zakończenia pracy przybyły mi w domu dwa klomby, Kraciasty kupił mi wczoraj bukiet róż i malw, a koleżanki obdarowały mnie doniczką orchidei. Zobaczymy jak długo orchidea ze mną wytrzyma, jestem raczej fikusowo-kaktusowa. Dostałam też od miłego piękne, ciemnozielone rękawiczki Pittardsa z kaszmirkowym podbiciem. W przyszłość idę więc z ciepłymi dłońmi.

Wracając jeszcze na chwilę do muzyki, Kraciasty odkrył kilka dni temu takiego norweskiego elfa śpiewającego w Reykjaviku:

W Aurorze jest ogrom naturalności, która bardzo pozytywnie na mnie promieniuje. I say no to smutki, ponownie idziemy w nieznane.

21 comments

    • Jestem … taka jest moja natura 😉 Skupiam się teraz na tym, że dzięki temu mogę na dosłownie kilka dni wyskoczyć do Polski, nie na święta, ale za chwilę, w drugim tygodniu grudnia. Poza tym chcę czegoś więcej, niż to, co miałam.

      Polubienie

    • Babcia za mną tęskni, więc cieszę się na podróż, choć Kraciasty leci wówczas w innym kierunku i nie będziemy razem. Ambitna nie jestem za grosz, ale łakoma na życie bardzo 😀 Dziękuję.

      Polubienie

    • Tak, tym bardziej, że mi łapki szybko marzną, a przecież jeszcze muszę trzymać się za rączki z Kraciastym, żeby się nie zgubić 😉 Dziękuję za dobre słowo, cieszę się, że nie tylko ja jestem głodna 😀

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s