Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Rózia.

To gdzie ja skończyłam? Doszliśmy do momentu "dwa w zupełności wystarczą". Poznałeś więc bezoką Niunię z komórki cioci Basi. W ostatni poniedziałek zadzwoniłam do taty i okazało się, że zastałam rodziców jak chodzą po cmentarzu. Kilka godzin wcześniej dowiedzieli się, że ciocia Basia zmarła jeszcze w marcu. Ktoś tam, po drugiej stronie telefonu sprezentowanego cioci… Czytaj dalej Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Rózia.

Reklamy

Niedziela, trawelersi, morze, Witkowski, psychiatria.

Od czasu, gdy wróciliśmy do naszego domu w zasadzie nie byłam na plaży. Kraciasty trochę się przeziębił, więc i wyglądaliśmy na szare chmurki zazwyczaj zza szybki. Czytam pierwszą część "Zakazanej psychologii" Witkowskiego, wczoraj byłam gdzieś pomiędzy krytyką Freuda i polewką z terapii NLP, po południu poczułam jednak, że potrzebuję spaceru nad morzem i rozprostowania więzadeł.… Czytaj dalej Niedziela, trawelersi, morze, Witkowski, psychiatria.

Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.

Kiedy pojawił się w naszym domu Maciej poczuliśmy się wystarczająco dokoceni. Zapobiegliwie Maciej został wykastrowany i poczuliśmy, że jesteśmy zupełnie gotowi do mieszkania kolejne 20 lat z jednym kotem. A potem był rok 2010. Rodzice wpadli w odwiedziny do cioci Basi, cioci mojego taty. Od słowa do słowa, że ciocia opiekuje się jakimiś bezdomnymi kotami,… Czytaj dalej Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.

Środa na wsi.

Bardzo nie lubię podróżować sama. Pocieszam się tym, że w drugiej walizce mam zapakowane buty Kraciastego. Buty oznaczają, że gdzieś w Karkonoszach pójdziemy przed siebie, na razie nie wiemy kiedy i gdzie, ale jest to bardzo miła perspektywa. Oddziela ją ode mnie myśl o stawieniu się na uczelni i machnięciu paru egzaminów. Marudzę i przypomina… Czytaj dalej Środa na wsi.

Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Maciej.

Oraz do śniadania, obiadu i kolacji, o podwieczorku nie wspominając. Z takiego właśnie domu jestem, małego, pod lasem, z którego wychodząc trzeba rozejrzeć się za szczotką do ubrań. Współwinowajcami bałaganu są również Dziewczynki, ale serię biograficzną postanowiłam zacząć od kotów. Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty. - Albert Schweitzer W czwartek… Czytaj dalej Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Maciej.

Czas.

Gdybym Ci mogła to wszystko opisać tak, jakbyś tu był. Jest gorąco, a w zasadzie parno, bujam się na zardzewiałej ławce-huśtawce. Mruczuś siedzi obok w trawie, Maciej leżakuje na stole pod tarasem, a niedaleko niego wentylują Dziewczynki. Lipa chyba już przekwita, nie wiem, bo musiałabym podejść, a znowu spuchła mi stopa i wygodnie jest tu… Czytaj dalej Czas.

Zbliża się tekst o Don Kichocie.

Czas tak szybko zamiata. Ten Pan, który wołał z balkonu "To jest ta twoja dziewczyna? Może wejdziecie na kawę?" zmarł dwa tygodnie temu. Są rzeczy, które wydają się żenujące, bo gdzie tak bez sensu wchodzić do domu osoby, której nie znam i pakować nos do jej kubków. A potem trochę szkoda, że nie zrobiłam tego… Czytaj dalej Zbliża się tekst o Don Kichocie.

Nie-święta i kotko-baranek.

Chciałam przedświąteczne niemycie okien zakończyć ciężkim tematem aborcji, ale uzmysłowiłam sobie, że to pierwszy raz, gdy spędzę wielkanocne śniadanie inaczej i uznałam to za warte odnotowania. Dzisiaj idziemy na późny obiad do znajomych, potem pakujemy się i jutro wieczorem lecimy w dół i na prawo. Z powodu braku śniadania z jajkiem na twardo nie odczuwam… Czytaj dalej Nie-święta i kotko-baranek.

Atrakcje zagłady.

W brzydkich okolicznościach przyrody również można wzrosnąć duchowo. Poniżej jedno z kilku zdjęć, które udało mi się zrobić na spacerze w niedzielne przedpołudnie, gdy zagłada dobiegała już końca. Na drodze błąkały się tylko farfocle po wydarzeniu, więc spokojnie mogliśmy pojechać nadbrzeżną drogą na północ od Clogher. Jak widać, mój geniusz fotograficzny przegrał z bryzą. Ale… Czytaj dalej Atrakcje zagłady.

Freilichen Purim.

Irlandia stanęła, zapadało nas śniegiem, podwiało wiatrem od morza; jedząc owsiankę czytam o sztormie Emma i widzę go przez okno. Wiatr tarmosi drzewko, które przedwczoraj przycięli panowie od przycinania. Chciałam dzisiaj podrzucić kilka filmów o Żydach, ale może innym razem, bo filmy głównie smutne, a Purim wesołe. Święto wszystkich, którzy przeżyli i żyją dalej, więc… Czytaj dalej Freilichen Purim.