Jedno zdjęcie. Tęsknota za Warszawą.

Ale nie jakąś tam Warszawą, za Warszawą styczniową, taką jaką widziałam w zeszłym roku.

Ursynów, 10 stycznia 2019.

Blogowy pamiętnik mnie informuje:

we Wrocławiu dość ciepło, a tymczasem, gdy wsiadłam we flixbus o poranku, droga stopniowo coraz bardziej biała. jeszcze czekając na autobus zauważyłam, że w polskiej Coście są inne ciasta.  mijałam Luchów. na A1 jakiś karambol, więc skręciliśmy w S8. na zachodnim padał śnieg i kółka walizeczki tonęły w bieli. na szczęście nie straciłam ani na chwilę orientu. z autobusu 517 przesiadłam się do metra na Imielin. trochę było deliberacji przy znalezieniu tego bloku na W…, ale już po 15 kot ugościł mnie herbatą. do tego nadgryziony pierniczek przytaszczony z domu .

W podróży gęstniał śnieg. Miałam na sobie cieplutkie butki kupione przez Kraciastego i pamiętam jak najpierw tuptałam nimi na przystanku autobusowym, a potem wychodząc z metra. Wcześniej byłam w Warszawie dwa razy na „chodzonych” wakacjach, więc gdy tylko znalazłam się w ośnieżonej stolicy poczułam się bezpiecznie, prawie jak na mojej wsi – nigdy nie byłam na tej oto ulicy, ale kierunki do mnie przemówiły. A potem zobaczyłam Kraciastego machającego z okna na piętrze. Byliśmy oboje chorzy, ale jaki przyjemny to był czas. Wystawna kolacja u znajomych, wturliwanie się do cieplutkiego mieszkania po mroźnych spacerach, obiad w Fenicji na Dereniowej, Muzeum Narodowe, kawiarnie w Alejach Jerozolimskich, multikino na Ursynowie i spotkanie z kumplami Kraciastego. Do tego kot nasikał nam do łóżka tylko raz, a wieczorem, właśnie, gdy robiłam to zdjęcie z widokiem na budowę POW, za ścianą u sąsiadów grał telewizor. Lubię dźwięki jakie miasto wydaje z siebie przed snem.

30 comments

    • Byłam pierwszy raz jako nastolatka, ale nie pamiętam dobrze kiedy (może zresztą wcześniej, bo wtedy mieliśmy lepszy kontakt z mieszkającą tam rodziną). W stolycy obchodziłam swoją osiemnastkę, ale moje pierwsze świadome wrażenia nie były miłe – co pojechałam to lało. Zmieniłam zdanie o Wawie pod czterdziestkę – dwa razy pojechałam na obchody Powstania Warszawskiego. Obchody jak obchody, ale wtedy mieszkałyśmy po kilka dni z przyjaciółkami w wynajętych studiach, zaprzyjaźniłam się z miastem i komunikacją miejską. A teraz zyskałam warszawskich szwagrów i męża, który tu kilka lat studiował 🙂

      Polubione przez 1 osoba

    • Śnieg to dodatek sentymentalny, dobrze się go wspomina jako element za oknem naszego mieszkanka, kawiarni lub kebabowni na Ursynowie. Pomiędzy ciepłymi pomieszczaniami przemykaliśmy dość szybko, Kraciasty w uszance, ja w butach ocieplonych futerkiem, które od roku nie mają zajęcia 🙂

      Warszawa jest też spoko miejscem, gdy jedzie się może nie „do kogoś”, ale na spacery po ciekawych miejscach. Z przyjaciółkami sporo „przeszłyśmy” i jeszcze więcej nam zostało 😉

      Polubienie

  1. Nie zawsze lubiłem Warszawę. Być może dlatego, że przyjeżdżając na studia z prowincji, spodziewałem się wielkiej przygody, która czeka za rogiem, a nie byłem na tyle dojrzały, by nauczyć się szukać i doceniać. Dopiero po trzydziestce odkryłem to miasto na nowo, jego życie kulturalne, doceniłem miejsca do odpoczynku: parki, skwery, kawiarnie, Trakt Królewski…

