Pozytywna strona zamknięcia.

Irlandia powoli się otwiera. Plany rządu są mocno uzależnione od liczb, a te na razie dają nadzieję, że luzowanie restrykcji będzie postępowało zgodnie z harmonogramem. Osobiście wolałabym, żeby kraj w którym mieszkam radził sobie z pandemią COVID-19 w sposób zbliżony do modelu szwedzkiego, z myślą o tych, którzy pracują lub szukają pracy (jak ja), bo to od ludzi, którzy mogą pracować, zależy los tych, którzy są zmuszeni korzystać z pomocy państwa. W końcu, jak słusznie lata temu twierdziła nielubiana pani Thatcher, rząd nie ma żadnych pieniędzy ponad te, które ludzie zarobią. Oczywiście to, co bym sobie wolała, a to jak jest, to są w tej chwili dwie różne rzeczywistości, ale chcę powiedzieć, że osobiście nie jest nam źle. Finansowo i zdrowotnie jakoś dajemy sobie radę, co nie oznacza, że nie martwimy się o to, co naokoło nas. Od tego tygodnia w Irlandii bez ważnych powodów można się przemieszczać do 5 km od domu (przez cały kwiecień obowiązywał dystans 2 km). Zastanawiam się jaki świat zastanę, gdy już będę mogła bez celu wyruszyć dalej, a kawiarnie, restauracje, hotele dostaną odgórne błogosławieństwo na otworzenie swoich podwoi. Czyje drzwi pozostaną zamknięte? Kto nie wytrzyma finansowo tego czasu? Dla nowych biznesów, zawieszonych na świeżych, jesiennych kredytach, ta wiosna może się okazać kulą w plecy. Zamknięcie wali w ludzi nie tylko finansowo – nasza ponad 70-letnia sąsiadka już jakiś czas temu wychodziła na spacery łamiąc w ten sposób prawo, które dopiero w tym tygodniu pozwala jej na wychodzenie z domu. Intencją tzw. cocooningu było chronienie osób najbardziej podatnych na tragiczne efekty złapania wirusa, tymczasem samo zamknięcie osób starszych i nieodpornych na małej przestrzeni może mieć fatalne skutki dla ich zdrowia fizycznego i psychicznego. Sąsiadka wychodziła z domu, bo musiała. Wychodziła z domu jak osoba odpowiedzialna. Szkoda, że państwo wcześniej nie zaufało jej odpowiedzialności i trosce o własne zdrowie.

Miało być o pozytywach, przerywam więc kassandryczne wyliczanki pretensji i złych przeczuć na wczesnym etapie ich zaawansowania, bo mogłabym tak jeszcze długo. Pozytywy, wspomnę o dwóch – po pierwsze nasz związek się sprawdza. W ciągu tygodnia na palcach jednej ręki mogę policzyć godziny rozstania z mężem, poza tym spędzamy czas na przestrzeni kilkudziesięciu metrów kwadratowych grubo zagraconych artefaktami lub na spacerach podczas których zazwyczaj trzymamy się za ręce. Będąc w domu siedzimy w niedużej odległości i zajmujemy się swoimi sprawami, lub wchodzimy w interakcje na tematy różne, okołoogrodowe, pracownicze, życiowe, kulturalne. Nasze bycie tutaj nie ma cech „pracy nad związkiem”, przychodzi nam to naturalnie (mnie z pewnością) i jest mi z tym dobrze. Dom jest malutki, mimo to nie ma bólu dupy, nie ma kłótni o głupoty, cichych dni, obopólnych oczekiwań czytania w myślach, nienazwanych emocji. Cieszę się, że na lockdownie utknęłam właśnie z tym facetem, a że to mój mąż, mogę sobie pogratulować decyzji, którą podjęłam ponad rok temu. To nie oznacza, że nie odczuwam napięcia związanego z całą ujową sytuacją. Uważam, że psychika mi lekko siada, że trudniej jest mi zachować wrodzony optymizm. Z mężem jest po prostu lepiej, choć nie jesteśmy naroślami i umiemy żyć bez siebie.

