Blog

Pompa insulinowa dla Norberta.

Na tym blogu nigdy nie ogłaszałam żadnych zrzutek, teraz robię to, bo mi i trochę smutno, i trochę ręce opadają. Jeśli czytasz dłużej tego bloga, Norberta możesz znać. Spotkaliśmy go w naszej podróży poślubnej i pisałam o tym tutaj. Zajechaliśmy…

Pozytywna strona zamknięcia.

Irlandia powoli się otwiera. Plany rządu są mocno uzależnione od liczb, a te na razie dają nadzieję, że luzowanie restrykcji będzie postępowało zgodnie z harmonogramem. Osobiście wolałabym, żeby kraj w którym mieszkam radził sobie z pandemią COVID-19 w sposób zbliżony…

Jedno zdjęcie. Doświadczenie.

Żadna szczególna myśl nie naprowadziła mnie na to niepozorne zdjęcie, chociaż teraz widzę, że łączy się z nim wiele wątków. Na przykład to, że ekspresowo rozstaję się z  miejscem na którym czytam „muzułmanie nas, białych, nienawidzą i nami gardzą, to…

Stokrotki.

Siedzę w zamknięciu, odwiedzam na przemian dwie te same plaże, nihil novi sub sole, nadrabiam zaległości książkowo-filmowe, nie miałam jednak szczególnej weny, żeby o tym pisać. Aż wczoraj sobie nadrobiłam coś, o czym nie sądziłam, że mi jest potrzebne do…

Bardzo dziwny święty Patryk.

Dzisiaj obchodzimy jedno z najbardziej irlandzkich świąt – dzień upamiętniający śmierć świętego Patryka, patrona Irlandii. Lá Fhéile Pádraig dawno wyszło poza kościelne mury i religijne przechadzki z krzyżem – na całym świecie jest to okazja do cieszenia się ze swojej…

Księgi Jakubowe.

Wieszczyłam jeszcze w sierpniu, że będzie to lektura jesienno-zimowa. Nie przypuszczałam wówczas, że stanie się książka Tokarczuk osłodą na czasy zarazy (potraktuj ten zgrabny zwrot z przymrużeniem oka, bo prawdziwej zarazy to my z pewnością jeszcze nie zobaczyliśmy i raczej…

Skunk hair, don’t care.

Mija rok od dnia, gdy Kraciasty mi się oświadczył powiewając uszami swojej czapki na molu w Carlingford. W sobotę minęło pół roku od ślubu. Czas biegnie szybko, irlandzka pogoda nie pozwala natychmiast się zorientować, gdzie jesteśmy. Dzisiaj, na przykład, pada…

Ardgillan i Skerries.

Od jakiegoś czasu dokuczały mi problemy zdrowotne, niewielkie, ale irytujące. Jeszcze w Polsce ćmiło zapalenie korzonków, potem ból gardła, zapalenie zatok, nawet jakaś ebola próbowała mnie obezwładnić pod koniec zeszłego tygodnia. Nagle zaczęły mi smakować mandarynki na kilogramy i w…

Jedno zdjęcie. Ptak.

Cozumel, 17 lutego 2011. To mała, piękna wyspa mrugająca światłami przy wschodnim wybrzeżu Półwyspu Jukatan. Jej nazwa pochodzi z języka Majów, po hiszpańsku brzmi Isla de las Golondrinas. Wyspa Jaskółek. Od strony lądu widać z Cozumelu miasto Playa del Carmen,…

Judy.

W poprzednim poście wspomniałam, że byliśmy z Kraciastym w kinie. W czwartek w zeszłym tygodniu, po seansie wybiegliśmy pod deszcz ze śniegiem na skwer JPII. Kilka dni po naszym wieczorze filmowym Renée Zellweger, którą wówczas oglądaliśmy, dostała Oscara za sportretowanie…

Spacer po Puławach.

Mieliśmy na to dwa dni niezłej pogody (w środę przyjechaliśmy o zmroku, w sobotę od rana przygotowywaliśmy się do wyjazdu napełniając brzuchy jedzeniem i kawą w mieszkaniu na trzecim piętrze). Jasno sprecyzowany cel naszego pobytu był jeden – Kraciasty miał…

Pastelowy dzień.

Wietrznie, ale dość ciepło i niezwykle przejrzyście. Trochę żałowałam, że nie wzięliśmy aparatu, żeby ściągnąć widok Sugar Loaf. Na plaży było sporo meduz – wyszliśmy dwie godziny przed szczytem przypływu i plaża dość szybko się zmniejszała, ale morze nie zdążyło…

Tatuażysta z Auschwitz.

Wczoraj bardzo uroczyście, w obecności wielu oficjeli światowej rangi (wypatrzyłam Michaela Higginsa, prezydenta naszej Irlandii, oraz hiszpańską parę królewską) obchodzono 75 rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Nie mam telewizora, więc nie uległam pokusie wysłuchania przemowy prezydenta Polski, mam jedynie nadzieję, że…

Plaża w Annagassan zimą.

Krótko o historii miejsca pisałam już w zeszłym roku. Byliśmy na plaży wczoraj po godzinie piętnastej, był akurat szczyt odpływu. Flauta, z dźwięków na pierwszym planie kłótnie czarno-białych ptaków, które biegały po odkrytym przez wodę błotku w poszukiwaniu czegoś na…

Silent Valley i zapora Ben Crom.

Kraciasty ma w styczniu naprawdę dużo pracy. Zanim sobie uzmysłowiłam jak dużo, w środę zdążyliśmy się przejść na długi styczniowy spacer, 10 kilometrów marszu po Cichej Dolinie 🙂 Spokój, samotność, przygoda – tak zachęcała nas okładka broszury wydanej przez Northern…

Jedno zdjęcie. Tęsknota za Warszawą.

Ale nie jakąś tam Warszawą, za Warszawą styczniową, taką jaką widziałam w zeszłym roku. Ursynów, 10 stycznia 2019. Blogowy pamiętnik mnie informuje: we Wrocławiu dość ciepło, a tymczasem, gdy wsiadłam we flixbus o poranku, droga stopniowo coraz bardziej biała. jeszcze…

Patointeligencja.

mój ziomo walił herę słuchając KazikaCentralny, menele, rodzice i szpitalojciec był maklerem, a mama lawyeremi grube portfele, co chudły wraz z nim na odwykach I skąd ten cały szum? Bo dał do myślenia? Pan z Konfederacji stwierdza na podstawie rapu,…


Follow My Blog

Get new content delivered directly to your inbox.