Silent Valley i zapora Ben Crom.

Slieve Binnian.

Kraciasty ma w styczniu naprawdę dużo pracy. Zanim sobie uzmysłowiłam jak dużo, w środę zdążyliśmy się przejść na długi styczniowy spacer, 10 kilometrów marszu po Cichej Dolinie 🙂 Spokój, samotność, przygoda – tak zachęcała nas okładka broszury wydanej przez Northern Ireland Water, którą dostaliśmy przy okazji płacenia za wjazd samochodem (£4,5) na teren, gdzie znajduje się rezerwuar wody pitnej dla hrabstwa Down i Belfastu. Oto jesteś z nami w Irlandii Północnej 🙂

Valve Tower i Overflow, w tle grzebień Slieve Binnian.

Kraciasty był zdecydowany pokazać mi wielką zaporę na końcu szlaku, ale zanim to nastąpiło wyszliśmy z parkingu i przywitaliśmy się z krzyżówkami i mandarynkami, które buszowały w niewielkim stawie i molestowały turystów o ziarna (karma była dostępna obok stawu). Zatrzymaliśmy się przy ziemnej zaporze Silent Valley zbudowanej w dwudziestuleciu międzywojennym (1923-33). Obok niewielkiej wieży jest charakterystyczny przelew spustowy. Ta „dziura” zapobiega przelewaniu się wody przez budowlę na której staliśmy. Rant „dziury”, w przewodniku nazywanej Overflow, wyraźnie wystaje, gdy poziom wody w sztucznym jeziorze jest niski.

Z małej zapory rozpościera się przepiękny widok na góry Mourne, począwszy od prawej: postrzępiony Slieve Binnian, trochę schowany Slieve Bearnagh, Slieve Meelmore, pośrodku cycuszek Slieve Doan, Slieve Loughshannagh, po prawej kopczykowaty Slievenaglogh.

Gdy obfocaliśmy Overflow woda podchodziła tuż tuż do kanału, ale jeszcze do niego nie ściekała … dolina naprawdę stała w zupełnej, bezwietrznej ciszy. Gdy poziom wód zagraża zaporze, nadmiar przelewa się do ponad trzynastometrowej dziury i jest kierowany do rzeki Kilkeel.

Przeszliśmy przez bramkę przy wieży i poszliśmy najdłuższym szlakiem mijając po prawej stronie Slieve Binnian i wywiercony w granicie Tunel. Dzięki niemu do jeziora wpadają nie tylko strumienie z okolicznych gór, ale także część wody rzeki Annalong, która znajduje się po drugiej stronie masywu. Ze względów geologicznych 70 lat temu postanowiono, że zamiast budować kolejny rezerwuar z tamtej strony góry, prościej będzie ją przewiercić …

Konstrukcja tunelu Binnian,
a nad nią jeden z wielu naturalnych spływów wody z masywu.

… w kwestii prostoty – tunel jest inżynierskim majstersztykiem. Wiercono go z dwóch stron w latach 1947-50 – ma łącznie długość 3,6 km, a gdy dwa zespoły spotkały się pod górą 6 grudnia 1950 roku, różnica w położeniu obydwu tuneli wyniosła tylko 5 cm.

Utrafiliśmy z pogodą i dniem, środa nie była szczególnie turystyczna – w trakcie całego spaceru spotkaliśmy jedną parę z przyjaznym psem i starszego pana. Jedyny problem był taki, że wyszliśmy na szlak dość późno, bo po godzinie drugiej po południu i miałam z tyłu głowy, że około piątej zastanie nas tutaj zmrok.

Szlak jest bardzo wygodny, wyasfaltowany, z kilkoma drewnianymi ławkami z których można podziwiać zrudziałe o tej porze roku góry. Jego przeznaczenie, poza walorami widokowymi, jest czysto praktyczne – to jedyna droga do zapory do której warto w razie jakichkolwiek problemów mieć szybki dostęp. Bo obecny kształt doliny to dzieło człowieka nad którym ktoś musi sprawować stałą kontrolę. Kiedyś to miejsce wyglądało przecież tak:

Zdjęcie zrobione około roku 1910. W.A Green Collection, źródło. Na środku Slieve Doan.

Przez kilka lat, akurat w okresie Wielkiego Kryzysu, ponad tysiąc osób pracowało przekształcając ten teren. Nie była to ani łatwa ani bezpieczna praca – w wyniku wypadków osiem osób zmarło.

Slievenaglogh z wyraźnie widocznym murem przecinającym szczyt.
Jeden z wielu górskich potoków zasilających sztuczne jezioro.
Zbliżenie na Slieve Doan za delikatną mgłą.