Nie będę oszukiwała, że nadrabiam lektury, moje lenistwo nie zmieniło parametrów pod wpływem koronawirusa. Za to oglądamy sporo filmów, a na spacerach robię dużo zdjęć, takich jak te:

Drugim dużym pozytywem iryjskiego zamknięcia jest zmiana mojego podejścia do polskiej polityki w okresie przedwyborczym. Jeszcze na początku roku ekscytowałam się, co to będzie i w jakim kierunku pójdzie kampania. Jej brak, a w zasadzie jedyna aktywna kampania, obecnego prezydenta, Andrzeja Dudy, skutecznie zniechęciła mnie na tę chwilę do zgłaszania uczestnictwa w wyborach na wyspach. W normalnych warunkach, przede wszystkim w normalnych warunkach politycznych, już byłabym na liście tworzonej przez ambasadę w Dublinie. Ale nie jestem. Nie wiem, kiedy są wybory i nie wiem czy w tym roku/kadencji będę wybierała prezydenta. Zamknięcie Irlandii jest handy pretekstem, głównym powodem jest absolutny chaos informacyjny i organizacyjny w jakim funkcjonuje obecnie mój kraj ojczysty. Obiecuję sobie, że moje manie w dupie wyborów jest sprawą przejściową, ponieważ trzymanie ręki na pulsie polityki jest obowiązkiem każdego obywatela. Ale chwilowo obkręcam się na pięcie i robię tfu tfu. Czy dobrze robię? To już jest kwestia subiektywnej oceny. Dla mnie jest oczywiste, że to r o b i m i d o b r z e. Z zupełnym spokojem obserwuję szamotaniny polityków utrzymujących się z tego chleba, z uśmiechem czytam między wierszami ledwo powstrzymywane okrzyki triumfu wśród blogerów, którzy wspierają niemiłościwie nam panujących.

Podsumowując, jest mi dobrze w moim domu na tyle, na ile może mi być dobrze w tej sytuacji i mam w dupie polską politykę. Kraciasty twierdzi, że to dla niej odpowiednie, ciepłe miejsce, ja jestem gotowa do zrywu nadziei, ale też zbyt stąpam po ziemi, żeby wierzyć w nagłe olśnienie czy zmianę mentalności rodaków. Trzeci pozytyw: zatęskniłam do domu w Polsce. I to taka ładna tęsknota. Idę w niej gdzieś po Górach Izerskich z Kraciastym, albo siedzimy w niej w ogrodzie, z psem o imieniu Malinka.

54 myśli w temacie “Pozytywna strona zamknięcia.

  1. Mysza w sieci 6 Maj 2020 / 20:06

    Jak to miło poczytać, że się Wam układa, że tworzycie fajną parę i małżeństwo 🙂 Po wielu doniesieniach o rozstaniach i rozwodach, po wysłuchiwaniu krzyków i nerwów pary zza ściany, to naprawdę cieszy i daje nadzieję. Wracaj do formy, żebyś po otwarciu zamknięcia mogła ukoić tęsknotę..

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 6 Maj 2020 / 20:37

      U nas głośno jest głównie z powodu Megadeth, a ostatnio polskiego folku 🙂 Myślę, że ludziom teraz nie jest lekko, czy siedzą w domu, czy pracują. Ale dobrze jest, gdy się mieszka z kimś, z kim relacja nie urasta do rangi problemu. Pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  2. Widzianezekwadoru 6 Maj 2020 / 20:52

    Nic tylko pogratulować spokoju i ciszy domowej w obecności człowieka, który Ci sprawia zadowolenie. Od polityki tez trochę uciekłem ale już dziś musiałem się wypowiedzieć. Tyle tylko mogę. Opcji zapisywania się na głosowanie tutaj nie mam. Może to i lepiej. No i szczerze mówiąc trochę i ja zatęskniłem za Polską, tyle że chciałbym zobaczyć się z moimi rodzicami.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 6 Maj 2020 / 21:10

