Deszcz.

Irlandia wraca do siebie, od dłuższego czasu jest więcej wody i nastroszonych chmur deszczowych. W ostatnią środę nabraliśmy ochoty na spacer naokoło Półwyspu Howth, Ceann Bhinn Éadair. Howth to wieś, która dzisiaj jest szykownym przedmieściem Dublina. Wyczytałam nawet dzień wcześniej, że niby w środę nie pada, zapomniało mi się tylko, że sprawdzałam zupełnie inną okolicę,… Czytaj dalej Deszcz.

Reklamy

Ardgillan.

W oknach pajęczyna, kilka warstw starej farby na framugach okna i nasze nakrycia głowy 🙂 Ładna pogoda zachęciła nas wczoraj do obejrzenia Ardgillan Castle (oficjalna strona TUTAJ) położonego kilka kilometrów od domu. Taki widok rozpościerał się już przy parkingu: nad jeżynowymi krzakami spłowiałe pole i morze irlandzkie ... Ponieważ byliśmy niedaleko naszej chaty, na horyzoncie… Czytaj dalej Ardgillan.

W piątek.

Piątek był świetnym wstępem do spokojnego weekendu, zaczął się od mojego job interview, potem był długi spacer ... w centrum miasta przywitała nas tęczowa flaga - Dublin przygotowywał się do sobotniej parady osób transseksualnych (następnego dnia widzieliśmy sąsiadkę pakującą się do samochodu z tęczową parasolką, może ktoś reprezentował tam naszą ulicę). Na Millenium Bridge jakaś… Czytaj dalej W piątek.

Niedziela, trawelersi, morze, Witkowski, psychiatria.

Od czasu, gdy wróciliśmy do naszego domu w zasadzie nie byłam na plaży. Kraciasty trochę się przeziębił, więc i wyglądaliśmy na szare chmurki zazwyczaj zza szybki. Czytam pierwszą część "Zakazanej psychologii" Witkowskiego, wczoraj byłam gdzieś pomiędzy krytyką Freuda i polewką z terapii NLP, po południu poczułam jednak, że potrzebuję spaceru nad morzem i rozprostowania więzadeł.… Czytaj dalej Niedziela, trawelersi, morze, Witkowski, psychiatria.

Trzynastego, kierunek Kerry.

- Lovely weather, isn't it? chlas chlas chlas - Very nice, not to warm ... chlas chlas chlas - It takes only couple of minutes, you know ... chlas chlas chlas - ... and a nice, hot pan. W piątek trzynastego byliśmy już w Irlandii. Rzeźnik rodzinny (family butcher, leję z tego każdorazowo) ze Scartlett… Czytaj dalej Trzynastego, kierunek Kerry.

Środa na wsi.

Bardzo nie lubię podróżować sama. Pocieszam się tym, że w drugiej walizce mam zapakowane buty Kraciastego. Buty oznaczają, że gdzieś w Karkonoszach pójdziemy przed siebie, na razie nie wiemy kiedy i gdzie, ale jest to bardzo miła perspektywa. Oddziela ją ode mnie myśl o stawieniu się na uczelni i machnięciu paru egzaminów. Marudzę i przypomina… Czytaj dalej Środa na wsi.

Connn-e-mar-aaaaa …

Jeden z sześciu parków w Irlandii i trzeci, który odwiedziłam. Pisałam Ci już o Killarney, do parku w Górach Wicklow blogowo wrócę pewnie, gdy wybiorę się tam kolejny raz. A dzisiaj świeżynka z tego tygodnia ... Przejazd z Galway do domu przez Connemarę jest po drodze tylko nam. W Galway spędziłam jedno popołudnie i mogę powiedzieć… Czytaj dalej Connn-e-mar-aaaaa …

Dwa opactwa i góra, plus kapelusz i kotek.

