Skunk hair, don’t care.

Mija rok od dnia, gdy Kraciasty mi się oświadczył powiewając uszami swojej czapki na molu w Carlingford. W sobotę minęło pół roku od ślubu. Czas biegnie szybko, irlandzka pogoda nie pozwala natychmiast się zorientować, gdzie jesteśmy. Dzisiaj, na przykład, pada jak w listopadzie. Czas odmierzają też moje włosy – ostatnio potraktowałam je farbą dzień przed zamążpójściem, od tego czasu żyją własnym życiem odsłaniając przede mną kolejne tajemnice. Dawno ich już nie widziałam tak na serio, bez picu, i jestem szczerze zaintrygowana.

Od tego czasu dwa razy byłam u tej samej fryzjerki. Już we wrześniu, gdy sugerowałam jej przyszłe zmiany w jeździe obowiązkowej, trochę się podśmiewała: „No przecież nie jest pani taka stara, ma pani jeszcze czas”. Gdy byłam u niej w lutym radykalnie podciąć sobie włosy na elfa i do lewego wygolonego baczka dodać prawy, komentarzy już nie było. Ostatnie półrocze powoli zdjęło ze mnie stres świadomości, że mam siwy odrost. Została świadomość, bez stresu 😉 Nie wiem jak to się stało, że przez kilka lat byłam niewolnicą farbowania – niewolnicą, bo wcale nie miałam takiej wewnętrznej ochoty, był to raczej przymus związany z przebywaniem w pewnym środowisku. Na genetycznej loterii wygrałam dość szybkie siwienie po trzydziestce. Na początku niby wcale ich nie było, nie chce mi się farbować, bo za długie … to może grzebanie się henną … to dwa, trzy razy, pięć, a potem nagle się okazuje, że spod henny buntowniczo wystają siwe włosy. Skróciłam (w moim przypadku oznaczało to zejście z długości do pupy na włosy do połowy pleców), przeszłam na radykalną koloryzację, i zleciało. Taka historia, nic intrygującego. W międzyczasie zaliczyłam dłuższe znajomości z trzema fryzjerami, którzy mniej lub bardziej utrafiali w to, co było na mojej głowie zanim zaczęłam siwieć. Gdyż ja nie chciałam być inna, ja tylko chciałam nic nie zmieniać 😉 Fryzjerka numer trzy znalazła patent – stopniowe rozjaśnianie goldwellem numer siedem bez natury. Samorozjaśniające się pasma naokoło twarzy i ciemniejszy włos przy odroście, który i tak co kilka tygodni trzeba było machnąć chemią. Efekt był niezły … „to Ty farbujesz włosy? no way!” usłyszałam, gdy stwierdziłam, że pierniczę, już mi się nie chce.

Teraz witam się z nimi centymetr po centymetrze. Najpierw wygolony miałam jeden baczek i gładzenie go sprawiało mi frajdę. Teraz już wiem, że skronie i baki wcale nie są tak na 100% jak myślałam, raczej 90%, rozwojowo, ale nadal sól i pieprz, a mój naturalny kolor bez siwizny to chłodny, zimowy brąz. Nie wiem czy będę podobna do Kraciastego, który osiwiał przez to szukanie mnie po świecie. Może będę bardziej jak borsuk, lub skunks 😀 Poczekam, moim celem na dzisiaj jest srebrna lisica i wyobrażam sobie, że gdy odrosną mi włosy zniszczone farbą, zapuszczę futro, żeby drażnić nim ludzi. Czy to znaczy, że już nigdy nie pofarbuję? Nie, raczej to znaczy tyle, że gdy zrobię to następnym razem, to dlatego, że mam taki kaprys, a nie dlatego, że czuję, że muszę. Moją małą inspiracją jest sąsiadka z naprzeciwka, niewiele od nas starsza, a dużą inspiracją jest Irlandia, kraj w którym ludzie pilnują swojego nosa.

* * *

Środowy spacer po Carlingford.

31 myśli w temacie “Skunk hair, don’t care.