      Również chciałabym się zobaczyć z rodzicami, choć relatywnie często rozmawiamy na łączach. Lekko nie jest, szczególnie jak się przyczepi jakiś paproch (mnie od kilku dni łapie kaszel, coraz częściej odnoszę wrażenie, że alergiczny), więc jest lżej, gdy z domownikami dochodzi się do porozumienia, a wiem, że nie każdy ma to szczęście. U nas nawet kot jest w porządku 🙂
      Jeśli chodzi o politykę, to może taki komentarz:

      Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 10:56

      Też się cieszę, bo kłótnie z domownikami to byłby w tym czasie balast trudny do zniesienia 🙂
      Dziękuję i pozdrawiam 🙂

      Polubienie

  3. oko 7 Maj 2020 / 06:49

    miło przeczytać, że nie każdy potrzebuje poradnika pt: jak przeżyć z rodziną kolejny dzień.
    wreszcie można się przytulać do woli, albo polenić się wspólnie, nie musząc absolutnie nic więcej.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 10:59

      To prawda, choć przecież dobrze jest mieć przerwy od nicnierobienia 🙂
      Wcale mnie nie zdziwi wysyp rozwodów po tej dziwnej wiośnie i nie potępię tego – jeśli przymusowy pobyt w domu uzmysławia komuś, że znalazł się w tym życiu w niewłaściwym miejscu z niewłaściwymi ludźmi, to niech to naprawia, i to jak najszybciej.

      Polubienie

  4. jotka 7 Maj 2020 / 11:03

    Prawdę powiedziawszy my tez łamaliśmy zakaz i chodziliśmy na spacery w pola za tory kolejowe, bo zamknięcie kogoś przyzwyczajonego do ruchu to same negatywne skutki zdrowotne.
    Żal mi tych, którzy krótko przed pandemia otworzyli swoje interesy, całą zimę remontowali, organizowali, ulotki roznosili…katastrofa.
    Na tematy polityczne to już nawet nie chce mi się dyskutować, to ani śmieszne ani logiczne zjawisko.
    Grunt to zdrowym być, na ciele i umyśle!
    Ładny ten dom z czerwonymi drzwiami:-)

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 11:13

      Zaczynając od tego domu – kiedyś tak wyglądała cała nasza wieś, myślę, że jeszcze po wojnie 🙂 Teraz to urocze domki letniskowe nad samym morzem, niedawno ten z czerwonymi drzwiami odnowiono i położono nowy-stary dach 🙂

      Nasza sąsiadka codziennie robi dwa spacery, bo ma sporo komplikacji zdrowotnych i lekarz jej zaleca jak najwięcej ruchu. Po jakimś czasie siedzenia na miejscu, wyruszała w końcu z domu dzielną miną, i potem żaliła mi się, że ledwo wróciła na własnych nogach. Zaledwie 2-3 tyg. zamknięcia i serce by jej wysiadło od nicnierobienia, to nie są żarty.

      Zastanawiamy się, czy przetrwa wspaniała włoska kawiarenka, która otworzyła się jesienią. Doskonała kawa, przemili ludzie, co teraz z nimi będzie?

      Sama rozgrzeszyłam się ze śledzenia tych cudaków w Sejmie. A jakbym nagle musiała zagłosować? Biedroń! 😀

      Polubienie

  5. Bazgroszytka 7 Maj 2020 / 12:57

    Ja też w Irlandzkich realiach żyję i zastanawiam się jak długo państwo pociągnie na tych socjalach. Nie narzekam, ale trochę się martwię, bo źródełko w końcu wyschnie. Ja chce nad morze! Niestety z Portlaoise to więcej niż 5km.

