Idziemy …

Ostatnie dwa dni spędziliśmy w marszu. Widzisz nasze wydłużone cienie? To zdjęcie powyżej zostało zrobiono w poniedziałek wieczorem, gdy odzyskałam nadzieję, że kiedykolwiek dojdziemy do miejsca przeznaczenia. Pierwszy dzień był naprawdę wyzwaniem. Z Jagniątkowa przeszliśmy około 19 km do Domu Śląskiego - nasza trasa poniedziałkowa wyglądała tak: {Dom Hauptmanna - Trzecia Droga i skręt na… Czytaj dalej Idziemy …

Reklamy

Spacer po Wrocławiu.

Nie za często zdarza się nam z mamą, że jedziemy bez celu, jemy, pijemy i idziemy przed siebie. To mój ulubiony sposób spędzania czasu w mieście i tak właśnie było wczoraj, po tym jak wyturlałyśmy się z dworca Wroclavia.  Otwarty w tamtym roku nowy dworzec PKS przykrył poprzedni, pokraczny obiekt na którym jeszcze kilka lat… Czytaj dalej Spacer po Wrocławiu.

To ile razem mamy lat?

Kiedy jechałam dzisiaj w kierunku Wrocławia, z machnickiego pagórka widać było Ślężę a za nią nadzwyczajnie wyraźną smużkę Karkonoszy. Po wczorajszym egzaminie czułam się tak zmęczona, jakbym przerzuciła na własnych plecach 10 metrów ziemniaków, ale dochodzę już do siebie i myśli robią mi się bardzo spokojne i puchate. Karkonosze kojarzę z domami o szachulcowych ścianach… Czytaj dalej To ile razem mamy lat?

Memoriał po raz XXVII.

Żałuję, że nie mogłam tam być w ten weekend. To lokalny bieg upamiętniający osobę bardzo z osobistych powodów dla mnie ważną. Impreza robi wiele dobrego dla miasteczka, niewielkiej miejscowości z ludnością nie przekraczającą dwóch tysięcy - łatwo zapaść w marazm spędzania czasu przed gadającym pudłem, a we Wleniu biegających na co dzień naprawdę widać. ...… Czytaj dalej Memoriał po raz XXVII.

Wierzysz w Księżyc?

Lubomski przydarzył mi się w zeszłym roku, w maju. Jego "Ambiwalencja" była pierwszym prezentem. Zagrała mi dzisiaj ponownie. Chodź, coś Ci opowiem. Ostatnio często sprawdzam tablice pływów. Wiem już, że przypływ jest dwa razy w ciągu doby i dzieje się tak za sprawą zmiennej grawitacji Słońca i Księżyca. Największe pływy są w zatokach otwartych mórz… Czytaj dalej Wierzysz w Księżyc?

Coś dobrego. Wleń.

Trudno jest ogarnąć pęd życia. Różnych miejsc nie znamy, potem stają się one nagle częścią naszej własnej legendy. We Wleniu, Lähn, są ludzie, którzy tworzą wiele dobrego, motywowani okolicznościami otaczającej go przyrody, wzruszeniem, wspomnieniami. Kręcą się tutaj filmy amatorskie, piszą się wiersze, powstają książki. Jeśli w nim mieszkasz i to o czym mówię jest dla… Czytaj dalej Coś dobrego. Wleń.

Chodź, pokażę Ci górę.

Sporo zastanawiałam się, o czym by tu jeszcze przed Wielką Przeprowadzką. Tym bardziej, że jestem teraz uwięziona w domu i siedzę w papierach napisanych w dwóch nadal mi obcych językach. Więc chodź, pokażę Ci górę. Moją pierwszą. Oczywiście po górze (czyt. zalesionym pagórku z lisimi norami) za domem z której zjeżdżałam na saneczkach. Schneekoppe. Leży… Czytaj dalej Chodź, pokażę Ci górę.

Piszę, bo muszę, bo się uduszę.

Dzień dobry w ten dzień jakże piękny*. To nie jest mój pierwszy blog. Nadal w czeluściach blogosfery piszę blog prywatny o rzeczach zwykłych i nudnych**, zbyt osobistych, żeby się nim chwalić na prawo i lewo. Był blog jakby społeczny, był blog ze zdjęciami, były próby bloga dwujęzycznego. Z ich zakamarków obserwowałam miejsca różne, zaniedbałam je,… Czytaj dalej Piszę, bo muszę, bo się uduszę.