  1. Jula :D 9 marca 2020 / 18:53

    Wow, podobnie i ja mam. Widocznie to jest problem większości z nas. Kult młodości , jakby przechodzi , następuje bratanie się z przyrodą , natura a co z tym idzie , moda na wygląd naturalny. To chyba lepiej , tak z powodów zdrowotnych jak i estetycznych. ..
    W moim przypadku , to chyba jeszcze lenistwo po prostu nie chce mi się. Tylko staram się na tyle , żeby ludzi nie straszyć swoim wyglądem. 😉😀
    Choć jeszcze coś mam , że na zły humor , źle samopoczucie kupuje sobie drobnostke nawet i apaszke. ..

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 9 marca 2020 / 19:14

      Kiedy ja lubię być atrakcyjna, tylko nie uważam, że siwe włosy mają coś wspólnego z nieatrakcyjnością. Moja mam przestała farbować włosy, gdy zaczęły ją uczulać różne pięknidła – nie chcę powtórzyć jej błędu. Natomiast poza siwieniem, które przeraża różne matrony do tego stopnia, że całe są zapyziałe, a włos zawsze w kolorze, to opinia, że w pewnym wieku kobieta powinna włosy ściąć. Dlatego z czystej przekory radam je ponownie zapuścić, choć chwilowo mam do ramion. Zapuszczanie czystego odrostu pewnie jeszcze potrwa z 2 lata 🙂

      Polubienie

      • matali 10 marca 2020 / 15:27

        A w USA to wydaje mi się, że jest na odwrót – kobieta powinna mieć długie włosy (najlepiej lekko falowane) jak najdłużej, więc tutaj ścinanie włosów to raczej akt przekory 🙂

        Polubione przez 1 osoba

        • świechna 10 marca 2020 / 15:57

          Chyba tak. Wydaje mi się, że w Stanach kobiety 50+ nosza „kaski” – dłuższe, mocno natapirowane włosy pofarbowane na jeden, płaski odcień. To trochę tak jakby moda utknęła na latach 60-tych. Nie mówię tu o gwiazdach w tv, ale o tym co jest elegancją wg klasy średniej na amerykańskiej prowincji. W Polsce o długości włosów decyduje trend „na biedaka”. Panuje przekonanie, że farbować należy, natomiast wizyty u fryzjera kosztują, a za farbę płaci się w zależności od objętości włosów. Czyli im mniej, tym lepiej. Przy krótkich włosach wystarczy wylać sobie na główę zawartość jakiegoś taniego mazidła z supermarketu i zacisnąć zęby, żeby znieść szczypanie.

          Polubienie

          • Jula :D 12 marca 2020 / 10:20

            Hmm, ja cale zycie mialam krotkie wlosy , tak krotkie , ze na kolonii wzieli mmie do grupy chlopiecej. Musiałam wyjaśniać ,że ja to jednak dziewczynka.
            Teraz zapuszczam i mam o wiele wygodniej. Bo moje włosy z natury są poddatne, tak to się chyba mówi. Jak jest wilgotne powietrze to się nawet kręcą , jak suche to prostuja. 😉
            Mam do ramion i mogę je różnie nosić , bo luzem , wiązać gumka lub upinac w coś w rodzaju koka.
            Kupiłam sobie w aerozolu kolor , dobrany do włosów i czasami jak gdzieś idę do psikam na odrosty . 😂
            Włosy już prawie mam w naturalnym kolorze , to jest w tej chwili mieszanka różnorakich. W młodości byłam ciemna blondynka i do tego zmierzam , choć natura trochę mnie rozjasnila.
            Od czasu do czasu myje włosy szablonem koloryzujacym , żeby złagodzić siwizne i jak to się mówi ” szafa gra”. Nawet jestem zadowolona.
            Ps.
            U Wolana zauważyłam , że z butami powinien iść do dobrego szewca, żeby tam coś zszyl . 😂

            Pozdrawiam i cieszmy się życiem na pohybel koronawirusowi i nie tłoczony się się w kościołach.
            Modlić się wszędzie możemy a nawet bardziej poza swiatyniami. To apel do starszych. 😉👋👌👍🌹

            Polubione przez 1 osoba

            • Woland 12 marca 2020 / 11:19

              Słuszna uwaga, z trzech par glanków, które posiadam, dwie są nieco schodzone, w tym te ze zdjęcia, które rzeczywiście wymagają szewca ze specjalną maszyną. Konsultowałem to z pewną krawcową, która pracuje również ze skórą, ale takiej maszyny nie ma. Niby tylko języczek, a przeszkadza. Drugie ze schodzonych są do dojechania, bo w nich pęka podeszwa i nic się nie da zrobić, ale te ze zdjęcia, jak słusznie zauważyłaś, można ratować.