    Pozdrawiam i zdrówka życzę.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 13:21

      My akurat z rybackiej wioski, więc są plusy naszego zamieszkania, ale zerkamy tęsknie na góry za zatoką, a czytałam, że przemieszczanie się powyżej 20 km będzie możliwe od którejś fazy otwierania, chyba w lipcu dopiero. Irlandia ogromnie pomaga obywatelom, to są gigantyczne sumy i zastanawia mnie jak to się przełoży na stan socjalu po pandemii. Przecież są domy socjalne, które trzeba remontować, komunikacja miejska, która cały czas u nas jeździ na pusto, albo dla jednego pasażera.

      Pozdrawiam Portlisz 🙂 i zdrowia.

      Polubienie

  6. optymista13 7 Maj 2020 / 13:02

    Szczerze mówiąc nie zazdroszczę tym, którzy muszą dzisiaj pracować. Chyba miałem dużo szczęścia, że uciekłem na wcześniejszą emeryturę. Polityka już dawno mnie rozczarowała! 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 13:24

      Są plusy i minusy siedzenia w domu. Mój tata też swego czasu zwiał na wcześniejszą, i choć pieniądze były marne, bardzo to sobie chwalił. Polityka to polityka. Nie mam wygórowanych oczekiwań, natomiast polski rząd w tej chwili puka od spodu.

      Polubione przez 1 osoba

  7. Woland 7 Maj 2020 / 13:39

    Ja tak nieśmiało ogłoszę hipotezę, którą nie raz i nie dwa dzieliliśmy się ze sobą. Być może sekret tkwi w tym, że się lubimy, a nawet kochamy? I jeśli do tego dodamy to nasze zboczone pragnienie, żeby było dobrze, zamiast ciężko? Bo sama wiesz, że mądrości w stylu „bo życie jest ciężkie” docierają zazwyczaj ze strony, w której nikt nie próbuje go sobie ułatwić. Weźmy na przykład te dwie starsze panie z dokumentu „Siostry” Pawła Łozińskiego, które zachowywały się tak, jakby sensem ich życia było sprawienie przykrości jedna drugiej i wzajemnie, by chwilę później płynnie przejść do narzekania na codzienne obowiązki i przypadłości starości.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 14:34

      I coraz bardziej mam ochotę poświęcić osobny wpis obydwu króciutkim filmikom, które wczoraj obejrzeliśmy, bo one tak bardzo dotykają kwestii „no życie było takie ciężkie, i wprawdzie 90% czasu serdecznie się nienawidzili, ale zobacz jak na starość się sobą opiekują, i zmarli jeden po drugim”. Znaczy … takie osiągnięcie życiowe ilustrujące powiedzenie „rodzina jest najważniejsza”. Albo może porozmawiajmy o tym na blogu gadanym? 😀

      Polubione przez 1 osoba

  8. Kalina 7 Maj 2020 / 18:28

    Nie ty jedna widzisz plusy, ja, i wiele innych znanych mi osób też. Wystarczyło mieć wokół siebie jako taki klar. Tyle, ze obawiam się, że to zamknięte w małych przestrzeniach dobro nie wyleje się na zewnątrz, tylko zostanie zalane prze panoszące się za drzwiami zło. Już politycy o to zadbają.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 22:15

      Przebrzydły ryj polityki pokazuje nam, że tych zadowolonych nie ma za dużo, skoro demokratycznie to ryje są wybierane. Dla wielu siedzenie w domu z rodziną jest rozczarowujące – wali po oczach prawda, że ani się tej rodziny nie lubi, ani oni na lubienie nie zasługują. Może kwarantanna będzie czasem na zmiany?

