Archiwa tagu: muzyka

Faszyzm nasz powszedni.

Miło się zrobiło na moim blogu, jakby reszta świata nie istniała i jestem tylko ja, chodząca na spacery. Pozwól więc, że w Iluminacjach zmienię nieco klimat, bo przecież obserwuję gotowanie się do jesiennych wyborów i wyglądają te przedbiegi jak wyglądają.

Kilka dni temu ponownie zobaczyłam artykuł w internecie, który nawiązywał do faszyzacji życia w Polsce, tym razem był to list otwarty Stanisława Brejdyganta do którego tutaj odsyłam. Słowo mocne, więc aż kusi uznać, że nieeee, tak źle to z nami jeszcze nie jest. Czym jest faszyzm? Umberto Eco w swoim eseju z 1995 roku zatytułowanym Ur-fascism zaproponował kilkanaście cech typowych dla ideologii faszyzujących. Są to proste hasłami z których można korzystać naprzemiennie nie martwiąc się o ich logiczną spójność. Haseł, twierdzi Eco, nie da się w związku z tym zorganizować w system. Autor rozwinął każdy punkt, ja opatrzyłam je uwagami osobistymi, impresjonistycznymi i stylistycznie niespójnymi. Nie ukrywam, że inspirowały mnie komentarze blogerów 🙂

1. Kult tradycji. W przeszłości było wiele ważnych i istotnych wydarzeń, które natychmiastowo były ważne i istotne. Chrzest Polski, Bitwa pod Grunwaldem, Cud nad Wisłą. Nie ważne, że naukowcy nie znają nie tylko dokładnej daty, ale i roku chrztu, a w XIX wieku Polacy nie wiedzieli nic o Grunwaldzie. Jeśli ktoś nie widział Matki Boskiej nad placem boju, kłamie, że uczestniczył w Bitwie Warszawskiej. Tradycja określa ramy tego, co jest wartościowe, poza nią nie ma nic wartościowego.

2. Odrzucenie modernizmu. Serce ważniejsze od szkiełka i oka. Wprawdzie „dawniej było lepiej, ale …” Oświecenie początkiem upadku i wszelkiego zła. Romantyzm, przede wszystkim Romantyzm jest fajny. Racjonalizm prowadzi do ateizmu, a jak wiadomo każdy ateista przed śmiercią i tak się nawraca.

3. Działanie dla działania. Motyw wiąże się z uwzniośleniem antyintelektualizmu i irracjonalizmu. Działanie jest męskie. Nadmierne zastanawianie się to objaw słabości, typowe zachowanie kobiece. Wiadomo, że kobiety mają problem z decyzjami. Nie bądźmy kobietami. Zresztą pkt. 12 jasno podkreśla, że nie warto.

4. Niezgoda jest zdradą. Umysł krytyczny jest umysłem podejrzanym, w szczególności, gdy werbalizując swoją krytykę używa zbyt wielu słów. Umysł krytyczny psuje efekt pkt. 3, wskazuje sprzeczności w pkt. 4. Kto krytykuje misternie (bo wg prawideł pkt. 14) wydziergany bluzg, mądrzy się i wiadomo, że robi to po coś. A przede wszystkim własne gniazdo kala.

5. Inność to zło. Nie ma faszyzmu bez rasizmu. Nie jestem rasistką, ale … Obrywa się też wszystkim innym. Nie chcemy pamiętać, że w Auschwitz homoseksualiści mieli własne oznaczenie – różowy trójkąt. Chciałbyś mieć trójkąt w innym kolorze w Auschwitz? Każdy kto się wyróżnia jest podejrzany. Oryginalność musi być pozorna, aby była zaakceptowana. Nawet szafiarki i motywatorki kręcą się wokół tego, co oczekiwane.

6. Działanie jest skierowane na sfrustrowaną i niedocenioną klasę średnią. Trzecia Rzesza nie została wprowadzona przez elity, ten system wybrała większość, czyli średniacy. W taki też sposób należy konstruować przekaz medialny, aby mogli go odebrać średniacy. Teksty niezbyt skomplikowane, muzyka „prosta, ale szlachetna”, obrazy łatwe do zinterpretowania, wiersze z rymami, łatwe do zapamiętania, nadające się do deklamacji na akademiach. Ileż to już razy słyszałam od pobożnych kobiet, że one nie wiedzą o co chodzi w tym obrazie czy wierszu, wypowiedziane w takim sensie, że skoro one nie rozumieją to obraz lub wiersz jest zły.

* * *

William Scott. Frying Pan, Eggs and Napkin (1950)
National Gallery of Ireland, Dublin.

