Jedno zdjęcie. Ptak.

Cozumel, 17 lutego 2011.

To mała, piękna wyspa mrugająca światłami przy wschodnim wybrzeżu Półwyspu Jukatan. Jej nazwa pochodzi z języka Majów, po hiszpańsku brzmi Isla de las Golondrinas. Wyspa Jaskółek. Od strony lądu widać z Cozumelu miasto Playa del Carmen, od północy i zachodu uderzają w nią ogromne fale otwartego morza. Cykliczne zagrożenie huraganami wymusza tu odpowiednie nastawienie, logistyczne i stanu ducha 🙂 W czasach przedkolonialnych był tu najważniejszy po Chichen Itzy ośrodek kultu i pielgrzymek w tej części Meksyku – święta wyspa Ix Chel, bogini z uszami jaguara. Hernán Cortés, młot na Azteków, zatrzymał się na Cozumelu w roku 1519 w drodze do Veracruz – tubylcy przyjęli go przyjaźnie … wyspiarze bywają inni, bardziej wyciszeni, niedoinformowani o okrucieństwie świata. W XIX wieku o włos kupiliby ją Amerykanie, widząc w zdepopulizowanej wówczas wyspie miejsce na kolonię dla amerykańskich ex-niewolników. Teraz najeżdżają ją głównie pasjonaci nurkowania z północy, którzy zatrzymują się w hotelach all-inclusive, a nowe pokolenie meksykańskich osadników obsługuje te giganty i mieszka w maciupensich domkach.

Przylot zimą na Cozumel 9 lat temu był moim pierwszym kontaktem z Meksykiem. Ptak, którego widzisz, siedzi na oparciu krzesła w otwartej na morze jadłodajni hotelu El Cozumeleño. Pewnie zastanawiam się, co wybrać do jedzenia. Hotel jest ogromny – kilkupiętrowy klocek górujący nad wyspą, z windami przeżartymi morskim powietrzem. Kilka miesięcy wstecz nie przypuszczałam, że kiedykolwiek odwiedzę którąkolwiek z Ameryk. Tymczasem byłam tutaj, bo wysiadłam z samolotu z Toronto przykrytego śniegiem. Towarzystwo było średnie, ale powiedzmy, że to towarzystwo na tamten czas, we wspomnieniach udało mi się je wyekstrahować i zapomnieć bez zbytniego uszczerbku dla całej reszty. Pamiętam za to odgłosy selwy o poranku, pogwizdywania ptaków jak tego na zdjęciu, ciepły podmuch od morza przy śniadaniu, drobnego Maję mówiącego w trzech językach, który oprowadzał nas po ruinach w środku wyspy. Może tam wrócę, bo wiem już, że wszystko się może zdarzyć.

20 myśli w temacie “Jedno zdjęcie. Ptak.

    • świechna 18 lutego 2020 / 16:18

      Zabrzmiało jak interesujący wstęp do osobistego wpisu 🙂

      Rzeczywiście Meksykanie są bardzo wyluzowani, kontaktowi, ale też niezwykle ciężko pracujący. Byłam w Meksyku dwa razy i to za drugim pobytem dotarło do mnie jak wielu z nich żyje po drugiej stronie nędzy.

      Polubione przez 2 ludzi

      • Celt Peadar 18 lutego 2020 / 20:10

        Odnośnie tego wstępu, można to streścić w dwóch czy trzech zdaniach, więc nie wiem czy byłoby z czego notkę pisać 😉

        Powód całości jest dosyć prozaiczny i z perspektywy czasu nawet śmieszny, ale jako dziecko najadłem się strachu i niestety zostało mi to gdzieś z tyłu głowy 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  1. jotka 18 lutego 2020 / 18:38

    Trochę podobny do kruka, nieco mniejszy…
    Nigdy nie mów nigdy, tak daleko jeszcze nie byłam, ale nie wiadomo.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 19 lutego 2020 / 23:01

      Brawo, pozytywne nastawienie to podstawa 🙂

      Polubienie

  2. Jula :D 18 lutego 2020 / 18:54

    Z tymi ptakami , to jakies wierzenia tubylców są. Z czasów przed najazdem Europejczyków . Mam na myśli najstarszych gospodarzy tamtych regionów . ludzie gdzieś się ulatniają a zostają wspomnienia dotyczące fascynującego zakątka , gdzieś tam … Bardzo ciekawe wspomnienia masz ze swoich podróży.. Jak zwykle zwracasz uwagę na to, co inni pomijaja.

    Polubione przez 2 ludzi

    • świechna 19 lutego 2020 / 23:03

      Być może, ale do nich nie dotarłam 🙂
      To był świetny czas na uczenie się nowych rzeczy, a jeśli chodzi o ludzi, wiesz co mówią … każdy wnosi szczęście do naszego życia, jeden w nie wchodząc, drugi wychodząc 😉

      Polubienie

  3. Tatul 18 lutego 2020 / 19:09

    Podczas pobytu w Chicago pracowałem przy remontach domów. Również należących do Meksykanów. Mam do nich przyjazny stosunek

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 19 lutego 2020 / 23:04

      Mój ówczesny znajomy również wiele lat wcześniej remontował domy w Chicago. Napatrzył się i chyba Toronto przemówiło do niego ładniej 😀

      Polubione przez 1 osoba

    • świechna 19 lutego 2020 / 23:05

      Z marzeniami podobno trzeba ostrożnie. Jest mi dobrze i teraz, chociaż właśnie mam zatkany nos ;D

      Polubienie

      • Mysza w sieci 20 lutego 2020 / 07:23

        Może i trzeba, ale one często same do głowy wskakują i nie dają odgonić. Nos się odetka i będzie jeszcze lepiej 🙂

        Polubione przez 1 osoba

    • świechna 20 lutego 2020 / 05:20

      Oczywiście, że się da, choć nie jest pewna, czy powinnam napisać „tylko trzeba chcieć”. Sporo zależy też od niezależnej zdolności organizmu 😉

      Polubienie

  4. optymista13 21 lutego 2020 / 06:30

    Nieodżałowany Wodecki śpiewał, że lubi wracać tam, gdzie już był! Pewnie warto, chociażby dla porównania.

    Polubienie

  5. 5000lib 17 kwietnia 2020 / 12:19

    Osobiste wspomnienia…
    Krukowate to najmądrzejsze w rozumieniu człowieka, są najmądrzejsze. Kruk potrafi tak ułożyć nierozupywalne orzeczy pod kołami pojazdów na przejściu dla pieszych, a gdy ten przejedzie i zrobi, ze skutkiem wiadomym, nastąpi to co musiało, to kruk sobie po to spokojnie przydrepce. Pozdrawiam, wiem, wiem nie na temat.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s