      Polubienie

  9. gosiamac 7 Maj 2020 / 19:08

    Twój wpis jest jak promyk słońca pośród czarnych chmur ogólnych narzekań 😉 Bardzo się cieszę, że związek „sprawdza się” w trudnej sytuacji. Nerwację akcją wyborczą też sobie odpuściłam, bo jak powiadał Einstein „denerwowanie się, jest zemstą na własnym zdrowiu za głupotę innych” 😉 Gdyby to nie dotyczyło mojego kraju to pewnie zdrowo bym się uśmiała tą przedwyborczą szopką, ale niestety… Śmiać się nie mogę, denerwować nie powinnam, zostaje więc mi bierne przyglądanie się co z tego wyniknie, choć raczej złudzeń nie mam.
    Na razie ciesze się z poluzowania rygorów, dzięki czemu mogę ruszać w plener. Serdecznie pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 7 Maj 2020 / 22:19

      Pozdrawiam również. Zrobienie kroku w tył od polityki naprawdę robi dobrze w czasach szopki bożonarodzeniowej, która się odjaniepawla na naszych oczach. I dobrze jest mieć obok siebie człowieka z którym można pójść albo pohasać na spacer 🙂 Cieszę się, że nie ma u Ciebie przerwy we wpisach i mogę regularnie czegoś ciekawego dowiedzieć się o Polsce 🙂

      Polubienie

      • gosiamac 8 Maj 2020 / 16:09

        🙂 wprawdzie z większości swoich planów wyjazdowych musiałam zrezygnować lub odsunąć je na przyszły rok, ale przerw we wpisach nie przewiduję 😉 Miałam sporo „zaległych” materiałów, które teraz wreszcie opracowałam. Mam też trochę nowych, bo choć duże ośrodki na razie są niedostępne, to te niewielkie, zagubione wśród pól i lasów stoją otworem 🙂

        Polubione przez 1 osoba

    • świechna 10 Maj 2020 / 23:49

      Jest dobrze, choć i mnie się dłuży.
      Przynajmniej nikt mnie we własnym domu nie próbuje wkurzyć dla zasady 🙂

      Polubienie

        • świechna 11 Maj 2020 / 10:26

          O matko, mnóstwo ich jest w użyciu!

          „życie to nie bajka”
          „jestem taki/a wrażliwy/a”
          „kobietę/mężczyznę trzeba sobie wychować”
          „mój ojciec też tak robił”
          „zawsze robisz mi na złość”
          „a mogłem/am się hajtnąć z X lub Y”
          „kto się lubi, ten się czubi”

          … na pewno jeszcze jakieś znasz 🙂

          Polubienie

            • świechna 11 Maj 2020 / 17:35

              Niby tak … chodzi o proporcjum, mocium panie. Gdyż słowo „czasem” to bardzo nieokreślona częstotliwość 🙂

              Polubienie

  10. Antares 9 Maj 2020 / 07:23

    Lubię czytać o takich udanych współistnieniach pod jednym dachem. To daje nadzieję, że takie rzeczy jednak są możliwe. Aż mi cieplej na duszy się robiło w trakcie czytania Twojego wpisu. Ja chwilowo nie mam jak być na bieżąco, chyba że włączę radio. A że słucham lokalnych, to szamotaniny jest dużo mniej 😉 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 9 Maj 2020 / 09:32

      To nigdy nie jest tak, że to zasługa jednej osoby, bo przecież ktoś mnie mógł oszukiwać, że jest fajny, a teraz szydło wylazło by z wora. Dlatego zupełnie rozumiem rozwody i wcale mnie rozstania po pandemii nie zdziwią, ani nie będą źródłem satysfakcji. Wolę jak ludzie zmieniają, niż cierpiętniczo ględzą. Pozdrawiam 🙂

      Polubione przez 1 osoba

      • Antares 9 Maj 2020 / 13:30

        I tu się z Tobą zgadzam w całej rozciągłości. Cierpiętnicą też nigdy nie byłam. Ale niestety wiem, że są ludzie, którzy byliby bardzo nieszczęśliwi gdyby mieli być szczęśliwi. Też myślę że będzie sporo rozstań po tej weryfikacji

        Polubione przez 1 osoba

        • świechna 10 Maj 2020 / 23:48

          No tak. Bo jak będę szczęśliwa, to o czym będę rozmawiała? 😀 Wiem, co masz na myśli … wiem też, że wiele osób z zapałem wymaga cierpiętnictwa od innych i aby to osiągnąć, sięga po argumenty z wysokiej półki (bo „co sąsiedzi powiedzą?” to każdy może wymyślić, ale już honor, duma, miłość do dzieci, odpowiedzialność, wiara …).

