Ardgillan.

W oknach pajęczyna, kilka warstw starej farby na framugach okna i nasze nakrycia głowy 🙂 Ładna pogoda zachęciła nas wczoraj do obejrzenia Ardgillan Castle (oficjalna strona TUTAJ) położonego kilka kilometrów od domu. Taki widok rozpościerał się już przy parkingu: nad jeżynowymi krzakami spłowiałe pole i morze irlandzkie ... Ponieważ byliśmy niedaleko naszej chaty, na horyzoncie… Czytaj dalej Ardgillan.

Reklamy

W piątek.

Piątek był świetnym wstępem do spokojnego weekendu, zaczął się od mojego job interview, potem był długi spacer ... w centrum miasta przywitała nas tęczowa flaga - Dublin przygotowywał się do sobotniej parady osób transseksualnych (następnego dnia widzieliśmy sąsiadkę pakującą się do samochodu z tęczową parasolką, może ktoś reprezentował tam naszą ulicę). Na Millenium Bridge jakaś… Czytaj dalej W piątek.

Žitná 17 i spacer po Pradze.

"To nie jest miejsce dla kotów" - powiedział Kraciasty wyglądając przez okno. Z perspektywy kociej mieszkanko niepoważne: wysoko, duży ruch uliczny nawet nocą, nigdzie ani źdźbełka trawki, kuweta na korytarzu. Na plus przemawiała przystępna cena i lokalizacja, Václavské náměstí za rogiem. Czy zdecydowałabym się drugi raz? Pewnie tak. https://www.instagram.com/p/BiyjfZ8lshe/?taken-by=swiechna W tej chwili jestem już w… Czytaj dalej Žitná 17 i spacer po Pradze.

Odrobina Kerry.

Człowiek pełen jest przeciwieństw. Jeszcze wczoraj dreptałam po Pradze, częściowo zachwycona, a momentami klnąc na czym świat stoi. Kocham ciepło ale moje stopy gorąca nie znoszą - po długim chodzeniu umieszczone w ciasnym, nie dającym szansy na zmianę pozycji pojeździe zaczynają żyć własnym życiem, kopiąc i odgrażając się, że pierdolą, nigdzie już ze mną więcej… Czytaj dalej Odrobina Kerry.

Dublińskie klimaty.

Sobota była ciepła; jeszcze można było dostać wilka siedząc w Stephen's Green na trawie, ale przez słoneczne ulice przelewały się kolorowe tłumy w mniejszym lub większym negliżu. Spacerowaliśmy nie gonieni żadną większą koniecznością, trochę nonszalanccy, a ja w trochę za krótkiej kiecce. Dublińskie centrum z pewnością warto przejść na własnych nogach, nawet jeśli obok pubów… Czytaj dalej Dublińskie klimaty.

O rozlewaniu kawy.

Ktoś tam gdzieś pochrapuje, na gazie owsianka pyrka, przede mną od metra wykładu do wysłuchania i gramatyka do obrobienia. W taki oto sposób nie uczestniczę w niedzieli tylko dla rodziny. Kilka dni temu był Dzień Kobiet, czas tak dobrze spędzony, że naprawdę nie chciało mi się zasiąść do pisania. Skoro dzisiaj za to dzień pracujący,… Czytaj dalej O rozlewaniu kawy.