* * *

7. Wiara w spisek. Naród jest scalony przez wrogów, także wrogów wewnętrznych, którzy nie należą do narodu, tylko udają. Żydzi knują, myślą cały czas o nas. Podobnie jest z Niemcami, wszystko co robią służy temu, aby nas, moralnie wyższych, pognębić. Jeśli będziemy rozmawiać o Rosji, należy wykazać, że Rosjanie mają to samo. Wywyższenie ksenofobii do rangi zalety. W wersji przeintelektualizowanej możesz zamartwiać się NWO, za to są dodatkowe punkty. Poza tym nie zapominajmy o sortach.

8. Wróg jest silny i słaby jednocześnie. Innym się powodzi. Inny ma więcej pieniędzy. Ale piniądze szczęścia nie dają, czyli Ty masz jednak lepiej 🙂 Można to przenieść na inną skalę – jako naród mamy g***o, ale nasz naród i tak góruje. Jak nie ma czym to moralnie. Moralne górowanie jest najlepsze, bo nie do odparcia. W tym klimacie słowo szacunek załatwia wszystko. Gdy ktoś się nie szanuje, to wiadomo o co chodzi.

9. Życie to walka, więc pacyfizm jest podejrzany, jest niezgodny z duchem wielkiego narodu. Każdy powinien umieć się bronić, poglądy pacyfistyczne to w najlżejszym ujęciu gejowatość, w najcięższym największa zbrodnia przeciwko narodowi. Nie walczy się po to, aby żyć, raczej żyje się po to, aby walczyć. Krew, cierpienie, o popatrz, tu mam bliznę! Członek narodu nie może mieć żadnych wątpliwości, że działania armii są słuszne. Kolejna sprzeczność w ideologii faszystowskiej: nieuchronne zwycięstwo moralnie wyższych, a wojna jako stan. How come?

10. Pogarda dla słabszych i elitarność mas (sic!). Społeczeństwo jest zhierarchizowane, należy pogardzać tymi, którymi zarządzamy i bać się tych, którzy nad nami. Ten, kto stoi najwyżej pogardza wszystkimi, w końcu wszyscy pozwolili mu sobą zarządzać. Jednocześnie każdy członek grupy wybranych (najlepszego narodu, czyli naszego) jest lepszy od Innego spoza grupy.

11. Każdy przedstawiciel narodu jest bohaterem. Jeśli nie jest bohaterem w wątpliwość można poddać jego przynależność do narodu. Być może jest tylko dobrze kamuflującym się Innym. Bohaterstwo oznacza poświęcanie własnego życia, nawet, gdy nie ma to najmniejszego sensu. Bohaterowie „Kamieni na szaniec” nie mieliby żadnego znaczenia pozostając przy życiu. Bielecki budzi wściekłość schodząc z góry tak po prostu zamiast ryzykując życie dla Mackiewicza. Baczyński nie byłby taki fajny, gdyby nie zginął.

12. Kult machismo. O kobietach decydują mężczyźni. Bo kobietom, jako jednostkom pod każdym względem słabszym, należy pomagać. Życie seksualne kobiety stanowi o jej wartości, a przyjemność seksualna jest podejrzana. Ideałem jest Matka Boska Ale Wieloródka. Poseł wita premierkę po misji w PE bukietem kwiatów. Najlepszym sposobem na pokonanie w dyskusji feministki jest oświadczenie, że jest brzydka. Mężczyzna, który jak Grodzka, zmienia płeć, jest na tym tle człowiekiem niezrównoważonym psychicznie. Kto przy zdrowych zmysłach sam pozbawia się przywileju bycia Panem, żeby stać się Nikim? Poza tym, heloł, Grodzka jest brzydka.

13. Populizm wybiórczy. Rządzący działa z polecenia suwerena. Jeśli jednak tłum wyjdzie protestować, a jego hasła nie zgadzają się z pomysłem władzy, tłum zostaje spacyfikowany jako fałszywy suweren. Suweren jest tworem mitycznym, przywoływanym dokładnie w tym miejscu, gdzie dawniej przywoływano Boga. Rządzący wymyśla hasła za suwerena, tak jak Kościół przypisuje Bogu i głosi w jego imieniu kolejne opinie na tematy aktualne.