          Polubienie

          • Antares 11 Maj 2020 / 17:24

            O tak, umartwiaj się i niech ci będzie najgorzej, wtedy nam będzie lepiej bo poczujemy chorą satysfakcję. Ale i tak masz uznawać, że nam jest gorzej i jesteśmy taaaacy biedni i wymagamy troski niewspółmiernej do sytuacji, twojego czasu, twojej rezygnacji z samego siebie. W sumie to takie..polskie. Pozdrawiam

            Polubione przez 1 osoba

            • świechna 11 Maj 2020 / 17:50

              To mechanizm wyuczony – „postękam, a zyskam uwagę” (uwaga rodzica, to dla dziecka najważniejsza rzecz). Mechanizm, który działa przez jakiś czas (czyli jest dobry). No ale dorastamy i zaczynamy zawracać w ten sposób główę innym, a co gorsze, gdy ktoś nie uznaje naszego prawa do stękania, czujemy się urażeni, odrzuceni. Wracamy do dzieciństwa – czujemy porażkę tak, jakbyśmy właśnie zrobili wszystko jak należy, odegrali całą tę stękającą-marudzącą scenkę jak zwykle, żeby mamusia nas ukochała, a ona tym razem poszła sobie dalej. Cóż … warto od czasu do czasu zmieniać metody 🙂

              Polubione przez 1 osoba

  11. roksanna 9 Maj 2020 / 11:05

    A ja przekornie napiszę, że mogłabym się nawet pokłócić z OM, ale nie mam okazji… ech…
    Cieszy mnie to, że dobrze znosicie całą tę sytuację.
    Zdjęcia jak zawsze cudne… Mogłabym zamieszkać w Irlandii wiecznie zielonej, nieupalnej, z morzem i górkami…
    Też więcej oglądam niż czytam, może to chodzi o skupienie, które podczas czytania musi być większe? A te myśli czasem gdzieś się rozbiegają samopas.
    Serdeczności i słonecznego, uśmiechniętego weekendu 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 10 Maj 2020 / 10:57

      Gdy kogoś z nami nie ma, a chcielibyśmy, aby był, pewnie każda z nim aktywność jest na plus 🙂

      Mnie takie długie zamknięcie i nicnierobienie zdecydowanie nie służy, choć, brońciębogowie, pracusią nie jestem. Więzienie to straszna kara. Irlandia jest chłodna, a położenie nadmorskie naszej wsi w zasadzie wyklucza szerokie zastosowanie cienkich, zwiewnych sukienek (ja przynajmniej ich tutaj nie noszę, lokalesi bardziej są zaprawieni z pogodą). Za to wybornie tu kawa smakuje, gdy za oknem duje 😉
      Dorego weekendu.

      Polubienie

      • roksanna 10 Maj 2020 / 11:51

        Jeszcze kilka lat temu nie reflektowałabym na taki klimat, szczególnie nad morzem, ale wszystko się zmieniło, wiec nie tęskno mi za zwiewnymi sukienkami, zresztą zawsze wolałam spodnie 😉

        Polubione przez 1 osoba

        • świechna 10 Maj 2020 / 23:41

          To prawda, że z czasem odczuwamy temperatury inaczej. Ja wolę temperatury umiarkowane, choć jeszcze kilka lat temu, jako zmarzluch, głosiłam, że upał wytrzymam każdy. Jak nigdy nie lubiłam się opalać, teraz gorętsze powietrze mi po prostu przeszkadza.