Ostatni weekend był dość intensywny pod względem przemieszczania się, chociaż cały czas były to wycieczki w obrębie hrabstwa Louth. W piątek pojechaliśmy zobaczyć pozostałości klasztorów w Mellifont i Monasterboice, w sobotę weszliśmy na najwyższą górę w naszej okolicy, Slieve Foy. Mellifont Abbey, An Mhainistir Mhór, to dzisiaj ruiny kilka kilometrów na północny-zachód od Droghedy. Pierwsze opactwo… Czytaj dalej Dwa opactwa i góra, plus kapelusz i kotek.

Odrobina Kerry.

Człowiek pełen jest przeciwieństw. Jeszcze wczoraj dreptałam po Pradze, częściowo zachwycona, a momentami klnąc na czym świat stoi. Kocham ciepło ale moje stopy gorąca nie znoszą - po długim chodzeniu umieszczone w ciasnym, nie dającym szansy na zmianę pozycji pojeździe zaczynają żyć własnym życiem, kopiąc i odgrażając się, że pierdolą, nigdzie już ze mną więcej… Czytaj dalej Odrobina Kerry.

Irlandzka starość jest jakaś inna.

Pamiętam starszą panią z naszej letniej wycieczki na klify przy Grobli Olbrzyma. Nie strwożyła ją para obściskujących się nienastolatków na wąskiej drodze. "Lovely rest", uśmiecha się do nas (Kraciasty mówi, że to nie mogło być na Grobli, ale starszą panią pamiętamy oboje, czyli to wydarzyło się naprawdę. Gdzieś). Sierpień, impreza u Eugene'a i jego partnera w… Czytaj dalej Irlandzka starość jest jakaś inna.

Dublińskie klimaty.

Sobota była ciepła; jeszcze można było dostać wilka siedząc w Stephen's Green na trawie, ale przez słoneczne ulice przelewały się kolorowe tłumy w mniejszym lub większym negliżu. Spacerowaliśmy nie gonieni żadną większą koniecznością, trochę nonszalanccy, a ja w trochę za krótkiej kiecce. Dublińskie centrum z pewnością warto przejść na własnych nogach, nawet jeśli obok pubów… Czytaj dalej Dublińskie klimaty.

Moher.

Nie, nie będzie to wpis o paniach w beretach. Klify Aillte an Mhothair  przypominają warstwy biszkoptu. Wczoraj kręciłam się tam bezpiecznie w sąsiedztwie centrum dla zwiedzaczy, zrobiłam kilka zdjęć i wiem, że za jakiś czas wrócę, aby przejść cały szlak najlepszą techniką górsko-klifową czyli za-rączkę. Poszłam trochę na prawo, potem na lewo. Pośrodku wzmocniłam się… Czytaj dalej Moher.

Wierzysz w Księżyc?

Lubomski przydarzył mi się w zeszłym roku, w maju. Jego "Ambiwalencja" była pierwszym prezentem. Zagrała mi dzisiaj ponownie. Chodź, coś Ci opowiem. Ostatnio często sprawdzam tablice pływów. Wiem już, że przypływ jest dwa razy w ciągu doby i dzieje się tak za sprawą zmiennej grawitacji Słońca i Księżyca. Największe pływy są w zatokach otwartych mórz… Czytaj dalej Wierzysz w Księżyc?

Atrakcje zagłady.

W brzydkich okolicznościach przyrody również można wzrosnąć duchowo. Poniżej jedno z kilku zdjęć, które udało mi się zrobić na spacerze w niedzielne przedpołudnie, gdy zagłada dobiegała już końca. Na drodze błąkały się tylko farfocle po wydarzeniu, więc spokojnie mogliśmy pojechać nadbrzeżną drogą na północ od Clogher. Jak widać, mój geniusz fotograficzny przegrał z bryzą. Ale… Czytaj dalej Atrakcje zagłady.

Clogherhead.

Podziel się chociaż jednym zdjęciem, pisze mi Celt. Będzie więcej. Zalazło mi to piękno za serce i nie da się go niczym wydłubać. Zresztą po co dłubać, tyle jest miejsc, i w Éire, i na Dolnym Śląsku, i w innych jeszcze zakątkach, które chcę wam pokazać. Gdy się już gdzieś było, dzięki zdjęciom można tam… Czytaj dalej Clogherhead.