14. Nowomowa. Język wypacza rzeczywistość … Uczestnicy wypadku komunikacyjnego polegli. Gimnazja są wygaszane. Protestujący to dzieci ubeków. Marginalizacja to ulepszanie lub tolerancja. Wycinka lasów to działania proekologiczne. Media kontrolowane przez władze to media niezależne

Zdaję sobie oczywiście sprawę, że oskarżenie o faszyzm jest używane w debatach dość powszechnie, przez co samo słowo stało się niejasne i trudne do obrony. Powyższe punkty można potraktować jako przeintelektualizowane gadanie krytyka literackiego, wolna wola. Pozostawiam je u siebie, bo mogą się komuś przydać … czy ja wiem do czego … do pomyślenia o tym … albo coś 🙂 A skoro zaczęłam notatkę od Brejdyganta, po rodzinnemu zakończę Brejdygantem 🙂 Pan, Krzysztof, syn Stanisława:

Reklamy

A u nas na wsi …

– Ale to chyba taka większa miejscowość jest …
– Nie no, na wsi mieszkam.

Jaki masz nastrój u progu nowego tygodnia? U nas trochę wolnego i trochę pracy (dzisiaj). Wczoraj pomiędzy kawą i obiadem nabrałam ochoty na spacer, bo bez pracy mam ciśnienie trupa. Zostawiliśmy Rysia słodko drzemiącego na naszym łóżku i zabraliśmy się z Kraciastym na (planowanie) krótką przechadzkę do plaży i z powrotem … na plaży akurat zaczął się odpływ a z wody wyciągano Michaela, łódź ratunkową klasy Shannon, która pierwszy raz przybyła do naszej wsi ponad miesiąc temu* …

Przy odpływie, idąc dalej na południe, można dojść plażą aż do ujścia rzeki Boyne, ale Kraciasty zaproponował, żebyśmy, zamiast przecinać Michaelowi drogę, poszli w drugą stronę i zrobili rundkę wokół półwyspu. Akurat zaczęło być ślicznie, więc w palącym słońcu ruszyliśmy wzdłuż klifów na dłuższą, niespodziewaną włóczęgę …

Zapachy morza i kwitnących łąk wykańczały swoją intensywnością i sprawę ledwo ratowała rześka bryza od morza. Za każdym razem, gdy tędy idziemy (a nie pierwszy raz podążasz za mną tą drogą), zachwycają mnie te popękane skały, które wyglądają jak pozostałości po kamieniołomie …

Tym razem nie wypatrzyliśmy na klifach kormoranów … gdzieś tam były dwa jachty płynące na północ, kajakarze, jakiś pan z dwoma biszkoptowymi psami, z których jeden chciał nam towarzyszyć w wycieczce …

Poza przepięknymi skałami, niesamowicie dużo zieleni, z jednej strony powszechnie tu występujący kolcolist, goarse, na bardziej zacienionej stronie półwyspu rozkrzaczające się dopiero paprocie. Horyzont zaniesiony morską mgłą. I takie pułapki na otyłych, które zapobiegają niekontrolowanemu przemieszczaniu się rogacizny :

Mieliśmy zrobić obiad po powrocie do domu, ale gdy zeszliśmy z krowiego szlaku do portu i okazało się, że w rybnej budce możemy płacić kartą, plany uległy zmianie. „Na wsi” zjedliśmy rybę z frytkami i popiliśmy ją colą. Obiad na świeżym powietrzu, z widokiem na morze, w otoczeniu całkiem dużej grupy ludzi, którzy mieli tego dnia ten sam pomysł:

I jeszcze rzut oka na port w drodze powrotnej. W ścianach muru portowego gniazduje nurnik zwyczajny, cepphus grylle, black guillemot, którego odgłosy towarzyszyły nam w czasie obiadu.

Najedzeni, trzymając się za rączki krętą drogą wróciliśmy do domu, do Rysia, który obudził się na nasze przywitanie. Weszliśmy do środka tylko na chwilę, żebym mogła sobie obciąć zadzierający się paznokieć i podeszliśmy kilka kroków do nasłonecznionej ławki na trawniku, gdzie ostatnio stał ołtarz na boże ciało. A Rysiu, kot wolny, z nami tup tup tup. W związku z tym mogłam zrobić zdjęcia faz zagnieżdżającego się kota:

Dzisiaj kolejny dzień irlandzkich upałów … nie było już tak cudnie, bo musiałam spędzić ponad siedem godzin w pracy, ale skończyłam akurat na tyle wcześnie, aby chwycić jeszcze przez okno kilka promieni. W piekarniku dochodzi mi lidlowska lazania, w pralce pierze się mundurek (dwa dni wolnego hip hip hurra, czyli nastrój wcale nie „ble-bo-poniedziałek”), Kraciasty szaleje z łopatą przed domem, bo kupił chabazie (konkretnie astilbe) i chce je zasadzić, żeby było ładnie. Wyszłam zapytać, czy z jego głową jest wszystko w porządku. No co, niedługo się żenię. 😀

A mnie gra od dwóch dni piosenka mojego ulubionego Billy’ego, więc i dla Ciebie:

Billy Joel – The Longest Time

Opowiedz mi o swoim weekendzie 🙂

________________________ 
* Możesz to przybycie obejrzeć na YT, my z jakichś powodów nie byliśmy wówczas na imprezie.

Same Suki i inni.