              Polubione przez 1 osoba

              • Jula :D 12 marca 2020 / 11:42

                Dobry szwec nawet i popękane podeszwie może wymienić lub gruba warstwę naszyc. Nie wiem jak w Irlandii ale w Polsce w, moim mieście szewc się cieszy jak idę z butami ze skóry , twierdzi , ze na te ekologiczne nie może patrzeć.
                Mam stare buty skórzane z Radoskorku i dzięki dobremu szewcowi mogę w nich biegać jeszcze przez lata. Szewc z radością mi je odnawia. No ale są ze skóry!.. Mocne . 😉😊
                Fakt , że twej cenie mogę chyba z 2 pary tych ekologicznych kupić. 😂

                Polubienie

                • Jula :D 12 marca 2020 / 11:44

                  Szewc. Nawet i dobre torebki skórzane mi reperuje. 😉

                  Polubienie

        • whengirltravels 1 Maj 2020 / 17:45

          Taaa, lekko falowane trwałą, a jeszcze lepiej siwe warkocze a la Sitting Bull, hihihi. No chyba, że mówimy o stylowych paniach z matropolii 🙂

          Polubienie

  2. sagula 9 marca 2020 / 22:05

    Ja farbuję, bo po farbowaniu włosy stają się grubsze i błyszczące, choć jest to trudna robota w domu!

    Polubienie

    • świechna 9 marca 2020 / 22:21

      Być może więc jesteś wyjątkiem. Akurat mnie farba niszczy włosy, nie dość, że były nasączone chemią, to potem płowiały na słońcu. Widzę jak super teraz odrastają mi moje siwki, grube i zadziorne. Nie mam kłopotu z objętością, bo zawsze miałam gęste włosy, ale ciekawi mnie czy będą bardziej skłonne do kręcenia.

      Polubienie

  3. Kalina 10 marca 2020 / 09:30

    Przestałam farbować głownie z lenistwa. A w dodatku ponieważ mam słabe włosy szukając czegoś „nieszkodliwego dotarłam do tzw. stylisty. Powiedział, że nie ma nie szkodliwych farb, co najwyżej są takie, które szkodzą bardzo mało. Początkowo budziło to opór, wtedy przerobiłam to na filozofię, nawet nie wiem kiedy z przekory stała się częścią mojego integralnego ja.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 10 marca 2020 / 09:39

      U mnie kwestia szkodliwości na razie była na drugim planie, bo farbowałam u fryzjerki i to ona zapewniała mi komfort. Natomiast moja mama często farbowała włosy w domu i eksperymentowała z kilkoma odcieniami. W efekcie farbowanie w którymś momencie stało się problematyczne (do tego doszła jakaś nadwrażliwość, której nie leczy) i kilka lat temu zostawiła swoje włosy w spokoju.

      Myślę, że lenistwo przeważyłoby już wcześniej. Lenistwo dotyczące myślenia „co nie gra”, bo do fryzjera nadal lubię chodzić. Tyle, że w Polsce żyłam w pewnym stanie umysłu. Bo w moim wieku kobiety traktują farbowanie jako normę społeczną, a osobę, która tego nie robi jako heretyka. Opędzanie się od niechcianych opinii też jest bardzo męczące 🙂

      Polubienie

  4. Celt Peadar 10 marca 2020 / 12:09

    Wszystkiego Najlepszego dla Ciebie i Kraciastego – i to podwójnie rocznicowo 😉

    Jeśli chodzi o włosy, muszę się obcinać średnio co 3-4 tygodnie, bo tak szybko mi rosną 😀 A mnie w długich włosach niezbyt komfortowo, więc…