    Polubione przez 1 osoba

  2. Bywaliśmy dawnymi czasy w stolicy, gdy zimy bywały mroźne, dryfowaliśmy od rozgrzewki do rozgrzewki, ale całe dnie na ulicy, byle jak najwięcej zobaczyć:-)
    Wolę jednak ciepłe miesiące, zmarzlak jestem…

    Polubione przez 1 osoba

    • Zmarzluch jestem i ja 🙂 Tamtej zimy przylecieliśmy do Polski już pochorowani. Ja przyjechałam do rodziców i weszłam do łóżka na cały dzień. Kraciasty czekał na mnie na Ursynowie i „na kamerce” tak kaszlał, że aż się o niego bałam, bo był w mieszkaniu sam (nie licząc kota). Mimo tego, gdy już byliśmy razem, było wspaniale, ciepło, rodzinnie. Dlatego tak miło wspominam ten czas 🙂

      Polubienie

  3. Jeżeli chodzi o wystrój zimowy , to polecam park w Wilanowie I Łazienki. .. W Tym roku nie ale w kolejnym z pewnością będę podziwiać dekorację świetlne. W Łazienkach np. przechadzajace się postacie upozorowane na te XIX wieku lub nawet na wiek wcześniej i cudne świetlne iluminacja również jak wspomniałam w parku wilanowskim. .kolompalacu rzecz jasna. Sprawdzę , czy można to wyguglac. 😊
    Ktoś tam wspomniał Warszawę zaraz po wojnie , ja to samo miałam z Wrocławiem. 😉
    Miasta pieknieja, choć nasze wspomnienia są również piękne… 😉☺

    Polubione przez 1 osoba

    • Wrocław również wypiękniał, w końcu zaczęto w nim coś robić, gdy skończyła się komuna. A Łazienki chętnie odwiedzę latem. Wilanów piękny, choć z podróży najbardziej zapamiętałam widok na Wielką Wyciskarkę Do Cytryn po drodze 😀

      Polubienie

  4. Teraz jest tam piękna iluminacja niczym z czasów Lalki Wokulskiego.
    Z miastami na ziemiach ” odzyskanych ” był problem , bo Polacy ni wierzyli ,że to już będzie do Polski należeć. Dlatego długo były raczej stamtąd rzeczy przenoszone do np. zniszczonego centrum np. Warszawy, Łodzi itd.
    .Granica podobno wcale nie na la być na Odrze a np. Szczecin polski, co teraz niby oczywiste jest. 😆
    Pamiętam ,że długo ludzie po wojnie jeździli tam grabic mienie poniemieckie.. No ale to długa historia , z której jak zwykle opowiada się tę fragmenty , które pasują do sytuacji w danym momencie. 😉☺

    Polubione przez 1 osoba

    • Grabiono ile się da. Zresztą nie tylko cudze … zdarzyło się, że nam przez płot sąsiedzi przełazili i zrywali śliwki, bo mówili, że to nie nasze tylko niemieckie. Głupota to straszna rzecz. Ktoś powie, że gorsza jest wojna, ale nie byłoby wojny bez głupoty.

      Polubienie

  5. Wilanów , to ja mam na myśli głównie kompleks pałacowy z ogrodem.
    Zdaje się że dawni właściciele Braniccy , czy jacyś tam chcieli odzyskać , ale chyba nie zwracają pałaców ,tylko oddaja kwotowo. .. Beata Tyszkiewicz , podobno tam pomieszkiwala w czasie wojny. Nie wiem , jakie uklady miala magnateria polska, ze im tego nie skonfiskowano i pozwolono być. Nie wiem , nie interesuje się i nie znam się na polityce wlasnosciowej i zwrotów po przejeciach przez państwo po wojnie.
    . W każdym razie mienie żydowskie były zabieranie przez Hitlerowców. Wszystko było przejmowanie. Od czasu do czasu odkrywanie są cenne obrazy itd.. gdzieś z prywatnych kolekcji…
    Całe wsie były czyjąś własnością, prawda…
    To nowe osiedle w miejsce dawniej wsi paskudnie świątynia do niego akuratna. A obok cudny pięknie odnowiony kompleks palacowo-ogrodowy. 😉😀