W ostatnią niedzielę wybraliśmy się do Dublina, żeby poszukać butów do zielonej sukienki. Coś tam znaleźliśmy, coś tam kupiliśmy (Kraciasty ma nowe czarne glany z nosami w celtyckie maziaje), pochodziliśmy po mieście pod wielkiem parasolem i przy okazji dokonaliśmy zaskakującego odkrycia. Jeszcze w zeszłym roku dziwiłam się, że w stolicy nie ma żadnego pomnika Luke’a Kelly, choć urodził się i wychował w tym mieście … a tu proszę bardzo, takie spotkanie:

Weszliśmy na niego na South King St. Pomnik autorstwa Johna Colla odsłonięto pod koniec stycznia, w 35 rocznicę śmierci Luke’a. Jeśli nie wiesz kim on był – to legendarny lider kultowego zespołu folkowego The Dubliners. Zespół zakończył karierę w 2012 roku (nie żyje już nikt z założycieli) i nie od rzeczy będzie napisać, że w czasie 50 lat swojego istnienia rozpropagował irlandzki folk na świecie. Jeśli znasz jakieś pubowe piosenki, z całkiem sporym prawdopodobieństwem pochodzą one z repertuaru Dublinersów. Luke był frontmanem przez pierwsze dwadzieścia lat istnienia zespołu … minął już kawał czasu, ludzie wraz z nim, jeszcze kilka lat temu można było w Howth spotkać Barneya McKennę, który grał u nich na banjo, ale już nie dziś, bo on właśnie w tym Howth przewrócił się w swojej własnej kuchni … w każdym razie chcę powiedzieć, że do tej nuty nóżka mi tupie i ucieszyłam się z pomnika, jakby to mnie go wystawili.

Ciągnąc temat muzyki folkowej … lubię i to przede wszystkim polską. Podoba mi się także inne niż Dublinersów, nowatorskie podejście do tematu i pokażę Ci parę muzyk, które mnie zachwycają, bawią, inspirują, żebyś sobie nie pomyślał, że mi o nieszczęsną Tulię, co to Eurowizji nie wygrała, chodzi …

Same Suki, zespół kobiecy gra od 7 lat, a poniżej masz najlepszy klip folkowy roku 2014. Półtora punkta się należy za samą nazwę, jako ciekawostkę dodam, że konkretnie chodzi o suki biłgorajskie 😉

Żywiołak śpiewa w kupie od 14 lat, a to jest piosenka na tematy aktualne … kilka dni temu była przecież Kupała. Klip „narysował” im Łukasz Rusinek, który mieszka w lesie pod Opolem 😀

Kapela Ze Wsi Warszawa, istnieje ponad 20 lat. Oni też lubią suki 😀 Zaśpiewali ze wspaniałą Mercedes Peón, która zajmuje się gromadzeniem pieśni i opowieści galicyjskiej prowincji. Wariaci się przyciągają i razem robią coś pięknego:

Sam widzisz – nie wystarczy zawodzić, żeby się ogłaszać wykonawcą folku. Skoro od pomnika Luke’a zaczęłam, niech i on TUTAJ zaśpiewa. Klip jest usuwany z YT z powodu praw autorskich, więc kieruję Cię bezpośrednio na legalną wersję na stronie irlandzkiej tv 🙂 Mam oczywiście jego płytę, ale lubię też oglądać obrazki i patrzeć mu na usta 🙂 Baardzo dobra dykcja. Piszę to absolutnie poważnie. Gdy ktoś inny śpiewa utwór, który znam z jego wykonania, nie zawsze rozumiem tekst.

Luke zaśpiewał, więc może jeszcze do obejrzenia nowe glany Kraciastego, który w tej chwili jest pod Belfastem:

Cuda, powiadam, cuda, nazywają się … święty Patryk 😀 Dzisiaj są w szafie, ale przyjdzie na nie czas. Dobroci, niech Ci się w letnie noce przyśnią piękne instrumenta 🙂

Co myślę. Co myślisz? Wyniki wyborów.

Byliśmy, zagłosowaliśmy. Dublińska urna okręgu 63 wyglądała w niedzielę przed południem tak:

Dublin wybory

Nie rozwodziłam się w poprzednim wpisie, bo chciałam uwiecznić statystykę, a na tę trzeba było cierpliwie poczekać.