          Polubienie

  12. Alex. 11 Maj 2020 / 18:36

    Zazdroszczę, że możecie być daleko od tego syfu, który tu mamy. Z dnia na dzień mam mniejsze zaufanie do władzy, jeśli kiedykolwiek jakieś miałam. Czuję, że robią nas w balona i manipulują nami jak tylko chcą. A ta epidemia tylko im w tym pomaga. Nie wiem już sama co jest prawdą, a co kłamstwem. Statystki są tak zmanipulowane, że nie wiemy jaka tak naprawdę jest skala zachorowan w kraju. Jesteśmy zamknięci w jakiejś szklanej kuli, z której ciężko się wydostać. To bardzo przykre, bo kocham ten kraj. Ale nie czuję się tu ani trochę bezpiecznie. Dobrze chociaż, że jest ktoś obok, teraz jest to szczególnie ważne.

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 11 Maj 2020 / 18:57

      Z podobną nieufnością spoglądam z daleka, bo mamy w głowie plany przylotu, ale sytuacja jest taka, że trudno coś zaplanować (odnoszę wrażenie, że w Polsce epidemia rośnie w siłę). W Irlandii na tę chwilę zachorowalność i obłożenie łóżek w szpitalach mocno spadło. Widać pewne rozprzężenie, dzisiaj byliśmy w sklepie i czułam, że ludzie skracają dystans, już im się nie chce. W każdym razie mamy teraz ponad 23 tys. na liczniku, ale nadal chorujących jest z ok. 5 tys. i wszyscy liczymy na to, że ta liczba będzie malała. Czy to znaczy, że na wakacje samoloty wylecą z lotnisk … kurcze, nie wiem, a chcę się spotkać z rodziną i pójść w góry.

      Polubienie

      • Alex. 11 Maj 2020 / 20:33

        U nas nie wiadomo jak jest naprawdę, testy są bardzo niewiarygodne, z resztą jest ich robione stosunkowo mało. Nic nie wskazuje na to, że mamy wyjść z epidemii, a ludzie już całkiem poluzowali. Myślę jednak, że to dlatego że nie ufają władzy i ograniczeniom, które są wprowadzane bardzo pochopnie i w ciemno. A służba zdrowia… Szkoda słów. Chciałabym móc powiedzieć, że wracamy do normalności, ale jeszcze przed nami długa droga. Mam rodzinę za granicą, ojca, kuzynów i również bardzo tęsknię. Miejmy nadzieję, że w końcu ktoś opracuje skuteczny lek na to dziadostwo.

        Polubione przez 1 osoba

  13. Jaskółka 14 Maj 2020 / 15:53

    „Obiecuję sobie, że moje manie w dupie wyborów jest sprawą przejściową, ponieważ trzymanie ręki na pulsie polityki jest obowiązkiem każdego obywatela” Święta racja. Komuś, kto mówi mi, że go polityka nie interesuje mówię, że może i tak, ale nim się polityka interesuje. Nie ma takiego człowieka, którego polityka nie dotyczyłaby.
    Ale ja mam przesyt, chociaż z Jaskółem ciągle dyskutujemy. Czytamy, słuchamy i dyskutujemy na tematy aktualnie polityczne.
    Na następne wybory nie idę. Pierwszy raz w życiu nie idę. Nie tylko dlatego, że nie wierzę w ich uczciwość, ale również dlatego, że nie będę po raz kolejny wybierać mniejszego zła.
    Polska stała się krajem nie do zniesienia. Ja tu się duszę. Cały patriotyzm ze mnie uleciał. Kiedy myślę o czymś, co dzieje się w kraju, to często mówię :tam w Polsce. Już się z krajem nie utożsamiam. To nie moja Polska. Odczuwam to jako osobistą porażkę.
    Granica z Czechami jest 10 kilometrów stąd. Tam jest zupełnie inna atmosfera.
    Dobrze jest czytać, że dwojgu ludzi jest ze sobą wspaniale. Ty i Woland, odbieram to na podstawie Waszych wpisów, jesteście bardzo ciepłymi, przyjaznymi ludźmi. Lubię czytać Wasze posty.