    Polubione przez 1 osoba

    • W zasadzie lubię współczesne pomysły, świat idzie do przodu, ale nawet ja bywam zaskoczona lub zniesmaczona. Tak jak zohydza mi widok Gołębiewski w środku zabudowy Karpacza, Solpol na wrocławskim Starym Mieście (nieumiejętne łączenie stylów czy gabarytów), tak Wielka Wyciskarka niby pasuje do otoczenia, ale z drugiej strony … coś z nią jest nie tak) …

      Polubienie

  6. Warszawa, ach Warszawa.. wspominam i ja z sentymentem, zwłaszcza gdy nocą biegałam z ówczesnym ukochanym środkiem ulicy, trzymając się za ręce. Mieszkałam tam tydzień, wróciłam po latach na koncert Depeche Mode, a później już z Mężem na majówkę w tamtym już roku. I ciągle mi mało i ciągle Warszawa nieodkryta. Miłe masz i Ty wspomnienia 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • I będzie ich więcej, bo chciałabym, żeby Kraciasty w cieplejszej aurze pokazał mi swoją własną Warszawę, miejsca gdzie mieszkał. Wyprawa zimowa, która, pomimo naszych przeziębień, jest dla mnie tak miłym wspomnieniem była wyprawą celową – mieliśmy opiekować się kotem 😀

      Polubione przez 1 osoba

  7. Byłam dwa razy. Za pierwszym razem jako dzieć pojechałam z rodzicielką i rodzeństwem na wycieczkę. I wrażenie było: ona (Warszawa) taka wielka, a ja taka malutka. Zważywszy, że wychowywałam się w jednym z większych miast Polski to trochę dziwne. Drugim razem pojechałam samodzielnie, na spotkanie ludności z jednego forum internetowego, na którym się wówczas udzielałam. I przy okazji na własne oczy zobaczyć człowieka, który mnie podrywał. I ze zdziwieniem odkryłam, że nadal Warszawa ciut za duża jak dla mnie się wydała. Ale ja chyba maleję, bo kiedy się z Wroc. w końcu wyprowadzałam, też już wydawał mi się za duży jak dla mnie. W każdym razie Wawy nie darzę sentymentem, mimo iż tam właśnie poznałam mojego Małżonka.

    Polubione przez 1 osoba

  8. I tutaj, i w Warszawie mieszkam w cichych miejscach. Chyba, że czasem słychać przez kilka minut sąsiadów. Szczególnie tutaj. Mogłabym mieszkać w takim miejscu, żeby nikogo nie słyszeć i mam nadzieję, że kiedyś tak będzie. 🙂
    Do śniegu nie tęsknię, po latach odśnieżania podjazdu za każdym razem, kiedy chciałam wyjechać z garażu, czyli praktycznie codziennie, a raczej dwa razy dziennie, bo wjechać też trzeba było, albo utrzymać śnieg w ryzach, mam tego białego czegoś naprawdę dość. Gdybym teraz kupowała dom, to tylko taki z podgrzewanym podjazdem 🙂
    Albo z parkingiem na płaskim.
    Pozdrowienia!

    Polubione przez 1 osoba

    • Mam dwa zupełnie sprzeczne odczucia na ten temat. Lubię ciszę, wspaniale się w niej odpoczywa, poza tym pewien dystans do sąsiadów pozwala mi … hałasować. Bo słucham muzyki raczej głośno.

      Z drugiej strony nie mam problemów z dźwiękami generowanymi przez sąsiadów czyniąc wyjątek dla dwóch zjawisk: agresywnych kłótni i gównianej muzyki (trudno uciec od sąsiada, który uważa, że umie grać na gitarze i śpiewać, i w związku z tym przez połowę dnia „ćwiczy”, przez drugą połowę „osłuchuje się” z materiałem do którego aspiruje – oj, wiem co mówię, oto tajemnica mojej niechęci do disco polo). Odgłosy ludzkiej bytności, te pokojowe, zwyczajne mnie wyciszają, wprawiają w dobry nastrój. Chyba wychodzi na to, że lubię ludzi … jednak 😀

      Podgrzewany parking. No tak, tylko, że moim rodzicom zaraz zalęgłyby się od tego koty. Ten typ tak ma 😉
      Pozdrawiam :*

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s