Dobrze sobie żyjemy. Jeden bloger zapytał mnie dlaczego znalazłam się w Irlandii. Tu mieszka moja miłość. Nie doczekałam się informacji zwrotnej „i co z tego wynika” 🙂 Ale wracając do statystyki, Ipsos poinformował, że PiS otrzymał najwięcej głosów wśród osób w przedziale wiekowym 60+*, w przedziale wyborców z wykształceniem podstawowym i zawodowym. Na tę partię głosowało też ponad 72% rolników. W Warszawie, inaczej niż statystycznie w całej Polsce, wygrała KE uzyskując ponad 50% poparcia, PiS wyszło na 28%, a Wiosna przekroczyła w stolicy 10%. Na Koalicję najwięcej osób zagłosowało w Wilanowie, na PiS Praga-Północ i Targówek. Polska od lat w czasie wyborczym pęka na pół wg szwów, które na co dzień tuszuje się bajeczkami o homogenicznym narodzie (homogeniczny to nie jest to zue słowo). Dla zabawy połącz kropki.

Największą żenuą tych wyborów jest dla mnie radość z frekwencji – 45,68%. Oczywiście znam frekwencję w takiej np. Wielkiej Brytanii, ale jechałam tamtejszą komunikacją miejską, więc niczemu się nie dziwię. Światełkiem nadziei jest dla mnie brak w polskich wynikach faszystów spod znaku Konfederacji, chociaż i tak dostali za dużo głosów, często od ludzi młodych, co diagnozuje polską oświatę w ostatnich latach. Wygrana PiS, 45% z ogonkiem, to odzwierciedlenie stanu ducha naszego społeczeństwa. Nie głosowałam na nią, bo są rzeczy, których Partii Obecnie Rządzącej nie wybaczę. Lista zażaleń zależy od człowieka, ja nie wybaczę puszczy, Janowa, polskiego teatru i innych ośrodków kultury – tego, że gównozarządzający wytypowani z partyjnego klucza wykańczają te marki. Do tego pogłębianie chaosu w szkolnictwie … temat rzeka. Władza Ludowa układająca się z Kościołem, chołubiąca robotnika i chłopa, stojąca na straży moralności nie jest moją władzą. Jestem wykształciuchem ze wsi, a więc z definicji podejrzanym i prowadzącym się niemoralnie indywiduum.

Obłudne podejście Parti Obecnie Rządzącej do kwestii rodziny to osobna, ale ważna dla mnie kwestia, bo leży u podstaw wielu problemów społecznych. Wg PiS winnymi przemocy rodzinnej są źli nauczyciele i źli sędziowie, czasami pojawiają się też w mediach bardzo złe-i-niedobre rodziny zastępcze, które się dorabiają kosztem wiadomo kogo. Zakopane to jedyna gmina, która nie przyjęła ustawy o zwalczaniu przemocy. W Zakopanem Sławomir ku uciesze gawiedzi tańczy w srebrnej marynarce. Głosy na Partię Obecnie Rządzącą: prawie 62%.

Diagnoza społeczeństwa jest porażająca, ale nie odbieraj tego mojego postu jako jęczenia lewactwa (nie wiem czy dobrze zacytowałam, ale taki tytuł m przemknął gdzieś podczas przeglądania sieci). Kwestia jest taka, że ja i mi podobni sobie poradzimy, niekoniecznie zaraz wybierając się na wewnętrzną emigrację. Partia Obecnie Rządząca zapewne musi więcej obiecać przed wyborami jesiennymi. Kto będzie za te obietnice płacił? Osobiście postaram się najmniej jak to możliwe 🙂 Rano  Krystyna Janda opublikowała rysunek Tomasza Wiatera. Pojawiło się pod nim wiele krytycznych komentarzy, bo rysunek ten rzekomo upokarzał ludzi biednych. Komentujący rozpoznali w nim rząd i ludzi, którym ów rząd oferuje przedwyborcze przekupstwo, pomimo tego, że rysunek niczym na to nie naprowadzał. Żaden komentator nie zasugerował się, że to kpina z obietnic przedwyborczych takiego powiedzmy … Biedronia.

