Pompa insulinowa dla Norberta.

Na tym blogu nigdy nie ogłaszałam żadnych zrzutek, teraz robię to, bo mi i trochę smutno, i trochę ręce opadają. Jeśli czytasz dłużej tego bloga, Norberta możesz znać. Spotkaliśmy go w naszej podróży poślubnej i pisałam o tym tutaj.

Zajechaliśmy do Dragan w słoneczny, wrześniowy dzień i zostaliśmy przyjęci po królewsku. Najpierw przywitały nas pieski i Norbert, Andrzej akurat wyjechał do sklepu po ciacho. Gdy wrócił, siedzieliśmy przed domem, w cieniu drzew, przy stoliku zastawionym słodyczami i kawą, i opowiadaliśmy sobie nawzajem swoje historie. Był to nasz przystanek w drodze pomiędzy Biłgorajem i Lublinem. To spotkanie pozostanie w mojej pamięci na zawsze nieodłączną częścią naszej podróży z Kraciastym.

Norbert nie jest ani niemowlakiem, który zbiera miliony na operację w klinice w USA, ani matką rodzinie, żeby móc wyliczyć imiona swoich dzieci, i przekonywać, że jemu też warto pomóc, bo ma po co żyć. To by mu pomogło rozsupłać cudze kieszenie, bo ludzie lubią takie wzruszenia, ale nie pomoże. Norbert kilka dni temu skończył 43 lata, mieszka w małym domku, w gminie Wysokie, w województwie lubelskim. Ma różne schorzenia uniemożliwiające mu pracę i marzy o różnych rzeczach, w tym żeby chodzić i o tej cholernej pompie, bo już mu brak miejsc na ciele do wkłuwania się. Wiem, że kilku moich znajomych wpłaciło na zrzutkę Norberta, dołożyłam się ja, dołożył się Kraciasty. W charytatywności nie chodzi o to, aby garstka ratowała świat dając z siebie za dużo, tylko aby każdy zrobił choć trochę. Na zrzutce jest ponad tysiąc udostępnień, ale wpłat niecałe 50. Gdyby każdy z udostępniających przelał choć 5-10 złotych, inaczej by to wyglądało. Strasznie mnie to ostatnio rozgniewało. I ja wiem, że podlinkowanie też się liczy, że przecież była wojna (wybaczcie sarkazm), poza tym bądź miłą Świechną, jak jesteś miła, to ludzie chętniej się z Tobą zgadzają, prawda? Norbert jest człowiekiem bardzo wierzącym, wierzy w Boga, wierzy w ludzi. Swoje zbiórki upublicznia głównie dla osób wierzących. I takie są jej efekty. Upubliczniam tę zbiórkę dla tego grona, mieszanego, czyli i do wszystkich bezbożnych łajz, takich jak ja i Kraciasty, co to zamiast się łączyć w modlitwie, pomagają na miarę swoich możliwości. Jeśli już kiedyś wpłaciliście, cieszę się, jeśli nie, to bardzo Was o to proszę. Nie chodzi o wiele, a jedynie o ciut więcej, niż zero. Niech ta zrzutka będzie dla Norberta zmianą na lepsze. Poniżej w linku więcej info o sytuacji i stanie zbiórki. Dziękuję.

KLIKNIJ TUTAJ

Piszę, bo muszę, bo się uduszę.

Dzień dobry w ten dzień jakże piękny*.

To nie jest mój pierwszy blog. Nadal w czeluściach blogosfery piszę blog prywatny o rzeczach zwykłych i nudnych**, zbyt osobistych, żeby się nim chwalić na prawo i lewo. Był blog jakby społeczny, był blog ze zdjęciami, były próby bloga dwujęzycznego. Z ich zakamarków obserwowałam miejsca różne, zaniedbałam je, nie czytałam, nie komentowałam, nie tylko u nich dałam plamę, ale i u siebie. Dobrzy ludzie porzucili, dobrzy ludzie pomarli, niektórzy dobrzy ludzie nadal są w miejscach w których ich zostawiłam, dziergają swoją spokojną, blogową drogę prawie niezmienioną, inni wcale nie byli dobrzy, i dlatego ich zapomniałam. Tymczasem ja zaczęłam marszczyć się tu i ówdzie i nachodzą mi myśli w stylu „hej, może faktycznie szczęście to wybór”. Próbuję się, wracam na nowe. Bo nowe nadeszło samo, stuka mi do okna, wali po głowie. Co może być nowszego niż ten właśnie dzień, pakowanie starych walizek?

Dzień dobry,
Jestem Myszą Północną Pół-nocną
Tu będę pisać. Follow me.

15542529515_0453bf6e60_o

P.S. OK, zdenerwowałam się na yahoo, że dziwi się, gdy próbując się dostać do mojego konta wpisuję swoje własne hasło (ojej). Ale o tym po tym. KONKURS. Gdzie zostało zrobione zdjęcie przedstawione powyżej? Jest moje (jak przeważająca większość zdjęć, które będę tu umieszczała), jeśli znajdziecie je gdzieś w sieci, nic to nie zmienia. Zrobione ręką mą własną. Where? Dla ułatwienia dodam, że na Dolnym Śląsku. Zwycięzcę zaproszę na kawę. Vale!

________________________
* pozdrawiam Cię Kacprze, gdziekolwiek jesteś. Tak. Ciebie.
** nie znaczy to wcale, że tu będzie niezwykle, czy, nie dajcie bogowie, nienudnie.