Sierpień w hrabstwie Osage.

Hrabstwo Osage naprawdę istnieje na Wielkich Równinach. Jego stolicą jest Pawshuka, nazwana tak na cześć wodza, lub też kilku wodzów, których angielskie imię brzmiało Białe Włosy. W Osage 14% mieszkańców to rodowici Amerykanie. Kraina rozległych przestrzeni i kurzu unoszącego się za samochodami. Oglądałam film Johna Wellsa już 4 lata temu, w sierpniu. Tzn. widziałam obrazy,… Czytaj dalej Sierpień w hrabstwie Osage.

Reklamy

Domownik. Demitologizacja życia.

W kinie byłam, ale teraz to naprawdę. Stoi przed nim nawet mała maszyna do popcornu. Byliśmy i w kinie i na filmie, ja z Kraciastym. Dokładnie było nas dwoje na widowni, my oraz nasze herbatki. I tutaj wtrącę smutek, że we wleńskim kinie, naprawdę uroczym, nastawionym na widza (seans jest grany nawet dla jednego) bywa tak… Czytaj dalej Domownik. Demitologizacja życia.

Aa! Aa! Aa!

Zachciało mi się. Ptaszek śpiewa, dziewczę kwili, społeczeństwo przygotowuje się do zmartwychwstania myjąc okna, a mnie z moim miłym przypiliło wczoraj obejrzeć dwa dokumenty. Epos o wsi Zagórki, "Arizonę" Ewy Borzęckiej i "Czekając na sobotę" Morawskich o kulturowej roli dyskotek. I tak Słońce wyszło, a mnie dalej chodzą po głowie obrazy beznadziei, nudy, specyficznego stanu umysłu… Czytaj dalej Aa! Aa! Aa!