Jestem ciekawa jak sprawy rozwiną się do jesiennych wyborów. Zandberg wydaje się dla wyborców za inteligentny, za to przeciętny Polak powoli przyzwyczaja się, że na świecie istnieją homoseksualiści. Coraz więcej osób przestaje nerwowo łączyć ich istnienie z brakiem własnych sukcesów erotycznych i po prostu daje tym ludziom żyć. Faszyzujące fascynacje buzują w głowach niedouczonej historycznie, dobrze odżywionej młodzieży, nawet jeśli chwilowo polaryzacja zwolenników KE i PiS zepchnęła ich poniżej patyczka. A blondwłose dziewczyny marzą o powstaniu i żeby być sanitariuszkami. To mi przypomina piosenkę, którą słyszeliśmy dzisiaj kilka razy, gdy jechaliśmy z południa na północ i z powrotem:

Republika rules!

W najnowszym wywiadzie dla onetu pani Szydło … coś do zarzucenia (sobie) w sprawie pedofilii? wprowadzać takie prawo … my to od wielu miesięcy robimy … a co z premierem, który był częścią układu władzy? premier zaangażowaniem i pracą … czy konieczne było, by wasi partyjni sztabowcy poszli na układ z jednym z tabloidów i doradzili premierowi Morawieckiemu promowanie się na jego łamach adopcją swoich dzieci? Nie znam kulisów tej publikacji … Przyłębska z premierem pod pachą i dokumentami? To niegrzeczne określenie … Macie kolejne programy socjalne z plusem w nazwie? dotrzymujemy … Polacy nam ufają.

________________________
* Przy tej okazji cudny link znalazłam z tytułem „Głosowanie wg wieku: najmłodsi za PiS”. Nieznana z nazwiska osoba, która zinterpretowała wyniki statystyczne, nie była w stanie dostrzec i wyartykułować faktu 60+ o którym wspomniałam.

Ninateka.

ninateka

O istnieniu platformy internetowej Narodowego Instytutu Audiowizualnego wiedziałam od dawna, ale zaczęliśmy korzystać z jej zasobów dopiero w marcu, gdy w pewien poniedziałkowy wieczór zachciało się nam obojgu z Kraciastym obejrzeć COŚ, a nie wiedzieliśmy CO. Padło na „Saksofon” w reżyserii Izabeli Cywińskiej. Spektakl z 2013 z udziałem Gajosa i Radziwiłłowicza, tekst Myśliwskiego „Traktat o łuskaniu fasoli” (nie wiedziałam, że potrzebuję tę książkę przeczytać, teraz już wiem z całą pewnością 🙂 ). „Saksofon” wzmocnił moje subiektywne przekonanie, że Gajos jest najwybitniejszym żyjącym polskim aktorem, i nielekko ma ten, który musi naprzeciwko niego grać. Przytłoczona Gajosem przez czas jakiś nawet nie rozpoznałam pana w kapeluszu. Pozbawiony nazwisk, nazw miejsc, dat, niejednoznaczny zapis dialogu. Człowieka, który przeżył masakrę i człowiek, który jest synem oprawcy. Znajdą się tacy, którzy podstawią nazwy i daty „właściwe”, chociaż osobiście uważam, że wszystko dopiero m o ż e się wydarzyć, i to czyni ów dialog jeszcze bardziej przejmującym. Dodam jeszcze, że świnia o imieniu Zuzia jest ważna.

A żeby utworzyć coś na kształ świeckiej tradycji, w kolejny marcowy poniedziałek obejrzeliśmy na Ninatece „Udrękę życia” w reż. Jana Englerta. Ponownie Gajos, tym razem w towarzystwie Seniuk i Pressa. Tekst Hanocha Levina i kolejna historia uniwersalna, o Jonie Popochu, który pewnej długiej nocy budzi się z bólem serca u boku swojej żony Lewiwy i postanawia od niej uciec, teraz i natychmiast. Przykry dialog małżonków na tle świateł miasta, które stają się światłem Galaktyki. Tłem może być Tel Awiw, może być Warszawa -„nasze życie to będzie ich życie”, tak mówią. Otrząsam się z tej myśli.

Na Ninatece są polskie bajki dla dzieci i dokumenty, starsze i nowe przedstawienia teatralne, audycje radiowe, fragmenty programów informacyjnych, muzyka wspólczesnych polskich kompozytorów (Lutosławski, Penderecki, Kilar), po prostu wypas. Prawdziwe zagłębie intelektualnych przyjemności i sentymentów, więc z przykrością zauważyłam, że nie wszystko mogę odtwarzać  w Irlandii. Ale otworzył się nam dokument „Moi Rolling Stonesi” Jana Sosińskiego, opowieść o zmitologizowanym koncercie Stonesów w Sali Kongresowej’67. Niezwykle spodobała mi się główna bohaterka dokumentu, starsza pani, która nigdy nie będzie emerytką ani seniorką i która w domu nie ma teraz glanów tylko dlatego, bo są u szewca. Rewelacyjna kobieta!

