To ile razem mamy lat?

Kiedy jechałam dzisiaj w kierunku Wrocławia, z machnickiego pagórka widać było Ślężę a za nią nadzwyczajnie wyraźną smużkę Karkonoszy. Po wczorajszym egzaminie czułam się tak zmęczona, jakbym przerzuciła na własnych plecach 10 metrów ziemniaków, ale dochodzę już do siebie i myśli robią mi się bardzo spokojne i puchate. Karkonosze kojarzę z domami o szachulcowych ścianach… Czytaj dalej To ile razem mamy lat?

Reklamy

Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.

Kiedy pojawił się w naszym domu Maciej poczuliśmy się wystarczająco dokoceni. Zapobiegliwie Maciej został wykastrowany i poczuliśmy, że jesteśmy zupełnie gotowi do mieszkania kolejne 20 lat z jednym kotem. A potem był rok 2010. Rodzice wpadli w odwiedziny do cioci Basi, cioci mojego taty. Od słowa do słowa, że ciocia opiekuje się jakimiś bezdomnymi kotami,… Czytaj dalej Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Niunia.

Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Maciej.

Oraz do śniadania, obiadu i kolacji, o podwieczorku nie wspominając. Z takiego właśnie domu jestem, małego, pod lasem, z którego wychodząc trzeba rozejrzeć się za szczotką do ubrań. Współwinowajcami bałaganu są również Dziewczynki, ale serię biograficzną postanowiłam zacząć od kotów. Istnieją dwa sposoby ucieczki od prozy życia: muzyka i koty. - Albert Schweitzer W czwartek… Czytaj dalej Tutaj dodaje się koci włos do kawy. Maciej.

Zbliża się tekst o Don Kichocie.

Czas tak szybko zamiata. Ten Pan, który wołał z balkonu "To jest ta twoja dziewczyna? Może wejdziecie na kawę?" zmarł dwa tygodnie temu. Są rzeczy, które wydają się żenujące, bo gdzie tak bez sensu wchodzić do domu osoby, której nie znam i pakować nos do jej kubków. A potem trochę szkoda, że nie zrobiłam tego… Czytaj dalej Zbliża się tekst o Don Kichocie.

Dublińskie klimaty.

Sobota była ciepła; jeszcze można było dostać wilka siedząc w Stephen's Green na trawie, ale przez słoneczne ulice przelewały się kolorowe tłumy w mniejszym lub większym negliżu. Spacerowaliśmy nie gonieni żadną większą koniecznością, trochę nonszalanccy, a ja w trochę za krótkiej kiecce. Dublińskie centrum z pewnością warto przejść na własnych nogach, nawet jeśli obok pubów… Czytaj dalej Dublińskie klimaty.

Patrzę w niebo, więc nie czytam książek o wyciszeniu.

Kilkakrotnie zabierałam się do pisania o naszym pobycie w Polsce, ale za każdym razem zarzucałam temat. Czas bardzo udany, spokojny, wypełniony spacerami, przejazdem do i z Wlenia, ale tekst o tym zwyczajnie nie chce się przelać na monitor (i tylko na zdjęciu pokażę Ci nasze nogi z Bobrem pod butami). W międzyczasie dopadła mnie niedorobiona… Czytaj dalej Patrzę w niebo, więc nie czytam książek o wyciszeniu.