Gdy już już dochodziliśmy do północnego krańca sztucznego jeziora, szlak odbił w prawo i naszym oczom ukazała się druga budowla. Nazwa zapory i znajdującego się za nią zbiornika pochodzi od szczytu o który jest „oparta”, Ben Crom.

Wspomniałam, że szlak jest łatwy, od pewnego momentu zaczęłam jednak czuć, że sapię – droga wiedzie nieco pod górę, w końcu spotykamy się z zaporą i możemy na nią wejść. Nie liczyłam ale schody mają podobno 260 stopni. Jest to betonowa zapora grawitacyjna zbudowana po roku 1954.

Ben Crom, góra i zapora.

Na Ben Cram również cisza, kanały spustowe suche, mały strumyczek sączył się jedynie u podnóża zapory. Spacerując po jej koronie mogłam obserwować kolejny błogi widok … drugie sztuczne jezioro, dziś tylko z drobnymi zmarszczkami fal, otoczone górami:

Kiedy robiłam to zdjęcie było już po czwartej i zaczynało się zmierzchać. Mieliśmy przed sobą parę kilometrów spaceru do parkingu, przebieraliśmy żwawo nogami, ale z drugiej strony była to wielka przyjemność znaleźć się w tak pięknym miejscu o tej porze, słyszeć tylko głosy wieczornych ptaków, cykania aparatu i nasze oddechy.

Udało się nam dotrzeć do bramki przy wieży o piątej. Najwyraźniej ktoś skończył pracę na zaporze, bo w ciemności minął nas samochód, który zjeżdżał ze szlaku. Slieve Binnian przykryła tłusta, biała chmurka, nad Wee Binnian wschodził Księżyc prawie w pełni, wszystko pozamykane, dopięte, a my po ciemku szliśmy do parkingu na którym stał jeden, jedyny samochód, nasz własny. Na styczeń będzie mi musiało wystarczyć 🙂

23 comments

    • Nie jesteśmy szczególnie wysportowani, ale akurat ta trasa wymagała jedynie konsekwencji, nawet nie uporu. Wcześniej dobrze sobie podjedliśmy, więc nie potrzebny był nam ani prowiant, ani uzupełnianie płynów. Czyli lajcik 🙂

      Polubienie

    • Po płaskim to zwykły spacer, nie zaliczałabym go jako wielkiego wyczynu – do tego pogoda nam sprzyjała. Gdy walczy się z niesprzyjającymi zjawiskami atmosferycznymi nawet spacer ciągnie się w nieskończoność …

      Polubione przez 1 osoba

  1. Ja jak się zastanowię, to najbardziej pamiętam zaporę w Niedzicy. Typ ziemna i wysokość 56m. Przeszłam po niej . Wrażenie było . No i piękny widok na zamek w Czorsztynie. Byłam jeszcze na zaporze i sztucznym jeziorze w Bieszczadach , ale stamtąd mało pamiętam jakoś . Na kolonii wieki temu. . Widocznie nie interesowałem się wtedy widokami. 😉
    Tak ta sztuczna zrobiona przez człowieka ” przyroda” pięknie się zajęcia z tą naturalną zrobione przez samą przyrodę. Zreszta jak nie ma interwencji człowieka , to natura zaraz odbiera co jej … . ..😊

    Polubione przez 1 osoba

    • Ogólnie rzecz biorąc murki wyznaczają granice prywatnych działek, poza tym ograniczają przemieszczanie się kopytnych, które tutaj wypasa się dość luźno, co sprawia, że góry i górki są nakropkowane a to owcami a to krowami. Dodatkowo w tych górach o których teraz piszę jest zbudowany Mourne Wall (nie widać go na zdjęciach bo biegnie szczytami) – otacza on obydwa jeziora i ma rzekomo zabezpieczać w ten sposób przed owcami. Są to w końcu zbiorniki retencyjne wody pitnej. Tyle teorii, bo owce z pewnością łaziły po schodach zapory Ben Crom 😀 W Irlandii trudno być wielkim wspinaczem, raz że góry niskie, po drugie owce były wszędzie pierwsze … 😉

      Poza tym … z punktu widzenia turystów murki ułatwiają orientację w terenie. Z punktu widzenia owiec jest się gdzie przytulić, gdy wiatr smaga.

      Polubione przez 1 osoba

        • Myślę, że chwalić się należy jak najbardziej 🙂 Ludzie, którzy nie weszli nigdy na żadną górę łatwo deprecjonują takie osiągnięcia porównując je choćby z Tatrami (na które też nie weszli). Tymczasem można się zdziwić, ile trzeba włożyć wysiłku, żeby się dostać na taką górkę. Spada się z niej w zasadzie tak samo 😉

          Polubienie

Odpowiedz na jotka Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s