20190429_162441

Podaję to na tacy akurat teraz, bo poniedziałek, bo okna zasmarkane zimnym deszczem, męża w domu brak, odpaliłam kawę z dripu w mojej krówce z utrąconym uchem i potrzebny mi dobry seans. Może dzisiaj „nie” dla Szekspira (gdybyś Ty miał ochotę na klasykę, to na pewno warto obejrzeć „Makbeta” Wajdy z Globiszem … na Ninatece nadal nie ma „Hamleta” Barczyka, zrobionego w kopalni soli w Wieliczce, z Gajosem oczywiście 😀 , ale myślę, że kiedyś się tu znajdzie), ale z kubkiem w dłoni i myszką w drugiej wyruszam na poszukiwania kulturalne i może mję powstrzymać jedynie zawiecha internetu.

A tak poza tym, Ninateka z pewnością ma oferty płatne, to jakieś 2% jej zawartości (tak twierdzą na stronie) i wtedy trzeba się na platformie zalogować. Chcę jedynie rozwiać Twoje wątpliwości, że czytasz dziadowski tekst sponsorowany. 98% jest bezpłatna, ogólnodostępna, żeby się ludzie cieszyć mogli legalną kulturą. Po tym jak wczoraj wiele osób uprawiało konsumpcję w ramach narodowego jedzenia bananów, ufam, że ludzi głodnych kultury jest więcej albo przynajmniej tyle samo, co akuratnych produktów systemów 🙂 . O!

Spacer po Trzebnicy.

W czasie, gdy byliśmy w Polsce nie było tych spacerów tyle, ile bym sobie życzyła. Pisałam już o tym, że pogoda nas zaskoczyła, nie była zła, raczej niemile nieznośna, nie zachęcała do dalszych wędrówek. Ale pochodziliśmy trochę po Trzebnicy, mieście, które kojarzy mi się z kwitnącymi jabłoniami, ciężką, gliniastą ziemią, patisonami (dlaczego, to nie jest tak łatwo wytłumaczyć), kotami, obciętymi kończynami i z barokiem. To ostatnie w zwiazku z bazyliką, gdzie przynajmniej w części leży Hedwig von Andechs, znana bardziej jako św. Jadwiga Śląska. W części, bo takie już życie świętych, że rozkładają ich na puzzle. A skoro już o niej mowa, to zupełnie bez porządku jej sarkofag:

Trzebnica 1

Sarkofag z czarnego i różowego marmuru jest z końca XVII wieku. Zawsze, gdy go widzę, wydaje mi się, że „Jadzisia” ma za pulchne dłonie jak na kogoś kto był być może dotknięty anorexia mirabilis. Barok w architekturze, bleeee! To miejsce – kaplica św. Jadwigi – jest moją ulubioną częścią bazyliki. Pierwszy w Polsce budynek w całości zbudowany w czystym gotyku (tak głoszą różne źródła, chociaż wątpię, by współcześni kombinowali w ten sposób) również nie uszedł barokizacji. Zawsze, gdy tam wpadam, pozdrawiam bezgłowe anioły z portalu odkrytego w 38 roku:

Trzebnica 2

Wyczerpujący opis obiektu zamieścił na swoim blogu Jeż, odsyłam Cię tam po wiedzę i więcej zdjęć.

W Trzebnicy jest jeszcze druga parafia, zgromadzona wokół innego obiektu sakralnego, Piotra i Pawła. Obecny budynek w stylu neogotyku zbudowano w połowie XIX wieku, kościół ma jednak XV-wieczną wieżę, a prace badawcze potwierdziły obecność XIII-wiecznych fundamentów. Czy to tutaj był pierwszy w Trzebnicy, XII-wieczny kościół parafialny wybudowany przez Piotra Włosta, tego nie wiem. Faktem jest, że budynek w swojej historii kilkakrotnie zmieniał przynależność wyznaniową oraz przeznaczenie. W 1987 roku ze składnicy części zamiennych i ogumienia ponownie stał się kościołem katolickim i w zasadzie w ostatniej chwili (dach już się zapadał) przystąpiono do jego remontu.

Trzebnica 3

Wewnątrz prostota architektoniczna została oczywiście popsuta różnymi chwościkami, ale bardzo mi ten budynek przypomina neogotycki kościółek parafialny z mojej rodzinnej miejscowości. Kościoły z czerwonej cegły rządzą! Niestety nie mogliśmy wejść do środka, wystawiłam tylko nos aparatu za kraty, które o tej porze były zamknięte.