    Znałem swego czasu pewną Kobietę, która miała włosy podobne do Twoich – i farbowane i do pośladków. Nigdy ich nie skracała, za to na pielęgnację musiała poświęcać sporo czasu 🙂

    Ściskam Was Oboje serdecznie, jak zawsze :=)

    Polubione przez 2 ludzi

    • świechna 10 marca 2020 / 16:00

      Najmniej czasu poświęcałam moim włosom, kiedy były najdłuższe – taka ironia. Bo prawda jest taka, że były długie, rozpuszczone i dzikie, bo nic mi się z nimi nie chciało robić, nawet zaplatać 🙂

      Dziękuję :*

      Polubione przez 1 osoba

  5. Pielęgnacyjny Zakątek 10 marca 2020 / 17:58

    Ja juszcze za czasów szkolnych. bardzo często prostowałam włosy prostownicą. Teraz jak o tym pomyślę, to aż się sobie dziwię. Farbować włosów, nie farbuję, bo nie mam takiej potrzeby i nawet by mi się nie chciało, bo to jednak wymaga uwagi i czasu. A do fryzjera tu W Uk to też nie lubię chodzić, bo mało kto ścina tyle ile chcę.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 10 marca 2020 / 19:57

      To prawda, że farbowanie zabiera czas, szczególnie z siwymi włosami trzeba długo siedzieć „pod farbą”, a i to nie ma gwarancji, że włos będzie taki jak chcemy. Włosy prostowałam kilka razy – mam ich dużo, więc wyprostowane robią wrażenie, ale … leniwa jestem, jak wspomniałam 😀

      Polubienie

  6. jotka 10 marca 2020 / 18:37

    Czas płynie niesamowicie szybko!
    Gdyby nie ten okres pomiędzy, może przestałabym farbować, chociaż gdy wracam zapuszczona z wakacji, to jakoś nie mogę zaakceptować takich naturalnych odrostów, twarz wydaje się bezbarwna…jesteś sporo młodsza, więc jeszcze inaczej patrzysz w lustro.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 10 marca 2020 / 19:59

      I dlatego podstawowym kosmetykiem Francuzek jest róż. Dobrze też zadbać o wyraziste brwi. Ja na brwi nie narzekam, a że w czasach „nowożytnych” rozpętała się brwiowa histeria, to i białogłowy bez brwi moga się jakąś pomadą poratować 😉

      Polubienie

  7. Woland 10 marca 2020 / 20:37

    Wystarczy jeden rzut oka na moje glany, by założyć, że niespecjalnie dużo czasu poświęcam na farbowanie włosów…, właściwie to w ogóle go nie poświęcam…. Tym niemniej zupełnie mi nie przeszkadza, gdy ktoś sobie farbuje… i to w najdziwniejszych miejscach. Ot…, na przykład mój kolega z pokoju w akademiku miał kompleksy na punkcie włosów…, za grubą kasę przeszczepiał sobie włosy na głowę, za to włosy na nogach utleniał, żeby ich nie było widać. Jak zdążyłaś zauważyć, moje widać 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 13 marca 2020 / 09:55

      W ogóle jesteś człowiekiem, który niewiele wywołuje presji na innych ludzi. Dlatego cieszę się, ze Ciebie znalazłam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  8. gosiamac 12 marca 2020 / 16:58

    i super że postanowiłaś wrócić do naturalnego koloru ze wszystkimi jego odcieniami. Myślę, że to jakieś demonizowanie tej siwizny, zwłaszcza u osób młodych, do których niewątpliwe się zaliczasz. Moim zdaniem w takich przypadkach ten kolor intryguje i dodaje klasy 🙂 Powodzenia w eksperymentach z fryzurą 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 13 marca 2020 / 10:02

      Myślę, że każdy kolor jest ok, jeśli nie robimy go na siłę. Kiedyś bardzo się sobie w farbie podobałam, ale i ja i moje włosy mieliśmy dość. Ostatnio farbowałam już tylko odrosty, pozwalając końcówkom płowieć i mieć się lepiej. Poza tym siwizna jest dla niektórych osób jakimś tematem na którym się skupiają, byle nie odnieść się do czegoś innego, co wymagałoby wysiłku. Bardzo dużo kobiet farbuje włosy i nadal po tym wygląda źle, bo z uporem pomijają kwestię zdrowia, wagi czy higieny. No ale „się pofarbowałam, czyli jest dobrze” – takie oszukiwanie samej siebie.