    Polubione przez 2 ludzi

    • świechna 14 Maj 2020 / 17:55

      Właśnie czytam, że Kidawa się wycofała i myślę sobie – daliby spokój, te głosy niech przerzucą na kogoś z zewnątrz i finito. Ale to chyba zbyt inteligenckie myślenie jest, zbyt szczwane i dalekopatrzące. Nie wiem u mnie jak to będzie z wyborami, ostatnio decyzję podejmuję na kilka tygodni do przodu i tyle mi wystarczy.

      Gdy przeczytałam o Czechach, przypomniał mi się „Pokot” Holland 😀 Tak, wystarczy umowna granica, a za nią mentalnie inny świat. Ja ciągle wierzę, że Polska kiedyś dojdzie do tego. Kiedyś. Dziękuję w imieniu moim i Wolanda. Lubimy żyć lekko i spokojnie. Nie zawsze się da, ale takie mamy ideały 🙂 Pozdrawiam.

      Polubione przez 1 osoba

  14. Kalina 15 Maj 2020 / 09:34

    nie widzę możliwości wpisania komentarza pod twoim apelem o wpłaty na zrzutce. Wpłaciłam, bo chyba wiesz jak ludzi wziąć pod włos … bezbożnicy górą!

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 15 Maj 2020 / 10:01

      😀 Dziękuję. Miałam okazję poczuć, jakie to fatalne uczucie, prosić ludzi o kasę. Wszyscy chcą kasy, zrzutki są wszędzie. A przynajmniej niektórzy z tych ludzi są postawieni pod ścianą – wydaje się, że proszą o pieniądze ciągle, a rzeczywistość jest taka, że to i tak ledwo pozwala im trzymać głowę nad taflą wody. Złościło mnie to wczoraj, dziś dzień wyciszenia. Tak planuję. Zdrowia dla Ciebie.

      Polubienie

  15. irolka 23 Maj 2020 / 13:39

    Witaj Świechno. Obiecałam wieki temu przeczytać Twojego bloga, i w końcu zaczęłam. Wstyd, że tyle czasu mi zajęło! Myślałby kto, że w czasach zarazy wolnego czasu będzie aż nadto, ale wcale nie – w tygodniu pracuję z domu, po południu K. wraca z pracy i idziemy na spacer, a potem oglądamy TV. W weekendy czas z przymusu spędzamy razem (też się nie kłócimy, co zauważyłam z przyjemnością!), a normalnie K. jechałby choć na kilka godzin do dzieci. Teraz a to się dom i ogród sprząta, a to coś maluje, a to ogląda więcej TV (cięgiem stoimy na 50% free space, bo SKY ma kilka dobrych seriali), czy znowu idzie na spacer, i wcale tego wolnego czasu więcej nie ma… Obiecuję, że przeczytam, choćby mi to tygodnie zajęło 🙂
    Co do lockdownu, przejadł mi się i on, i wirus, chcę powrotu do normalności, wakacji i spotkań towarzyskich! Mam nadzieję, że rząd zacznie bardziej krytycznie podchodzić do zaleceń Holohana i przestanie się bać własnego cienia, otworzy kraj i ruszy gospodarkę, bo inaczej nie będzie czego zbierać. Muszę przyznać, że jestem rozczarowana ich taktyką. Mnie też dużo bardziej podoba się model szwedzki, a nawet w Holandii życie wydaje się prawie normalne (przyjaciółka tam mieszka). Jeśli to zasługa lepszej służby zdrowia, to może należy się skupić na jej poprawie, zamiast zamykać wszystkich w domach!
    Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • świechna 23 Maj 2020 / 14:06

      Nie mamy podłączonej anteny, więc na ekranie oglądamy filmy, które mam na dvd, lub udostępnione w sieci. To pozostawia sporo czasu na inne sprawy, choć fakty są i takie, że zamknięcie mnie bardzo rozleniwiło. Bardzo wyczekuję kolejnych etapów otwarcia, miałam plany wylecieć do Polski w czerwcu, ale właśnie się dowiedziałam, że odwołano nam (po raz drugi) loty. No cóż, chyba wizytę przesunę na jesień. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się zrobić kilka ważnych rzeczy 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s