A to już inne miejsce, które spodobało się Kraciastemu:

Park zdrojowy przy Leśnej. Kurpark. Tutaj można zobaczyć jak wyglądał sto lat temu. Albowiem istniało kiedyś Bad Trebnitz z leczniczymi wodami mineralnymi i borowinami. Dzisiaj pozostało po kurorcie kilka budynków o zmienionym przeznaczeniu (ówczesny hotel Hedwigsbad to aktualnie Starostwo Powiatowe) …

Trzebnica 5
na pocztówce z 1909 roku, oprócz Hedwigsbad, w głębi widać także przepiękny Etablissement Waldhaus, dzisiaj opisywany jako budynek na Leśnej 3. Unikam fotografowania go, bo mi serce krwawi.

… i (chyba) mrzonki na temat przywrócenia Trzebnicy statusu uzdrowiska. W międzyczasie część dawnego uzdrowiska zabudowano osiedlem (na filmiku po lewej), szlaki w Lesie Bukowym odnowiono kilka lat temu, ale nie chcieliśmy sprawdzać jak teraz wyglądają … po co psuć sobie humor. Ta okolica jeszcze tchnie spokojem, innym miastem, do którego pasują kapelusze i spodnie w kratę lub prążki, choć może to kwestia tego, że oboje patrzymy na wszystko oczami turystów. Wiem przecież, że zimowymi wieczorami zasnuwa się Trzebnica cichym, złowieszczym smogiem, a w letnie popołudnia zapach z kanalizacji w środku miasta fiołków nie przypomina.

Tymczasem my jako dusze wolne szukamy miejsc ładnych, gdzie można się czegoś napić (brzmi dwuznacznie, jak na to inaczej spojrzeć … uściślam: kawa, herbata, soki). Jest więc, zazwyczaj gwarna w środku dnia, Markiza przy Bochenka 49 w której podają dobrą zimową herbatę. Przed wojną ulica nazywała się Breslauerstrasse, a kawiarnia znajduje się w nowym budynku, który ma lokalizację podobną do dawnej Paul Schuster Conditorei Cafe.

Trzebnica 6

Jest też spokojna, schowana w bocznej ulicy, więc bardziej dla lokalesów niż pielgrzymów, Beza na Jadwigi 29c, cukiernia Kosowskich. Można również pójść na pizzę i włoską kawę do Damiano’s Ristorante Pizzeria na Roosevelta 6, miejsca otworzonego przez Damiano Serrę, lub na obiad z widokiem na bazylikę do umieszczonej na piętrze przy JPII 1 restauracji nie wiadomo czemu nazwanej Palermo (wiele lat temu kiedy naprawdę byłam przed maturą, na dole, w sławetnej Kasztelańskiej, wypiłam mój pierwszy trunek w restauracji – herbatę z cytryną, podaną w szklance). Takich miejsc jest pewnie więcej, wspominam wszystkie w których można było nas spotkać tydzień temu, trochę dlatego, że chowaliśmy się przed chłodnym wiatrem, a trochę dlatego, że tak lubimy …

Trzebnica 4

… co jeszcze mogę napisać? Region jest piękny, jak cały mój ukochany Dolny Śląsk. Myślę o winnicach, które były tutaj przed wojną i czytam, że ktoś też o nich myśli. O kotach z których widzieliśmy tym razem tylko Stawcia i o cmentarzu żydowskim, którego nikt nie odwiedza, bo oficjalnie go nie ma. Zagłębiwszy się w stare pocztówki zdałam sobie sprawę, że coraz bardziej odbiegam od miasta takiego, jakim widzą je ludzie codziennie czekający na nie-dworcu przy zbiegu dawnych ulic Braslauerstrasse z Langestrasse. Pewnie popukaliby się w głowę, może zresztą się i pukali widząc mój różowy kapelutek w kratkę 🙂 Jeśli będziesz miał/a okazję spacerować po tym mieście w pojedynkę, warto zaopatrzyć się w „Muzykę na wodzie” G.F. Händela w słuchawkach:

Powrót myślami do minionego tygodnia sprawił mi dzisiaj wiele frajdy. Tymczasem Kraciasty właśnie zadzwonił, że niepostrzeżenie przeleciał nad morzem i siedzi na przystanku autobusowym na dublińskim lotnisku. Będzie tu za raz, dwa, trzy, z chlebem z Lidla i książką Ani. Zjemy ruskie pierogi ze śmietaną, napijemy się herbaty i opowiemy sobie, co tam było jak nas nie było, czego nie opowiedzieliśmy sobie przez telefon. Albo może opowiemy sobie to, co przez telefon, tylko inaczej. Idę się poradować zmywając gary. Dobrego weekendu, Czytelniku 🙂