      Polubienie

  9. Antares 12 marca 2020 / 22:51

    U mnie było w drugą stronę: 34 lata życia z naturalnym, bardzo ciemnym kolorem, mimo siwków tu i ówdzie, a potem miałam trudny czas w życiu i postanowiłam się nieco rozjaśnić bo wydawałam się sobie dodatkowo smutna w tych ciemnych. Zaczęłyśmy z fryzjerką od kilku pasemek „na farbę”, potem kolejne i coraz więcej. Aż po jakichś 2 latach stopniowo wykluł się z tego miodowy blond, który jest dla mnie strzałem w dziesiątkę. 🙂 Teraz co miesiąc odrost trzeba robić, ale i siwków na nim coraz więcej. U mnie to wygląda potem jakbym miała tam ciemne i wiecznie tłuste włosy. Jedno co jest niezmienne przez całe moje życie, to moje upodobanie do posiadania bardzo długich włosów. W ogóle jestem fanką długich włosów u kobiet.
    Gratuluję rocznicy i półrocza!

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 13 marca 2020 / 10:08

      Jednym z patentów na moje siwienie miały być właśnie pasemka, ale po rozmowie z fryzjerką na temat tego jak pasemka wysuszają włosy nie zdecydowałam się na nie. Od zawsze mam problem z utrzymaniem odpowiedniego nawilżenia skóry, włosów i paznokci. Co ciekawe, gdy zaczęłam farbować tylko odrosty, reszta włosów naturalnie mi płowiała i wygląda to tak, jakbym miała robione pasemka, co widać nawet na zdjęciu z awatara. Jeśli masz ochotę farbować i podobasz się sobie, to czemu nie? Sama od dawna chciałam spróbować czegoś innego, ale takie rzeczy przychodzą (albo przynajmniej powinny) indywidualnie i bez przymusu.
      Dziękuję i pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  10. stopociechblog 13 marca 2020 / 07:43

    Jak to miło usłyszeć, że istnieją jeszcze pary ludzi, którzy nie czekają dwóch lat na ślubowanie od zaręczyn, tylko pół roku. jak miło usłyszeć, że można polubić siwiznę i tak ładnie opisać fryzurkę z wygolonym baczkiem. I na dokładkę dwie pary butów ślicznie pasujących do siebie. Pozdrawiam i życzę długiego czasu radowania się sobą i miejscem w którym osiedliście.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 13 marca 2020 / 10:19

      Rozumiem, gdy ktoś czeka, bo chce mieć wesele na 500 osób i to kwestia organizacyjna wydłuża cały proces. Czytasz mnie, to wiesz, że gdy już ustaliliśmy datę ślubu (a jedynym jej wyznacznikiem było to, że była to pierwsza wolna data), całą resztę załatwiliśmy przez telefon i maila. Nie było żadnych zaproszeń na papierze, po ślubie był obiad. Naszym głównym celem było, aby najbliższe nam osoby, które żyją w dwóch różnych krańcach Polski spotkały się po raz pierwszy. Czekanie to kwestia indywidualna – ja zawsze wiedziałam, że jeśli kiedykolwiek zdecyduję się na małżeństwo (co wydawało mi się mało prawdopodobne), to procedura będzie minimalistyczna. Życie przychodzi naturalnie. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

      • stopociechblog 13 marca 2020 / 10:23

        Tak, czytam o przez to trochę poznałam Ciebie. Nie podajesz się trendom, modom… Masz swój rozum i dobrze wyrobione zdanie. Za to też podziwiam. I fajnie, że to co było mało prawdopodobne jednak zaistniało, małżeństwo. Wszelkiego POWODZENIA na kolejne lata

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s